Gdzie leży granica? Czas zacząć używać mózgu!

Minęło kilka dni. To nie był zły sen. To niestety brutalna rzeczywistość. Argentyna rozegrała słaby mecz i tylko zremisowała z Islandią. Mundial jednak trwa dalej. Tragedia się nie stała. Albicelestes nadal mają szansę na wyjście z grupy, a nawet zająć w niej pierwsze miejsce.  Z pewnością w argentyńskim obozie emocje nieco już opadły, ale jak widać nie opadły one w internecie. Niektórzy ewidentnie przekroczyli jakąkolwiek granicę. Zresztą, posłuchajcie sami…

Krytyka – tak. Hejt – nie.

To nie było porywające spotkanie w wykonaniu reprezentacji Argentyny. Bili w głową mur. Nic więc dziwnego, że na piłkarzy i Jorge Sampaolego spadła spora krytyka. I to ze wszystkich stron: kibiców, Diego Maradony czy Hernana Crespo. I oczywiście, póki była ona konstruktywna i uzasadniona – wszystko było w porządku. W końcu trzeba mówić dosadnie, aby trafiło

Problem pojawił się, gdy zamiast wyciągania wniosków przez osoby kompetentne i znające się na futbolu… przyszedł hejt. Hejt grubiański, brutalny, który więcej ma wspólnego chamstwem, niż z prawdziwą piłką nożną. I oczywiście takie słowa padały od „kibiców”, „ekspertów” i „osób, które są prawdziwymi wyjadaczami futbolu latynoskiego”.

„Nie jesteś godny nosić koszulki Argentyny”

Głównymi kozłami ofiarnymi stali się Lucas Biglia i Lionel Messi. Messi za to, że przestrzelił rzut karny i rzekomo „ma wyjebane na reprezentację i mu się nie chce”. Biglia… za to, że jest Lucasem Biglią. Brzmi absurdalnie? Owszem. Niestety.

Pozostańmy jeszcze na chwilę przy Messim. Bądźmy szczerzy, to nie był popisowy mecz w wykonaniu kapitana reprezentacji Argentyny. Messi próbował, starał się, szukał pomysłów, ale niestety – nie wychodziło praktycznie nic. Im bardziej chciał, tym było gorzej. Czarę goryczy przelał zmarnowany rzut karny. Gwoli ścisłości, nie rozpatrywałbym tego w kategorii złego/dobrego uderzenia. Messi tej „jedenastki” nie wykorzystał już wcześniej. W głowie.

Zaznaczę jeszcze raz – to nie był dobry mecz kapitana „Albicelestes”. Stać go na więcej. Reprezentacja jeszcze bardziej potrzebuje jego geniuszu. Jednak nadal nie można mu odmówić, że był jednym z tych, któremu najbardziej zależało. A zarzuty, że ma wyjebane na koszulkę Argentyny i liczy się dla niego tylko klub… takie opinie świadczą o skrajnym idiotyzmie i wczesnych objawach choroby umysłowej.

Wiele osób zwyczajnie już zapomniało, kto przez lata ciągnął grę „Albicelestes”. Wiele osób zapomniało, w zasadzie dzięki jakiemu piłkarzowi Argentyna przyjechała na ten Mundial. I wreszcie, kto z własnej kieszeni przez ponad pół roku opłacał reprezentacyjnych ochroniarzy. Tym bardziej, że po meczu z Islandią, Messi całą winę wziął na siebie.

Kończąc wywód o Messim, chciałbym zacytować innego fantastycznego piłkarza. Piłkarza, który dał Argentynie upragnione Mistrzostwo Świata. Słowa są dosyć stare, bo pochodzą z 2011 roku, ale nadal ciągle aktualne. I przede wszystkim mądre:

„Chciałbym jednak stanąć w obronie Messiego. Ponieważ on gra ciągle, ponieważ on kocha koszulkę Argentyny.. Kiedy idę do szpitala odwiedzić mamę, nie mogę uwierzyć tym idiotom, którzy krytykują Messiego. Leo w każdym momencie daje z siebie wszystko. Wiem to, bo go znam. Nie możemy być tacy: jeśli on wygrywa Ligę Mistrzów, to jest najlepszy w historii; a jeśli Argentyna zawodzi w dwóch spotkaniach, to przez niego. Nie jesteśmy fair wobec Messiego.” – D. Maradona

Koniec. Używajmy mózgu.

A co z tym Biglią?

Wcześniej wspomniałem, że mocno oberwało się również Lucasowi Bigli. Ktoś powie, że zagrał słabo – owszem, zgadzam się, ale nie o tym. Myślę, że to i tak bez znaczenia, bo ogromny hejt Biglia zbierał zanim jeszcze wyszedł na boisko. Tak, w oczach wielu już na starcie był przegrany.

„Serio, ktoś wystawia Biglie?, „Ten facet się do niczego nie nadaje”, „Jak można stawiać na tego drewniaka, który nie ma za grosz kreatywności i szybkości?” – to tylko nieliczne przykłady i najdelikatniejsze teksty, które poleciały w kierunku Bigli. Zanim jeszcze wyszedł na boisko! Serio? Ktoś wymaga od niego kreatywności? Czy tak trudno zrozumieć, że ten facet jest od czarnej roboty, od rozbijania ataków rywali, a nie kreowania akcji? To żołnierz. Czegoś takiego można oczekiwać od Banegi. Wiem, że pozycja defensywnego pomocnika nigdy nie jest należycie doceniana. Często grają tam najlepsi piłkarze świata ,ale z racji, że nie rzucają się w oczy. Nie stwierdzam, że Biglia do nich należy. Biorąc pod uwagę, że miał naprawdę świetny sezon w Milanie – miał prawo wystąpić w tym meczu.

I zanim przeczytacie po łebkach. Podkreślę i wybolduję, żeby wszyscy zrozumieli. Absolutnie nie chodzi o to, aby nie krytykować piłkarzy. Krytyka jest jak najbardziej uzasadniona. Niech jest jednak konstruktywna i mądra.

HEJTOM i WYZWISKOM MÓWIMY STANOWCZE NIE.

Ps: Za literówki przepraszam, ale wpis jest emocjonalny, dlatego nie sprawdzam go pod tym kątem.

Ps 2: Jeżeli chociaż trochę się zgadzasz – zachęcamy do udostępniania artykyłu.

 

Comments are closed.