River nadal bezbramkowy!

Trzy mecze trzeciej kolejki Superliga Argentina 2018/2019 przeprowadzono w sobotę. Wśród nich kolejny (już czwarty w tym sezonie) remis 0:0 River Plate, pierwsze zwycięstwo Talleres oraz dreszczowiec pomiędzy dwoma kandydatami do spadku. Podsumowanie dnia:

Gimnasia La Plata vs Talleres 0:2 (0:0)

Gole – Andrés Cubas (68′), Mauro Ortiz (90+4′)

Przed tą kolejką Talleres nieoczekiwanie byli jedyną drużyną bez punktów. Od tej chwili w Superlidze nie ma zespołu z zerowym dorobkiem, albowiem „La T” ośmieszyli w La Placie lokalną Gimnasię zrównując się z nią punktami.

Jednak nie da się ukryć, iż sędzia nieco pomógł gościom. Podczas pierwszej odsłony rozjemca milczał w spornych sytuacjach, gdy futboliści Talleres wyraźnie przekraczali przepisy powstrzymując graczy rywali.

W drugiej połowie delegacja z Córdoby rozklepała miejscowych. W 68 minucie defensywny pomocnik Andrés Cubas otworzył wynik, gdy za polem bramkowym przejął dogranie z boku od Facundo Mediny, a następnie przechytrzył strzegących go obrońców strzelając na raty.

Szukający swoich pierwszych punktów podczas nowej kampanii goście tryumf przypieczętowali podczas końcowych sekund gry, kiedy rezerwowy napastnik Mauro Ortiz poprawnie wykończył kontratak, sprytnie trafiwszy w akcji sam na sam z Alexisem Martínem Ariasem.

Dowodzeni od nowego sezonu przez Juana Pablo Vojvodę zawodnicy „La T” muszą nazbierać więcej punktów w tej połowie roku, albowiem od przyszłego roku będą przecież musieli dzielić zmagania ligowe z bojami rund eliminacyjnych Copa Libertadores.

*****************************************************************************

Tigre vs San Martín de San Juan 2:2 (1:1)

Gole – 1:0 Juan Ignacio Cavallaro (24′), 1:1 Martín Bravo (34′), 2:1 Diego Morales (49′), 2:2 Diego Cardozo (81′)

Kilka dni temu wspominaliśmy o skłonności San Lorenzo de Almagro do remisowania 2:2. Pod tym względem papieski klub przebił jednak Tigre, który swoje wszystkie trzy ligowe mecze w bieżącym sezonie zakończył takim właśnie rezultatem.

Znajdujący się aktualnie na samym dnie tabeli spadkowej „El Matador” nie potrafili okiełznać teoretycznie przeciętnego, ale mimo to wymagającego San Martín de San Juan.

W 24 minucie efektownym dalekosiężnym strzałem prowadzenie gospodarzom dał Juan Ignacio Cavallaro – niechciany w San Lorenzo udowadnia swoje umiejętności wśród słabszej ekipy, bowiem zdobył już drugiego gola dla Tigre.

Radość miejscowych trwała niestety tylko przez dziesięć minut, albowiem po dekadzie karygodny błąd bramkarza Augusto Batalli i obrony w akcji zapoczątkowanej dośrodkowaniem Franco Cristaldo zakończył się trafieniem do pustej siatki Martína Bravo. Doświadczony napastnik również zanotował swą drugą bramkę w sezonie.

Zaraz po zmianie stron miejscowi odzyskali prowadzenie, albowiem po składnej trójkowej akcji Sebastiána Predigera, Cavallaro oraz Diego Moralesa ten ostatni znalazł drogę do pustej już bramki.

Popularny „Cachete” przywrócił gospodarzom prowadzenie, ale skończyło się tak, jak w poprzednich dwóch kolejkach – drużynie Cristiana Ledesmy zabrakło wytrzymałości i zwycięski rezultat wysupłał się z rąk.

Nieudany debiut wśród Tigre goalkeepera Batalii. Wychowanek River Plate zawinił przy obu golach dla rywali – w 82 minucie najpierw sparował przed siebie strzał z boku pola karnego Claudio Moscy, ale potem kuriozalnie wpuścił dobitkę z ostrego kąta skrzydłowego Diego Cardozo. Zatem team z północnego Buenos Aires ponownie tylko zremisował 2:2 będąc na plusie.

San Martín dzięki temuż podziałowi punktów prawie opuścił strefę spadkową – pierwsze czerwone miejsce w tabeli „descenso” zajmują teraz ex-aequo z Belgrano (oba teamy ze współczynnikiem 1,183). Tigre niczym Patronato i San Martín de Tucumán sytuuje się pod kreską.

*****************************************************************************

River Plate vs Argentinos Juniors 0:0

Któż spodziewał się takiej flauty w River Plate? Kompletnie żadnych wzmocnień w minionym okienku transferowym, same bezbramkowe remisy na wstępnie nowego sezonu – a nazbierały się już cztery. „Millonarios” dawali radę jedynie drużynom z niższych klas rozgrywkowych w Pucharze Argentyny.

Jeden z kibiców od razu wiedział, że to spotkanie będzie tak nudne, że lepiej poświęcić się czytaniu książki

 

Poprzednio było 0:0 u siebie z Belgrano. Natomiast tym razem podopieczni Marcelo Gallardo zafundowali swoim fanom bezbramkowe widowisko przeciwko innemu klubowi ze średniej półki – Argentinos Juniors.

Bohaterami meczu zostali bramkarze obu ekip Franco Armani i Lucas Chávez. Każda drużyna zaliczyła tu po jednej poprzeczce. Szczerze mówiąc to przyjezdni mogli odnieść zwycięstwo, gdyby byli obdarzeni czujniejszym instynktem strzeleckim.

Pogrążony w letargu River dotychczas zgromadził rzecz jasna trzy punkty, przechodząc do historii – jeszcze nikt w Argentynie nie rozpoczął sezonu od trzech bezbramkowych remisów! Argentinos Juniors uciułał oczko mniej od giganta.

Comments are closed.