Urugwaj zatrzymany przez Francję

Ameryka Południowa nie dokona historycznego wyczynu i nie wprowadzi dwóch reprezentacji do półfinału Mistrzostw Świata rozgrywanych w Europie. Urugwaj przegrał 0:2 z Francją pierwszą ćwierćfinałową batalię, co spowodowało pożegnanie się ekipy Óscara Tabáreza z rosyjskim czempionatem.

Niżny Nowogród okazał się pechowym miastem dla Latynosów. Wcześniej Argentyna poniosła ku klęskę z Chorwacją, Panama została rozszarpana przez Anglię, zaś Kostaryka tylko zremisowała ze Szwajcarią. Również Urugwajczycy polegli tutaj.

Niedyspozycję „Charrúas” tłumaczy brak ich czołowego snajpera Edinsona Cavaniego, który w poprzednim spotkaniu z Portugalią zszedł kontuzjowany i nie zdążył wykurować uszkodzonej łydki.

Poprzednie dwa mundialowe starcia Urugwaju z Francją rozegrane w latach 2002 i 2010 na etapie fazy grupowej zakończyły się bezbramkowymi rezultatami. Jednakże w 40 minucie Francuzi przełamali strzelecką indolencję – Antoine Griezmann dośrodkował z rzutu wolnego, a w polu karnym najwyżej do główki wyskoczył Raphaël Varane kierując piłkę do siatki.

Jeszcze przed końcem pierwszej odsłony Urusi mogli wyrównać także po rozegraniu rzutu wolnego. Centrę Lucasa Torreiry przeciął głową Martín Cáceres oddając celny strzał. Hugo Lloris ofiarnie sparował piłkę przed siebie i z dobitką pospiesznie nadbiegł Diego Godín, lecz w polu bramkowym katastrofalnie chybił nad poprzeczką.

Urugwajczycy poczynali sobie bardzo nieporadnie w ofensywie. Luis Suárez został kompletnie wyłączony z obiegu, Cristhian Stuani nie zdołał godnie zastąpić Cavaniego. Najaktywniejszym zawodnikiem ekipy w błękitnych strojach o dziwo był Nahitan Nández z Boca Juniors – zadanie strzelania goli to jednak nie na jego barki.

Jakiekolwiek złudzenia Latynosów rozwiał… ich bramkarz Fernando Muslera. W 61 minucie komicznie wpuścił strzał zza pola karnego Antoine’a Griezmanna, gdy piłka dosłownie wyślizgnęła się mu z rąk. Szczelna urugwajska defensywa, która na tym turnieju do ćwierćfinału straciła tylko jednego gola została rozbita przez „Les Bleus”.

Swojego drogą gwiazdor Atlético Madryt, który rywalizował tutaj ze swoimi klubowymi kompanami – Diego Godínem oraz José Maríą Giménezem zaliczył swojego trzeciego gola na MŚ 2018 (pierwszego inaczej, niż z rzutu karnego). Dogonił dorobkiem bramkowym najskuteczniejszych Latynosów, czyli Cavaniego oraz Yerry’ego Minę.

Mimo objęcia dwubramkowego prowadzenia Francuzi pozostali skoncentrowani do końcowego gwizdka, nie dopuszczając Urugwaju pod własną bramkę. Jedyną groźniejszą sytuację Urusi stworzyli sobie po kornerze, jak zza pola karnego minimalnie chybił zmiennik Cristian Rodríguez.

Ani śladu „Garra Charrúa” podczas ćwierćfinałowej batalii. Rozbicie Urugwaju najlepiej wyraził płacz rozpaczy José Marii Giméneza w 85 minucie starcia, gdy mieliśmy ponad pięć minut do finiszu konfrontacji.

Zwycięstwo podopiecznych Didiera Deschampsa nie podlega wątpliwościom. Spisali się zdecydowanie lepiej, aniżeli „Los Celestes”. Oba uderzenia w światło bramki oddane tutaj przez Francuzów poskutkowały golami – stuprocentowa skuteczność!

Francja wyeliminowała już trzeci południowoamerykański zespół podczas trwających Mistrzostwach Świata. W fazie grupowej ograli 1:0 Peru, w 1/8 finału rozklepali 4:3 Argentynę po niezapomnianym thrillerze, a teraz odnieśli swój zdecydowanie najłatwiejszy tryumf podczas rosyjskiej imprezy. „Trójkolorowi” mają patent na Amerykę Południową – ostatni raz przegrali mundialowy bój przeciwko ekipie z tego kontynentu w 1978 roku!

Urugwaj vs Francja 0:2 (0:1)

Gole – Raphaël Varane (40′), Antoine Griezmann (61′)

Skład Urugwaju: Fernando Muslera – Martín Cáceres, José María Giménez, Diego Godín [C], Diego Laxalt – Nahitan Nández (73′, Jonathan Urretaviscaya), Matías Vecino, Lucas Torreira, Rodrigo Bentancur (59′, Cristian Rodríguez) – Cristhian Stuani (59′, Maximiliano Gómez), Luis Suárez

Arbiter: Néstor Pitana (Argentyna)

Reprezentacja dwukrotnych mistrzów świata, która prezentowała stabilny i mądry futbol od początku MŚ nie podołała w decydującym momencie. Chodzący o kulach w wyniku poważnej choroby 71-letni szkoleniowiec Óscar Tabárez notuje smutne przejście na emeryturę.

Po aż 12 latach nieprzerwanej kadencji jako selekcjoner kadry Urugwaju opuszcza ją jako drugi najstarszy trener w dziejach Mistrzostw Świata. Zdobył z nią Copa América w 2011, zaś na ostatnich trzech Mundialach osiągał kolejno czwarte miejsce, 1/8 finału oraz ćwierćfinał.

Mimo wszystko to fenomenalne wyniki zważywszy na fakt, iż do momentu przejęcia przez niego sterów w 2006 roku ekipa urugwajska przez około dekadę była kontynentalnym średniakiem, który nie znaczył wiele na międzynarodowej arenie.

Comments are closed.