Żal Independiente, satysfakcja Racingu

Oprócz cennego tryumfu Boca Juniors przybliżającego „Xeneizes” do drugiego z rzędu i ogółem 27. mistrzostwa Argentyny w erze profesjonalnej niedzieli poświęcono cztery inne spotkania przedostatniej kolejki Superligi. O rozczarowaniu może mówić Independiente, ale ulgę poczuła błękitna strona Avellanedy. Racing nagle włączył się do batalii o miejsca zapewniające Copa Libertadores 2019. Nie koniec wyścigu o tytułu króla strzelców ligi. Relacja:

Temperley vs Patronato 1:2 (0:2)

Gole – 0:1 i 0:2 Sebastián Ribas (13′, 26′ – pen.), 1:2 Ezequiel Montagna (69′)

Starcie rywalizujących już tylko o złote kalesony Patronato oraz spadkowicza Temperley zwyciężyli ci pierwsi. Ekipa z Międzyrzecza co prawda o nic nie walczy, ale ich snajper Sebastián Ribas nadal liczy się w batalii o tytuł króla strzelców. Urugwajczyk strzelił dwa gole dające, które wysunęły go na drugie miejsce klasyfikacji strzelców.

W 13 minucie Ribas zadał cios numer jeden efektowną okiwawszy defensora na boku pola karnego i strzałem z nieco ostrego kąta celując w długi róg. Niecały kwadrans później podwyższył dzięki rzutowi karnemu. Wypożyczony od ukraińskich Karpat Lwów napastnik traci trzy gole do najskuteczniejszego Santiago Garcii z Godoy Cruz.

Dla wracający do drugiej ligi po czterech sezonach Temperley brameczkę na otarcie łez zanotował w 69 minucie Ezequiel Montagna. Młody skrzydłowy wypożyczony przez San Lorenzo znakomitym niskim strzałem zza pola karnego złagodził rozmiar chłosty. Ligowy kopciuszek mógł wyrównać, kiedy strzał głową Fernando Brandána obił słupek, a dobitka niedoświadczonego Gaspara Gentile chybiła wysoko nad bramką.

W doliczonym czasie za drugą żółtą kartkę wyleciał obrońca gości Abel Peralta, natomiast sekundy przed końcowym gwizdkiem podczas ataku Temperley gracz Patronato zagrał futbolówkę ręką we własnej szesnastce, co umknęło uwadze arbitra.

Patronato może być zadowolone z siebie. Bezproblemowo zachowali pierwszoligowy byt w kończącym się sezonie. Do tego zajmuje całkiem niezłe, jak na przeciętnego średniaka siedemnaste miejsce i ma w swojej kadrze jednego z najlepszych goleadorów czempionatu.

*****************************************************************************

Independiente vs Gimnasia La Plata 2:2 (1:1)

Gole - 1:0 Martín Benítez (10′), 1:1 Brahian Alemán (23′ – pen.), 2:1 Emmanuel Gigliotti (79′), 2:2 Ezequiel Bonífacio (90+1′)

Rozpacz i niedowierzanie w Independiente. „Czerwone Diabły”, które trzy dni wcześniej zwyciężyły nieoczekiwanie szlagier fazy grupowej Libertadores z Corinthians teraz nie wytrzymali do końca w osłabieniu i na własnym terenie stracili wygraną nad słabiutką Gimnasią u samego epilogu spotkania. Laplateńczycy pod okiem tymczasowego szkoleniowca Hernána Ortiza przestali być chłopcem do bicia.

Już w 10 minucie Martín Benítez otworzył wynik na korzyść gospodarzy fantastycznym uderzeniem pod poprzeczkę z centrum pola karnego. Lecz jakieś dziesięć minut później Jorge Nicolás Figal sprokurował rzut karny faulując wybiegającego na czystą pozycję Nicolása Contína, za co obejrzał czerwoną kartkę. Jedenastkę wykorzystał Brahian Alemán wyrównując straty.

Gimnasia nie zadowalała się wynikiem nierozstrzygniętym, konstruując kilka groźnych akcji po przerwie. Gdyby Contín wykazał się skutecznością, to „Los Lobos” mogliby całkowicie zaskoczyć faworyzowanych miejscowych.

Osłabione „Inde” mimo trudności miało jakoś wykrzesać skromną victorię. Zazwyczaj nieskuteczny Emmanuel Gigliotti przełamał się i w 79 minucie dał ekipie Ariela Holana wtórne prowadzenie celując do pustej siatki dzięki asyście wślizgiem z boku od Maxiego Mezy. Nieco wcześniej „Puma” minimalnie chybił głową podczas kornera.

Aczkolwiek uczestnik tegorocznej Libertadores nie wytrzymał presji radząc sobie w dziesięciu. Podczas końcowych sekund został upokorzony przez przeciętniaka, albowiem Ezequiel Bonífacio uratował Gimnasii remis. Prawoskrzydłowy trafił w polu bramkowym przejmując dogranie od Nicolása Colazo. Całą ofensywę zapoczątkowała ładna centra z środka Fabiána Rinaudo. „Wilki” jednocześnie przełamały długą serię porażek, jaka stanęła na sześciu.

W środę GELP rozegra zaległy mecz u siebie z prawie pewną mistrzostwa Boca Juniors, gdzie spróbuje odroczyć koronację „Xeneizes”. Wcale nie muszą być skazani na klęskę. Od nowej kampanii ten zespół przejmie znający Gimnasię doskonale Pedro Troglio, więc może on tchnie nowego ducha w brygadę ze stadionu El Bosque.

Nie przebierając w słowach Independiente na ostrzu noża, gdyż za tydzień grają bardzo trudny wyjazd przeciwko starającemu się o bilety do Copa Sudamericana 2019 zespołowi Uniónu. Jeśli w Santa Fe za tydzień nie zdobędą kompletu punktów, a Talleres pokonają na wyjeździe zdegradowany Olimpo, wtedy „Los Diablos Rojos” osuną się pod czołową piątkę i nie zapewnią sobie kwalifikacji do przyszłorocznej Libertadores.

Jeszcze bardziej uwłaczające dla aktualnych mistrzów Sudamericany byłoby wyścignięcie przez ich odwiecznego wroga – Racing Club. A jeśli „La Academia” zwycięży dwa starcia pozostałe im do końca rozgrywek, wtedy może przegonić Independiente.

*****************************************************************************

Tigre vs Lanús 0:0

Typowy mecz o pietruszkę, gdyż obie drużyny jedynie bronią teraz swojego honoru. Tigre i Lanús na stadionie Coliseo de Victoria podzieliły się zdobyczą punktową nie zadając sobie nawzajem ciosów. Pisanie sprawozdania z tego widowiska sobie darujmy, choć warto zwrócić uwagę na to, jak obrońca gospodarzy wybił głową lecący do bramki strzał Gastóna Lódico z ubocza pola bramkowego.

*****************************************************************************

Estudiantes La Plata vs Racing Club 1:2 (0:1)

Gole - 0:1 Lautaro Martínez (17′), 0:2 Alejandro Donatti (56′), 1:2 Mariano Pavone (75′)

Jedno z najciekawszych spotkań kolejki, a właściwie byłby to hit weekendu gdyby nie brak obecności w czołówce tych zespołów. Druga niedzielna konfrontacja Avellanedy przeciwko La Placie.

Prezentujący chyba najlepszy jakościowo futbol w bieżącym roku spośród całej ligi Racing Club półrezerwowym składem i radząc sobie przez ponad połowę starcia osłabionym tryumfuje na południu prowincji Buenos Aires, gdzie zmusił do kapitulacji zawodzących na całej linii Estudiantes. Pokazali też wrogowi zza miedzy, jak należy radzić sobie posiadając na murawie jednego zawodnika mniej.

Do miana najlepszego strzelca ligi kandyduje także Lautaro Martínez. On zapoczątkował strzelanie w 17 minucie, uzyskując swego dwunastego gola podczas Superligi. W polu bramkowym skutecznie przeciął centrę z ubocza szesnastki Augusto Solariego. Czterech trafień brakuje mu do Santiago Garcii, więc gdyby rozstrzelał się za pół tygodnia w zaległym pojedynku przeciwko outsiderowi Arsenalowi, to może jeszcze zdetronizować „El Morro”.

Estudiantes zaliczyli kilka ciekawszych sytuacji, ale okazali się bardzo nieskuteczni. Jonathan Schunke główką obił poprzeczkę w trakcie rozegrania kornera, natomiast mocne uderzenie ze skraju pola karnego otoczonego defensorami Lucasa Melano wybił Juan Musso.

Jednak mogłoby się wydawać, iż sielanka przyjezdnych się skończy, gdyż w 39 minucie mierzący się dziś przeciw byłej drużynie Augusto Solari za kopniaka karateki obejrzał czerwoną kartkę osłabiając drużynę Eduardo Coudeta.

Racing choć osłabiony, to mimo wszystko podszedł za ciosem. W 56 minucie bowiem kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego podwyższył bramkostrzelny obrońca Alejandro Donatti. Wpisał się na listę strzelców drugi mecz pod rząd, bo przecież w czwartek pięknym dalekosiężnym uderzeniem dał „La Academii” zwycięstwo w meczu Libertadores przeciwko Universidad de Chile.

Kontaktowa bramka okazała się szczytem możliwości druzgotanych Estudiantes, a zdobył ją weteran Mariano Pavone – zostawiony samopas trafił w akcji sam na sam, choć po jego uderzeniu futbolówka przeszła po nogach Musso. Niedawno „El Tanque” przez krótki zakładał biało-błękitną koszulkę, zatem ugodził swój były klub. Jednak specjalnie nie zaszkodził eks-pracodawcy.

Chociaż do ostatniego gwizdka częściej atakował goniący wynik zespół gospodarzy, to groźniejszą akcję stworzyli przyjezdni. Matías Zaracho ostemplował słupek chytrym strzałem z boku pola karnego, a po wznowieniu akcji niecelnie jeszcze przymierzył Lautaro Martínez. Summa summarum tryumfu Racingu zasłużony.

Goście w dziesięciu dowieźli korzystny rezultat do końcowego gwizdka i wspięli się na siódme miejsce w tabeli. I teraz uwaga – jeśli zanotują odpowiednio wysokie tryumfy w ostatnich dwóch spotkaniach, gdzie podejmą na El Cilindro drużyny Arsenalu de Sarandí oraz Colónu, a Independiente nie zdoła złupić Santa Fe, wówczas Racing Club zajmie piąte miejsce, czyli zakwalifikuje się co najmniej do rundy eliminacyjnej następnej edycji Libertadores.

Natomiast Estudiantes swoje nadzieje ligowe już zaprzepaścili (mają tylko matematyczne szanse na Sudamericanę), więc teamowi „Los Pincharratas” pozostaje szukać nadziei w tegorocznych kontynentalnych czempionatach lub w Copa Argentina. Już z innym trenerem, gdyż załamany tą wtopą Lucas Bernardi podał się do dymisji.

Comments are closed.