San Lorenzo i Colón zwycięskie pierwszy raz

W piątek rozpoczęła się szósta kolejka Superliga Argentina 2018/2019, w której przewidywane jest między innymi El Superclásico. Starcie Boca Juniors z River Plate czeka jednak dopiero niedzielnego wieczora. Wczoraj grali uczestnicy Copa Sudamericana, którzy odnieśli swoje pierwsze ligowe zwycięstwa w nowej kampanii. Podsumowanie dnia:

San Lorenzo de Almagro vs Patronato 3:2 (1:2)

Gole – 1:0 Adolfo Gaich (7′), 1:1 Pablo Ledesma (14′), 1:2 Gabriel Carabajal (19′), 2:2 Gonzalo Rodríguez (76′), 3:2 Franco Mussis (88′)

Rezerwowy, iście młodzieżowy skład papieskiego klubu niebotycznie męczył się na własnym terenie z pewniakiem do spadku. Któż jednak przypuszczałby, iż w stołecznej dzielnicy Boedo uświadczymy takiego rollercoastera? San Lorenzo pierwszy strzelił, żeby później sensacyjnie przegrywać 1:2 i ostatecznie zwyciężyć Patronato wynikiem 3:2!

Strzelanie rozpoczęło się bardzo szybko. Już w 7 minucie oszczędzający się przed Sudamericaną gospodarze objęli prowadzenie. Dośrodkowania Bautisty Merliniego z prawego skrzydła nie zdołał wybić obrońca gości, co skrzętnie wykorzystał Adolfo Gaich mocnym strzałem na siódmym metrze nie dając szans Sebastiánowi Bertoliemu.

19-letni napastnik zachował zimną krew, powodując kapitulację starszego o aż 22 lata goalkeepera. Tak oto strzelił dziewiczego gola w dorosłej karierze. Zaznaczmy, iż to jego czwarty oficjalny mecz dla „Cuervos” z czego drugi w wyjściowym składzie.

Czerwona latarnia Superligi kierowana tu przez tymczasowego stratega Martína de Leóna jednak nie sprzedała tanio skóry w przeciągu raptem pięciu minut odwracając wynik ku dowierzaniu miejscowej publiczności. W 14 minucie dośrodkowanie Mauricio Sperdutiego w akcji zainicjowanej kornerem zakończyło się trafieniem głową znanego z gry dla Boca Juniors weterana Pablo Ledesmy.

Natomiast pięć minut później kolejną asystę swym dośrodkowaniem dał Sperduti, a głową na linii pola bramkowego José Devecchiego pokonał Gabriel Carabajal.

Zaznaczmy, iż to dopiero pierwsze dwa gole Patronato podczas bieżącego sezonu. Od tej chwili w Superlidze nie ma drużyny bez strzelonej bramki. 23-letni Devecchi notował swój dopiero trzeci mecz dla „El Ciclón”, choć członkiem pierwszej drużyny jest już od trzech lat – w każdym o ironio wpuścił dwa gole.

San Lorenzo przez dłuższy czas był bezradny wobec desperacko walczących o utrzymanie gości. Jednak prawdziwych mistrzów poznaje się po tym, jak kończą. W ostatnim kwadransie zawodów podopieczni Claudio Biaggio odwrócili wynik na swoją korzyść!

W 76 minucie wiekowy obrońca Gonzalo Rodríguez wyrównał dobijając do pustej siatki z najbliższej odległości sparowany wcześniej nogą przez bramkarza strzał głową Nicolása Reniero podczas rzutu rożnego wykonanego przez Pablo Mouche.

Weteran  defensywy przyodziewający niegdyś barwy hiszpańskiego Villarrealu tudzież włoskiej Fiorentiny zanotował pierwszego gola po powrocie do ojczyzny (a przecież to jego drugi sezon od czasu zakończenia europejskich wojaży)

Gospodarze zdecydowanie przeważali pod koniec spotkania zasługując tu na trzy punkty. Podczas ostatnich sekund zawodów dopięli swego!

88 minuta – grający swój pierwszy od roku pojedynek (długa przerwa spowodowana zerwaniem więzadeł krzyżowych w kolanie) Franco Mussis huknął z dystansu niemal w samo okienko bramki Bertoliego, nie dając żadnych szans 40-latkowi! Przepiękny gol i zdobyty tuż przed końcem starcia!

Jednokrotny zdobywca Libertadores, który rozpoczął ligę od czterech remisów, a poprzednio uległ w Mendozie tamtejszemu Godoy Cruz po utracie gola u kresu zawodów, teraz odkupił sobie tamtą wtopę. Co prawda upokorzyli najsłabsze ogniwo tabeli, aczkolwiek nie zapominajmy, iż radzili sobie drugim garniturem.

Gospodarze wystąpili tak głęboką młodzieżówką, że junior Matías Palacios stał się najmłodszym piłkarzem w dziejach papieskiego klubu, który wziął udział oficjalnym meczu. 16-letni pomocnik wszedł tutaj w 61 minucie za Bautistę Merliniego.

Zaznaczmy jednocześnie, iż „Cuervos” dopiero pierwszy raz w historii pokonali Patronato, które systematycznym pierwszoligowcem jest od 2016 roku (wcześniej występowali na szczeblu Primera División tylko w 1978 – nie spotkali się wówczas z San Lorenzo, bowiem teamy znalazły się w innych grupach).

Pierwsze trzy konfrontacje obu drużyn kończyły się remisami, ale wszystkie tamte rozegrano w Paranie. Ogółem to była premierowa batalia tych klubów, którą organizował stołeczny gigant.

Wciąż „Azulgrana” plasuje się pośrodku klasyfikacji, lecz taki przełom niewątpliwie doda im bodźca motywacyjnego. Patronato zamyka stawkę uciuławszy tylko marny punkcik – w tabeli spadkowej również ich sytuacja jest horrendalna.

Już we wtorek ukochany klub papieża Franciszka swoim najsilniejszym zestawieniem stoczy w Urugwaju rewanżowa batalię 1/8 finału Copa Sudamericana, gdzie przeciwko Nacionalowi będzie bronił zaliczki 3:1 wywalczonej u siebie przed miesiącem.

*****************************************************************************

Colón vs Godoy Cruz 3:1 (2:0)

Gole – 1:0, 2:0 i 3:0 Leonardo Heredia (16′, 27′, 66′), 3:1 Emanuel Olivera (90+1′ – samobój)

Inny partycypant fazy play-off Copa Sudamericana, a mianowicie Colón de Santa Fe również wreszcie doczekał się pierwszej victorii w czempionacie 2018/2019. „Los Sabaleros” magazynując najlepszych piłkarzy na międzynarodowy turniej awizowali tutaj półrezerwowy skład, ale mimo wszystko spławili na twierdzy Cementario de Los Elefantes wicemistrza kraju, bezlitośnie łupiąc go 3:1.

Swoje pierwsze trafienia dla Colónu zaliczył Leonardo Heredia (a dodajmy, że to już drugi sezon wychowanka Almirante Brown w tym klubie). 22-letni pomocnik minionej nocy wytoczył jednak najcięższe działa, strzelając „Winiarzom” hattricka.

Po upływie pierwszego kwadransa bohater otworzył wynik. Wykorzystał złe wybicie Tomása Cardony z własnego pola karnego i bezpośrednim, niskim uderzeniem na szesnastym metrze oddanym niemal w sam środek bramki pokonał Roberto Ramíreza.

Niecałe dziesięć minut później podwyższył po rzucie rożnym. Dośrodkowanie ze stałego fragmentu gry Tomása Chancalay’a przeciął głową Matías Fritzler oddając kozłowany strzał, w polu bramkowym futbolówkę głową trącił Heredia posyłając ją między słupki.

Chwilę później Heredia mógł skompletować klasycznego hattricka, lecz niestety chybił głową nad poprzeczką w dogodnej sytuacji na terenie pola bramkowego.

Summa summarum Leo i tak uzyskał hattrick, jednakże nieklasyczny (bo wszystkie gole nie zostały strzelone w jednej połowie). W 66 minucie Ramírez nie zdołał wybić dośrodkowania z rzutu wolnego Chancalay’a – piłka zawędrowała w pole bramkowe, gdzie unikając pozycji spalonej znalazł się Heredia, który nie miał problemu ze znalezieniem drogi do siatki z najbliższej odległości.

Tydzień temu w piątek hattricka ustrzelił stary wyga Luis Rodríguez dla Atlético de Tucumán przeciwko Tigre. Teraz jego wyczyn powtórzył mało znany Leonardo Heredia, pełniący zazwyczaj rolę zmiennika w swojej ekipie.

Colón gromił 3:0 ekipę Godoy Cruz, która była praktycznie nie do zatrzymania w ubiegłym półroczu, a podczas bieżącej kampanii Superligi przegrała dotychczas tylko raz (0:1 w Córdobie przeciwko Talleres) i nadal figuruje w czołówce tabeli.

Rozbitemu tego wieczora „El Expreso del Tomba” przypadła ledwie honorowa brameczka, jaką gospodarze sami mu zafundowali. Podczas doliczonego czasu Emanuel Olivera tak niefortunnie przeciął centrę od Luciano Abecasisa, że ramieniem zaadresował futbolówkę do własnej bramki.

Pierwsze ligowe zwycięstwo w kampanii 2018/2019 pozwoliło Colónowi odbić się od dna. Obecnie zgromadziwszy sześć oczek podopieczni Eduardo Domíngueza zajmują osiemnaste miejsce. Nocą z środy na czwartek „Los Sabaleros” rozegrają pierwszy mecz 1/8 finału Sudamericany mierząc się na północy Kolumbii z lokalnym Juniorem.

Comments are closed.