CL: San Lorenzo wreszcie zwycięski!

Piętnaście konsekutywnych spotkań bez zwycięstwa w oficjalnych rozgrywkach! Tak długa była ciągnąca się od końca października czarna passa San Lorenzo de Almagro. W drugiej kolejce fazy grupowej Copa Libertadores ukochany klub papieża Franciszka nareszcie przerwał ją i ustabilizował swoją sytuację na kontynentalnej arenie pokonując 1:0 na własnym stadionie kolumbijski Junior. Bez pomocy przewagi liczebnej jednak nie przełamaliby się….

Grupa F:

San Lorenzo de Almagro [ARG] vs Junior [COL] 1:0 (0:0)

Gol – Román Martínez (78′) 

Bezbramkowy remis w Peru, jakim „Cuervos” otworzyli grupową rywalizację nie był kiepskim rezultatem, lecz niewątpliwie pozostawił niedosyt. San Lorenzo to renomowany klub, którego miejsce jest przynajmniej w gronie kandydatów do walki o najwyższe cele.

Bieżący sezon w dzielnicy Boedo zaliczają jednak do wyjątkowo nieudanych. Ostatnia lokata w lidze, odpadnięcie już na etapie 1/8 finału w Copa Sudamericana oraz kompromitująca wtopa podczas ćwierćfinału ubiegłorocznej Copa Argentina ze słabowitym drugoligowym Temperley.

Derbowa klęska z Boca Juniors nieomal przelała czarę goryczy, aczkolwiek trener Almirón pozostał na swoim stanowisku – otrzymał ostatnią szansę przed drugim meczem grupowym Pucharu Wyzwolicieli.

„El Ciclón” pod wodzą niedawnego dobrodzieja Lanús zwyciężyli dopiero pierwszy raz! Aczkolwiek nie wiadomo jak zakończyłoby starcie przeciwko mistrzowi Kolumbii, gdyby nie liczebne osłabienie „Rekinów” z Barranquilli.

Prym w atakach San Lorenzo nieoczekiwanie wiódł młody, dopiero teraz debiutujący w zespole napastnik Juan Camilo Salazar, który nota bene rywalizował przeciwko swoim rodakom. W jednej akcji zdołał urwać się spod opieki defensywy, po czym wybiegł sam na sam z urugwajskim bramkarzem Sebastiánem Vierą, który jednak ofiarnie zatrzymał jego szarżę w okolicy przedpola.

Na całe szczęście idiotyczne zachowanie obrońcy gości Gabriela Fuentesa ułatwiło zadanie miejscowych. Fuentes walcząc o piłkę przy linii autowej bezczelnie przylał łokciem w twarz Damiánowi Pérezowi, za co słusznie obejrzał czerwoną kartkę.

Krótko przed przerwą wracający po kontuzji ofensywny pomocnik San Lorenzo – Fernando Belluschi zagroził bramce Sebastiána Viery. Urugwajczyk niemniej wybił przed siebie uderzenie z dystansu 35-latka, dla którego to jeden z ostatnich, jeśli nawet nie ostatni sezon w karierze. Za chwilę obrona zneutralizowała niebezpieczeństwo, zapobiegając dobitce.

U progu drugiej odsłony na jakieś dziesięć minut połowy zgasło stadionowe oświetlenie, chwilowo przerywając zawody. W przeciwieństwie do Wenezueli argentyńscy mechanicy Nuevo Gasometro stosunkowo szybko naprawili usterkę.

Reflektory ponownie zaświeciły się, a rywalizacja wtórnie nabrała rumieńców. Około 70 minuty obie strony zmarnowały po ciekawej okazji. Wśród gospodarzy kuriozalnie chybił obstawiony defensorem Juan Camilo Salazar. Kolumbijczyk chcąc wykończyć atak zza pola bramkowego wślizgiem spudłował nad poprzeczką.

Za chwilę kontratak Juniora. Szarżę gości odparł Fabricio Coloccini za piątym metrze heroicznie blokując strzał rywala. Finalista poprzedniej edycji Sudamericany momentami rywalizował na równi z „Azulgraną” posiadającą jednego zawodnika więcej na płycie gry.

Summa summarum „Kruki” postawiły na swoim. W 78 minucie wiekowy pomocnik Román Martínez niskim strzałem ze skraju pola karnego przechylił szalę zwycięstwa na rzecz San Lorenzo.

36-latek zdobył już drugiego oficjalnego gola w marcu i dodajmy, iż od tego czasu regularnie wychodzi w podstawowym składzie ekipy Jorge Almiróna. A pomyśleć, że jeszcze podczas ubiegłego półrocza biegał po drugoligowych boiskach jako zawodnik podrzędnego Deportivo Morón.

Pod koniec batalii podwyższyć mógł Nicolás Blandi. Aczkolwiek kapitan CASLA rozgrywał wyjątkowo nieudane spotkanie i nie potrafił nawet spożytkować dogodnej okazji, gdy mając obrońców po obu bokach przymierzył prosto w bramkarza z centrum pola karnego.

Sędziujący mecz paragwajski arbiter Arnaldo Samaniego doliczył aż 14 minut ze względu wspomnianej długiej przerwy w konfrontacji, ale niczego to nie zmieniło.

Opromieniony przewagą liczebną gospodarze utrzymali skromne prowadzenie, choć tuż przed końcem powinni byli podwyższyć je. Niestety zmiennik Héctor Fertoli mknąc z samodzielną szarżą obił poprzeczkę zza pola karnego, żeby dobijając koszmarnie chybić przed bramką, w której stał tylko wracający obrońca.

Tak czy inaczej „Cuervos” otrząsnęli się z długotrwałego letargu. Piętnaście konsekutywnych starć o stawkę bez wygranej – po takiej firmie, jak San Lorenzo nikt się nie spodziewał podobnego załamania formy.

Skład San Lorenzo: Fernando Monetti – Víctor Salazar, Fabricio Coloccini, Marcos Senesi, Damián Pérez – Gerónimo Poblete, Román Martínez – Juan Camilo Salazar (90+3′, Gustavo Torres), Fernando Belluschi (46′, Héctor Fértoli), Andrés Rentería (46′, Nicolás Reniero) – Nicolás Blandi [C]

Sędziował: Arnaldo Samaniego (Paragwaj)

San Lorenzo wskoczył na drugie miejsce w grupie F, zebrawszy dotąd cztery punkty. Wyżej plasuje się tylko faworyzowany Palmeiras, z którym podczas kwietniowych wojaży stoczą dwa następne pojedynki. Wyniki argentyńsko-brazylijskich szlagierów znacząco rozstrzygną tutaj walkę o 1/8 finału elitarnego turnieju.

Póki co „Gauchos de Boedo” rozpoczęli tę fazę grupową identycznie, jak Boca rok temu – najpierw bezbramkowy remis w Peru, potem skromna victoria 1:0 u siebie nad Juniorem. „Xeneizes” wówczas ledwo ledwo wyszli z grupy jako druga siła tabeli. Jak powiedzie się papieskiemu klubowi?

Tabela grupy F po dwóch kolejkach:

# Drużyna M. Z R P Gole +/- Punkty
1 Palmeiras, Brazil Palmeiras 2 2 0 0 5:0 +5 6
2 San Lorenzo, Argentina San Lorenzo de Almagro 2 1 1 0 1:0 +1 4
3 FBC Melgar, Peru Melgar 2 0 1 1 0:3 -3 1
4 Atlético Junior, Colombia Junior 2 0 0 2 0:3 -3 0

Grupa A:

River Plate [ARG] vs Palestino [CHI] 0:0

Nieszczególnie udany początek obrońców tytułu. River Plate przed pustymi trybunami (efekt kary za zachowanie ich fanów przed pierwotnie przełożonym rewanżowym Superfinałem Libertadores) ponownie tylko zremisował w Copa Libertadores.

Dowodzeni drugi raz podczas tej edycji przez asystenta Matíasa Biscaya (zastępującego zawieszonego Marcelo Gallardo) piłkarze „Millonarios” teraz stracili punkty u siebie ze zdecydowanie słabszym chilijskim Palestino.

Klub palestyńskiej mniejszości etnicznej ze stolicy Chile już występował w fazie grupowej Pucharu Wyzwolicieli przed czterema laty. Wówczas dwukrotnie zmierzył się z Boca Juniors i w obu przypadkach uległ gigantowi 0:2. Teraz „Los Árabes” zdobyli się na wyżyny swoich możliwości remisując na twierdzy drugiego argentyńskiego hegemona.

Juanferowi Quintero w ostatnich spotkaniach nie układa się strzelanie rzutów wolnych. Tym razem oddał celny strzał z niego sparowany przez chilijskiego goalkeeper. Inną ciekawą okazję zanotował Lucas Pratto, aczkolwiek defensor sparował próbę jego strzału za polem bramkowym.

W drugiej połowie natomiast bramkarz przyjezdnych Ignacio González ofiarnie nogą zatrzymał niskie uderzenie z boku szesnastki swojego imiennika Fernándeza. Mur chilijsko-arabski okazał się nie do sforsowania dla gospodarzy.

Aktualnie priorytetem River Plate jest bitwa w Superlidze o miejsce gwarantowane awansem do Copa Libertadores 2020, które właśnie uzyskali po ostatniej wygranej w Tucumánie. Teraz muszą je utrzymać podczas ostatnich trzech kolejek sezonu. Później zapewne nadrobią gorsze wyniki poniesione u progu pucharowej ekskursji.

Palestino zdaje się mieć patent na argentyńskie drużyny. W eliminacjach wyautowali Talleres, dziś urwali punkty wielkiemu River na puściutkim El Monumental.

Skład River Plate: Franco Armani – Gonzalo Montiel, Lucas Martínez Quarta, Javier Pinola (od 71′ [C]), Fabrizio Angileri – Ignacio Fernández, Leonardo Ponzio [C] (71′, Ignacio Scocco), Enzo Pérez – Juan Fernando Quintero (63′, Christian Ferreira) – Rafael Santos Borré, Lucas Pratto (63′, Matías Suárez)

Arbiter: Alexis Herrera (Wenezuela)

Póki co River tylko remisuje, aczkolwiek ma spore szczęście, gdyż duet podziału punktów pozwala im zajmować premiowane awansem drugie miejsce w grupie.

Aktualnych mistrzów kontynentu w pierwszej połowie kwietnia czeka niemniej podwójna batalia z liderującym Internacionalem, więc koniec taryfy ulgowej.

Na pocieszenie drużynę będzie mógł w niej poprowadzić Gallardo, któremu kończy się okres dyskwalifikacji za wejście do szatni swoich graczy w półfinale ubiegłorocznej Libertadores z Grêmio podczas zawieszenia.

Grupa H:

Universidad Católica [CHI] vs Rosario Central [ARG] 2:1 (1:0)

Gole – 1:0 Edson Puch (28′), 1:1 Duván Vergara (90+2′), 2:1 Luciano Aued (90+5′ – pen.)

Szczęście, a zarazem wielki pech Rosario Central w samej końcówce! Przeciętni w Superlidze zawodnicy „Canallas”, którym elitarny turniej udało się rozpocząć cennym remisem 1:1 z brazylijskim Grêmio dziś zagrali w stolicy Chile, gdzie sprawdzili umiejętności Universidad Católica.

Podwójna argentyńsko-chilijska batalia dla kraju miedzi! Chilijczycy zremisowali na El Monumental, a także rzutem na taśmę ograli u siebie Rosario i to po jakże ekscytującej końcówce. Goście wyrównali straty w doliczonym czasie, ażeby za chwilę sprokurować karnego, który zaważył ich porażce!

Nota bene Rosario Central dwukrotnie ukąsili byli zawodnicy ligi argentyńskiej! U progu spotkania Jeremías Ledesma heroicznie obronił strzał głową z okolicy piątego metra Sebastiána Sáeza. Niestety był całkowicie bezradny w 28 minucie – wówczas akcję jeden na jednego z nim wykorzystał Edson Puch. Były napastnik Huracánu oraz tryumfator Copa América Centenario otworzył więc rezultat.

Dowodzeni wciąż przez swojego niedawnego piłkarza Paulo Ferrariego przyjezdni wyrównali w drugiej doliczonej minucie. Wówczas kolumbijski zmiennik Duván Vergara wykorzystał daleką centrę Fabián Rinaudo z połowy boiska, aby na boku szesnastki sprytnym bezpośrednim uderzeniem w długi róg przechytrzyć argentyńskiego bramkarza gospodarzy Matíasa Dituro.

Ciemnoskóry 22-latek strzelił pierwszego gola dla „Canallas”. Kolumbijczyk celebrował ją tak gorączkowo, że aż ściągnął koszulkę, co przypłacił żółtą kartką. A jak się okazało jego trafienie nie zapewniło nawet remisu przyjezdnym. Bezpośrednio po wznowieniu gry od środka Católica wyprowadziła atak uzyskawszy rzut karny.

Wapno skrzętnie wykorzystał dawny lider pomocy Racingu Club znany jako Luciano Aued w ostatniej sekundzie odzyskując „Krzyżowcom” zwycięstwo. Central koniec końców musiał uznać wyższość mistrza Chile.

Skład Rosario Central: Jeremías Ledesma [C] – Nahuel Molina Lucero, Miguel Barbieri, Óscar Cabezas (8′, Alfonso Parot), Facundo Rizzi – Fabián Rinaudo, Leonardo Gil – Agustín Allione, Matías Palavecino (59′, Fernando Zampedri), Washington Camacho (74′, Duván Vergara) – Claudio Riaño

Arbiter: Víctor Hugo Carrillo (Peru)

W kolejnych dwóch starciach „Kanalie” sprawdzą umiejętności Libertadu liderującego w grupie H. Jeśli wypadną blado przeciwko Paragwajczykom, mogą znaleźć się na skraju odpadnięcia z pucharów.

Tabela grupy H po dwóch kolejkach:

# Drużyna M. Z R P Gole +/- Punkty
1 Libertad, Paraguay Libertad 2 2 0 0 5:1 +4 6
2 Universidad Católica, Chile Universidad Católica 2 1 0 1 3:5 -2 3
3 Rosario Central, Argentina Rosario Central 2 0 1 1 2:3 -1 1
4 Grêmio Porto Alegre, Brazil Grêmio 2 0 1 1 1:2 -1 1

Pozostałe środowe mecze drugiej grupowej kolejki Libertadores:

Grupa A:

Internacional [BRA] vs Alianza Lima [PER] 2:0 (1:0)

Gole – Nicolás López (8′, 19′)

Pokonując na swojej Beira-Rio peruwiańską Alianzę Limę drużyna Internacional zapewniła sobie fotel lidera grupy A co najmniej do końca następnej kolejki. „Colorado” dzięki szybkim dwóm bramkom urugwajskiego snajpera Nicolása Lópeza gładko zwyciężyli o klasę słabszy zespół ze stolicy kraju Inkasów.

Prawdziwa rywalizacja w Libertadores 2019 dla czerwonego dystryktu Porto Alegre rozpocznie się jednak od następnych gigantomachii przeciwko samemu River Plate.

Tabela grupy A po dwóch kolejkach:

# Drużyna M. Z R P Gole +/- Punkty
1 Internacional, Brazil Internacional 2 2 0 0 3:0 +3 6
2 River Plate, Argentina River Plate 2 0 2 0 1:1 0 2
3 Palestino, Chile Palestino 2 0 1 1 0:1 -1 1
4 Alianza Lima, Peru Alianza Lima 2 0 1 1 1:3 -2 1

Grupa D:

Flamengo [BRA] vs LDU Quito [ECU] 3:1 (1:0)

Gole – 1:0 Éverton Ribeiro (9′), 2:0 Gabriel (69′), 3:0 Fernando Uribe (81′), 3:1 Cristian Martínez (90+2′ – pen.)

We wtorek Brazylijczycy poza Palmeiras rozczarowali. Porażki Grêmio i Atlético Mineiro stawiają te drużyny w niewesołej sytuacji u wstępu fazy grupowej. Honor kraju kawy obroniły wspominane Internacional, a także Flamengo.

„Fla” analogicznie, jak Inter rozpoczął fazę grupową dwoma zwycięstwami. Minionej nocy drużyna z Rio de Janeiro spokojnie rozklepała u siebie ekwadorski LDU Quito stając się suwerennym liderem grupy D.

Grupa E:

Cerro Porteño [PAR] vs Zamora [VEN] 2:1 (1:0)

Gole – 1:0 i 2:0 Nelson Haedo Valdez (20′, 49′), 2:1 Guillermo Paiva (53′)

Dwie bramki wiekowego, dawnego reprezentanta Paragwaju – znanego głównie z boisk Bundesligi napastnika Nelsona Haedo Valdeza pozwoliły Cerro Porteño ograć wenezuelską Zamorę. „Azulgrana” skompletowawszy maksymalną ilość punktów lideruje w grupie E razem z Nacionalem Montevideo.

Dla Wenezuelczyków sam start w fazie grupowej Libertadores jest zaszczytem. Ponadto akurat Zamora niewątpliwie jest przyzwyczajona do częstego odpadania z kretesem na etapie fazy grupowej.

Tabela grupy E po dwóch kolejkach:

# Drużyna M. Z R P Gole +/- Punkty
1 Cerro Porteño, Paraguay Cerro Porteño 2 2 0 0 3:1 +2 6
2 Nacional, Uruguay Nacional 2 2 0 0 2:0 +2 6
3 Zamora FC, Venezuela Zamora 2 0 0 2 1:3 -2 0
4 Atlético Mineiro, Brazil Atlético Mineiro 2 0 0 2 0:2 -2 0

Comments are closed.