CL: hity grupy A na podwójne 2:2

Wtorkowej nocy rywalizację zakończyły pierwsze dwie grupy tegorocznej Copa Libertadores. Hit ostatniej kolejki, w którym uczestniczyły pewne awansu, a także swojej obecnie zajmowanej pozycji River Plate oraz Internacional przyniósł kolejny remis 2:2 między tymi klubami. Oprócz grupy A do brzegu dobiła również grupa E, gdzie przed totalną kompromitacją uchronił się Atlético Mineiro, zaś fotel lidera przypieczętował paragwajski Cerro Porteño.

Grupa A:

River Plate [ARG] vs Internacional [BRA] 2:2 (1:1)

Gole – 1:0 Julián Álvarez (35′), 1:1 i 1:2 Rafael Sobis (44′, 59′ – pen.), 2:2 Lucas Pratto (90+3′)

Ponieważ obaj faworyci tej grupy już zagwarantowali sobie 1/8 finału oraz mieli pewność na jakiej lokacie ukończą zmagania fazy grupowej, to zarówno River, jak i Inter mogli pozwolić sobie tu na wystawienie półrezerwowego składu.

Mimo radzenia sobie drugim garniturem oba kluby tego spotkania nie odpuściły, fundując kibicom zacięte widowisko do ostatniej chwil. Argentyńczycy jako pierwsi strzelili, później sami otrzymali dwa ciosy w plecy, aby ostatecznie wymęczyć remis 2:2.

Kilka minut przed pierwszym trafieniem obie strony zaprzepaściły po jednej interesującej okazji, ponieważ napastnicy na krańcu pola karnego w dwóch przypadkach celowali prosto w bramkarza wybiegłszy z ciekawym atakiem.

Drugiemu garniturowi obrońców tytułu prowadzenie dał młody napastnik Julián Álvarez. 19-latek, który niebawem poleci z argentyńską młodzieżówką do Polski na Mistrzostwa Świata U-20 otworzył wynik w 35 minucie. Wówczas otrzymawszy wrzutkę od Exequiela Palaciosa urwał się spod opieki defensywy i na boku pola karnego znalazł się sam na sam z Marcelo Lombą, zaskakując go efektownym lobem.

Skromną zaliczką River cieszył się niecałe dziesięć minut. Doświadczony napastnik Rafael Sobis w przedostatniej regulaminowej minucie pierwszej części wyrównał stan rywalizacji zuchwałym dalekosiężnym uderzeniem nie dając żadnych szans Franco Armaniemu. Reprezentant Argentyny wzrokiem odprowadził piłkę do siatki.

Internacional wprawdzie przed tym meczem był spokojny o fotel lidera grupy, aczkolwiek zamierzał osobiście udowodnić swoją wyższość nad ubiegłorocznym mistrzem kontynentu. Przypomnijmy, iż w pierwszym grupowym boju między tymi drużynami „Colorados” prowadzili 2:0, aby ostatecznie także jedynie zremisować 2:2.

Na El Monumental wreszcie mogli pojawić się kibice (podczas pierwszych dwóch grupowych rywalizacji stadion River był zamknięty dla kibiców w ramach kary za wybryki hinchas „Millonarios” przed pierwotnie przełożonym rewanżem ubiegłorocznego Superfinału Libertadores).

Obecność sympatyków jednak nie zmobilizowała piłkarzy w charakterystycznych koszulkach z czerwonym pasem po przekątnej. To Brazylijczycy objęli prowadzenie po kwadransie drugiej części, kiedy wywalczyli jedenastkę. Rzut karny na swoją drugą tej nocy bramkę zamienił Rafael Sobis.

Wydawało się, iż River Plate zostanie ośmieszony przed własną publicznością, aczkolwiek w samej końcówce przed wtopą uchronił ich występujący niegdyś w lidze brazylijskiej Lucas Pratto. Masywny napastnik podczas doliczonego czasu z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do bramki wykorzystując kuriozalną paradę goalkeepera. Tym samym ustalił wynik na kolejne, drugie 2:2 między potentatami grupy A.

Skład River Plate: Franco Armani [C] – Camilo Mayada, Robert Rojas, Luciano Lollo, Fabrizio Angileri – Nicolás De La Cruz, Bruno Zuculini (66′, Enzo Pérez), Exequiel Palacios (75′, Jorge Carrascal), Cristian Ferreira (60′, Ignacio Fernández) – Julián Álvarez, Lucas Pratto

Arbiter: Piero Maza (Chile)

Drugi mecz ostatniej kolejki grupy A:

Alianza Lima [PER] vs Palestino [CHI] 1:2 (1:1)

Gole – 1:0 Tomás Costa (18′), 1:1 i 1:2 Renato Tarifeño (37′, 54′)

Chilijski Palestino mógł zostać rewelacją tej edycji Libertadores, jednakże okazał się niewystarczająco mocny, aby stawić czoła znacznie mocniejszym Internacionalowi tudzież River Plate. „Los Árabes” przynajmniej zajęli trzecie miejsce w grupie i otrzymają szansę na zwojowanie Copa Sudamericana.

Przed tym meczem dołująca Alianza zachowywała iluzoryczne szanse na trzecie miejsce w grupie. Aby załapać się do „Pucharu Pocieszenia” musiała tutaj rozgromić gości minimum różnicą czterech bramek.

Inkaski outsider podjął się tej próby, albowiem jako pierwszy zdobył gola. Uzyskał go w niezwykle fartownych okolicznościach – wiekowy Argentyńczyk Tomás Costa huknął z dystansu na bramkę gości. Goalkeeper Ignacio González sparował piłkę, która zatoczyła łuk wysoko nad bramką i spadła na murawę tuż przed bramką. Wówczas pokozłowała i ku niedowierzaniu chilijskiego bramkarza ostatecznie wleciała do siatki!

Lecz gospodarzom sił nie starczyło – na tym jednym golu poprzestali. Natomiast Palestino w późniejszej części spotkania odwrócił wynik na 2:1, dzięki dwóm trafieniom Renato Tarifeño przygarniając ku sobie szalę zwycięstwa w Limie.

Tabela końcowa grupy A:

# Drużyna M. Z R P Gole +/- Punkty
1 Internacional, Brazil Internacional 6 4 2 0 11:6 +5 14
2 River Plate, Argentina River Plate 6 2 4 0 10:5 +5 10
3 Palestino, Chile Palestino 6 2 1 3 7:7 0 7
4 Alianza Lima, Peru Alianza Lima 6 0 1 5 2:12 -10 1

Grupa E:

Nacional [URU] vs Cerro Porteño [PAR] 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 Santiago Arzamendia (45+2′), 1:1 Rodrigo Amaral (59′)

Jedyny remis, jaki padł w grupie E. Na stadionie Gran Parque Central w Montevideo czołowa dwójka tegoż kwartetu spotkała się, aby rozstrzygnąć między sobą losy fotela lidera. Oba gole podczas tej konfrontacji zostały zdobyte po efektownych uderzeniach bezpośrednio z rzutów wolnych.

Ten pojedynek nie wyłonił lepszej drużyny, a obie uzyskały podczas fazy grupowej tyle samo punktów. Aczkolwiek ponieważ w takiej sytuacji o wyższym miejscu decyduje bilans bramkowy, a zdecydowanie lepszą różnicą bramek dysponował tu Cerro Porteño, to właśnie Paragwajczycy są pierwsi na mecie.

Nacional musi zadowolić się drugą lokatą. Cóż, przynajmniej w losowaniu 1/8 finału Urugwajczycy unikną obrońców tytułu.

Drugi mecz ostatniej kolejki grupy E:

Zamora [VEN] vs Atlético Mineiro [BRA] 1:2 (0:2)

Gole – 0:1 i 0:2 Alerrandro (25′, 36′), 1:2 Ignacio González (59′ – pen.)

Brazylijski przedstawiciel tej grupy sromotnie rozczarował, aczkolwiek w ostatniej kolejce przynajmniej podniósł się z samego dna tabeli. Gdyby Atlético Mineiro nie wygrał tego starcia, wówczas zakończyłby grupowe boje na ostatniej lokacie – nawet za plecami wenezuelskiego outsidera!

„Galo” jednak nie sprawili całkowitego zawodu. Przynajmniej zdołali wziąć górę nad słabiutką Zamorą (i to radząc sobie rezerwowym składem). Dzięki tej victorii biało-czarny team z Belo Horizonte pogra sobie jeszcze w Copa Sudamericana.

Tabela końcowa grupy E:

# Team M. Z R P Gole +/- Punkty
1 Cerro Porteño, Paraguay Cerro Porteño 6 4 1 1 10:5 +5 13
2 Nacional, Uruguay Nacional 6 4 1 1 5:2 +3 13
3 Atlético Mineiro, Brazil Atlético Mineiro 6 2 0 4 6:10 -4 6
4 Zamora FC, Venezuela Zamora 6 1 0 5 6:10 -4 3

Comments are closed.