River przeskoczył Boca, klęska wicelidera

Oprócz porażki w La Placie szczędzących się przed Copa Libertadores obrońców tytułu sobotniego dnia rozegrano trzy inne mecze dziesiątej kolejki Superliga Argentina. Wojowanie rezerwowym składem nie przeszkodziło innemu półfinaliście elitarnego turnieju – River Plate pokonać rewelacyjnego beniaminka Aldosivi. Natomiast aktualny wicemistrz kraju złupił twierdzę w Santa Fe. Podsumowanie:

River Plate vs Aldosivi 1:0 (0:0)

Gol – Cristian Ferreira (56′)

Podobnie, jak Boca Juniors drugi najpopularniejszy klub Argentyny, czyli River Plate awizował drugi garnitur na domowy bój przeciwko „Rekinom” z Mar del Platy, ponieważ już we wtorek „Millonarios” grają na południu Brazylii rewanż 1/2 finału CL z Grêmio, gdzie będą musieli odrabiać straty.

Do przerwy goli brak. Luciano Pocrnjić najwięcej pracy miał przy obronie bezpośredniego strzału Nicolása De La Cruza zza pola bramkowego. Krótko przed końcem pierwszej części przewrotką w polu bramkowym spróbował weteran Rodrigo Mora, jednakże minimalnie chybił obok słupka.

Ekipa Marcelo Gallardo jednak zdołała pokonać wymagający Aldosivi dzięki pomocy przewagi liczebnej. Zadanie ułatwił incydent, jaki nastąpił cztery minuty po rozpoczęciu drugiej połowy. Wówczas za faul tuż przed polem karnym drugą żółtą, więc czerwoną kartkę obejrzał defensor przyjezdnych Leonel Galeano.

Natomiast siedem minut później 19-letni napastnik Cristian Ferreira fantastycznym dalekosiężnym strzałem zdobył jedyną bramkę spotkania. Jednocześnie to pierwszy gol w dorosłej karierze młodzieniaszka, który tutaj w pierwszej połowie zastąpił kontuzjowanego De La Cruza.

Stołeczny gigant także zarobił tutaj „czerwień” – tą w 68 minucie za paskudny atak w nogi rywala ukarany został stoper Lucas Martínez Quarta. W równych składach River mimo wszystko dowiózł skromne prowadzenie do końcowego gwizdka arbitra, dzięki czemu w tabeli przegonił zarówno sobotniego rywala, jak i Boca.

Aktualnie team ze stadionu El Monumental zajmuje czwartą lokatę uciuławszy 16 oczek. Aldosivi przegrał drugi mecz pod rząd i jest dziewiąty mając ledwie oczko mniej.

*****************************************************************************

Talleres vs San Martín de Tucumán 0:0

Poza zwycięskimi derbami Córdoby piątą w poprzednim sezonie drużyna Talleres podczas bieżącej kampanii spisuje się mizernie.

„La T” tym razem mimo wyraźnej przewagi nie zdołali przewyższyć tkwiącego wśród strefy spadkowej beniaminka San Martín.

Delegaci z Tucumánu złapali wiatr w żagle po ostatnim sensacyjnym zwycięstwie nad Racingiem Club, gdzie pokonali lidera 2:1 i to będąc osłabionymi! Tutaj, na stadionie im. Mario Kempesa uratowali punkt dzięki świetnej postawie obrony, a zwłaszcza przykładnym interwencjom wiekowego bramkarza Jorge Carranzy.

Kordobanie piastują na chwilę obecną piętnaste miejsce, zgromadziwszy 11 punktów. Beniaminek uciuławszy trzy oczka mniej jest dopiero 22 i nadal spoczywa poniżej czerwonej kreski.

*****************************************************************************

Unión vs Godoy Cruz 0:3 (0:1)

Gole – Ángel González (24′, 78′), Santiago García (83′)

Obecny wicemistrz Argentyny, a mianowicie Godoy Cruz przełamał się po krótkiej zadyszce we wrześniu. „El Expreso de Tomba” przeważnie są mocni u siebie, aczkolwiek tym razem zaszaleli również poza swą fortecą Malvinas Argentinas. Chłopcy Diego Dabove na stadionie 15. kwietnia zdeklasowali 3:0 w Santa Fe tamtejszy Unión.

Ten wynik jest szczerze mówiąc sensacją zważywszy na fakt, iż gospodarze ostatni raz u siebie przegrali 23 czerwca ubiegłego roku. Byli zatem niepokonani przed własnymi trybunami przez ponad rok, a dokładniej przez 17 kolejnych oficjalnych spotkań.

Delegaci z Mendozy jednak podbili obiekt aktualnego wicelidera nadspodziewanie łatwo. Początki należały do wyrównanych rywalizacji, aczkolwiek skuteczność dopisała „Winiarzom”, którzy w 24 minucie objęli prowadzenie za sprawą Ángela Gonzáleza, który zza pola bramkowego dobił do niemal pustej siatki sparowany chwilę wcześniej przez bramkarz mocny strzał wolejem Luciano Abecasisa z ubocza szesnastki.

U kresu spotkania zmęczony niepowodzeniami przy próbach wyrównania Uniónu został dobity przez gości. W 78 minucie Diego Sosa wyłożył asystę na pole karne, dzięki czemu w jego centrum Ángel González wykończył kontrę zgrabnym bezpośrednim uderzeniem, drugi raz wpisując się na listę strzelców. Uzyskał swojego trzeciego gola podczas ostatnich dwóch potyczek.

Natomiast pięć minut później gwóźdź do trumny „Tatengues” wbił król strzelców poprzedniej kampanii Superligi – Santiago García. Urugwajski „El Morro” zwieńczył następny kontratak gości – ominął z piłką przy nodze wybiegającego poza własne pole karne Nereo Fernándeza, okazał się szybszy od goniących go defensorem i już na terenie szesnastki zaadresował futbolówkę do pustej bramki.

Dzięki efektownemu pogromowi na Estadio 15. de Abril drużyna Godoy Cruz powraca do czuba klasyfikacji. Aktualnie zajmuje szóste miejsce w niej, skompletowawszy 16 oczek.

Unión nazbierawszy dwa punkty więcej mimo tego blamażu ciągle jest drugi, lecz zapewne niebawem wypadnie poza ligowe podium. Iście fatalny weekend dla teamów z Santa Fe.

Comments are closed.