Wariacki mecz na początek kolejki!

Piątkowej nocy ruszyła osiemnasta seria spotkań argentyńskiej Superligi. Rozpoczęła się ona szalonym pojedynkiem, gdzie padło aż osiem goli! Prawie pewien spadku Tigre zremisował 4:4 ze średniakiem Banfield. Pozostałe dwa wczorajsze boje też nie należały do nudnych. Relacja:

Tigre vs Banfield 4:4 (3:3)

Gole – 0:1 i 3:4 Agustín Fontana (9′, 46′), 0:2 i 3:3 Jesús Dátolo (22′ – pen., 45+3′ – pen.), 1:2 i 4:4 Federico González (30′, 47′), 2:2 Walter Montillo (35′), 3:2 Lucas Janson (40′ – pen.)

Estadio Coliseo de Victoria, gdzie występuje na co dzień niemal pewny spadkowicz Tigre był wczoraj świadkiem niezapomnianej konfrontacji. Od kiedy liga argentyńska zwie się Superligą jeszcze nigdy nie uświadczyliśmy w niej takiego dreszczowca.

Można śmiało założyć, iż ostatnim takim rollercoasterem w najwyższej klasie rozgrywkowej kraju srebra była potyczka Boca Juniors vs Independiente z marca 2012, kiedy ta druga ekipa zwyciężyła na La Bombonera 5:4! Ewentualnie jeszcze spotkanie Tigre przeciwko San Lorenzo z kwietnia 2017, gdy ci pierwsi wygrali 4:3, choć do 89 minuty przegrywali 2:3!

Ta potyczka zaczęła się zdecydowanie pod dyktando faworyzowanego Banfield. Solidny średniak u samego wstępu zdobył aż dwa gole anulowane przez spalone, ale mimo to szybko otworzył wynik.

Po rozegraniu kornera obrońca Tigre wybił piłkę głową, po czym mocny dalekosiężny strzał przypuścił Emmanuel Cecchini. Piłkę przed siebie wybił Gonzalo Marinelli, który sparował również na bok dobitkę Martína Payero. To nie była dobra decyzja, gdyż futbolówka odskoczyła w centrum pola bramkowego, skąd do pustej siatki wbił ją Agustín Fontana.

Jakiś kwadrans później goście wywalczyli karnego, wykorzystanego przez Jesúsa Dátolo. Aczkolwiek outsider szybko podniósł się z klęczek, bowiem już w 30 minucie po żywiołowej akcji Federico González niskim uderzeniem w długi róg z boku pola karnego dał gospodarzom sygnał do gonitwy.

Pięć minut później już mieliśmy wynik remisowy – po dalekim wyrzucie z autu Walter Montillo przejął na boku szesnastki piłkę. Niegdyś obiecujący playmaker, któremu karierę zniszczyły częste kontuzje przecisnął się przez obronę i zza piątego metra także uderzeniem po ziemi w długi róg doprowadził do wyrównania.

Kolejne pięć minut minęło zanim Tigre objął prowadzenie. Defensor przyjezdnych idiotycznie we własnej szesnastce powalił zapaśniczym chwytem miejscowego piłkarza, za co sędzia przyznał jedenastkę. Tę strzelił Lucas Janson i w ciągu dziesięciu minut czerwona latarnia ligi odwróciła wynik z 0:2 na 3:2!

Na przerwę jednak obie strony schodziły remisując, ponieważ w doliczonym czasie pierwszej części karnego dorobili się także przyjezdni. Wapno tym razem spożytkował, zresztą już drugi raz tego wieczora Dátolo, co zmieniło rezultat na 3:3.

Hokejowy wynik już po pierwszej połowie, a gdyby tego było mało również początek drugiej wyglądał fantastycznie. Kilkanaście sekund po zmianie stron Banfield przeprowadził atak, który efektownymi nożycami z okolicy pola bramkowego wykończył Fontana efektownie trafiając pod poprzeczkę. 4:3 dla delegatów i 22-letni napastnik również zaliczył łącznie dwie bramki.

Jednakże miejscowi za chwilę odrobili stratę. Błyskawiczna odpowiedź Federico Gonzáleza, który przedarł się przez obronę, ażeby w polu karnym udaną podcinką zwieńczyć atak sam na sam przeciwko Ivánowi Arboledzie. Trzech piłkarzy ustrzeliło tu zatem dublet!

Więcej goli już nie padło, ale widowisko nadal wyglądało ciekawie. Niecałe dziesięć minut później Fede González zaliczył okazję do skompletowania hattricka, lecz tym razem w akcji sam na sam wycelował prosto w kolumbijskiego bramkarza.

Tigre kończył osłabiony, ponieważ w 68 minucie ich obrońca Ignacio Canuto obejrzał czerwoną kartkę za nieprzepisowe zatrzymanie przed własną szesnastką wybiegającego na czystą pozycję Juliána Carranzy.

Mimo to jakoś utrzymali remis do końcowego gwizdka. Około 80 minuty mogli nawet zdobyć piątą bramkę, ale strzał z ostrego kąta Montillo otarty rykoszetem tylko odbił się od słupka.

Tuż przed końcowym gwizdkiem przeważający goście mogli przypieczętować swoją wyższość tutaj i uczyniliby to, gdyby Kolumbijczyk Reinaldo Lenis nie ostemplował poprzeczki strzałem głową z okolicy piątego metra. Pod wodzą Hernána Crespo nadal „El Taladro” nie zaznali smaku wygranej.

Najobfitsze w gole spotkanie Superligi! Ten dreszczowiec jednak nie poprawił sytuacji w tabeli obu zespołów – Banfield chociażby został wyprzedzony przez odwiecznego rywala Lanús, a zajmuje teraz 12 miejsce z 22 punktami.

Zaś Tigre jest osiemnasty uciuławszy o trzy oczka mniej. W tabeli spadkowej dla odmiany drużyna ze stołecznej dzielnicy Victoria traci ponad 10 punktów do bezpiecznego miejsca!

Trener Mariano Echeverría nie widząc żadnych szans poprawy niekorzystnego położenia złożył dymisję ze stanowiska. Zastąpił go wracający do Tigre po niemal sześciu latach przerwy doświadczony strateg Néstor Gorosito.

Pozostałe piątkowe mecze 18. kolejki Superligi:

Huracán vs Vélez Sarsfield 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 Braian Cufré (38′), 1:1 Lucas Gamba (55′ – pen.)

Remis w starciu dwóch kandydatów do Copa Libertadores 2020. Podział punktów, który poza czołową czwórką utrzymuje obie te ekipy.

Aktywniej zawody rozpoczęli gospodarze, którym niestety skuteczność zupełnie nie dopisywała. Lucas Barrios fatalnie skiksował chcąc na boku szesnastki dobić sparowany przez bramkarza strzał kolegi, a jego imiennik Gamba zaliczył nieudaną próbę lobu nad Lucasem Hoyosem. Będący eks-reprezentantem Paragwaju napastnik Barrios ponadto oddał niecelną główkę z okolicy piątego metra.

Niewykorzystane szanse zemściły się u kresu pierwszej części. Wprawdzie pomocnik gości Lucas Robertone tylko obił słupek niskim uderzeniem ze skraju pola karnego, ale chwilę później po asyście Matíasa Vargasa lewy obrońca Braian Cufré mocnym uderzeniem zza linii bocznej pola bramkowego nie dał szans Paragwajczykowi Anthony’emu Silvie i to Vélez prowadził.

Gospodarze mogli wyrównać chwilę później, aczkolwiek podczas rozegrania rzutu wolnego przeszkodził im spalony, na jakim uchwycony został obrońca Federico Mancinelli. Dopiero w drugiej połowie Huracán wyrównał, w 55 minucie dzięki jedenastce wykorzystanej przez Lucas Gambę. Sam Gamba szósty raz podczas tej kampanii wpisał się na listę strzelców.

Wynik 1:1 nie uległ już korekcie. Tuż przed upływem regulaminowego czasu czerwoną kartkę za drugą żółtą obejrzał Lucas Robertone, lecz przyjezdni mimo osłabienia poradzili sobie w końcowych minutach. Dla miejscowych to dziewiąty pod rząd nieprzegrany domowy bój w lidze. Warto zauważyć, iż głównymi bohaterami tego boju byli zawodnicy o imieniu Lucas!

Dodajmy, iż Vélez zmarnował okazję, aby przeskoczyć Huracán w klasyfikacji. Nadal traci dwa punkty do „El Globo” – chłopcy Gabriela Heinze okupują szóste miejsce z 29 oczkami, zaś gospodarze tego spotkania są piąci zgromadziwszy ich 31.

*****************************************************************************

Lanús vs Gimnasia La Plata 2:0 (2:0)

Gole – José Sand (35′ – pen.), Leonel Di Plácido (44′)

Trzeci mecz i trzecia wygrana Lanús w nowym roku – mało tego każda z nich odniesiona bez straty bramki! Drużyna Luisa Zubeldii teraz uporała się z laplateńską Gimnasią przed własnymi trybunami. Odnosząc już czwarte konsekutywne ligowe zwycięstwo „El Granate” przybliżyli się ku lokatom honorowanym Sudamericaną.

Piłkarze Lanús wystąpili tutaj w koszulkach ze swoimi nazwiskami napisami nie tylko literami łacińskimi, ale również w alfabecie chińskim

Dwa gole piłkarze miejscowi zdobyli w końcowej fazie pierwszej odsłony. Premierowy cios zadał José Sand wykorzystując rzut karny podyktowany za faul na nim samym w 35 minucie. Wiekowy snajper zdobył drugiego gola od czasu powrotu do domu.

Krótko przed kwadransem odpoczynku natomiast podwyższył prawy obrońca Leonel Di Plácido, który należycie w szesnastce poprawił sparowany chwilę wcześniej przez bramkarza Alexisa Martína Ariasa dalekosiężny strzał Marcelino Moreno.

Na stadion La Fortaleza wrócił Víctor Ayala występujący obecnie dla Gimnasii. Paragwajczyk w latach 2012-2016 przyodziewał barwy Lanús. Powrót do dawnego miejsca pracy nie był dla niego radosny.

Podczas drugiej części przyjezdni przypuścili kilka nieudanych prób nawiązania kontaktu, zaś Sand zmarnował jedną dogodną okazję do uzyskania następnego gola.

Dzięki czwartej kolejnej victorii, a zarazem siódmemu pod rząd starciu bez ligowej przegranej Lanús już niemal zagościł wśród miejsc dających Sudamericanę. Aktualnie finalista Libertadores 2017 ze zdobytymi 24 punktami jest dziesiąty.

Słabo spisująca się na wyjazdach Gimnasia dołuje, gdyż do „Wilków” należy dopiero 21 lokata, a zebrali oni raptem 18 oczek.

Comments are closed.