Niezły start spadkowiczów w Pucharze Ligi

W trzech sobotnich pojedynkach rundy eliminacyjnej Copa de La Superliga udział wzięły drużyny zdegradowane po sezonie ligowym do Primera B Nacional. Na uwagę zasługuje fakt, iż żadna z nich nie przegrała. Dwie nawet odniosły zwycięstwo, więc w rewanżach powalczą o coś więcej, niż tylko o własny honor.

San Martín de San Juan vs Talleres 2:0 (0:0)

Gole – Humberto Osorio (49′), Emanuel Dening (64′)

Wygląda na to, iż załamanie formy Talleres nie było krótkim kryzysem, a jest oznaką jakiś poważniejszych dolegliwości w drużynie. Kordobanie zwieńczyli ligowe zmagania trzema kolejnymi porażkami, a teraz rozgrywki pucharowe zainicjowali drugą pod rząd wyjazdową porażką w San Juan.

Spadkowicz drugi raz w ciągu tygodnia ogołocił na swoim Estadio Ingeniero Hilario Sánchez zespół, który niedawno otarł się o fazę grupową Copa Libertadores.

Pierwsza połowa trafień nie dostarczyła, chociaż gospodarze bezwzględnie przeważali. Atakom przewodził Gustavo Villarruel, który między innymi obił słupek dalekosiężnym uderzeniem, albo raz wybiegł niemal sam na sam z goalkeeperem – lecz naciskany przez goniącego obrońcę oddał zbyt lekkie uderzenie wybite przez Guido Herrerę.

Ponadto rozgrywający Mauro Bogado nieznacznie pomylił się z rzutu wolnego. Przy innej próbie z wolnego jego kolega w drugiej linii Francisco Grahl ostemplował słupek.

Tuż przed przerwą Villarruel wyprowadził szybką kontrę. Za polem karnym odnalazł Emanuela Deninga, posyłając mu podanie. Niestety napastnik noszący numer 31 na koszulce delikatną podcinką nieznacznie chybił dostąpiwszy znakomitej okazji.

Natomiast zaraz po przerwie Humberto Osorio otworzył wynik na korzyść miejscowych. Akcję strzałem z rzutu wolnego rozpoczął Grahl – jego uderzenie odbiło się od muru, ale piłkę przejął Villarruel dośrodkowując w szesnastkę, gdzie jego centrę przeciął Kolumbijczyk i zmyliwszy bramkarza trafił do siatki.

Jeszcze efektowniejszą bramkę zdobył w 64 minucie jego kompan, czyli Emanuel Dening podwajając prowadzenie San Martín.

Atakujący, który w styczniu wrócił do San Juan po nieudanych epizodach w lidze tureckiej oraz paragwajskim Cerro Porteño przejął długą lagę z połowy boiska od Bogado będąc przed linią boczną szesnastki. Następnie wyminął rywala, aby popędzić uboczem pola karnego i z bardzo ostrego kąta wcisnąć piłkę do bramki Guido Herrery.

Tydzień temu na zakończenie ligi „Zielono-Czarni” ograli Talleres 2:1, pozwalając oponentowi strzelić honorową bramkę u kresu spotkania. Tym razem chłopcy Rubéna Forestello zachowali czyste konto dla odmiany.

Pytanie jednak czy w rewanżu za tydzień utrzymają dwubramkową zaliczkę na olbrzymim stadionie im. Mario Kempesa? Stawką dwumeczu jest batalia o ćwierćfinał przeciwko Atlético de Tucumán.

Talleres straciliby wiele na szybkim odpadnięciu z Copa de La Superliga. Otóż po pierwsze zamknęliby sobie następne drzwi do międzynarodowych pucharów na rok 2020 (jako ostatnia deska ratunku pozostałaby im Copa Argentina, ew. mogą liczyć na korzystne dla nich rozstrzygnięcia w tegorocznych rozgrywkach CONMEBOL).

Zaś po drugie finał tych rozgrywek odbędzie się przecież przed ich trybunami. Zatem w decydującym boju czuliby się, jak u siebie.

*****************************************************************************

Belgrano vs Lanús 3:2 (2:1)

Gole – 1:0 Juan Patiño (3′), 1:1 Marcelino Moreno (8′), 2:1 Leonardo Sequeira (12′), 3:1 Federico Lértora (57′), 3:2 Facundo Quignon (87′)

Większe powody do radości ma inny przedstawiciel miasta Córdoba, a więc Belgrano. Spadający z Superligi popularni „Piratas” niespodziewanie pokonali 3:2 na swoim Gigante de Alberdi wyżej notowany Lanús, wypracowując sobie małą zaliczkę przed wyjazdowym rewanżem. Jednocześnie wzięli odwet za niedawną porażkę 1:3 w przedostatniej kolejce Superligi.

Ledwie tuzina minut potrzebowali piłkarze, aby zdobyć pierwsze trzy bramki. U samego progu spotkania, w 3 minucie paragwajski stoper Juan Patiño zdobył dotychczas najszybszego gola w Copa de La Superliga. Reprezentant kraju Guaraní celna główką przeciął dośrodkowanie Christiana Almeidy po bardzo szybkim rozegraniu kornera.

Wyrównał raptem pięć minut później Marcelino Moreno uderzeniem od słupka ze skraju pola karnego zaskakując Césara Rigamontiego. Za szesnastym metrem przejął wrzutkę niespełnionego talentu José Luisa Gómeza, aby samodzielnie zwieńczyć akcję.

Aczkolwiek Belgrano jeszcze szybciej odzyskał prowadzenie. Uczynił to w 12 minucie, gdy dośrodkowanie lewą flanką Urusa Cristiana Techery spożytkował w polu bramkowym Leonardo Sequiera i kozłowanym strzałem głową z bliskiej odległości nie dał nic do powiedzenia Matíasowi Ibáñezowi.

U kresu pierwszej połowy Sequeira mógł podwyższyć, aczkolwiek w niezłej sytuacji oddał strzał zbyt lekki, z którym poradził sobie bramkarz delegatów.

Ze strony Lanús groźny atak przeprowadził Gómez przejmując piłkę po tym jak nieudane wybicie zaliczył Rigamonti. Aczkolwiek na terenie szesnastki jego zapędy pohamowała obrona Belgrano. Jeszcze wcześniej Rigamonti siatkarskim odbiciem sparował mocne uderzenie ze skraju szesnastki Nicolása Pasquiniego.

Podczas drugiej części miejscowi dowodzeni przez tymczasowego szkoleniowiec Julio Constantína (Diego Osella zrezygnował z dalszej pracy dla Belgrano po „przypieczętowaniu” spadku) podwyższyli na 3:1. Marcelo Meli dośrodkował z rzutu wolnego za linią boczną szesnastki, dzięki czemu głową od poprzeczki z najbliższej odległości trafił Federico Lértora.

U kresu potyczki mogli nawet zaaplikować czwartą bramkę gościom, ale Gabriel Gudiño chybił obok słupka chcąc zmyślnym strzałem pokonać Ibáñeza w akcji jeden na jednego. Ponadto bramkarz gości znakomicie sparował mierzone uderzenie ze skraju szesnastki Sequeiry. Pomyśleć, że rzeczony Sequeira zdobył tu gola, ale i tak może czuć niedosyt ze względu dwóch zmarnowanych szans.

Te zaprzepaszczone gratki Gudiño oraz Sequeiry zemściły się pod koniec zawodów, gdy Facundo Quignon skutecznie przeciął głową dośrodkowanie z wolnego Nicolása Pasquiniego zmniejszając stratę „El Granate”.

Jeszcze w ostatniej sekundach Pasquini drugi raz dośrodkował ze stałego fragmentu gry, ale tym razem głową nieznacznie pomylił się Rolando García Guerreño. Oby zmarnowana sytuacja przez Paragwajczyka nie zaważyła na odpadnięciu Lanús….

Przed rewanżem za tydzień faworytem do awansu mimo wszystko będzie uznawany za pretendenta do awansu w tym dwumeczu Lanús, któremu na własnej Fortalezie do szczęścia potrzebne będzie przynajmniej skromne zwycięstwo 1:0.

W 1/8 finału na tryumfatora tej pary czeka Vélez Sarsfield, na którym zespół Luisa Zubeldii bez wątpienia chciałby się odegrać za blamaż 0:4 z ostatniej ligowej serii spotkań.

*****************************************************************************

San Martín de Tucumán vs Unión 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 Pablo Cuadra (34′), 1:1 Lucas Acevedo (90+2′)

Spośród spadkowiczów jako jedyny w sobotę smaku zwycięstwa nie zaznał San Martín de Tucumán. Dla „La Ciruja” bramkowy remis przeciwko Uniónowi nie jest korzystnym rezultatem przed rewanżem w Santa Fe. Aczkolwiek drużyna Ricardo Caruso Lombardiego (który niespodziewanie pozostał na stanowisku trenera San Martín mimo spadku) może cieszyć się, że w ogóle uniknęła tutaj porażki.

Zaznaczmy, iż oba kluby awizowały na tę potyczkę półrezerwowy skład. Beniaminek postanowił przewietrzyć kadrę po spadku z ligi, natomiast Unión oszczędzał siły przed środowym rewanżowym bojem Copa Sudamericana przeciwko ekwadorskiemu Independiente del Valle. Na andyjskich wysokościach team Leonardo Madelóna będzie bronić przewagi 2:0 uzyskanej podczas pierwszej batalii u siebie.

„Tatengues” objęli prowadzenie w 34 minucie starcia, kiedy dalekie dośrodkowanie Claudio Corvalána z lewej flanki głową na terenie szesnastki przeciął Pablo Cuadra. Wychowanek Racingu heroicznym uderzeniem „dyńką” skierował futbolówkę do celu.

Tucumańczycy prowadzili liczne ataki chcąc wyrównać, ale ich starania przez długi czas spalały na panewce. Choćby z niezłą sytuacją jeden na jednego wybiegał Gonzalo Rodríguez obijając poprzeczkę pospiesznie oddanym strzałem.

Podczas następnej okazji głupio piłkę z rąk wypuścił bramkarz gości Marcos Peano próbując przechwycić dośrodkowanie w jego pole karne. Aczkolwiek miał szczęście, że przed kuriozalną kapitulacją uratowali go defensorzy.

Upór spadkowicza szukającego wyrównania za wszelką cenę przyniósł pożądane efekty dopiero w drugiej doliczonej minucie, gdy centrę prawym skrzydłem młodego zmiennika Gonzalo Lamardo wykorzystał bramkostrzelny obrońca Lucas Acevedo także głową pokonując goalkeepera rywali Peano.

Warto odnotować, iż wśród Uniónu nie wystąpił tutaj 40-letni goalkeeper, a zarazem kapitan tej ekipy Nereo Fernández. Trener Leonardo Madelón oszczędzał go przed Sudamericaną. Po zakończeniu tejże kampanii weteran bramki prawdopodobnie zawiesi buty na kołku.

Wydaje się, że solidny ligowiec ze stadionu 15. kwietnia podczas rewanżu powinien spokojnie przypieczętować przejście do następnej rundy turnieju. Do szczęścia wystarczy im byle bezbramkowy remis.

Zaznaczmy, iż podczas 1/8 finału może dojść do derbów miasta Santa Fe, jeśli zarówno Unión, jak i Colón przebrną rundę kwalifikacyjną.

Comments are closed.