Talleres rządzą w Córdobie, blamaż Central

Poza remisowym klasykiem między Racingiem, a Boca Juniors w niedzielę rozegrano cztery inne spotkania ósmej kolejki Superliga Argentina, a ponadto stoczono pierwszy ćwierćfinał Copa Argentina – tam River Plate uporał się z trzecioligowcem. Podsumowanie dnia, w którym Talleres utwierdzili dominację w mieście:

Banfield vs San Lorenzo 2:0 (1:0)

Gole – Jesús Dátolo (14′), Darío Cvitanich (80′)

Serię trzech konsekutywnych meczów bez zwycięstwa przerwał Banfield, który nadspodziewanie łatwo upokorzył u siebie rozczarowujący dziś San Lorenzo. Tuż przed upływem pierwszego kwadransa gry „El Taladro” zadali pierwszy cios ulubieńcom papieża Franciszka, kiedy wiekowy skrzydłowy Jesús Dátolo przypomniał sobie najlepsze lata kariery – na boku pola karnego mając trzech obrońców wokół posłał zacne niskie uderzenie w długi róg bramki Nicolása Navarro.

Goście starali się wyrównać, aczkolwiek bez oczekiwanego skutku. Natomiast czerwona kartka dla weterana obrony Gonzalo Rodrígueza w 71 minucie za faul tuż przed polem karnym rozwiała jakiekolwiek złudzenia „Cuervos”.

Dziewięć minut później snajper miejscowych – Darío Cvitanich podwyższył rozmiar wygranej ekipy z południa Buenos Aires. Napastnik o chorwackich korzeniach dobił z najbliższej odległości sparowany wcześniej strzał głową Emmanuela Cecchiniego podczas rozegrania kornera.

U kresu zawodów Fernando Belluschi zaliczył okazję do kontaktowej bramki, aczkolwiek minimalnie chybił nad poprzeczką z rzutu wolnego. San Lorenzo opuścił Estadio Florencio Sola odprawiony z kwitkiem.

Dowodzony przez walczącego z kardiologicznymi powikłaniami Julio Césara Falcioniego zespół Banfield znalazł się w czołowej dziesiątce klasyfikacji. Katastrofalnie poczynający się w tejże kampanii San Lorenzo niespodziewanie coraz bliżej dna – czy to koniec wielkiej „Azulgrany”?

*****************************************************************************

Atlético de Tucumán vs Lanús 0:0

Teoretycznie spośród wyżej wymienionej dwójki bardziej renomowaną ekipą jest Lanús. Jednakże tutaj role się odwróciły. Sensacyjny Tucumán był zdecydowanym faworytem domowego boju przeciwko ubiegłorocznemu finaliście Libertadores, który teraz zamyka ligową stawkę.

Bezbramkowy remis na Estadio Monumental José Fierro należy odczytać jako niespodziankę sprawioną przez bardziej utytułowanych gości. Aktywnie poczynał sobie legendarny piłkarz gospodarzy Luis Rodríguez. Weteran „Pulga” najgroźniej przymierzył u progu spotkania, gdy jego dalekosiężna podcinka ostemplowała poprzeczkę.

Ostatni w tabeli goście najbliższej znaleźli się po próbie z dystansu młodego Pedro De La Vegi, gdzie w trudach interweniował Cristian Lucchetti.

Wynik ten nie zmienił położenia obu zespołów w klasyfikacji – Atlético pozostał wiceliderem, choć nie wykorzystał szansy zbliżenia się do przodującego Racingu.

Lanús ciągle bez zwycięstwa w tej kampanii ligowej, z trzema punktami zamyka stawkę – Luis Zubeldía dopiero w swoim czwartym spotkaniu po powrocie do „El Granate” uciułał pierwszy punkt.

*****************************************************************************

Rosario Central vs Unión 0:4 (0:2)

Gole – Mauro Pittón (12′), Damián Martínez (24′, 84′), Franco Fragapane (60′)

Od miesiąca Central przechodzą zadyszkę formy, jednakże takiego upokorzenia i to jeszcze przed własną publicznością nie spodziewał się nikt. Wracający na Gigante de Arroyito szkoleniowiec Edgardo Bauza miał wybudzić ten klub z letargu, a tymczasem mimo rozpoczęcia kampanii od trzech wygranych Rosario znowu wraca do przeciętności.

„Canallas” zostali całkowicie zdeklasowani na oczach własnych kibiców przez solidnego średniaka Unión, który przeważnie mocny jest u siebie.

Kanonadę już po tuzinie minut rozpoczął pomocnik Mauro Pittón. Otrzymał centrę od bohatera tego meczu Damiána Martíneza, strzałem pod poprzeczkę zza piątego metra nie dając szans Jeremíasowi Ledesmie.

W 24 minucie podwyższył prawy obrońca Damián Martínez – huknął z dalszej odległości, po czym goalkeeper miejscowych kuriozalnie wpuścił jego dalekosiężną torpedę po ziemi.

„Tatengues” po przerwie zadali gospodarzom następne dwa bolesne ciosy. Najpierw obrońca lokalnej ekipy wybił z linii bramkowej strzał Mauro Pittóna. Aczkolwiek, kiedy minęła godzina zawodów Franco Fragapane na boku pola bramkowego przejął dośrodkowanie od Martíneza i ładnym bezpośrednim uderzeniem pod poprzeczkę podwyższył na 3:0.

Dzieła zniszczenia natomiast dopełnił w 84 minucie Damián Martínez zdobywając tu drugą bramkę. Posłał kolejną niską bombę, jakiej nie umiał zatrzymać Ledesma. W przeciągu jakiś 70 minut dwa zdobyte gole i dwie asysty prawego obrońcy wypożyczonego przez Unión od Independiente.

Sterowany przez Leonardo Madelóna zespół z Santa Fe dogonił w tabeli wicelidera Atlético de Tucumán, wzbogacając się do 15 punktów. Aktualnie Unión okupuje najniższy stopień podium. Bieżący sezon „Tatengues” inicjują równie udanie, co poprzedni.

Natomiast rozbity Central na cztery ostatnie ligowe pojedynki trzy przegrał i jeden zremisował wylatując poza górną połówkę tabeli.

*****************************************************************************

Talleres vs Belgrano 3:0 (1:0)

Gole – Juan Ramírez (44′ – pen.), Nahuel Bustos (48′, 50′)

W obecnym sezonie Talleres raczej nie zachwycają, ale na derbową bitwę przygotowali się doskonale. Było to czwarte oficjalne clasico de Córdoba po długo wyczekiwanym powrocie „La T” do najwyższej klasy rozgrywkowej i zarazem pierwsze zakończone inaczej, niż wynikiem remisowym.

Jak na spotkanie wyższej rangi przystało rywalizacja na Estadio Mario Kempes należała do zaciętych, ale lepsi tutaj niewątpliwie okazali się Talleres. Tuż przed przerwą gospodarze wywalczyli jedenastkę po faulu bramkarza Césara Rigamontiego na Juanie Ramírezie. Egzekucją jej zajął się sam poszkodowany, pewnie wykorzystując szansę.

Na wstępie drugiej połowy dzieła zniszczenia dopełnił Nahuel Bustos strzelając aż dwie bramki. W 48 minucie podwyższył, trafiając fantastycznym dalekosiężnym uderzeniem.

Zaś kilkadziesiąt sekund później młodzieniaszek wykorzystał nieudane wybicie dwóch obrońców, przejął futbolówkę i zza piątego metra ustalił rezultat na 3:0. Przy okazji zaznaczmy, iż 20-latek zaliczył najszybszy dublet w historii argentyńskich klasyków. Cztery gole w ostatnich trzech meczach! Fenomenalna skuteczność Bustosa!

Talleres wykreowali następne dwie sytuacje podbramkowe w późniejszej części konfrontacji. Junior Arias fatalnie chybił w dobrej sytuacji na terenie pola karnego, a później strzał zza pola karnego Ramíreza zahamował słupek.

Ponieważ mieliśmy do czynienia z derbową konfrontacją, to nie mogło również zabraknąć spięć między zawodnikami. W 84 minucie zapomniał się pomocnik pokonanych Federico Lértora otrzymując drugą żółtą, więc czerwoną kartkę.

Talleres udokumentowali własną schedę w mieście Córdoba, lecz przed ekipą Juana Pablo Vojvody nadal wiele pracy. W tabeli piastują niezbyt satysfakcjonującą trzynastą pozycję, a zdecydowanie stać ten klub na więcej. Uciekli na trzy punkty lokalnemu wrogowi.

Jeśli chodzi o Belgrano, to „Los Piratas” kreują się w coraz czarniejszym położeniu. Przegrali trzecie spotkanie z rzędu, piąty raz pod rząd są bez zwycięstwa. W zestawieniu ligowym znajdują się około dwudziestej pozycji.

Mało tego, kordobańscy „Piraci” sturlali się do strefy spadkowej. Zepchnął ich tam San Martín de San Juan, który ogrywając w sobotę Vélez uciekł spod topora. Trener Lucas Bernardi kompromitacją w derbach przypieczętował swój los – zarząd klubu wręczył mu wypowiedzenie umowy.

Zastąpi go Diego Osella, który ostatnio dowodził chilijskim San Luis de Quillota. Tamtego klubu nie zdołał uchronić przed degradacją.

Copa Argentina:

Estadio Malvinas Argentinas (Mendoza)

River Plate vs Sarmiento de Resistencia 3:1 (2:1)

Gole – 1:0 i 3:1 Juan Fernando Quintero (26′, 77′), 2:0 Rafael Santos Borré (34′), 2:1 Luis Silba (43′ – pen.)

Ostre kolumbijskie strzelanie autorstwa duetu Quintero-Santos Borré mieliśmy już w drugiej połowie ćwierćfinałowego rewanżu Copa Libertadores, gdy River rzucał na kolana Independiente. Pół tygodnia później, niedzielnego wieczora w batalii o półfinał Pucharu Argentyny ci sami dwaj Kolumbijczycy drugi mecz z rzędu rozklepali oponenta.

Dwa trafienia Juana Fernando Quintero, który brylował wśród „Los Cafeteros” podczas rosyjskiego Mundialu oraz jedno utalentowanego Rafaela Santosa Borré przedłużyły nadzieje River Plate na zdobycie trzeciego konsekutywnego trofeum Copa Argentina.

Szczególnym geniuszem playmaker Quintero błysnął w 26 minucie – wybiegłszy sam na sam z goalkeeperem okiwał go oraz chytrze zwiódł wracającego obrońcę, a następnie skrupulatnie wcisnął futbolówkę do niemal pustej siatki.

Kontaktowy gol Luisa Silby uzyskany po rzucie karnym (jego piąty gol podczas tejże edycji, dzięki któremu stał się współliderem turniejowego rankingu strzelców) dał Sarmiento cień nadziei, jaka zgasła w drugiej odsłonie.

Trudno oprzeć się wrażeniu, iż „Milionerom” znów pomógł sędzia, nawet w starciu przeciw dużo słabszemu oponentowi występującemu o dwa szczeble niżej! Trzeciego gola bez wątpienia zdobyli ze spalonego….

Żebyśmy jednak nie mówili o całkowitym farcie River zaznaczmy, iż urazów nabawili się tutaj wspomniany Juanfer Quintero, a ponadto również Franco Armani. Absencja w tym meczu dotknęła Exequiela Palaciosa, który ucierpiał podczas spotkania z Independiente. Natomiast od czasu Superclásico u lekarza pozostaje Gonzalo „Pity” Martínez.

Zatem aż trzej reprezentanci Argentyny broniący barw „Czerwonego Pasa” opuszczą październikowe mecze towarzyskie „Albicelestes”.

O bilety do wielkiego finału ekipa Marcelo Gallardo zmierzy się albo z Gimnasią La Plata (jak w 2016 – wtedy pokonali „Wilki” 2:0), albo sprawdzą umiejętności drugoligowca Central Córdoba de Santiago del Estero.

Comments are closed.