Lider Superligi odpadł z Brazylijczykami

Nie tylko w decydującej rundzie eliminacyjnej Copa Libertadores argentyńskie kluby dały plamę. Również na arenie Copa Sudamericana przedstawiciele ojczyzny Maradony notują mizerne początki. Czołowa dwójka Superligi odpadła bezpośrednio w pierwszej rundzie kwalifikacyjnej musząc uznać wyższość Brazylijczyków. Racing Club w wielkim hicie uległ Corinthians po serii rzutów karnych. Dla błękitnej części Avellanedy teraz ważniejsza od Sudamericany jest batalia o mistrzostwo kraju, dlatego wypadli blado w „Pucharze Pocieszenia”.

Racing Club [ARG] vs Corinthians [BRA] 1:1 (1:0), rzuty karne – 4:5

Gole – 1:0 Jonathan Cristaldo (42′), 1:1 Vágner Love (51′)

Pierwszy mecz – 1:1, awans Corinthians

Zmęczony po zwycięskich derbach Avellanedy zespół Racingu Club awizował rezerwowy skład na batalię przeciwko Corinthians, co nie rokowało dobrze przed batalią z rywalem takiego kalibru. Fakt, że przeciwnik jednak również traktuje ulgowo Sudamericanę nieco wyrównywał szanse.

Porażka „La Academii” do złudzenia przypomina wtopę Talleres z Palestino podczas rundy eliminacyjnej Libertadores – w obu meczach drużyna Eduardo Coudeta także jako pierwsza strzelała, żeby ostatecznie przegrać. Z tą jedyną różnicą, że Racing przynajmniej doprowadził do konkursu jedenastek.

Krótko przed kwadransem przerwy, w 42 minucie Neri Cardozo wykonał świetne dośrodkowanie w pole karne, skąd Jonathan Cristaldo celną główką otworzył wynik na rzecz gospodarzy. Ostatnimi czasy wygryza go ze składu nowy napastnik tej drużyny – Darío Cvitanich, więc wychowanek Vélezu musiał udowodnić swoją wartość.

Sekundy przed finiszem pierwszej odsłony goście mogli wyrównać. Ekwadorczyk Junior Sornoza nieźle przymierzył z rzutu wolnego – futbolówkę wybił przed siebie Gabriel Arias. Dobijał autor gola dla „Timão” w pierwszym meczu – Gustavo, lecz spudłował obok bramki.

Niemniej Corinthians po zmianie stron prędko odrobił deficyt. Wyrównanie zapewnił im wiekowy snajper Vágner Love. Zawodnik znany głównie z występów dla CSKA Moskwa, który niegdyś błyszczał niebieskimi włosami podczas rozegrania kornera efektownymi nożycami w polu bramkowym wpakował futbolówkę pod poprzeczkę.

Niegdysiejszy gwiazdor boisk ligi rosyjskiej pomógł wyrzucić za burtę Racing Club

Dalsza część meczu należała do rozochoconych Brazylijczyków. Gabriel Arias niejednokrotnie ratował gospodarzy przed ciosem. Choćby w 58 minucie fenomenalnie wybił uderzenie w akcji sam na sam Vágnera Love, który obsłużony dograniem z boku Gustavo znalazł się w stuprocentowej okazji.

Racingowi pozbawionemu oszczędzanego na Superligę wiekowego goleadora Lisandro Lópeza brakowało żądła w ofensywie. Cóż, zmagania ligowe wkraczają w decydującą fazę, a chłopcy Eduardo Coudeta są na ostatniej prostej w drodze do korony, dlatego musieli odpuścić swym czołowym piłkarzom występu w szlagierze drugorzędnej Sudamericany.

Wyniku 1:1 piłkarze już nie zmienili, więc zwycięzcę wyłonić musiał konkurs rzutów karnych. Podczas decydującej próby nerwów sprawiedliwości stało się zadość i górą okazali się lepiej spisujący się w tej potyczce Corinthians.

Finałowa próba nerwów trwała siedem serii. Racing wykorzystał cztery karne (trafili Cvitanich, „Pol” Fernández, Soto i Pillud), a trzy zmarnował (spudłowali Domínguez, Cristaldo oraz Solari). Rywal strzelił o jedno wapno więcej (dobrze celowali Gustavo, Mateus Vital, Vágner Love, Richard i Fágner, chybili Junior Sornoza oraz Danilo Avelar).

W piątej, czyli ostatniej regulaminowej brazylijski team zmarnował pierwszą szansę na zapewnienie sobie wygranej, gdyż strzał Danilo Avelara obronił Arias. Co się odwlecze, to nie uciecze – podczas siódmej serii najpierw trafił Fágner, zaś wśród Argentyńczyków pomylił się Augusto Solari, co przypieczętowało tryumf delegacji z São Paulo.

Skład Racingu Club: Gabriel Arias – Iván Pillud [C], Nery Domínguez, Rodrigo Schlegel, Alexis Soto – Julián López – Augusto Solari, Martín Ojeda (62′, Guillermo „Pol” Fernández), Neri Cardozo (88′, Matías Zaracho) – Jonathan Cristaldo, Andrés Ríos (71′, Darío Cvitanich)

Arbiter: Wilmar Roldán (Kolumbia)

Corinthians przy okazji zemścił się na Racingu za odpadnięcie w 1/8 finału Copa Sudamericana przed dwoma laty, kiedy z dwumeczu między tymi drużynami zwycięsko wyszła „La Academia” po dwóch remisach (także 1:1 na wyjeździe oraz 0:0 u siebie).

Copa Sudamericana 2019 zaczęła się tragicznie dla Argentyńczyków. Czołowe dwa teamy bieżącej kampanii Superligi poświęcając się walce o tytuł mistrza kraju odpuściły turniej i na samym jego wstępie odpadły z brazylijskimi oponentami.

Oby w marcu i kwietniu lepiej spisały się kluby z Santa Fe tudzież w kwietniu i maju Independiente oraz Argentinos Juniors – pozostałe argentyńskie teamy objęte pierwszą rundą CS mają o wiele łatwiejszych rywali.

Pozostałe mecze pierwszej rundy eliminacyjnej Sudamericany rozegrane w tym tygodniu:

Santos [BRA] vs River Plate [URU] 1:1 (0:0)

Gole – 0:1 Mauro Da Luz (55′), 1:1 Yeferson Soteldo (87′)

Pierwszy mecz – 0:0, awans River Plate

Paradoks klubów ze stanu São Paulo! Corinthians wyeliminował górujący Racing Club (właściwie jego drugi garnitur), natomiast Santos będąc zdecydowanym faworytem zlekceważył przeciwnika i odpadł przeciwko zaściankowemu urugwajskiemu River Plate.

Pierwsza dotkliwa kompromitacja Jorge Sampaoliego na stanowisku trenera „Peixe”. Może Santos nie dbał o drugie najważniejsze klubowe rozgrywki Ameryki Południowej, ale mimo wszystko nie powinien był ulec rywalowi ze znacznie niższej półki. Urugwajska kopia River Plate dzięki zasadzie bramek na wyjeździe nieoczekiwanie przechodzi do drugiej rundy eliminacyjnej.

*****************************************************************************

Fluminense [BRA] vs Deportes Antofagasta [CHI] 0:0

Tutaj rozegrano dopiero pierwsze spotkanie. Fluminense najwidoczniej chce podążyć śladem São Paulo FC, Chapecoense, Bahii tudzież wspomnianego powyżej Santosu i czym prędzej skończyć partycypację na międzynarodowej arenie.

Na słynnej Maracanie w Rio de Janeiro tylko bezbramkowy remis przeciwko niesłabej, ale wyraźnie niżej notowanej Deportes Antofagasta, który nie stawia „Flu” w pomyślnej sytuacji przed rewanżem na ziemi chilijskiej.

Rewanż 20 marca

*****************************************************************************

Monagas [VEN] vs Royal Parí [BOL] 2:1 (1:1), rzuty karne – 2:4

Gole – 1:0 Pablo Soda (27′), 1:1 John Mosquera (43′), 2:1 Martín Eduardo García (90+3′)

Pierwszy mecz – 1:2, awans Royal Parí

Starcie anonimów z Wenezueli i Boliwii po rzutach karnych dla boliwijskiego Royal Parí. Wprawdzie Monagas w ostatniej chwili zdobył zwycięską bramkę, jaka przedłużyła nadzieje gospodarzy, aczkolwiek przegrał serię jedenastek.

Sporo mało znanych drużyn dostąpi swojej niepowtarzalnej szansy w drugiej rundzie Sudamericany na zaistnienie przed całym kontynentem. Póki co największymi sensacjami turnieju są chilijska Unión La Calera, paragwajski Deportivo Santaní, wspomniany River Plate de Montevideo oraz właśnie tryumfatorzy tej pary.

*****************************************************************************

Guabirá [BOL] vs Macará [ECU] 0:3 (0:0)

Gole – Michael Estrada (70′, 72′, 78′)

Pierwszy mecz – 1:2, awans Macará

Ekwadorski średniak Macará gładko zdobył stadion w boliwijskim mieście Montero (niepołożonym w górach), gdzie zgładził tamtejszą Guabirę. Klasyczny hattrick strzelony w przeciągu raptem ośmiu minut przez Michaela Estradę zapewnił gościom bezproblemowy akces do następnego etapu turnieju.

Ciekawostka statystyczna dotycząca Brazylijczyków – w pierwszej rundzie Sudamericany spośród reprezentantów kraju kawy awansowały wyłącznie kluby mierzące się z Argentyńczykami. Pozostałe cztery ścierające się przeciwko średniakom ligi urugwajskiej lub chilijskiej odpadły albo znajdują się na najlepszej drodze do wylotu.

Przedstawiciele Brasileirão nieczęsto przykładają dużą wagę do rozgrywek Sudamericany, ale przeciwko reprezentantom państwa odwiecznego rywala dają z siebie wszystko.

Comments are closed.