Faworyci w odwrocie! Koszmar Armaniego

Sobotniej nocy przeprowadzono pierwsze dwa mecze ćwierćfinałowe Copa de La Superliga. W obu doszło do sporych niespodzianek, albowiem Tigre oraz Atlético de Tucumán przed własną publicznością upokorzyły stołecznych gigantów, przed rewanżami zdecydowanie przybliżając się ku najlepszej czwórce turnieju. Relacja:

Tigre vs Racing Club 2:0 (0:0)

Gole – Walter Montillo (53′), Federico González (89′)

Próbują za wszelką cenę odwrócić przeznaczenie! Nikogo wśród Tigre nie obchodzi, że ich drużyna w kwietniu zleciała do Primera B Nacional. Mimo utraty statusu pierwszoligowca „El Matador” w Pucharze Ligi zamierza walczyć o najwyższe cele.

Rewelacyjny spadkowicz we wcześniejszych rundach dokonywał remontad przeciwko ekipom z miasta Santa Fe. Tym razem naprzeciw stanęli sami mistrzowie Argentyny i oni również musieli schylić czoła przed rozpędzonym teamem Néstora Gorosito.

Do przerwy goli brak. Jednakże w drugiej odsłonie Tigre wylał kubeł lodowatej głowy na rozkojarzone głowy faworytów z Avellanedy.

Tuż po kwadransie odpoczynku gwiazdor miejscowych Walter Montillo ostemplował słupek uderzeniem bezpośrednio z rzutu rożnego!

Natomiast w 53 minucie Montillo dopiął swego – przejąwszy piłkę od Federico Gonzáleza w centrum akcji prześcignął będącego obok defensora Lucasa Orbána (który rywalizował tu przeciw byłemu klubowi), aby wybiec sam na sam z Gabrielem Ariasem i zaskoczyć go zgrabnym strzałem podcinką w róg.

Ofiarność miejscowych przyniosły oczekiwane przez nich efekty jeszcze raz, w przedostatniej regulaminowej minucie spotkania. Wówczas Lucas Menossi rozkręcił atak wyprowadzony prawą flanką i obstawiony rywalami podał do zmiennika Juana Ignacio Cavallaro, zaś ten wycofał na skraj pola karnego Federico Gonzálezowi. Wysunięty napastnik Tigre huknął z pierwszej piłki ile sił w nodze, a futbolówka jakby przemknęła przez palce bramkarza, po czym zatrzepotała w siatce.

Nic dziwnego, że u epilogu zawodów szkoleniowcowi przyjezdnych Eduardo Coudet’owi pozostało tylko wykłócaniem się z arbitrem Andrésem Merlosem.

Pod koniec marca, kiedy Racing poprzednio toczył batalię na Estadio Coliseo de Victoria zremisował 1:1 i mógł świętować zapewnienie sobie tytułu mistrza kraju. Tym razem „La Academia” po wyjeździe na ten mały, acz gorący obiekt zdecydowanie nie ma powodów do śmiechu.

Błękitnej stronie Avellanedy będzie niewiarygodnie trudno odrobić dwubramkowy deficyt za pół tygodnia u siebie. Bądźmy przekonani, iż we wtorek Tigre nie siądzie na laurach.

*****************************************************************************

Atlético de Tucumán vs River Plate 3:0 (2:0)

Gole – David Barbona (35′), Javier Toledo (38′, 79′)

Od momentu wywalczenia awansu do Primera División w 2015 roku drużyna Atlético de Tucumán osiągnęła naprawdę wiele (można śmiało powiedzieć, że od tego czasu współtworzy argentyńską czołówkę), ale jeszcze nigdy nie zdołała zwyciężyć spotkania przeciwko River Plate.

W lidze „El Decano” dwukrotnie przegrywał i raz zremisował przeciwko temu renomowanemu klubowi, a ponadto przed dwoma laty uległ mu 1:2 w finale Copa Argentina. Jednakże teraz drużyna ulokowana w północno-zachodniej Argentynie wykorzystała zmęczenie rywali długim sezonem, solidnie dokopując im w pierwszym ćwierćfinałowym boju Copa de La Superliga.

U progu spotkania pierwszą ciekawszą sytuację zanotował Javier Toledo, gdy wygrał pojedynek bark w bark z doświadczonym stoperem Javierem Pinolą, ale musiał wycofać się za pole karne, skąd przymierzył nisko w środek bramki, co nie zrobiło wrażenie na Franco Armanim.

Pierwszego gola w 35 minucie przyniosła wspaniała dwójkowa akcja Davida Barbony z Leandro Díazem. Ten pierwszy zza linii bocznej pola karnego podał za szesnastkę drugiemu. Díaz wypatrując nadbiegającego w centrum pola karnego niekrytego Barbonę posłał mu asystę, zaś błyskotliwy skrzydłowy znalazł się jeden na jednego z Franco Armanim i spowodował jego kapitulację niskim strzałem w środek.

River jeszcze nie zdążył otrząsnąć się po pierwszym ciosie w plecy, a otrzymał drugi. Tucumán pomyślnie wykonał rzut rożny – dośrodkowanie z niego głową przeciął Díaz „de facto” zaliczając drugą asystę, natomiast w polu bramkowym efektownym szczupakiem Javier Toledo zmusił Armaniego, aby ten znów kierował ręce do siatki.

Toledo zdobył czwartego gola w swoim trzecim meczu Copa de La Superliga, stając się samodzielnym liderem klasyfikacji strzeleckiej.

W drugiej połowie Atlético boleśniej dobił krezusa, zaś Toledo pokaźniej wyśrubował swoje konto strzeleckie. 79 minuta – w akcji zainicjowanej daleką centrą Andrésa Lamasa zza połowy boiska Armani nieudolnie wybił przed siebie strzał zza pola karnego Ramiro Carrery. Taka forma parady okazała się błędem, ponieważ do leżącej przed nim futbolówki dopadł zarośnięty napastnik i zaadresował ją do siatki.

Chociaż podczas drugiej części goście atakowali częściej (w jednej akcji urugwajski obrońca gospodarzy Andrés Lamas w polu bramkowym heroicznie zatrzymał nogą niski strzał Exequiela Palaciosa z ubocza szesnastki), to nie ani razu nie zdołali wprawić w zakłopotanie Cristiana Lucchettiego.

Pod sam koniec zawodów Rodrigo Aliendro mógł jeszcze dotkliwiej upokorzyć gości, aczkolwiek minimalnie chybił niskim dalekosiężnym uderzeniem.

Reakcja dowodzącego gośćmi Marcelo Gallardo mówi wszystko….

Niewątpliwie po klęsce 0:3 nawet ubiegłorocznym tryumfatorom Libertadores ciężko będzie się podnieść. Choć jako ciekawostkę przypomnijmy, iż we wrześniu 2017 drużynie z El Monumental udało się i to z olbrzymią nawiązką odrobić trzybramkową stratę w ćwierćfinale Pucharu Wyzwolicieli.

Wówczas River identycznym rezultatem przegrał pierwszy mecz w boliwijskiej Cochabambie przeciwko lokalnemu Jorge Wilstermann, aczkolwiek w domowym rewanżu zdeklasował oponenta 8:0! O podobnym scenariuszu z Tucumánem raczej mogą pomarzyć, chociaż póki co nie przesądzajmy….

Warto odnotować jeden istotny szczegół. Trenerem Atlético de Tucumán, który upokorzył dziś River jest…. Ricardo Zielinski – człowiek, który osiem lat temu jako szkoleniowiec Belgrano w barażach przypieczętował historyczną degradację „Millonarios” do drugiej ligi!

Czy we wtorek „El Decano” na twierdzy River Plate przypieczętuje kwalifikację do półfinału kosztem aktualnego klubowego mistrza Ameryki Południowej? Przekonamy się niebawem!

Warto dodać, iż w ten weekend wszystkie mecze na boiskach Argentyny są poprzedzane odegraniem hymnu narodowego przez orkiestrę wojskową z okazji 209. rocznicy wybuchu Rewolucji Majów, która przyczyniła się do uzyskania niepodległości przez kraj ze stolicą w Buenos Aires oraz Urugwaj, Paragwaj i Boliwię.

Comments are closed.