CA: dzielna Wenezuela, efektywne Peru

Druga kolejka zauważalnie wyrównała rywalizację w grupie A, gdzie zdecydowanym faworytem zdają się być gospodarze imprezy. Brazylijczycy mimo olbrzymiej przewagi tylko bezbramkowo zremisowali z ambitną Wenezuelą, którą trzykrotnie przed stratą bramki ratował VAR. Natomiast Peru jako pierwszy stracił gola przeciwko słabej Boliwii, ale później trzykrotnie ukąsił outsidera i zwyciężywszy 3:1 dogonił „Canarinhos” na szczycie tabeli. Relacja:

Maracanã (Rio de Janeiro)

Boliwia vs Peru 1:3 (1:1)

Gole – 1:0 Marcelo Moreno Martins (28′ – pen.), 1:1 José Paolo Guerrero (45′), 1:2 Jefferson Farfán (55′), 1:3 Edison Flores (90+6′)

Nieobliczalni Peruwiańczycy rozpoczęli najłatwiejsze starcie fazy grupowej od niespodziewanego potknięcia, aczkolwiek później zdołali odpowiednio zripostować Boliwijczyków. Ostatecznie zwyciężyli pojedynek sąsiadów wynikiem 3:1. Drużyna „Los Incos” pokonała Boliwię identycznym rezultatem, co w ćwierćfinale Copa América przed czterema laty.

Swoją drogą absurdalna okazała się decyzja władz CONMEBOL, które postanowiły zorganizować tak mało prestiżową batalię przed trybunami słynnej Maracany. Trybuny najbardziej znanego brazyliskiego obiektu świeciły pustkami w tym meczu – na możliwe 78 tysięcy przyszło tylko około 26 tysięcy widzów.

Chłopcy Ricardo Gareki dominowali właściwie przez całe spotkanie, aczkolwiek rozpoczęli poślizgiem. Około 25 minuty zawodów peruwiański obrońca Carlos Zambrano dotknął piłki ręką we własnym polu karnym chcąc zatrzymać dogranie Fernando Saucedo. Ekwadorski arbiter Roddy Zambrano najpierw skonsultował się przez słuchawkę z administracją VAR, a następnie wskazał na wapno.

Rzut karny gładko wykorzystał najpopularniejszy boliwijski futbolista, czyli Marcelo Moreno Martins i nieoczekiwanie to „La Verde” objęli prowadzenie.

Odpowiedź Peru tuż przed kwadransem odpoczynku. Christian Cueva dośrodkował z połowy boiska w boliwijskie pole karne. Obrona „Zielonych” karygodnie zaspała, dopuszczając do stuprocentowej okazji José Paolo Guerrero. Dwukrotny król strzelców CA nie zwykł marnować takich gratek – z dziecinną łatwością ominął wybiegającego doń Carlos Lampe, ażeby za chwilę trafić do pustej siatki.

José Paolo Guerrero marzy o trzeciej w karierze koronie króla strzelców Copa América!

 

W drugiej połowie rywalizacja została rozstrzygnięta na korzyść wyżej notowanego zespołu. Peru przypieczętował remontadę krótko po wznowieniu gry. 55 minuta – wówczas Guerrero tym razem dla odmiany zaliczył asystę skutecznie dośrodkowując zza linii bocznej szesnastki. Centrę „Wojownika” spożytkował inny inkaski weteran, a mianowicie Jefferson Farfán celną główką w polu bramkowym dając prowadzenie Peru.

Boliwijczycy przy stanie 1:2 zaprzepaścili klarowną okazję do wyrównania. Około 70 minuty Erwin Saavedra dobijając w polu bramkowym strzał zza pola karnego Raúla Castro kuriozalnie chybił nad poprzeczką mając przed sobą wyłącznie leżącego po robinsonadzie bramkarza Pedro Gallese. Pudło turnieju!

Zaprzepaszczona setka zemściła się w ostatniej sekundach, ponieważ Peruwiańczycy trzeci cios zadali już po upływie czasu doliczonego przez arbitra. Kontratak pierwszorzędnie wykończył wprowadzony tu jako zmiennik Edison Flores, który na mniej więcej szesnastym metrze posłał efektowną podcinkę nad rzucającym się Lampe. Tym samym ustalił wynik na 3:1.

Składy:

Boliwia: Carlos Lampe – Diego Bejarano, Luis Haquin, Adrián Jusino, Marvin Bejarano [C] – Erwin Saavedra (73′, Ramiro Vaca), Leonel Justiniano, Raúl Castro (80′, Gilbert Álvarez), Fernando Saucedo (71′, Roberto Fernández), Alejandro Chumacero – Marcelo Moreno Martins

Trener: Eduardo Villegas

Peru: Pedro Gallese – Luis Advíncula, Carlos Zambrano (85′, Miguel Araujo), Luis Abram, Miguel Trauco – Renato Tapia, Yoshimar Yotún – Christian Cueva (79′, Edison Flores), Jefferson Farfán (od 90+2′ [C]), Andy Polo – José Paolo Guerrero [C] (90+2′, Christofer Gonzáles)

Trener: Ricardo Gareca

Sędziował: Roddy Zambrano (Ekwador)

Peru zrównało się punktami z liderującą Brazylią – ustępuje „Kanarkom” tylko minimalnie gorszym bilansem bramkowym. W ostatniej kolejce „Los Incos” bezpośrednio wyjaśnią sobie z gospodarzami turnieju, kto wśród tego kwartetu jest najlepszy. 

*****************************************************************************

Arena Fonte Nova (Salvador)

Brazylia vs Wenezuela 0:0

Najwidoczniej Arena Fonte Nova w stanie Bahia jest obiektem przynoszącym pecha gigantom. Pół tygodnia temu Argentyna uległa tu Kolumbii, teraz Brazylijczycy zaledwie bezbramkowo zremisowali z Wenezuelą. Podopieczni Tite nie wykorzystali miażdżącej przewagi nad ekipą „La Vinotinto”. Żeby dodać epickości całej historii – trzykrotnie zdobywali bramki, które chilijski arbiter Julio Bascuñán anulował po konsultacji z VAR oraz osobistym zerknięciu do powtórki video.

Ponadto fantastycznie prezentowała się wenezuelska defensywa. Obrońcy takich klubów jak norweski Stabæk (Ronald Hernández), hiszpański drugoligowy spadkowicz z Tarragony (Mikel Villanueva) tudzież portugalska Vitória de Guimarães (Yordan Osorio) zneutralizowali gwiazdorów światowego formatu – Philippe Coutinho, Gabriela Jesusa tudzież Roberto Firmino.

Wuilker Faríñez strzegący bramki kolumbijskich Millonarios znakomicie obronił w pierwszej połowie mocne, niskie uderzenie Richarlisona z centrum szesnastki. Brazylijczyków w ofensywie hamowali wyżej wymienieni defensorzy albo kiedy już udało się wcisnąć piłkę do „pajęczyny”, to przepisy. Wenezuela zanotowała drugi konsekutywny bezbramkowy remis w Copie.

„Brasil, decime qué se siente!” – tym razem tej pieśni jednak nie śpiewają Argentyńczycy tylko Wenezuelczycy

 

Wenezuela drugi raz w historii wywalczyła punkt na wyjeździe przeciw Brazylii! Wcześniej uczyniła to w 2009 roku podczas eliminacji Mistrzostw Świata, lecz wówczas „La Vinotinto” dopomogła przewaga liczebna przez niemal połowę meczu wobec czerwonej kartki dla Mirandy. Tym razem wywalczyli remis grając w równych składach przez całe spotkanie. 

Przypomnijmy, iż Wenezueli udało się również wyjąć bezbramkowy remis z brazylijską drużyną narodową w fazie grupowej Copa América przed ośmioma laty. Aczkolwiek wówczas turniej odbywał się w Argentynie, zaś „Canarinhos” na nim sromotnie zawiedli.

Składy:

Brazylia: Alisson Becker – Daniel Alves [C], Thiago Silva, Marquinhos, Filipe Luis – Casemiro (57′, Fernandinho), Arthur – David Neres (72′, Everton Soares), Philippe Coutinho, Richarlison (46′, Gabriel Jesus) – Roberto Firmino

Trener: Tite

Wenezuela: Wuilker Faríñez – Ronald Hernández, Yordan Osorio, Mikel Villanueva, Roberto Rosales – Junior Moreno, Tomás Rincón [C] – Jhon Murillo, Yangel Herrera (66′, Yeferson Soteldo), Darwin Machís (76′, Arquímedes Figuera) – José Salomón Rondón (85′, Josef Martínez)

Trener: Rafael Dudamel

Sędziował: Julio Bascuñán (Chile)

Tabela grupy A po dwóch kolejkach:

# Drużyna M. Z R P Gole +/- Punkty
1 Brazil, Brazil Brazylia 2 1 1 0 3:0 +3 4
2 Peru, Peru Peru 2 1 1 0 3:1 +2 4
3 Venezuela, Venezuela Wenezuela 2 0 2 0 0:0 0 2
4 Bolivia, Bolivia Boliwia 2 0 0 2 1:6 -5 0

Brazylijczycy pozostali liderem tabeli, aczkolwiek teraz muszą dzielić prowadzenie z Peru. Co za tym idzie, na ostatni grupowy bój przeciwko „Inkom” muszą zmotywować się w stopniu maksymalnym.

Wenezuela grupę zwieńczy pojedynkiem z właściwie pogrzebaną już Boliwią – zwycięstwo w nim bez wątpienia pozwoli chłopcom Rafaela Dudamela stać się ćwierćfinalistą turnieju.

Comments are closed.