Rozpacz „Inde” i całej Córdoby

W sobotę rozegrano aż sześć pojedynków ostatniej kolejki Superliga Argentina. Huracán wyłożył się tylko remisując u siebie 3:3 z rezerwowym składem Boca Juniors, ale miał olbrzymiego farta. „El Globo” i tak awansował do Copa Libertadores 2019, ponieważ konkurencja również frajersko potraciła punkty. Elitarny turniej może prześlizgnął się koło nosa Independiente oraz Talleres. Natomiast Belgrano poległ na własnej twierdzy ze spadkowym Temperley, przez co może zabraknąć „Piratas” w przyszłorocznej Sudamericanie. Podsumowanie dnia:

Patronato vs Banfield 0:0

W Międzyrzeczu bezbramkowy remis między nie ubiegającymi się o nic miejscowym Patronato oraz Banfield. Typowy mecz o pietruszkę, aczkolwiek sytuacji strzeleckich wcale nie brakło.

U samego krańca zawodów dla gospodarzy mógł trafić Urugwajczyk Adrián Balboa, lecz jego strzał głową z okolicy piątego metra ofiarnie sparował kolumbijski goalkeeper Iván Arboleda. Dla przyjezdnych z rzutu wolnego próbował strzelić Claudio Villagra, ale wiekowy Sebastián Bertoli wybił uderzenie ze stałego fragmentu gry, zaś dobitka Renato Civelliego chybiła obok słupka.

Banfield aktualnie okupuje szesnaste miejsce z 35 punktami, a Patronato uciuławszy tylko dwa oczka mniej zajmuje dziewiętnastą lokatę.

Wśród gości z południowego Buenos Aires od nowego sezonu zmieni się sztab szkoleniowy. Dotychczasowy trener Julio César Falcioni odchodzi ze względów zdrowotnych (zresztą w bieżącym półroczu często musieli wyręczać go jego pomocnicy, gdyż on sam trafił do szpitala z powikłaniami kardiologicznymi), zaś asystent Omar Píccoli opuścił „El Taladro” w efekcie konfliktu z prezesem klubu Eduardo Spinosą.

*****************************************************************************

Defensa y Justicia vs Arsenal de Sarandí 2:0 (0:0)

Gole - Fabián Bordagaray (47′), Lucas Bareiro (73′)

Kwalifikację do przyszłorocznej Copa Sudamericana trzeci rok z rzędu zagwarantowała sobie Defensa y Justicia. „Sokoły” w niemałych trudach, ale ograły 2:0 na własnym terenie spadkowicza Arsenal de Sarandí.

Pierwszy cios miejscowi zadali błyskawicznie po przerwie, gdy Fabián Bordagaray w polu karnym przejął centrę Lucasa Bareiro poprawioną w okolicy szesnastego metra przez Juana Cruza Kaprofa, a następnie strzałem w długi róg zaskoczył Mauricio Aquino.

W 73 minucie wygraną DyJ przypieczętował właśnie Lucas Bareiro. Obrońca głową znalazł drogę do siatki skutecznie przecinając dośrodkowanie Tomása Pochettino z narożnika boiska.

Fatalny stan murawy doprowadził do kontuzji kilku piłkarzy obu zespołów. Niestety kapryśna, deszczowa pogoda nie ułatwia argentyńskim zawodnikom ukończenia bieżącego sezonu.

Aktualnie Defensa y Justicia okupuje pozycję ósmą, zgromadziwszy 44 punkty. Przyszłoroczną Sudamericanę już zaklepali sobie, a przecież w drugiej połowie bieżącego roku będą walczyli też w drugiej rundzie trwającej edycji CS. Trzeci konsekutywny udany sezon zaściankowego przecież „El Halcón” – trenerzy się zmieniają we Florencio Varela, ale poziom gry nie. 

Dla Arsenalu dobrze, że chociaż tydzień temu rozbijając 4:0 u siebie Rosario Central godnie pożegnali Superligę na własnej arenie po 16 latach nieprzerwanej gry w Primera División. Wyjazdowe konfrontacje z Racingiem Club oraz DyJ zwyczajnie przerosły „El Viaducto”.

*****************************************************************************

Olimpo vs Talleres 2:2 (0:1)

Gole - 0:1 Santiago Silva (38′ – pen.), 1:1 Lucas Mancinelli (73′), 2:1 Pedro Silva Torrejón (87′), 2:2 Guido Herrera (90+7′ – pen.)

Niedowierzanie w Talleres. Kordobańska drużyna jeszcze do końca marca zdawała się być spokojna przynajmniej o kwalifikację do Copa Libertadores, a nawet dawano jej szansę na mistrzostwo. Teraz stracili punkty z ostatnim wśród klasyfikacji ligowej Olimpo, co prawdopodobnie przypłacą brakiem awansu do południowoamerykańskiej wersji Ligi Mistrzów, w której dotychczas brali udział tylko raz – w 2002 roku.

Na drugi start chyba będą musieli poczekać, bo chociaż wydarty w ostatniej sekundzie remis ze spadkowiczem chwilowo wypromował „La T” na piąte miejsce (dające rundę eliminacyjną CL 2019), to zawodnicy Franka Kudelki jeszcze muszą oczekiwać poniedziałkowej wtopy Racingu przeciwko Colónowi.

W 20 minucie przyjezdni mogli otrzymać pierwszy cios, ale wtedy uśmiechnął się do nich los. Lucas Mancinelli bowiem zmarnował rzut karny, ostukując tylko słupek z wapna.

Pod koniec pierwszej połowy, a dokładniej w 38 minucie zaprzepaszczona jedenastka odbiła się czkawką gospodarzom. Wówczas dośrodkowanie Aldo Araujo z ubocza szesnastki wykorzystał wiekowy Urus Santiago Silva swą łysą glacą zza piątego metra pokonując Jorge Carranzę.

Jednakże w drugiej połowie gros niewykorzystanych sytuacji obrócił się przeciwko Talleres. W 73 minucie Lucas Mancinelli powetował sobie spartolonego karnego wyrównując dzięki celnej główce zza pola bramkowego. Dalekim dośrodkowaniem obsłużył go Daniel Ibáñez.

Natomiast krótko przed upływem regulaminowego czasu dośrodkowanie z rzutu rożnego Ezequiela Vidala spożytkował przeważnie rezerwowy obrońca Pedro Silva Torrejón heroicznym strzałem głową odwracając wynik na korzyść ligowego kopciuszka.

Olimpo summa summarum nie dowiózł sensacyjnego prowadzenia do końcowego gwizdka, bowiem w szóstej doliczonej minucie, tuż przed końcowym gwizdkiem Talleres również wypracowali sobie rzut karny. Egzekwował go…. bramkarz Guido Herrera pokazując Mancinelliemu, jak należy wykonywać karne. Drugi goalkeeper w tej kolejce po Ardente, który wpisał się na listę strzelców.

Remis i tak niewiele pomógł gościom, chociaż przynajmniej zapewnił im wyścignięcie Independiente. Nie oszukujmy się jednak, że potknięcie z takim zespołem, kiedy stawką jest awans do Libertadores to całkowita kompromitacja.

Talleres mimo upokarzającego remisu ze spadkowiczem wskoczyli na piątą lokatę, ale spadną z niej jeśli w poniedziałek Racing Club pokona jako gospodarz Colón.

Dla zdegradowanego Olimpo remisy z Atlético de Tucumán oraz Talleres stanowią całkiem godne pożegnanie Superligi, lecz „Aurinegros” i tak finiszują na samym dnie klasyfikacji, gdyż przez całe rozgrywki uciułali zaledwie 15 punktów.

Pod wodzą tymczasowego szkoleniowca Darío Bonjoura piłkarze z miasta Bahía Blanca wieńczą ligę dwoma rezultatami nierozstrzygniętymi przeciwko zdecydowanie wyżej notowanym oponentom. Przynajmniej honorowo upadli. Łącznie status pierwszoligowca utrzymywali nieprzerwanie przez pięć lat.

*****************************************************************************

Unión vs Independiente 1:0 (0:0)

Gol - Franco Soldano (46′)

Poprzez ligę do Copa Libertadores 2019 już na pewno nie zakwalifikuje się Independiente. Analogicznie, jak w sezonie poprzednim mieli strasznego pecha podczas ostatniej kolejki. „Czerwone Diabły” mając w perspektywie trudny wyjazdowy mecz z kolumbijskimi Millonarios w Libertadores za pół tygodnia nie podołały presji i uległy w Santa Fe tamtejszemu Uniónowi.

Zasadniczo przeważali futboliści z Avellanedy. Aczkolwiek ekipa Ariela Holana przekonała się o tym, jak ciężko rywalizuje się na stadionie 15. kwietnia. Najgroźniejszą szansę zanotowali, kiedy Maximiliano Meza oddał strzał głową na raty obroniony przez Nereo Fernándeza.

Gospodarze, którym batalię o historyczny akces do Copa Sudamericana utrudniła ostatnia porażka z Boca Juniors podnieśli się teraz, ogołacając pretendujący do top 5 tabeli Independiente. Zwycięskiego gola dla „Tatengues” uzyskał ich najskuteczniejszy gracz Franco Soldano. Tuż po zmianie stron głową pokonał Martína Campañę wykorzystując dośrodkowanie ze skrzydła od Briana Blasiego. Sezon wieńczy ze zdobytymi jedenastoma golami, osiadając na czwartym miejscu w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników.

Zatem Unión de Santa Fe dokonał rzeczy historycznej, albowiem pod batutą Leonardo Madelóna pierwszy raz w historii zakwalifikował się do oficjalnych międzynarodowych rozgrywek. W przyszłym roku „Los Tatengues” wystartują od pierwszej rundy eliminacyjnej Sudamericany. 

*****************************************************************************

Belgrano vs Temperley 2:3 (0:2)

Gole - 0:1 Alexis Delgado (24′), 0:2 Ignacio Boggino (35′), 1:2 Jorge Ortiz (46′), 1:3 Ezequiel Montagna (77′), 2:3 Cristian Lema (84′ – pen.)

Tragiczny koniec sezonu dla Córdoby – Talleres najpewniej frajersko pozbawili się biletów do Libertadores, zaś Belgrano zaprzepaścił swoje nadzieje na Sudamericanę przegrywając przed własnymi trybunami ze spadkowiczem! „Piratas” kompletnie zlekceważyli outsidera ze stolicy, który ani myślał odpuścić swój ostatni na jakiś czas pojedynek w najwyższej klasie rozgrywkowej. I gospodarze boleśnie przejechali się na zbyt swobodnym podejściu do tej rywalizacji.

Sam początek lepszy dla gospodarzy, którzy zanotowali słupek w chaotycznym ataku podczas dość sporego zamieszania przed bramką spadkowicza.

W 24 minucie Temperley sensacyjnie zadał cios jako pierwszy za sprawą karygodnego błędu goalkeepera Lucasa Acosty. Piłkę odebrał mu Santiago Giordana, a dziecinną stratę bramkarza we własnym polu karnym wykorzystał Alexis Delgado notujący bardzo udaną końcówkę sezonu. Dołączył do „El Gasolero” w trakcie sezonu z wolnego transferu (po półrocznym bezrobociu) i odwdzięczył się trenerowi Gastónowi Esmerado za niespodziewanie otrzymaną od niego szansę.

Zdawało się, że przyszły drugoligowiec zdobywszy gola dającego prowadzenie cofnie się do defensywy. Nic bardziej mylnego, gdyż od 35 minuty prowadził już dwiema bramkami. Wiekowy obrońca Ignacio Boggino trafieniem zza pola bramkowego spożytkował następny błąd Acosty, który wypuścił piłkę z rąk chcąc przechwycić dogranie głową Gastóna Aguirre.

Błyskawicznie po zmianie stron pomocnik Jorge Ortiz zmniejszył rozmiar porażki Belgrano zdobywając gola niskim strzałem ze skraju pola karnego w akcji zainicjowanej wrzutem z autu. Aczkolwiek pogoń miejscowych zwyczajnie nie powiodła się. Dogodniejsze okazje tworzył sobie outsider, gdyż choćby Sebastián Martelli fatalnie spudłował w akcji jeden na jednego podczas kontrataku.

Natomiast w 77 minucie Ezequiel Montagna adresując piłkę do pustej bramki strzelił na 3:1 dla Temperley, pozbawiając gospodarzy obiektu Gigante de Alberdi jakichkolwiek złudzeń. Iskierkę nadziei w serca fanów „Piratów” wlał ich czołowy stoper Cristian Lema wykorzystując rzut karny w 84 minucie, ale Belgrano nie zdążyło już wyrównać.

Na pocieszenie dla upokorzonych miejscowych wynotujmy, że Lema okazał się najskuteczniejszym obrońcą Superligi. Uzbierał w tej kampanii aż osiem goli. Ta uwłaczająca porażka całkowicie zawstydziła trenera drużyny Pablo Lavalléna, który zaraz po spotkaniu ogłosił swoją rezygnację ze stanowiska.

Goście fenomenalnie pożegnali pierwszoligowe szeregi. Z tak entuzjastyczną postawą może szybko wrócą do Primera División, ale wiele zależy od tego, jak mocno przeobrazi się kadra zespołu Temperley podczas najbliższego okienka transferowego.

Teoretycznie kordobanie wciąż zachowali cień szansy na uczestnictwo w Copa Sudamericana 2019. Przy zajęciu dwunastego miejsca muszą liczyć, że jakaś drużyna usytuowana wyżej od nich w klasyfikacji Superligi zdobędzie tegoroczną Libertadores lub Sudamericanę, bądź klub z grona lokat dających ten drugi czempionat zatryumfuje we właśnie rozpoczętej Copa Argentina. Mogą przecież także sami zdobyć Puchar Argentyny i wejść dzięki temu do elitarnego turnieju.

Zostaw odpowiedź