Racing Club mistrzem Argentyny!

Na kolejkę przed końcem czempionatu Superliga Argentina 2018/2019 znamy nowego mistrza ojczyzny papieża Franciszka. Dwuletnią dominację Boca Juniors przerwał Racing Club, któremu wyjazdowy remis 1:1 z Tigre w przedostatniej serii spotkań wystarczył do przypieczętowania swojej dominacji. Jednoczesna wpadka wicelidera Defensa y Justicia rozstrzygnęła walkę o tytuł. To dziewiąte mistrzostwo kraju dla Racingu od początku ery profesjonalnej, a osiemnaste ogółem. Podsumowanie niedzielnych spotkań:

Atlético de Tucumán vs Aldosivi 1:0 (1:0)

Gol – Leandro Díaz (43′)

Wymęczone domowe zwycięstwo nad beniaminkiem ubiegającym się o Copa Sudamericana pozwoliło Atlético z Tucumánu przedłużyć nadzieje na gwarantowane miejsce w przyszłorocznej Libertadores.

Chłopcy Ricardo Zielinskiego utrzymali trzypunktową stratę do czwartego River Plate, więc nadal mogą się łudzić. Przy okazji tucumański klub zapewnił sobie co najmniej piąte miejsce w tabeli, a przy odpowiednich rozstrzygnięciach w Copa de La Superliga bądź Copa Libertadores ono summa summarum również może wprowadzić do CL 2020.

W pierwszej połowie Aldosivi dwukrotnie groźniej natarł w szesnastkę miejscowych. Denis Stracqualursi odnotował dwa rażące pudła – u progu spotkania jego uderzenie wślizgiem zza pola bramkowego minimalnie chybiło obok bramki, gdyż napastnik został w porę powstrzymany przez goniącego go defensora.

Później ten sam Stracqualursi ostemplował słupek swym uderzeniem głową zza piątego metra, natomiast Matías Pisano źle złożył się do dobitki, przez co stracił futbolówkę, jaką po chwili wybił obrońca. Ze strony Tucumánu kozłowany strzał głową z okolicy pola bramkowego przypuścił Javier Toledo, aczkolwiek futbolówkę zdołał wychwycić goalkeeper przybyszy z Mar del Plata.

Jedynego gola meczu tuż przed przerwą zdobył Leandro Díaz. Wysunięty napastnik gospodarzy otrzymał dogranie zza połowy boiska od Davida Barbony, a następnie biegł przez niemal pół boiska sam z piłką. W polu karnym natomiast pomyślnie zwieńczył okazję sam na sam z Luciano Pocrnjiciem.

W drugiej odsłonie „Rekiny” nie potrafiły wyrównać. Zaś tuż przed końcem potyczki, a dokładniej w jej szóstej doliczonej minucie czerwoną kartkę za drugą żółtą obejrzał 17-letni zmiennik przyjezdnych Yoel Juárez. Grał dopiero swój drugi oficjalny mecz podczas zawodowej kariery i jak wiemy „początki bywają trudne”.

Jak mówiliśmy, Atlético de Tucumán zachował matematyczne szanse na czwartą lokatę, lecz aby ją zająć w ostatniej kolejce musiałby bardzo wysoko pokonać Huracán w wyjazdowej bitwie oraz oczekiwać równie dotkliwego upokorzenia River Plate przez Tigre.

Prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest czysto iluzoryczne, ale również zdobycie Copa de La Superliga przez kogoś z czołowej czwórki tabeli wprowadziłoby „El Decano” do CL 2020.

Aldosivi zajmuje trzynastą lokatę. Jeśli „Los Tiburones” chcą załapać się do przyszłorocznej Sudamericany, muszą zwyciężyć z Boca Juniors w ostatnim meczu sezonu oraz potknąć się musi kilku innych pretendentów do czołowej dziewiątki tabeli.

*****************************************************************************

Argentinos Juniors vs Rosario Central 0:2 (0:1)

Gole – Leonardo Gil (16′), Alfonso Parot (54′)

Diego Cocca notuje fantastyczny debiut na stanowisku trenera Rosario Central. Wprowadził efekt nowej miotły, ponieważ „Canallas”, którzy momentami katastrofalnie prezentowali się w lidze dość pewnie ograli na wyjeździe przyzwoicie spisujących się w bieżącym roku Argentinos Juniors.

Mimo, że w czwartek Central stoczą trudny bój Pucharu Wyzwolicieli w paragwajskiej stolicy Asunción z Libertadem, to nowy szkoleniowiec zdecydował się wystawić możliwie najsilniejszy skład na spotkanie przed trybunami La Paternal. Czy się opłaciło, to potwierdzi najbliższy mecz pucharowy, ale ligową przeprawą udało się wygrać.

Goście pierwszy raz ukąsili, kiedy minął kwadrans rywalizacji. Wówczas Alfonso Parot dośrodkował z boku w centrum pola karnego, skąd bezpośrednim strzałem Leonardo Gil zdobył gola.

AJ starali się wyrównać, aczkolwiek ich liczne ofensywne próby spaliły na panewce. Natomiast krótko po przerwie, a dokładniej w 54 minucie strzelec i asystent przy pierwszej bramce zamienili się rolami. Gil wykonał skuteczną centrę z kornera, dzięki której Parot na terenie pola bramkowego głową podwyższył na 2:0.

Przegrani starali się chociaż o kontaktową bramkę, aczkolwiek bezowocnie. Szczególny niewypał zanotował Claudio Spinelli w akcji zapoczątkowanej katastrofalną stratą piłki przez defensora. Długowłosy napastnik wybiegł sam na sam z bramkarzem, lecz fatalnie przestrzelił w klarownej okazji. Ponadto w końcówce zawodów goalkeeper przyjezdnych Jeremías Ledesma ofiarnie sparował nad poprzeczką strzał głową Raúla Bobadilli.

Rosario Central w debiucie swego nowego szkoleniowca summa summarum zwyciężył różnicą dwóch bramek na północy Buenos Aires. Jednocześnie zanotowali swą pierwszą tegoroczną victorię w oficjalnej potyczce!

Bez zwycięstwa „Kanalie” pozostawały od grudnia. Łącznie nie zaznały smaku wygranej przez dziesięć konsekutywnych starć ligowych oraz przez trzynaście oficjalnych spotkań ogółem! Pod batutą innego trenera od razu się przełamali. 

W najbliższy czwartek zawodnicy Diego Cocci rozegrają niezwykle ważny mecz pucharowy. Natomiast w klasyfikacji „Rosarinos” awansowali na osiemnastą pozycję ze zdobytymi 26 oczkami. Dla odmiany bezpieczni przed spadkiem Argentinos Juniors są na lokacie 23. mając cztery punkty mniej od swoich niedzielnych pogromców.

*****************************************************************************

Lanús vs Belgrano 3:1 (1:0)

Gole – 1:0 José Sand (4′), 1:1 Cristian Techera (46′), 2:1 Marcelino Moreno (63′), 3:1 Guillermo Acosta (90+2′)

Ambicja kwalifikacji do Copa Sudamericana silniejsza, niż chęć uniknięcia degradacji. Notujący renesans formy w tym roku Lanús pokonał na swojej twierdzy broniący się przed spadkiem Belgrano, dzięki czemu wkroczył do czołowej dziewiątki klasyfikacji, a przy okazji niemal przesądził o smutnym przeznaczeniu outsidera z Córdoby.

Kolejny raz potwierdziło się dla „El Granate”, że jeśli jest Sand, to jest impreza. 38-latek po zaledwie czterech minutach starcia otworzył rezultat, kiedy to wykorzystał dziecinną stratę obrońcy. Dzięki niej wybiegł sam na sam i w dogodnej sytuacji pokonał Césara Rigamontiego niskim strzałem w długi róg.

Wiekowy snajper od czasu powrotu do Lanús w styczniu strzelił aż osiem goli – siedem na arenie ligowej plus jednego podczas Copa Argentina.

Gospodarze znaleźli się blisko podwyższenia rezultatu jeszcze w pierwszej połowie podczas rozegrania rzutów rożnych. Trzykrotnie jednak ich zawodnicy nieznacznie mijali się z celem. Szczególnie kuriozalne pudło odnotował Lautaro Acosta fatalnie pudłując z odległości dwóch metrów.

Niewykorzystane sytuacje zemściły się tuż po przerwie, kiedy Belgrano odpowiedział na cios miejscowych. Długą lagę z własnej połowy boiska, która została przedłużona zagraniem głową przejął Cristian Techera. Urugwajczyk wybiegł jeden na jednego z Matíasem Ibáñezem nie omieszkując spożytkować gratki. Strzelił gola w swym dopiero drugim starciu dla „Los Piratas”.

Radość kordoban niestety nie trwała długo. Po 63 minucie rywalizacji Lanús odzyskał prowadzenie. Podanie Tomása Belmonte w szesnastkę przejął Marcelino Moreno, aby uderzeniem w długi róg zaskoczyć bramkarza rywali. Warto przy okazji wspomnieć, iż defensor biegnący w kierunku strzelca komicznie wywrócił się podczas zdarzenia barkiem z José Sandem.

Kilka minut później próbę odrobienia deficytu bramkowego przypuścił Mauricio Cuero. Kolumbijczyk posłał uderzenie zza pola karnego wybite jednak przez goalkeepera rywali. Dalsze starania „Piratów” także nie przynosiły efektów. Młody Gonzalo Lencina minimalnie spudłował szczupakiem przecinając dośrodkowanie w polu bramkowym, a Maximiliano Lugo strzałem zza szesnastki minimalnie spudłował.

Szanse kordoban zmalały do zera, kiedy w 86 minucie czerwoną kartkę wobec drugiej żółtej za ostre wejście w nogi rywala obejrzał ich stoper Joaquín Novillo.

Lanús dobił osłabionego przeciwnika w doliczonym czasie konfrontacji dzięki kontratakowi. Zwieńczył go wprowadzony z ławki rezerwowych jakieś pięć minut wcześniej Guillermo Acosta, który otrzymawszy asystę od Leonela Di Plácido niskim strzałem ze skraju pola karnego nie dał szans Rigamontiemu.

Domowy tryumf nad opcjonalnym spadkowiczem wprowadził ekipę Luisa Zubeldii do miejsc premiowanych Sudamericaną. Na kolejkę przed finiszem czempionatu „El Granate” okupują dziewiątą lokatę zdobywszy 34 punkty – w ostatniej kolejce czeka ich jednak niełatwy wyjazd przeciwko Vélezowi.

Powoli pryskają nadzieje Belgrano. Na kolejkę przed końcem rozgrywek chłopcy Diego Oselli są pewni spadku do Primera B Nacional na 99%. Tylko cud mógłby uratować tę ekipę przed opuszczeniem szeregów Superligi….

*****************************************************************************

Tigre vs Racing Club 1:1 (0:0)

Gole – 0:1 Augusto Solari (57′), 1:1 Lucas Rodríguez (90+4′)

CAMPEÓNES LA ACADEMIA! Po 4,5 latach przerwy Racing Club wraca na mistrzowski tron Primera División de Argentina. Przed tym spotkaniem zawodnicy Eduardo Coudeta mieli cztery punkty więcej od drugiej DyJ oraz całkowitą pewność, że nie dogoni ich broniąca tytułu Boca Juniors.

Odpowiednią zaliczkę nad drugim miejscem udało się zachować mimo, że przeciwko rozpaczliwie walczącemu o pierwszoligowe życie Tigre wypuścili prowadzenie pod sam koniec batalii. Dla gospodarzy ten wymęczony remis i tak jest fatalny wobec dalszej walki o pierwszoligową egzystencję.

Chociaż mieliśmy na Coliseo de Victoria konfrontację potencjalnego spadkowicza z przyszłym mistrzem kraju, to obie drużyny dotrzymywały sobie kroku.

U progu spotkania natarł Racing. Guillermo „Pol” Fernández chybił z rzutu wolnego, a chwilę później liderzy zmarnowali dwustuprocentową szansę.

Kuriozalne pudło w 13 minucie gry zaliczył Darío Cvitanich – napastnik o chorwackich korzeniach przejąwszy dośrodkowanie ze skrzydła najpierw obił słupek z pola bramkowego, a przy dobitce mając przed sobą leżącego goalkeepera absurdalnie spudłował nad poprzeczką. Sam napastnik zapewne dziwi się, jakim cudem z tak bliskiej odległości zdołał wycelować powyżej bramki….

Zmierzający po koronę króla strzelców weteran gości Lisandro López przypuścił atak pod koniec pierwszej części, jednakże jego piekielnie mocne uderzenie ze skraju szesnastki ofiarnie wybił Gonzalo Marinelli. „Licha” póty co zatrzymuje swój licznik na siedemnastu golach. Tytułu najskuteczniejszego goleadora dobiegającego końca czempionatu i tak zapewne nikt mu nie odbierze.

Nareszcie Racing odblokował się w 57 minucie i to w niesamowicie fartownych okolicznościach. Obrońca Tigre chcąc we własnej szesnastce wybić piłkę nastrzelił biegnącego naprzeciw Matíasa Zaracho. Futbolówka odbita od nowego reprezentanta Argentyny zatoczyła łuk i zmierzała w stronę bramki. Ofiarnie wybił ją Marinelli, ale z dobitką zdążył Augusto Solari, celując do siatki z najbliższego dystansu.

Błękitna strona Avellanedy znalazła się krok od mistrzostwa, ponieważ zwycięstwo gwarantowało jej tytuł bez oglądania się na wynik DyJ.

Chwilę później gospodarze usiłowali wyprowadzić prędką ripostę. Wyrównać zamierzał czołowy asystent w bieżącej kampanii – Walter Montillo, lecz minimalnie chybił technicznym uderzeniem zza szesnastki.

Tigre walczył dzielnie, ale generalnie przeciwstawił się gigantowi dopiero pod koniec spotkania. Jedyny ciekawszy strzał, który z boku pola karnego oddał Martín Galmarini wylądował w objęciach Gabriela Ariasa.

Jednocześnie outsider bronił się przed drugim ciosem ze strony przyjezdnych. Zmierzający po tytuł króla strzelców López mógł podwyższyć, ale zaledwie ostemplował poprzeczkę w klarownej sytuacji, gdy chciał przelobować czujnego Marinelliego.

Dla odmiany Neri Cardozo otrzymawszy centrę w środek pola karnego źle przyjął piłkę, ale następnie wycofawszy się przed czatującym na niego obrońcą pokusił się o chytry strzał podcinką ze skraju 16-tki. Goalkeeper lokalnej drużyny ofiarnie sparował uderzenie podcinką doświadczonego pomocnika.

Lider stracił prowadzenie w doliczonym czasie potyczki, gdy momentami organizował rozpaczliwą obronę Częstochowy. W czwartej ekstra minucie strzał rozpaczy z rzutu wolnego Lucasa Rodrígueza dał wyrównanie outsiderowi. Futbolówka prześlizgnęła się pod pachą Gabriela Ariasa, aby wylądować w „pajęczynie”.

Do finałowego gwizdka sędziego Néstora Pitany czerwona latarnia Superligi usilnie torpedowała bramkę nowych mistrzów, ale na więcej trafień podopiecznych Néstora Gorosito stać nie było.

Podział punktów niewiele daje gospodarzom, a właściwie tylko odracza ich degradację. W ostatniej kolejce Tigre stoczy wyjazdową batalię przeciwko samemu River Plate (który nadal walczy o eliminacje CL 2020), a ponadto traci dwa punkty do najniższego bezpiecznego miejsca.

Racing Club wypuścił z rąk zwycięstwo pod sam koniec zawodów, ale dzięki jednoczesnej stracie punktów przez Defensa y Justicia utrzymał czteropunktową przewagę nad wiceliderem. Drużyna Eduardo Coudeta może więc świętować mistrzostwo Argentyny, które „La Academia” poprzednio wywalczyła w grudniu 2014 roku.

Oto filmik uświetniający zdobycie mistrzostwa Superligi przez Racing:

*****************************************************************************

Defensa y Justicia vs Unión 1:1 (0:0)

Gole – 0:1 Augusto Lotti (90′), 1:1 Matías Rojas (90+8′)

Druga pod rząd kompromitacja Defensa y Justicia przesądziła o jej utracie szans na mistrzostwo. Odpuścili Copa Sudamericana, gdzie w pierwszej rundzie „Sokołów” upokorzył brazylijski Botafogo, ale poświęcenie się w Superlidze nie przyniosło oczekiwanych efektów.

DyJ wobec ledwie remisu z Uniónem nie tylko straciła nadzieje o pierwsze miejsce, ale nadal nie może być pewna drugiego, gdyż trzecia Boca Juniors zbliżyła się do niej na marne dwa punkty.

Przez zdecydowaną większość spotkania jeszcze marzący o pucharze lokalni futboliści przeważali, aczkolwiek szczelna defensywa gości z Santa Fe okazała się dla nich przeszkodą nie do sforsowania.

Wprawdzie podopieczni Sebastiána Beccacece to specjaliści w strzelaniu bramek pod koniec meczów, ale tym razem to oni otrzymali cios w plecy około 90 minuty. Tuż przed upływem regulaminowego czasu to broniący się przed oponentem Unión niespodziewanie zadał cios. Wprowadzony jako zmiennik Augusto Lotti w polu bramkowym skutecznie dobił nieudolnie sparowany przez bramkarza strzał kolegi Lucasa Ríosa dając gościom prowadzenie.

Podrażniona Defensa y Justicia błyskawicznie ruszyła do pogoni. Przy pierwszej wykreowanej okazji Matías Rojas także skutecznie dobił z bliskiej odległości, ale został uchwycony na ofsajdzie. W ósmej doliczonej minucie jednakże Paragwajczyk posłał technicznie uderzenie bezpośrednio z rzutu wolnego. Jego przymierzenie pokracznie wypuścił z rąk Nereo Fernández i futbolówka wylądowała w siatce. „El Halcón” nie zostanie mistrzem Argentyny, ale przynajmniej jest mistrzem strzelania w końcówkach.

Zrobili to, co potrafią najlepiej – „Sokoły” tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego wpakowali gola, aczkolwiek tym razem na nic się to nie zdało. Możliwość wywalczenia historycznego tytułu mistrzowskiego wymsknęła im się z rąk.

A przecież nawet nie mogą być pewni srebrnych medali za bieżącą kampanię. DyJ zanotowała sezon życia, pierwszy raz w dziejach weszła do Copa Libertadores, aczkolwiek niedosyt bez wątpienia pozostanie we Florencio Varela.

Unión de Santa Fe za to zbliżył się ku przyszłorocznej Copa Sudamericana. „Tatengues” pozostali ósmi w stawce uciuławszy dotychczas 35 punktów. Zapowiada się ich drugi pod rząd akces do tegoż kontynentalnego czempionatu.

Starcie ostatniej kolejki Superligi między Racingiem Club, a Defensa y Justicia będzie zwykłą formalnością. Chociaż nie dla DyJ – ta musi jeszcze utrzymać pozycję wicelidera, ponieważ wymiatająca u kresu czempionatu Boca depcze im po piętach.

Dodajmy jednocześnie, że w Argentynie jest to tydzień upamiętnienia przegranej wojny o Falklandy. Wybuchła ona 2 kwietnia 1982 roku, a więc we wtorek przypada jej 38 rocznica. Mecze w kraju tanga są poprzedzane odegraniem hymnu narodowego przez orkiestrę wojskową oraz minutą ciszy tuż przed pierwszym gwizdkiem arbitra.

Ponadto w bieżący weekend na argentyńskich boiskach prowadzi się również kampanie społeczne na rzecz dzieci chorych na autyzm tudzież ku pamięci tajemniczo zaginionych w okresie panowania junty wojskowej.

Comments are closed.