Ulewa przerwała mecz, pierwsza wygrana NOB

W przedostatnią sobotę września planowano rozegrać cztery spotkania szóstej kolejki Superliga Argentina 2018/2019. Ostatecznie dokończono trzy z nich, ponieważ jedno zastopowała ulewa. Zobaczmy więc, cóż wydarzyło się wczoraj na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej kraju tanga:

Newell’s Old Boys vs Lanus 2:0 (1:0)

Gole – Víctor Figueroa (45+1′ – pen.), Héctor Fertoli (88′)

Piątkowego wieczora pierwsze zwycięstwa w lidze odniosły San Lorenzo i Colón. Gorsi nie chcieli być Newell’s Old Boys w starciu dwóch ekip dołu tabeli rozklepując Lanús.

Największym paradoksem jest, iż przyjezdni zdecydowanie przeważali w Rosario, a mimo to zostali wyniesieni na tarczy z El Coloso del Parque.

Pierwsza odsłona niekwestionowanie należała do gości, jednakże cuda w bramce wyczyniał Alan Aguerre od września zastępujący w bramce staruszka Nelsona Ibáñeza. Obronił choćby groźny strzał głową Marcelo Herrery oraz zatrzymał szarże wybiegających sam na sam Sebastiána Ribasa oraz Jorge Pereyry Díaza. Wybił też próbę zza pola karnego młodziana Tomása Belmonte.

Niewykorzystane szanse zemściły się, bowiem tuż przed przerwą „Trędowaci” wywalczyli jedenastkę. Tę na gola zamienił Víctor Figueroa.

Podczas drugiej części Lanús zaprzepaścił następne okazje. Ribas tym razem ostukał słupek bramki Aguerre przecinając głową dośrodkowanie Nicolasa Pasquiniego z rzutu wolnego. Wśród NOB mocnym uderzeniem z daleka spróbował Mauro Formica, lecz Matías Ibáñez wyszedł obronną ręką .

W samej końcówce meczu natomiast za brutalny faul czerwoną kartkę zarobił stoper gości Marcelo Herrera. Zaś pięć minut później gospodarze przeprowadzili wzorcową kontrę, jaką celnym strzałem w długi róg z mniej więcej środka szesnastki wykończył joker Héctor Fertoli.

Komuż teraz chciałoby się wierzyć, że Lanús jeszcze przed rokiem grał przecież w finale Copa Libertadores! Wracający do tegoż klubu trener Luis Zubeldía nie dał efektu nowej miotły – drugie spotkanie, druga porażka. Źle dzieje się na La Fortaleza….

„El Granate” od ubiegłego roku stoczyli się niżej, niż dużo mniej renomowane Nacional Asunción tudzież Independiente del Valle po swoich nieoczekiwanych udziałach w decydującej batalii o najważniejsze klubowe trofeum Ameryki Południowej.

*****************************************************************************

Talleres vs Vélez Sarsfield 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Nahuel Bustos (12′), 1:1 Braian Cufré (58′)

Po zmianie trenera wyraźnie nie potrafią odnaleźć się Talleres. Odejście doświadczonego Franka Kudelki, a przybycie za niego żółtodzioba Juana Pablo Vojvody rozbroiło drużynę.

Kordobanie odpadli już z Pucharu Argentyny, zaś ligowe zmagania rozpoczęli poniżej oczekiwań. Teraz uciułali dopiero siódmy punkt w kampanii, a brak tryumfu na własnym stadionie nad teoretycznie słabszym Vélezem też nie jest powodem do dumy.

Rozpoczęło się zgodnie z planem, albowiem już w 12 minucie „La T” objął prowadzenie dzięki instynktowi Nahuela Bustosa, a zarazem błędowi goalkeepera rywali.

Leonardo Godoy posłał znakomitą wrzutkę z okolic narożnika boiska przejmują długą lagę od Juana Ramíreza z środka boiska. Asystę tę wykorzystał młodzik Bustos bezpośrednim uderzeniem zza pola bramkowego zaskakując Alexandra Domíngueza, któremu nie powiodło się siatkarskie odbicie, przez co nieco kuriozalnie wpuścił gola.

Osiem minut później Vélez dostąpił niepowtarzalnej szansy, aby wyrównać, gdyż wywalczył rzut karny. Matías Vargas jednak nie wykorzystał jedenastki. Herrera wybił strzał przed siebie, później sparował też dobitkę Nicolása Domíngueza nastrzeliwując swojego obrońcę. Futbolówka na całe szczęście uciekła poza linię końcową boiska.

Bramkarz gospodarzy Guido Herrera przy okazji wynagrodził sobie zmarnowanego karnego sprzed tygodnia w meczu z Uniónem de Santa Fe.

Jednakże Talleres pozwolili dogonić się gościom. Przy nieco przypadkowym strzale Rodrigo Salinasa w chaotycznej akcji miejscowych uratował słupek.

Aczkolwiek krótko przed upływem pierwszego kwadransa drugiej połowy Braian Cufré znakomitym niskim uderzeniem z woleja w długi róg na skraju pola karnego zaskoczył Herrerę, ratując punkt „El Fortín”. Dalsza część pojedynek toczyła się pod dyktando przyjezdnych, acz rezultat nie uległ już korekcie.

Remis zatrzymuje oba teamy w centralnych rejonach klasyfikacji ligowej. Niewątpliwie te kluby stać na dużo więcej.

*****************************************************************************

Defensa y Justicia vs Estudiantes La Plata 1:1 – mecz przerwany

Gole – 1:0 Matías Rojas (15′), 1:1 Fabián Noguera (21′)

Spotkanie w stołecznej dzielnicy Florencio Varela przerwały ulewne opady deszczu. Lokalna Defensa y Justicia remisowała 1:1 z Estudiantes La Plata, kiedy w 26 minucie sędzia wyładowań atmosferycznych był zmuszony zatrzymać pojedynek.

W pierwszej połowie rywalizacja błyskawicznie rozkręciła się. Najpierw, kiedy jeszcze było względnie sucho na murawie DyJ stworzyła zagrożenie po rzucie rożnym. Jednakże Mariano Andújar sparował uderzenie głową paragwajskiego defensora Julio Césara Gonzáleza.

Tuż przed upływem kwadransa gry, już w ulewie miejscowa ekipa otworzyła rezultat za sprawą Matíasa Rojasa. Paragwajski pomocnik wypożyczony z Cerro Porteño oddał mierzony dalekosiężny strzał poślizgując się na mokrej nawierzchni, ale mimo to trafił w długi róg bramki Andújara. Zdobył drugiego gola w sezonie.

Sześciu minut potrzebowali Estudiantes, aby wyrównać. Odrobienie deficytu stało się udziałem Fabiána Noguery, który także zdobył drugiego gola podczas tej kampanii. W polu bramkowym spożytkował dośrodkowanie z rzutu wolnego Fernando Zuquiego. Trafienie z najbliższej odległości nie sprawiło mu trudności.

Krótko potem Lucas Rodríguez nieomal wyprowadziłby „Estu” na prowadzenie. Niestety mokra murawa przeszkodziła mu w zwieńczeniu akcji i bramkarz Ezequiel Unsain ofiarnie zahamował jego szarżę na terenie pola bramkowego.

Mecz storpedowało bezwzględnie oberwanie chmury oraz pioruny. Lało, jak z cebra i do tego błyskało się. Po 26 minucie arbiter zadecydował o przerwaniu gry. Spotkanie zostanie dokończone w innym terminie.

*****************************************************************************

Banfield vs Independiente 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Darío Cvitanich (22′), 1:1 Emmanuel Gigliotti (63′)

Na południu Buenos Aires remis szykującego się na Sudamericanę tamtejszego Banfield ze zmęczonym po ćwierćfinale Libertadores zespołem Independiente. Obie ekipy miały zatem wymówkę dla swej niesatysfakcjonującej postawy. Nic dziwnego więc, że jedni i drudzy póty co w Superlidze nie wznoszą się ponad przeciętność.

Rekordowo szybką czerwoną kartkę w bieżącym sezonie obejrzał Pablo Hernández. Pomocnik reprezentacji Chile urodzony w Tucumánie w przeciągu pięciu minut zarobił dwa „żółtka” za ostre faule, przez co już w 11 minucie musiał opuścić plac gry.

Atut przewagi liczebnej gospodarze prędko spożytkowali. W 22 minucie Darío Cvitanich przejął futbolówkę w polu karnym po ładnej podcince od Claudio Bravo. Snajper o chorwackich korzeniach utorował sobie drogę między obrońcami i sprytnym niskim strzałem pokonał Martína Campañę.

Jednakże mimo obecności jednego zawodnika więcej na boisku do samego końca spotkania „El Taladro” nie zdołali wygrać. Co prawda Silvio Romero fatalnie spudłował wybiegłszy praktycznie jeden na jednego z bramkarzem gospodarzy, aczkolwiek „Inde” odrobił stratę w 63 minucie. Emmanuel Gigliotti zdobywszy piątego gola w Superlidze umocnił się na czele klasyfikacji strzelców.

Martín Benítez wyłożył dalekie podanie z środka pola „Pumie”. Masywny snajper przejął futbolówkę, wyminął obrońcę i ładną podcinką na szesnastym metrze oszukał wybiegającego doń Ivána Arboledę.

Do końcowego gwizdka arbitra przeważał raczej Independiente. U kresu spotkania „Czerwone Diabły” powinny były przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść po rozegraniu rzutu wolnego. Niestety obrońca Emanuel Brítez minimalnie chybił nad poprzeczką lekkim, odruchowym strzałem w polu bramkowym.

Dwa teamy rywalizujące ubiegłego wieczora na południu Buenos Aires aktualnie figurują w okolicach centrum tabeli. Independiente ma dwa punkty mniej od sobotniego rywala, ale za to przed sobą również domowe spotkanie zaległe przeciwko beniaminkowi San Martínowi de Tucumán.

Nocą z czwartku na piątek Banfield stoczy rewanżowy pojedynek 1/8 finału Copa Sudamericana, podejmując na Estadio Florencio Sola ekipę Defensa y Justicia. Pierwszy mecz na wyjeździe chłopcy Julio Césara Falcioniego bezbramkowo zremisowali, więc będą minimalnym faworytem u siebie.

Comments are closed.