CA: Vendetta Brazylii na Paragwaju

Nocą z czwartku na piątek rozpoczęły się ćwierćfinały Copa América. W Porto Alegre gospodarze, czyli Brazylijczycy stanęli przed szansą zrewanżowania się Paragwajowi za wyeliminowanie z tego turnieju w ćwierćfinałach edycji 2011 i 2015. „Canarinhos” wzięli odwet w idealnych proporcjach. W tamtych latach ulegali Paragwajczykom po przegranym konkursie rzutów karnych. Teraz natomiast bezbramkowo zremisowali mimo gry w przewadze liczebnej przez 1/3 spotkania, aby ostatecznie dopiąć swego właśnie w decydującej próbie nerwów.

Arena do Grêmio (Porto Alegre)

Brazylia vs Paragwaj 0:0, rzuty karne – 4:3

Paragwajczycy generalnie w tych rozgrywkach spisali się mizernie. Nie wygrali żadnego meczu (nawet z Katarem) i cudem wyszli z grupy, zdobywając w niej raptem dwa marne punkty. Awansowali dalej dzięki łasce niebios. Natomiast przeciwko kontynentalnym potęgom, czyli Argentynie i Brazylii wymęczali remisy ultradefensywnym nastawieniem.

Tutaj „Guaraní” byli tak obronnie usposobieni, że występowali przez cały mecz pozbawieni typowego napastnika! Miguel Almirón pełnił funkcję fałszywej dziewiątki, ale po czerwonej kartce dla Fabiána Balbueny przesunął się na lewą obronę!

Tym razem podopieczni argentyńskiego szkoleniowca Eduardo Berizzo wyszli na pohybel swojej formie z fazy grupowej i szczerze mówiąc rozegrali swój zdecydowanie najlepszy mecz podczas CA 2019. Trudno się nadziwić, jakim cudem paragwajski autobus odparł  ataki rozpędzonej Brazylii i to radząc sobie w osłabieniu przez trzecią część rywalizacji.

Pierwsza połowa, gdy obie strony grały w pełnych składach okazała się dość wyrównana, a Brazylijczycy dzierżyli tylko niewielką przewagę. Jednak albo paragwajska obrona albo świetne dysponowany goalkeeper Roberto Fernández blokowali napór miejscowych. Raz Paragwaj nawet sam groźnie zaatakował, lecz strzał Derlisa Gonzáleza z ostrego kąta ofiarnie wybił Alisson.

Wydawało się, że zmiana wyniku będzie kwestią czasu od 58 minuty. Wówczas sędzia pokazał czerwoną kartkę obrońcy gości Fabiánowi Balbuenie za sfaulowanie wychodzącego na czystą pozycję Roberto Firmino.

Pierwotnie chilijski arbiter Roberto Tobar podyktował rzut karny, ale po sygnalizacji paragwajskich zawodników, że faul nastąpił jeszcze przed linią szesnastego metra pofatygował się do VAR i na poły przyznając rację Paragwajczykom zmienił tę decyzję na rzut wolny tuż sprzed pola karnego. Co do czerwonej kartki dla Balbueny jednak nie było żadnych wątpliwości.

„Guaraní” przez ponad półgodziny byli zmuszeni bronić się w osłabieniu. Z rzutu wolnego podyktowanego za w/w faul minimalnie obok słupka pomylił się kapitan brazylijski Daniel Alves. Ponadto miejscowi do końca spotkania zmarnowali jeszcze kilka szans. Między innymi Gabriel Jesus kuriozalnie chybił zza piątego metra będąc otoczony obrońcami, uderzenie Evertona Soaresa z boku pola karnego sparował bramkarz, zaś techniczny i niski strzał Williana zza szesnastki obił słupek!

Ponadto „Gatito” Fernández obronił bardzo groźny strzał głową Firmino podczas rozegrania rzutu wolnego przez Philippe Coutinho. Paragwajczycy czasem nawet organizowali kontry, ale nie sprawiły one większego frasunku Alissonowi.

Bezbramkowy rezultat na Arena do Grêmio korekcie nie uległ także przez siedem minut doliczonym, a ponieważ w ćwierćfinałach bieżącej edycji po remisie bezpośrednio zarządza się rzuty karne, to pierwszego półfinalistę musiała wyłonić decydująca próba nerwów. Rozstrzygnęła się ona w regulaminowych pięciu seriach.

Wśród Brazylii jako jedyny pomylił się Roberto Firmino w czwartej serii (trafiali Willian, Marquinhos, Coutinho i Gabriel Jesus). Dla Paragwaju trafiali Almirón, Valdez, Rojas – aczkolwiek w pierwszej i ostatniej serii mylili się odpowiednio Gómez oraz Derlis, więc kapitan, a także największy gwiazdor paragwajskiej ekipy.

„Kanarkowi” zwyciężyli zatem 4:3 w konkursie wapien, wkraczając do najlepszej czwórki Copa América. W kraju kawy musieli trochę podenerwować się podczas karnych, ale lepszego rewanżu za edycje 2011 i 2015 wziąć nie mogli!

Składy:

Brazylia: Alisson Becker – Daniel Alves [C] (85′, Lucas Paquetá), Thiago Silva (od 85′ [C]), Marquinhos, Filipe Luis (46′, Alex Sandro) – Arthur, Allan (71′, Willian), Philippe Coutinho – Gabriel Jesus, Roberto Firmino, Everton Soares

Trener: Tite

Paragwaj: Roberto Fernández – Iván Piris, Gustavo Gómez [C], Fabián Balbuena, Junior Alonso, Santiago Arzamendia (61′, Bruno Valdez) – Derlis González, Richard Sánchez (78′, Juan Escobar), Celso Ortiz, Hernán Pérez (74′, Rodrigo Rojas) – Miguel Almirón

Trener: Eduardo Berizzo

Sędziował: Roberto Tobar (Chile)

Paragwaj jest zaiste nieobliczalną drużyną. Ledwo co przebrnęli fazę grupową, aby w ćwierćfinale otrzeć się o wyeliminowali gospodarza i głównego faworyta imprezy. Summa summarum na dłuższą metę obyło się bez sensacji.

Brazylia oczekuje swojego półfinałowego oponenta, którym będzie albo jej derbowy oponent – Argentyna albo przeciwnik z fazy grupowej – Wenezuela. Przy obecnej formie chłopcy Tite wcale nie muszą pełnić roli głównego faworyta tego wyrównanego czempionatu.

Dotychczas „Canarinhos” zawsze wygrywali Copę organizowaną we własnym kraju, ale przecież zawsze musi być ten pierwszy raz!

Comments are closed.