Tucumán na czele, Aldosivi w czubie tabeli

Argentyńska Superliga wróciła po dwóch tygodniach przerwy spowodowanych reprezentacyjnym terminem FIFA. Można śmiało mówić o powrocie z przytupem, albowiem dwa piątkowe spotkania otwierające piątą kolejkę wywołały zaskakujące zmiany na szczycie klasyfikacji, która ma nowego lidera oraz beniaminka wśród czołówki:

Estudiantes La Plata vs Aldosivi 0:2 (0:0)

Gole – Matías Pisano (62′), Cristian Chávez (85′ – pen.)

Poważnym faworytem do miana czarnego konia sezonu staje się Aldosivi. Beniaminek z Mar del Plata nie tylko pewnym krokiem ucieka strefie spadkowej, ale również coraz głośnej puka do bram ligowej elity.

Trudno powiedzieć na jak długo popularne „Rekiny” zagoszczą wśród grona najlepszych, aczkolwiek wyjazdowy tryumf w Quilmes nad zdecydowanie mocniejszymi Estudiantes robi wrażenie.  Gdyby nie ostatnia domowa porażka z walczącym o utrzymanie Tigre, wtedy być może Aldosivi piastowałby teraz fotel lidera.

Najważniejsze jednak, iż podopieczni Gustavo Álvareza zrehabilitowali się za tamtą wpadkę. Pierwsza odsłona należała do gospodarzy, którzy nie potrafili znaleźć sposobu, aby umieścić piłkę między słupkami. Najbliżej u wstępu starcia znalazł się młody Francisco Apaolaza, acz jego mocne uderzenie zza piątego metra wybił Luciano Pocrnjić.

Zmarnowana przewaga zemściła się „Estu”. W 62 minucie akcję zainicjowaną dobrym przechwytem na połowie rywali odpowiednio zwieńczyli goście. Cristian Chávez wyłożył asystę w boczną strefę pola karnego, skąd nowy gwiazdor Aldosivi, a mianowicie Matías Pisano ładnym strzałem w długi róg nie dał szans Mariano Andújarowi.

To już trzeci gol 26-letniego playmakera w nowej kampanii. Przypomnijmy, iż jeszcze przed trzema laty ten zawodnik był czołowym piłkarzem samego Independiente. Niestety, późniejsze transfery do brazylijskiego Cruzeiro oraz meksykańskiej Tijuany kompletnie zmarnowały jego potencjał.

Pisano nie poprzestał na golu, gdyż w końcówce wywalczył jeszcze rzut karny. Jego samodzielną szarżę w pole karne nieprzepisowo zatrzymał bramkarz Andújar – sędzia nie miał wątpliwości, jedenastka ewidentna. Tę na dobijającego Estudiantes gola efektownie zamienił Chávez.

Dwa niespełnione talenty poprowadziły Aldosivi ku wiekopomnemu zwycięstwu nad pogrążonym w letargu gigantem. Nota bene to laplateńczycy wyraźnie dominowali, lecz nie wykorzystali żadnej okazji. Smutny jubileusz Lucasa Rodrígueza grającego tutaj swój setny oficjalny mecz dla „Estu”.

„Los Tiburones” całkowicie ośmieszyli wyżej notowanych przeciwników i wskoczyli na wysoką czwartą lokatę. Odnotowawszy trzy zwycięstwa i dwie porażki czyhają tuż za podium.

Natomiast Estudiantes odpadli już z Libertadores, błąkają się po dole ligowej stawki, więc swojego honoru bronili będą w Pucharze Argentyny, gdzie tydzień temu podczas 1/16 finału dopiero po rzutach karnych wyeliminowali czwartoligowca.

*****************************************************************************

Atlético de Tucumán vs Tigre 3:0 (2:0)

Gole – Luis Rodríguez (8′, 40′ – pen., 59′)

Skład Atlético de Tucumán z biegiem miesięcy jest coraz mocniejszy. „El Decano” na naszych oczach staje się nową argentyńską potęgą, jednak naczelną postacią tej ekipy zmiennie pozostaje Luis Rodríguez. 33-letni „Pulga” znów przeszedł do historii – jako pierwszy futbolista, który zdobył hattricka w bieżącym sezonie.

Chociaż już we wtorek Tucumán rozgrywa u siebie pierwszy ćwierćfinałowy bój Copa Libertadores przeciwko brazylijskiemu Grêmio, to chłopcy Ricardo Zielinskiego ani myśleli odpuszczać piątkowego starcia Superligi przeciwko Tigre. Radząc sobie głównie zmiennikami perfekcyjnie uczcili dwusetne spotkanie dla klubu 40-letniego bramkarza Cristiana Lucchettiego.

Na jak zawsze wrzącym z emocji stadionie Monumental José Fierro gospodarze wynik otworzyli już w ósmej minucie zawodów. Wówczas dośrodkowanie z boku pola karnego Guillermo Acosty przejął eks-Wiślak Gervasio Núñez oddając bezpośredni strzał na krańcu szesnastki.

Przed polem bramkowym futbolówkę rykoszetem odbił niepilnowany „Pulga”, który absolutnie nie był tu na spalonym. Zmylił w ten sposób goalkeepera Augusto Batallę, znajdując drogę do siatki.

W 40 minucie weteran Rodríguez został sfaulowany na terenie szesnastki przez obrońcę Ignacio Canuto. Poszkodowany sam wymierzył sprawiedliwość, niskim uderzeniem podwajając zaliczkę Tucumánu.

Natomiast u progu drugiej odsłony jedenastkę otrzymał Tigre za rękę urugwajskiego stopera Andrésa Lamasa we własnym polu karnym. Niemniej Lucchetti w dniu swojego jubileuszu wyszedł przed szereg i doskonale zatrzymał wapno Diego Very.

Atlético przy okazji jeszcze wbił gwoździa do trumny kandydatowi do degradacji. Skompletowanie hattricka przez „Pulgę” w 59 minucie to była absolutna finezja. Ikona klubowa podczas kontrataku przejął wrzutkę Acosty zza połowy boiska, urządził sobie rajd przez niemal pół boiska i samotnie wbiegłszy na skraj pola karnego fenomenalnym lobem zaskoczył Batallę. 3:0!

To był gorzki powrót Augusto Batalii do Tucumánu, gdzie jeszcze przed kilkoma miesiącami przebywał na wypożyczeniu.

„El Decano” bezlitośnie rozprawił się z outsiderem. Po zakończeniu konfrontacji miejscowi kibice dali pokaz fajerwerków, jaki często towarzyszy potyczkom na obiekcie Monumental José Fierro.

Witamy zatem Atlético de Tucumán, który w pięciu starciach zgromadził 11 punktów na pozycji lidera Superligi. Choć nie jest wykluczone, że przodownictwem w tabeli nacieszą się tylko przez dwa dni – do momentu rozegrania spotkania przez dotychczasowego „puntero”, Racing Club.

Aczkolwiek „Tucumanos” myślą teraz wyłącznie o wtorkowej bitwie ćwierćfinałowej w Copa Libertadores. Czy na własnej twierdzy zmuszą do kapitulacji również aktualnego klubowego mistrza Ameryki Południowej?

Tigre zaliczył dopiero pierwszą wtopę w nowym czempionacie (zaczęli trzema remisami 2:2, a poprzednio wygrali 2:0 wyjazd przeciwko Aldosivi), jaka mimo wszystko bardzo komplikuje życie „El Matador”. O ile wśród zestawienia ligowego stoją całkiem nieźle, to arcytrudno będzie ekipie Cristiana Ledesmy o wydostanie się ze strefy spadkowej w tabeli „descenso”.

Comments are closed.