Żółwi wyścig w ostatniej kolejce Superligi

Dwudziesta siódma seria spotkań zamykająca sezon 2017/2018 w argentyńskiej Superlidze przejdzie do historii pod znakiem swoistego rodzaju zabawy pt. „Kto awansuje do Libertadores, ten śmierdzi”. Okazuje się, iż Huracán oraz Talleres mimo straty punktów w miniony weekend i tak załapały się do przyszłorocznej edycji CL, albowiem kluby z Avellanedy przegrały swoje ostatnie mecze, przez co znalazły się tuż poniżej miejsc gwarantujących udział w Pucharze Wyzwolicieli. Zrelacjonowanie ostatnich czterech pojedynków bieżącego sezonu ligowego:

Racing Club vs Colón 1:3 (1:2)

Gole - 1:0 Guillermo Ortiz (2′ – samobój), 1:1 Marcelo Estigarribia (8′), 1:2 Marcelo Meli (39′ – samobój), 1:3 Javier Correa (83′)

W sobotę motywacja godnego pożegnania się z pierwszą ligą okazała się większa, niż ta do walki do kontynentalne puchary. Temperley upokorzył Belgrano w Córdobie, natomiast Olimpo urwało punkty Talleres. Ponadto walczący o Sudamericanę zespół Uniónu upokorzył u siebie pretendujący do Libertadores team Independiente.

Zły koniec sezonu dla klubów kordobańskich, ale jeszcze gorzej finiszują przedstawiciele Avellanedy. Talleres bowiem przynajmniej załapali się do rundy eliminacyjnej Libertadores (drugi raz w historii wezmą tam udział), a zawdzięczają to porażkom „Inde” oraz Racingu.

„La Academii” byle remis wystarczał do zajęcia piątego miejsca i zaklepania sobie startu w eliminacjach przyszłorocznej CL. Gdyby zwyciężyli, zajęliby czwartą lokatę zapewniającą bezpośrednio fazę grupową turnieju. Ale jak się okazało ambicje dążącego do występów w Sudamericanie niżej notowanego Colónu były silniejsze, więc „Los Sabaleros” sensacyjnie pokonali 3:1 gospodarzy na El Cilindro.

Potyczka rozpoczęła się zgodnie z planem, albowiem już w 2 minucie obrońca gości Guillermo Ortiz strzelił bramkę samobójczą niefortunnie przecinając centrę z rzutu rożnego. Racing zatem objął błyskawiczne prowadzenie.

Aczkolwiek pobudzeni widmem braku awansu do przyszłorocznej Sudamericany zawodnicy Colónu wyrównali raptem siedem minut później, gdy kończący swoje wypożyczenie Marcelo Estigarribia otrzymał asystę w pole karne od Alana Ruiza, po czym zostawiony samopas w polu karnym bezpośrednim uderzeniem pod poprzeczkę zaskoczył Juana Musso.

Miejscowi utraciwszy wyrównującego gola wznowili natarcie, ale niestety razili nieskutecznością. Uderzenie Lautaro Martíneza z szesnastego metra wybił Alexander Domínguez, natomiast kilka minut później Diego González karygodnie chybił nad poprzeczką w okolicy pola bramkowego.

Wśród Colónu z rzutu wolnego minimalnie chybił Alan Ruiz. Natomiast ze względu kontuzji spotkanie przedwcześnie skończył kapitan gospodarzy Lisandro López.

Niedługo przed końcem pierwszej odsłony przyjezdnym nić Ariadny wysnuł… ich wychowanek Marcelo Meli. W 39 minucie także zaliczył samobójcze trafienie, dając prowadzenie macierzystemu klubowi. Trafił do własnej bramki swoistą „dobitką” po tym, jak Musso wybił przed siebie strzał Christiana Bernardiego w akcji sam na sam.

Indolencja tego wieczora prześladowała Lautaro Martíneza mającego jeszcze cień szansy na tytuł króla strzelców. Ponieważ młodzian zawiódł, prawowitym czołowym goleadorem został strzelający na chwałę Godoy Cruz urugwajski napastnik Santiago García.

Tym razem nie udało się trafić bramkostrzelnemu obrońcy Racingu – Alejandro Donattiemu, którego próbę z rzutu wolnego wybił nad poprzeczką Ekwadorczyk Domínguez. Gościom okazję wypracował natomiast Bernardi, lecz jego strzał z ostrego kąta sparował Musso.

W drugiej połowie zapewne większość osób oczekiwała wyrównania strat przez faworyzowany Racing, ale najwidoczniej miejscowym nie zależało na kwalifikacji do przyszłorocznej Libertadores.

Pod koniec spotkania potwierdziła to trzecia bramka dla gości, którą zdobył bramkostrzelny Javier Correa. 83 minuta – snajper kupiony w styczniu od Godoy Cruz wykiwał kilku obrońców i na obszarze szesnastki pokonał Musso mocnym, niskim strzałem w róg. Zanotował jednocześnie swojego dziesiątego gola w sezonie.

Colón, któremu przepustki do Sudamericany zdawały się wymykać z rąk summa summarum rzutem na taśmę podniósł się i rzutem na taśmę zajmuje jedenaste miejsce, czyli ostatnie dające całkowitą pewność uczestnictwa w CS 2019. Wypchnęli z tej strefy solidnego beniaminka Argentinos Juniors.

Natomiast pogrążony w rozpaczy Racing Club finiszuje jako siódma drużyna klasyfikacji. Zdobyli łącznie 45 punktów, plasując się jedno oczko za plecami Independiente oraz piątych Talleres. A pomyśleć, że drużynie Eduardo Coudeta wystarczał marny remis. Teraz „La Academia” żeby dostać się do następnej edycji Pucharu Wyzwolicieli potrzebuje tryumfu w tegorocznej Libertadores lub w Copa Argentina. 

Talleres wystąpią w rundzie eliminacyjnej Copa Libertadores 2019, zaś czwarty Huracán zakwalifikował się bezpośrednio do fazy grupowej południowoamerykańskiego futbolowego raju. Duet z Avellanedy na chwilę obecną może być pewien jedynie biletów do Copa Sudamericana.

*****************************************************************************

Rosario Central vs Estudiantes La Plata 1:1 (1:0)

Gole - 1:0 Marco Ruben (28′), 1:1 Nicolás Bazzana (90+4′)

Konfrontacja dwóch klubów, którym w ostatniej kolejce Superligi nie przyświecał żaden cel. W Rosario miejscowy Central zremisował 1:1 z uczestniczącą w Libertadores drużyną Estudiantes La Plata. Oba kluby dowodzone przez tymczasowych szkoleniowców – gospodarzami kierował José Chamot, natomiast u steru gości stał Leandro Benítez. Goście wystawili półrezerwowy skład, a mimo to golem u samego epilogu spotkania wydarli punkcik dla siebie.

Lepiej spotkanie rozpoczęło się dla gospodarzy. W 28 minucie czołowy napastnik „Canallas”, a mianowicie Marco Ruben otworzył wynik na ich korzyść. Przypadkiem zablokował strzał kolegi Washingtona Camacho, ażeby za chwilę w polu bramkowym osobiście wpakować futbolówkę do siatki. Przełamał tym samym swą bardzo długą indolencję strzelecką, gdyż do siatki podczas oficjalnych starć nie trafił od listopada, czyli przez ponad pół roku.

Okazję do wyrównania dla gości zaliczył młodziutki napastnik Juan Apaolaza. 20-latkowi zabrakło jednak precyzji, kiedy jego uderzenie w środek bramki z centrum szesnastki wychwycił Jeremías Ledesma. Podwoić zaliczkę Central podczas drugiej części chciał Germán Herrera, ale jego główkę nad bramką sparował Mariano Andújar.

Estudiantes uratowali remis, a zarazem przerwali serię trzech ligowych konsekutywnych porażek dosłownie w ostatniej sekundzie meczu. Wtedy dośrodkowanie Sebastiána Dubarbiera lewą flanką przeciął Apaolaza (przynajmniej zaliczył dziewiczą asystę), wykładając futbolówkę na piąty metr, skąd młody obrońca Nicolás Bazzana dopełnił formalności. Jednocześnie zdobył pierwszego oficjalnego gola w dorosłej karierze.

Jedni i drudzy wieńczą kiepski dla nich czempionat mniej więcej pośrodku stawki. „Estu” są szesnaści zdobywszy 36 punktów, a Rosario Central dopiero dwudzieste z czterema oczkami mniej.

*****************************************************************************

Gimnasia La Plata vs Newell’s Old Boys 2:0 (1:0)

Gole - Nicolás Ortiz (44′), Ezequiel Bonifacio (82′)

Znakomity finisz sezonu dla rozczarowującej przez jego zdecydowaną większość Gimnasii La Plata. Efekty nowej miotły po odejściu Facundo Savy dał wymierne efekty, gdyż za kadencji tymczasowego szkoleniowca Hernána Darío Ortiza popularne „Wilki” uciułały dwa cenne remisy przeciwko znacznie bardziej renomowanym ekipom – Independiente oraz Boca Juniors, natomiast na zakończenie ogołociły u siebie Newell’s Old Boys zmęczonych po batalii Copa Sudamericana.

Wstęp konfrontacji należał do delegatów, aczkolwiek niewiele zabrakło im do sforsowania bramki Alexisa Martína Ariasa. Ciemnoskóry napastnik „Trędowatych” – Luís Leal ostemplował słupek główką z okolicy pola bramkowego, zaś centrostrzał Víctora Figueroy z rzutu wolnego ofiarnie wychwycił goalkeeper miejscowych.

Pierwsze trafienie Gimnasia zanotowała tuż przed przerwą, kiedy 19-letni napastnik Nicolás Ortiz wpisał się na listę strzelców premierowy raz w zawodowej karierze, na obszarze pola bramkowego celując pod poprzeczkę dzięki centrze z rzutu wolnego.

Dogodną szansę, aby wyrównać straty zanotował Luís Leal w drugiej części, lecz afrykański snajper zdecydował się na bezmyślny lob zza pola karnego. Tę niespodziewaną próbę strzału wyłapał Arias.

Tryumf gospodarzy przypieczętował w 82 minucie Ezequiel Bonifacio. Prawoskrzydłowy niekryty w szesnastce oponenta udanie strzelił w krótki róg, nie dając żadnych szans Nelsonowi Ibáñezowi. U samego kresu rywalizacji trzeci cios przyjezdnym mógłby zadać młodzian Nicolás Contín, aczkolwiek feralnie huknął w trybuny mając przed sobą klarowną okazję jeden na jednego.

Trzeba przyznać, że ta niby gorsza strona La Platy finalizuje sezon znacznie lepiej, aniżeli Estudiantes. Jednak nie zapominajmy, iż rywal Gimnasii zza miedzy ciągle wojuje o 1/8 finału Copa Libertadores, co dla klubu z El Bosque może stanowić jedynie marzenie.

W finałowej serii spotkań Gimnasia dogoniła punktowo NOB. Oba kluby wieńczą czempionat ze zdobytymi 27 oczkami, ale wyżej, bo na 22. pozycji i tak uplasowali się zawodnicy z Rosario, którym zresztą odjęto trzy punkty za niespłacone zaległości finansowe wobec byłych piłkarzy.

„Los Lobos” na mecie meldują się jako dopiero 23. siła klasyfikacji – obudzili się stanowczo zbyt późno. Gdyby nie tabela spadkowa drżeliby do końca czempionatu o utrzymanie.

*****************************************************************************

River Plate vs San Lorenzo 2:0 (0:0)

Gole - Ignacio Fernández (54′), Rafael Santos Borré (83′)

Kampanię 2017/2018 w Superliga Argentina zakończył najprawdziwszy hit, albowiem na El Monumental notujący fenomenalny koniec przeciętnego czempionatu River Plate podejmował uzupełniający podium San Lorenzo de Almagro. Poprzednie dwa oficjalne spotkania „Millonarios” z papieskim klubem przegrali. Jednak w obu przypadkach „El Ciclón” był górą mając przewagę własnego obiektu.

Tym razem ulubieńcy Ojca Świętego musieli zmierzyć się przeciwko River na wyjeździe i nie poszło im tak pomyślnie. Jeszcze podczas pierwszej odsłony dopisywał im los, bowiem gospodarzy prześladowało jakieś fatum. Marcelo Saracchi obił poprzeczkę chytrym strzałem ze skraju szesnastki, Ignacio Scocco zaliczył słupek w ataku sam na sam, a na domiar złego playmaker Gonzalo Martínez opuścił boisko kontuzjowany.

W drugiej odsłonie gospodarze jednak skopali „Azulgranę”. Krótko po zmianie stron Ignacio Fernández wprowadzony za „Pity’ego” Martíneza zdobył gola inicjującego strzelanie, bowiem w 54 minucie znalazł drogę do celu w samodzielnym ataku naprzeciw Nicolása Navarro.

Utraciwszy gola San Lorenzo dopiero ruszył do ofensywy. Głową pokonać Franco Armaniego spróbował Nicolás Reniero, ale bramkarz uwzględniany wśród kandydatów do argentyńskiej kadry na Mundial żywiołowo sparował jego strzał.

Ostatniego gola tej kampanii zanotował Rafael Santos Borré. W 83 minucie Kolumbijczyk podwyższył udanym strzałem w długi róg na uboczu pola karnego, koronując derbowy tryumf River. Jednocześnie zanotował szóste trafienie w Superlidze.

Szansę, aby dobić przyjezdnych miał Rodrigo Mora, aczkolwiek tylko obił spojenie słupka z poprzeczką po rzucie wolnym w samej końcówce pojedynku. Klub z czerwonym pasem po przekątnej wieńczy Superligę dwoma prestiżowymi zwycięstwami w przeciągu zaledwie trzech dni. Przez ten krótki czas jako gospodarz ograli po 2:0 Estudiantes oraz San Lorenzo de Almagro.

Począwszy od marca brygada pod wodzą Marcelo Gallardo zanotowała olbrzymi progres, albowiem na czternaście oficjalnych meczów (liga, Copa Libertadores i Superpuchar Argentyny) zwyciężyła aż dwanaście, nie zaliczając żadnej porażki i tylko dwukrotnie remisując. Aczkolwiek renesans formy „Milionerów” nastał o jedną kolejkę za późno. Muszą zadowolić się ósmą lokatą, która oferuje tylko Copa Sudamericana.

Jeśli River Plate chce wystąpić w następnym Pucharze Wyzwolicieli musi wygrać tę edycję CL lub zdobyć trzecią konsekutywną Copa Argentina. Trzeba zatem postawić wszystko na jedną kartę.

Dla San Lorenzo ta wtopa nie ma większego znaczenia, gdyż ekipa Claudio Biaggio kończy rozgrywki na trzecim miejscu i już wiemy, że rozbrat „Cuervos” z Libertadores trwał tylko rok. 

Zostaw odpowiedź