Sobotnie granie w Copa de La Superliga

W sobotę w Argentynie rozegrano cztery kolejne rewanżowe spotkania rundy wstępnej Copa de La Superliga. Do kolejnej rundy przedostały się Aldosivi, Lanús, Talleres de Córdoba oraz Godoy Cruz. W aż dwóch przypadkach o losach awansu musiał decydować konkurs rzutów karnych.

Aldosivi vs Rosario Central 1:2 (0:1)

Gole – 0:1 Jonás Aguirre (35′), 1:1 Iván Colman (69′), 1:2 Miguel Barbieri (83′)

Pierwszy mecz – 2:0, awans Aldosivi

Fani Aldosivi (na trybunach nie zebrało się ich specjalnie wielu) po wygraniu 2:0 na wyjeździe liczyli na spokojny mecz rewanżowy. Potyczka na Estadio José María Minella takową jednak nie była, a Central znaleźli się niebezpiecznie blisko odrobienia strat i w końcówce mocno postraszyli miejscowych. Ostatecznie „Canallas” szczędzący siły na Libertadores zdobyli w Mar del Plata tylko o jedną bramkę za mało.

U progu batalii strzałem z rzutu wolnego tuż zza linii końcowej szesnastki minimalnie spudłował lider pomocy gości Leonardo Gil.

Delegacja „Rosarinos” rozpoczęła odrabianie strat w 35 minucie, kiedy Jonás Aguirre pomyślnie dobił z najbliższej odległości sparowany przez bramkarza Luciano Pocrnjicia strzał z okolicy piątego metra Claudio Riaño. Akcję bohatersko zainicjował wspomniany wyżej Gil barkiem przepychając rywala na prawym skrzydle i odbierając mu futbolówkę, a następnie zagrywając piłkę w szesnastkę.

Goniący wynik dwumeczu przyjezdni sami siebie musieli pytać o to jakim cudem nie zdobyli drugiej bramki u progu części. Riaño zmarnował dwie świetne okazje obijając słupek w klarownej okazji na piątym metrze oraz chybiając z nieco ostrego kąta.

Ponadto desperacki atak Gila, który za pierwszym razem bezpośrednim uderzeniem trafił w interweniującego Pocrnjicia, aby za chwilę zbiec na bok szesnastki i wycofać piętą do autora pierwszej bramki, którego mocne uderzenie też sparował wiekowy goalkeeper o chorwackich korzeniach.

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. W 69 minucie obróciły się one przeciwko Rosario – dogranie Cristiana Cháveza w pole karne spożytkował Iván Colman, który zmyślnym niskim strzałem pokonał wybiegającego doń Jeremíasa Ledesmę.

Podrażniony Central ani myślał składać broni. Pocrnjić, którego godzi się ochrzcić mianem bohatera starcia obronił jeden groźny strzał głową po akcji zapoczątkowanej centrą „Colo” Gila z rzutu wolnego oraz musiał sparować groźne przymierzenie zza szesnastki Maximiliano Lovery.

Dopiero w 82 minucie skapitulował, gdy wrzutkę z kornera Jonása Aguirre celną główką przeciął obrońca Miguel Barbieri. Rosario jednak do końca spotkania nie zdołał przeprowadzić ataku, po jakim zdobyłby tę upragnioną trzecią bramkę.

Dla Pocrnjicia ten awans ma szczególne znaczenie, ponieważ jest wychowankiem Newell’s Old Boys. Zatem wyeliminował odwiecznego wroga swej macierzystej ekipy.

W kolejnej rundzie Aldosivi zmierzy się z River Plate. Ostatnie spotkanie przeciw „Millonarios” w październiku ubiegłego roku minimalnie przegrali 0:1 na ich terenie. Może teraz wykorzystają fakt oszczędzania sił na Puchar Wyzwolicieli przez rywala. 

Rosario Central od tej chwili może bez reszty poświęcić się elitarnym rozgrywkom, gdzie „Kanalie” i tak znajdują się na najlepszej drodze do zakończenia swojego udziału w zmaganiach. Jeśli nie zwyciężą środowej domowej potyczki z chilijską Universidad Católica, wtedy nie unikną ostatniej lokaty w grupie H.

Jeśli chłopcy Diego Cocci wylecą za burtę na kontynentalnej arenie, wówczas będą mieli wolne aż do początku następnego sezonu ligowego – przypomnijmy, iż w lutym odpadli również z Copa Argentina, gdzie mieli bronić tytułu.

*****************************************************************************

Lanús vs Belgrano 2:0 (1:0)

Gole – Facundo Quignon (23′), Cristian Techera (50′ – samobój)

Pierwszy mecz – 2:3, awans Lanús

Przed tygodniem to Belgrano niespodziewanie wygrało 3:2, więc „El Granate” u siebie musiał odrabiać straty. I drużynie Luisa Zubeldii udało się przychylić losy awansu na swoją korzyść. Gospodarze pokonali spadkowicza 2:0.

U wstępu spotkania bramkarz gości obronił ładnie bezpośredni strzał Marcelino Moreno z centrum pola karnego. Nawet Belgrano natarł, aczkolwiek Matías Ibáñez zdołał wybić próbę Leonardo Sequeiry zza szesnastki.

Wyżej notowani miejscowi otworzyli rezultat pojedynku w 23 minucie. Zdobyli gola podobnego, jak tydzień temu. Centra Nicolása Pasquiniego (tyle tylko, że z kornera, a nie po rzucie wolnym), a następnie celny strzał głową Facundo Quignona – straty odrobione!

Jednakże Lanús ani myślał poprzestawać na jednym trafieniu. W 50 minucie przeprowadzili miłą dla oka akcję zespołową. Dzięki niej José Sand znalazł się z piłką naprzeciw Césara Rigamontiego, a jego uderzenie zza pola bramkowego niefortunnie próbował zatrzymać urugwajski napastnik gości Cristian Techera pakując piłkę do własnej siatki.

Po drugim ciosie zadanym przez lokalny zespół mecz dość wyrównany ze wskazaniem na lepszy „El Granate”. Sand nawet zdobył trzeciego gola dla teamu z południa Buenos Aires, aczkolwiek sędzia anulował go dopatrując się wątpliwego spalonego.

Podczas 1/8 finału Lanús skonfrontuje się z Vélezem Sarsfield. Nadarza się zatem możliwość odwetu za wyjazdową klęskę 0:4 poniesioną w ostatniej kolejce ligowej.

*****************************************************************************

Talleres vs San Martín de San Juan 2:0 (1:0) – rzuty karne 3:2

Gole – Dayro Moreno (45+1′), Tomás Pochettino (47′)

Pierwszy mecz – 0:2, awans Talleres

Faworyzowani Talleres, który w poprzednie dwa weekendy na boisku w San Juan ulegli San Martínowi zarówno na arenie ligowej, jak i pucharowej teraz zmierzyli się ze spadkowiczem u siebie. Musieli rzecz jasna odrobić dwubramkową stratę z pierwszego spotkania, aczkolwiek swój cel osiągnęli już na przełomie obu połów.

Tuż przed kwadransem odpoczynku, w doliczonym czasie pierwszej odsłony Juan Ramírez posłał dalekie dośrodkowanie zza połowy boiska. Te spożytkował Dayro Moreno. Wiekowy Kolumbijczyk wybiegł sam na sam z Luisem Ardente, pokonując wybiegającego bramkarza efektownym lobem zza szesnastki. Aczkolwiek gol nie powinien był zostać uznany, ponieważ długowłosy napastnik został uchwycony na ofsajdzie….

Natomiast tuż po zmianie stron wyrównanie w skali dwumeczu przypieczętował Tomás Pochettino. Wychowanek Boca Juniors pomyślnie dobił na krańcu pola karnego sparowany chwilę wcześniej przez Ardente strzał Sebastiána Palaciosa.

Talleres mieli okazję, aby jeszcze w regulaminowym czasie rozstrzygnąć o swojej wyższości. Dayro Moreno kuriozalnie spudłował przy jednym z ataków, myląc się na piątym metrze w niemal stuprocentowej okazji.

Goście kończyli zawody osłabieni (w 81 minucie ich stoper Arián Pucheta obejrzał drugą żółtą, więc czerwoną kartkę za zatrzymanie kontratakującego przeciwnika przed swoją szesnastką), ale ostatecznie doprowadzili do serii jedenastek, którą przegrali.

Guido Herrera obronił dwa rzuty karne, jeden oponent sam spudłował obijając poprzeczkę i tak oto kordobanie nadal figurują wśród uczestników turnieju.

Za tydzień na budzących się z letargu Talleres czeka piątą drużyna ostatniej kampanii ligowej, czyli Atlético de Tucumán.

*****************************************************************************

Godoy Cruz vs Patronato 1:1 (1:0), rzuty karne 5:4

Gole – 1:0 Diego Viera (11′), 1:1 Gabriel Ávalos (57′)

Pierwszy mecz – 1:1, awans Godoy Cruz

Kolejny zacięty dwumecz o losie którego musiały zadecydować rzuty karne. Godoy Cruz męczył się niemiłosiernie ze znacznie słabszym od siebie Patronato.

Rozpoczęło się gładko, ponieważ zaledwie 11 minut spotkania minęło, kiedy Kevin Gutiérrez dośrodkował z rzutu wolnego, po czym paragwajski defensor Diego Viera głową pokonał Federico Costasa. Później szarże jeden na jednego ze wspomnianym goalkeeperem zmarnowali dwaj „Aniołowie” – dogodnych szans nie spożytkowali odpowiednio Ángel González oraz Miguel Ángel Merentiel.

Ze strony delegatów w podobnej ofensywie nie wykazał się autor gola podczas pierwszego spotkania obu ekip, czyli Germán Berterame – naciskany przez obrońców uderzył zza piątego metra nieprecyzyjnie i Roberto Ramírez zdołał sparować futbolówkę.

Niewątpliwie bolesny cios miejscowym zadał Gabriel Ávalos trafiając głową po narożnym dośrodkowaniu lewego obrońcy Bruno Urribarriego. Otóż rzeczony paragwajski napastnik aktualnie jest wypożyczony do Patronato właśnie z mendoskiego Godoy Cruz, więc poniekąd strzelił gola własnej drużynie!

Przy stanie 1:1 inicjatywę odzyskał rzecz jasna Godoy Cruz. Znowu pomylili się „Aniołowie” – Merentiel strzelał z ubocza pola karnego, piłkę palcami przeciął Costas, a następnie mając przed sobą pustą bramkę nie zdołał sięgnąć jej González. Ponadto wprowadzony tu jako zmiennik urugwajski snajper Santiago García tylko otarł boczną siatkę w niezłej sytuacji zza pola bramkowego.

Doszło zatem do konkursu jedenastek, a karne lepiej wykonywała drużyna z Mendozy. Jako jedyny pomylił się Berterame strzelający jako ostatni w regulaminowych seriach. Pierwsze pudło tej ostatecznej próby nerwów okazało się zatem jedynym.

O ćwierćfinał Godoy Cruz zawalczy przeciwko samej Boca Juniors. Zaznaczmy, iż „El Expreso del Tomba” nie wygrał oficjalnego starcia z „Xeneizes” od dość dawna, bowiem już od 2011 roku!

Nim podejmą ubiegłorocznych mistrzów Argentyny podopieczni Lucasa Bernardiego muszą jednak stawić czoła peruwiańskiemu Sportingowi Cristal, którego ugoszczą we wtorek na Estadio Malvinas Argentinas w boju o „być albo nie być” na arenie Libertadores.

Autorzy: Assurbanipal i Alex

Comments are closed.