CA: Argentyna remisuje z Paragwajem

Znamy pierwszego ćwierćfinalistę Copa América 2019. Została nim Kolumbia. Wprawdzie drużyna portugalskiego trenera Carlosa Queiroza nie zachwyciła, jednak wymęczyła zwycięstwo 1:0 z zaproszonym Katarem. Dzięki niemu i późniejszemu remisowi w meczu Argentyny przeciw Paragwajowi reprezentanci „Los Cafeteros” zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie B. „Albicelestes” natomiast choć mieli wyraźną przewagę nad Paragwajczykami, to można odnieść wrażenie, że ledwie zremisowali. Przełamał się Messi golem z rzutu karnego. Podsumowanie:

Mineirão (Belo Horizonte)

Argentyna vs Paragwaj 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 Richard Sánchez (37′), 1:1 Lionel Messi (57′ – pen.)

Czy można mieć zdecydowaną przewagę nad rywalem, ale mimo to wymęczyć z nim remis? Abstrakcja argentyńskiej drużyny narodowej minionej nocy pokazała, że tak. Paragwajski autobus zaparkowany przed ich własną bramką okazał się nadzwyczaj skuteczny, a gdyby nie VAR, prawdopodobnie „Guaraní” zachowaliby tutaj czyste konto.

W pierwszej połowie drużyna kierowana przez Eduardo Berizzo tak znakomicie się broniła, że poza strzałem z rzutu wolnego Leo Messiego goalkeeper paragwajski Roberto Fernández praktycznie nie miał pracy.

Natomiast Paragwajczycy z rzadka prowadzili kontrataki, spośród których jeden okazał się zabójczo skuteczny. W 37 minucie Miguel Almirón poprowadził rajd lewą flanką, na boku pola karnego dośrodkowując w jego centrum – stamtąd mocnym, niskim, bezpośrednim uderzeniem przy słupku Richard Sánchez pokonał Franco Armaniego.

Jak na ironię losu piłkarz dokooptowany do turniejowej kadry w miejsce kontuzjowanego kolegi zadał cios Argentynie. Asysta byłego pomocnika Lanús i trafienie niedoszłego zawodnika Independiente!

U kresu pierwszej odsłony bramkarz River Plate mógł mówić o olbrzymim farcie, że zarobił tylko żółtą kartkę za ostre sfaulowanie atakującego rywala podczas wybiegnięcia poza własną szesnastkę. Prawdę powiedziawszy równie dobrze brazylijski sędzia Wilton Sampaio mógł pokazać mu czerwoną kartkę.

Argentyńczycy jednak nie mieli prawa przegrywać mając tak wyraźną przewagę optyczną nad oponentem. U progu drugiej części zmasowany atak „Albicelestes” przyniósł wyrównanie strat po naprawdę epickim scenariuszu. Szybki atak wykończył chciał Lautaro Martínez, lecz jego strzał zza piątego metra odbił się rykoszetem od Ivána Pirisa i tylko ostukał poprzeczkę.

Za chwilę w obstawie defensorów z bardzo bliskiej odległości dobijał Messi, aczkolwiek jego próbę sparował bramkarz „Gatito” Fernández na korner. Już miało dojść do wykonaniu rzutu rożnego, aczkolwiek argentyńscy gracze zasygnalizowali zagranie ręką Pirisa we własnym polu karnym.

Arbiter Sampaio zerknął do powtórki video i na niej faktycznie okazał się, iż prawy obrońca tą częścią ciała usiłował zatrzymać strzał Lautaro. Brazylijczyk bez cienia wątpliwości wskazał na jedenasty metr. Karnego w 57 minucie skrzętnie wykorzystał oczywiście Messi, dzięki czemu Argentyna wyrównała straty i zdobyła pierwszego gola w tym turnieju.

Zaledwie pięć minut później Paragwajczycy mogli odzyskać prowadzenie, albowiem również wywalczyli jedenastkę wobec faulu na terenie argentyńskiej szesnastki. Tym razem sędzia bez cienia wątpliwości z własnej inicjatywy wskazał na wapno. Derlis González podszedł do egzekucji i…. pomylił się! Franco Armani zrehabilitował się za wcześnie błędy, heroicznie wybijając niskie uderzenie paragwajskiego gwiazdora! Pierwsze niewykorzystane wapno podczas CA 2019!

Niedługo potem obiecujący atak wyprowadzili Argentyńczycy. O odpowiednim wykończeniu go zapomniał jednak Lautaro Martínez głową zza pola bramkowego chybiając nad bramką. Za chwilę napastnik Interu został zastąpiony Ángelem Di Maríą, który niczego nie pokazał. Argentyńska taktyka oparta niemal wyłącznie na Messim okazała się bezużyteczna wobec czujnych defensorów „Guaraní”.

Po upływie 80 minuty jeszcze groźnie zrobiło się pod bramką „Biało-Błękitnych”, gdy Armani najpierw wybił przed siebie uderzenie z rzutu wolnego Matíasa Rojasa. Następnie dobijał Óscar Romero, zaś piłka otarta palcami goalkeepera już leciała do siatki, aby tuż sprzed linii bramkowej wykopał ją Nicolás Otamendi. Jednak nawet gdyby stoper Manchesteru City nie zdążył z interwencją, to Argentyna nie ucierpiałaby na tym, ponieważ rezerwowy napastnik Paragwaju został złapany na ofsajdzie.

Chociaż podczas końcówki regulaminowego czasu oraz przez siedem doliczonych minut argentyńscy piłkarze mieli niezaprzeczalną optyczną dominację, to nie zdołali choćby przeprowadzić ataku, który przybliżyłby ich ku zwycięstwu. Ekipa Lionela Scaloniego wyjątkowo kiepsko rozpoczęła Copa América 2019 – od porażki 0:2 z Kolumbią oraz remisu 1:1 z przeciętnym dziś (choć zawsze nieobliczalnym) Paragwajem.

Składy:

Argentyna: Franco Armani – Milton Casco, Germán Pezzella, Nicolás Otamendi, Nicolás Tagliafico – Roberto Pereyra (46′, Sergio Agüero), Leandro Paredes, Giovani Lo Celso, Rodrigo De Paul (87′, Matías Suárez) – Lionel Messi [C], Lautaro Martínez (67′, Ángel Di María)

Trener: Lionel Scaloni

Paragwaj: Roberto Fernández – Iván Piris, Gustavo Gómez [C], Junior Alonso, Santiago Arzamendia – Richard Sánchez, Rodrigo Rojas – Derlis González (90′, Juan Escobar), Miguel Almirón (87′, Celso Ortiz), Matías Rojas – Federico Santander (72′, Óscar Romero)

Trener: Eduardo Berizzo

Żółte kartki: Armani, Tagliafico, Otamendi (Argentyna) – Gómez, R. Rojas, Piris (Paragwaj)

Sędziował: Wilton Sampaio (Brazylia)

Przy okazji warto wspomnieć o tym, iż selekcjonerzy obu drużyn niegdyś byli dla siebie odwiecznymi rywalami w lidze hiszpańskiej. Otóż, Scaloni jako piłkarz występował dla Deportivo La Coruña, natomiast Eduardo Berizzo w podobnym czasie przyodziewał barwy Celty Vigo – a przecież „Depor” i Celta są dla siebie wrogami zza miedzy, grają między sobą derby Galicji (regionu północno-zachodniej Hiszpanii).

Argentyńczycy po dwóch kolejkach fazy grupowej sensacyjnie zamykają tabelę grupy B. Niby w ostatniej kolejce mają do pokonania gościnnie zaproszony, teoretycznie zdecydowanie słabszy Katar.

Aczkolwiek spoglądając na dyspozycję prezentowaną tutaj przez mistrzów Azji, to czy możemy być całkiem spokojni o tryumf kraju srebra? Niedzielnego wieczora w Porto Alegre zapowiada się walka na śmierć i życie z anonimową arabską reprezentacją!

Inny mecz drugiej kolejki grupy B:

Estádio do Morumbi (São Paulo)

Kolumbia vs Katar 1:0 (0:0)

Gol – Duván Zapata (86′)

Kolumbijczycy niemiłosierne męczyli się ze zdecydowanie niżej notowanym Katarem. Momentami zapowiadało się, iż Azjaci podobnie, jak przeciw Paragwajowi zdołają tutaj uszczknąć punkcik. Gdyby nie trafienie uzyskane u samego kresu starcia, wówczas faktycznie Katarczycy zremisowaliby przeciwko jednemu z głównych faworytów imprezy!

W pierwszej połowie „Los Cafeteros” właściwie wcale nie zagrozili bramce Arabów mimo wyraźniej dominacji. Jedynie strzał w boczną siatkę z ubocza szesnastki zaliczył prawy obrońca Stefan Medina.

Na wstępie drugiej odsłony też nie wiodło się Latynosom. Sędzia początkowo przyznał im rzut karny, aczkolwiek po zapoznaniu się z VAR anulował swoją pierwotną decyzję – okazało się, iż katarski obrońca, który dotknął piłki ręką trzymał ją przy własnym ciele i dlatego ostatecznie nie zinterpretowano tego zagrania jako przewinienie.

Dwukrotnie groźnie katarską bramkę natarł Roger Martínez. Bohater ostatniej bitwy z Argentyną za każdym razem napotkał opór ze strony goalkeepera. Próba ze skraju pola karnego napastnika meksykańskiego Club América została wybita przez Katarczyka, natomiast sprytne uderzenie z ostrego kąta sparował nad poprzeczką Saad Al Sheeb. Ponadto wicekapitan Kataru obronił strzał głową wykonany przez Yerry’ego Minę podczas rozegrania rzutu wolnego.

Dopiero w 86 minucie z odsieczą nadciągnął Duván Zapata. Snajper włoskiej Atalanty, który tym razem grał jako starter przejął pomysłową centrę Jamesa Rodrigueza w pole karne, aby dzięki niej ofiarnym strzał głową zapewnić tryumf Kolumbijczykom.

To jego trzeci z rzędu mecz dla drużyny narodowej, w którym pokonał bramkarza oponentów. Ponadto zawsze futbolówkę do siatki kierował w końcówce spotkania! Teraz gola zdobył o identycznym czasie, co z Argentyną – w 86 minucie! Na czele turniejowej klasyfikacji strzeleckiej zrównał się z Philippe Coutinho oraz Eduardo Vargasem.

Kolumbijczycy są już całkowicie pewni zwyciężenia grupy B, ponieważ uciekli już na cztery punkty wiceliderowi. Chłopcy Carlosa Queiroza wiedzą również, iż za ćwierćfinałowego przeciwnika będą mieli drugi zespół grupy C.

Składy:

Kolumbia: David Ospina – Stefan Medina (46′, Santiago Arias), Yerry Mina, Dávinson Sánchez, William Tesillo – Juan Guillermo Cuadrado (64′, Radamel Falcao – od 64′ [C]), Wilmar Barrios, Mateus Uribe – James Rodríguez [C] (do 64′), Duván Zapata, Roger Martínez (75′, Luis Fernando Díaz)

Trener: Carlos Queiroz

Katar: Saad Al Sheeb (od 84′ [C]) – Pedro Miguel Correia, Bassam Al-Rawi, Boualem Khoukhi, Tarek Salman, Abdelkarim Hassan – Hassan Al-Haydos [C] (84′, Ahmad Moein), Assim Madibo, Abdulaziz Hatem (66′, Karim Boudiaf), Akram Afif  – Almoez Ali

Trener: Felix Sánchez Bas

PS. Warto zauważyć, iż katarscy piłkarze naprawdę mają zdrowie do gry. Jako jedyni w Copa América nie wykorzystują limitu zmian dostępnego na mecz!

Sędziował: Alexis Herrera (Wenezuela)

Tabela grupy B po dwóch kolejkach:

# Drużyna M. Z R P Gole +/- Punkty
1 Colombia, Colombia Kolumbia 2 2 0 0 3:0 +3 6
2 Paraguay, Paraguay Paragwaj 2 0 2 0 3:3 0 2
3 Qatar, Qatar Katar 2 0 1 1 2:3 -1 1
4 Argentina, Argentina Argentyna 2 0 1 1 1:3 -2 1

Comments are closed.