Potknięcia na podium, sukces Godoy Cruz

Cztery mecze osiemnastej kolejki argentyńskiej Superligi zorganizowano w sobotę. Tylko bezbramkowe remisy odnotowały druga i trzecia siła klasyfikacji, czyli Talleres tudzież San Lorenzo de Almagro. Po chwilowym kryzysie formy do łask wraca Godoy Cruz – „Winiarze” odnieśli zwycięstwo w Rosario, dzięki czemu znów mają miejsce premiowane Copa Libertadores. Już trzeci konsekutywny remis odhaczyli Tigre oraz potencjalny spadkowicz Temperley. Relacja:

San Lorenzo de Almagro vs Unión 0:0

Anno domini 2018 zdecydowanie nie jest wymarzonym dla ulubionego klubu papieża Franciszka. Na pięć tegorocznych ligowych bojów „Cuervos” zwyciężyli tylko jeden, a wczoraj przed własnymi kibicami stracili cenne dwa punkty.

O mistrzostwie San Lorenzo może bezwzględnie zapomnieć, a szczerze mówiąc nawet samo zakwalifikowanie się do przyszłorocznej Libertadores może stanowić nie lada wyzwanie dla ekipy anonimowego trenera Claudio Biaggio.

Unión natomiast w lutym dołował, ale po fartownie zremisowanych derbach Santa Fe najwyraźniej odżyli. Na Estadio Nuevo Gasometro w stołecznej dzielnicy Boedo nawiązali równorzędną walkę ze zdecydowanie mocniejszym przeciwnikiem. Bezbramkowy remis „Tatengues” nie był dziełem przypadku.

Zdecydowanie najdogodniejszą sytuację miejscowi zaliczyli tuż przed końcowym gwizdkiem. Karygodna strata kolumbijskiego stopera Yeimara Gómeza Andrade, po której piłce uciekła w pole bramkowe. Tam przejął ją obrońca Matías Caruzzo, aczkolwiek jego strzał z bliskiej odległości bohatersko obronił goalkeeper Nereo Fernández.

Dla szkoleniowca Uniónu – Leonardo Madelóna oraz ich wiekowego obrońcy Jonathana Bottinelliego był to powrót na stare śmieci. Obaj panowie niegdyś pracowali dla San Lorenzo. Zresztą Bottinelli jest wychowankiem i długoletnim piłkarzem „Azulgrany”.

W efekcie nierozstrzygniętego rezultatu San Lorenzo nadal okupuje najniższy stopień podium ze zdobytymi 32 punktami. Goniący peleton niemniej lada chwila może pochłonąć ten zespół. Do ów peletonu zalicza się właśnie Unión, który zdobywszy cztery oczka mniej jest dziewiąty.

*****************************************************************************

Tigre vs Talleres 0:0

Również Talleres zawiedli w tej kolejce wywożąc ledwie remis ze stadionu Coliseo de Victoria, gdzie konfrontowali się z przeciętnym Tigre. Pierwsza odsłona zdecydowanie należała do gospodarzy, ale kordobańska ekipa ofiarnie strzegła własnych tyłów.

Wicelider mimo, iż generalnie zmuszony był pilnować własnej bramki mógł objąć prowadzenie w 39 minucie, kiedy sędzia podyktował rzut karny za faul Sebastiána Predigera na atakującym Juanie Ramírezie. Urugwajski lewy obrońca Lucas Olaza, który strzelił w tym sezonie aż trzy bramki z jedenastek tym razem fatalnie chybił obok słupka.

Oliwa sprawiedliwa, bowiem wcześniej arbiter nie przyznał dwóch ewidentnych wapien Tigre – jedno powinno być za rękę w szesnastce, drugie za powalenie zapaśniczym chwytem Denisa Stracqualursiego podczas rozegrania kornera.

Gdy minęło półgodziny konfrontacji gospodarze najbardziej zagrozili bramce Guido Herrery, który wybił nad poprzeczką bezlitosne dalekosiężne uderzenie aktywnego Lucasa Menossiego.

Role odwróciły się podczas drugiej części, albowiem w doliczonym czasie pierwszej odsłony rozgrywający miejscowych Prediger brzydko sfaulował i przez drugą żółtą kartkę wyleciał z boiska. Do szturmu przystąpił wicelider, który ostatecznie nie spożytkował okresu trzech kwadransów w przewadze liczebnej.

„La T” zaprzepaścili kilka szans do strzelenia bramki. Chytry strzał Leonardo Godoy’a z ubocza pola karnego wypiąstkował nad poprzeczką wiekowy Julio Chiarini. Później weteran Santiago Silva niecelne przymierzył głową, zaś u samego epilogu mocne uderzenie Aldo Araujo heroicznie z linii bramkowej wybił pomocnik Daniel Imperiale. Aczkolwiek Talleres uczciwie twierdząc nie zasłużyli tu na pełną pulę.

Ze zdobytymi 35 punktami ciągle fotel wicelidera piastują zawodnicy Talleres. Drużyna pod batutą Franka Kudelki musi mieć się na baczności, bo niekoniecznie San Lorenzo, a bardziej drużyny z Avellanedy będą teraz polowały na drugie miejsce.

Tigre odnotowawszy trzeci pod rząd remis zajmuje 23. miejsce, uzbierawszy dotychczas jedynie 15 oczek. Za kadencji nowego trenera, a zarazem eks-futbolisty River Plate – Cristiana Ledesmy spisują się niepomiernie lepiej, niż za czasów wybuchowego Ricardo Caruso Lombardiego.

*****************************************************************************

Rosario Central vs Godoy Cruz 1:2 (0:1)

Gole – 0:1 Juan Garro (15′), 0:2 Guillermo Fernández (61′), 1:2 Germán Herrera (90+4′)

Do czynnej batalii o bilety do przyszłorocznej Copa Libertadores wraca Godoy Cruz. Poprzednie dwa spotkania „El Expreso del Tomba” kończyli bez victorii. Ostatnio boleśnie ulegli u siebie Racingowi Club, gdzie stracili decydującego gola w ostatniej sekundzie konfrontacji. Minionej nocy futboliści z Mendozy zrehabilitowali się za tamto upokorzenie i ku zaskoczeniu ekspertów pewną ręką pokonali na wyjeździe odradzający się Rosario Central.

Niecodzienny incydent przydarzył się krótko przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Doświadczony Néstor Ortigoza miał rozpocząć to spotkanie od początku, a tu nagle zaczął utykać przez kontuzjowane do niedawna ścięgno udowe.

Odnawiający się uraz legendy San Lorenzo de Almagro uniemożliwił mu udział w potyczce. „Gordo” musiał opuścić murawę tuż przed jej rozpoczęciem. Zmienił go Federico Carrizo (oczywiście nie zaliczono tego do zmian meczowych, gdyż roszada nastąpiła przed zainicjowaniem gry).

Pierwsza tegoroczna domowa porażka Central. Zdeterminowani goście natarli od samego początku. Minął kwadrans zawodów, kiedy wyszli na plus. Niezawodny atak Santiago García-Juan Garro wykreował pierwsze trafienie. Ten pierwszy asystował swą centrą zza linii bocznej pola karnego, a drugi choć obstawiony przez dwóch obrońców, to w okolicy piątego metra bezpośrednim uderzeniem znalazł sposób na młodego Jeremíasa Ledesmę. Szósty gol Garro w trwającym sezonie.

Zadanie Godoy Cruz stało się łatwiejsze od 33 minuty, kiedy za przewinienie nakładką na Ángelu Gonzálezie czerwoną kartkę zarobił stoper miejscowych Fernando Tobio.

Z przewagą liczebną ekipa Diego Dabove skrzętnie dopięła swego, choć przed końcem pierwszej połowy kilkukrotnie dopomogła jej rażąca nieskuteczność rywala.

Minęła godzina konfrontacji, kiedy Guillermo Fernández podwyższył zaliczkę „mendocinos”. Wychowanek Boca Juniors drugą kolejkę pod rząd zdobył fantastyczną bramkę. W 61 minucie „Pol” efektownym uderzeniem z dystansu nie dał nic do powiedzenia bramkarzowi.

Osłabieni „Canallas” nie stronili od ofensywy, jednakże wyraźnie nie radzili sobie. Około 80 minuty defensor przyjezdnych Tomás Cardona na mniej więcej piątym metrze fantastycznie zablokował atak Fernando Zampedriego, który otrzymawszy podanie od Marco Rubena mógł znaleźć się przed pustą bramką!

Gospodarze powinni skończyć bój z dwoma zawodnikami mniej, lecz arbiter Fernando Echenique nadzwyczajną wyrozumiałością obdarzył „Pachi’ego” Carrizo, który od tyłu podciął biegnącego z futbolówką przy nodze Luciano Abecasisa. Za takie paskudne wejście tylko żółta kartka….

Szczytem możliwości Central była honorowa bramka przed końcowym gwizdkiem. W ostatnich sekundach swój kunszt ukazał rezerwowy napastnik Germán Herrera. Przejął piłkę na krańcu pola karnego, wykiwał kryjących go obrońców oraz urugwajskiego bramkarza Leonardo Buriána, trafiając do pustej siatki. Taki majstersztyk doświadczonego snajpera złagodził miejscowym rozmiar porażki.

Godoy Cruz dzięki cennemu tryumfowi na stadionie Gigante de Arroyito (to ich druga z rzędu wygrana na ów „gorącym” obiekcie) wskoczył na czwartą lokatę. Zgromadzili 31 punktów, czyli tracą ledwie jeden do San Lorenzo. Natomiast Rosario Central okupuje dalekie szesnaste miejsce z 24 oczkami.

*****************************************************************************

Temperley vs Gimnasia La Plata 1:1 (0:0)

Gole – 0:1 Lorenzo Faravelli (55′), 1:1 Emiliano Ozuna (88′)

Remis murowanego kandydata do spadku z ligowym średniakiem. Wielokrotnie już wspominaliśmy, iż Gimnasia podczas bieżącej kampanii gra w kratkę – lepsze spotkania przeplata gorszymi. Zachowali tę tendencję, chociaż na stadionie im. Alfredo Berangera znaleźli się o krok od drugiego z rzędu zwycięstwa. „Los Lobos” nie wytrzymali niestety do końcowego gwizdka ze skromnym prowadzeniem nad outsiderem.

O dziwo ciekawsze okazje tworzyli sobie niżej notowani miejscowi. Goalkeeper delegatów Alexis Martín Arias musiał sparować niespodziewaną główkę Fernando Brandána ze skraju pola karnego oraz u wstępu drugiej części zahamował mocne uderzenie młodego Gaspara Gentile.

Laplateńczycy prowadzenie uzyskali w 55 minucie – Lorenzo Faravelli ofiarnie wyłuskał piłkę od oponenta, po czym wymienił podanie z Brahianem Alemánem. Następnie otrzymał asystę od Urusa zza linii bocznej szesnastki i bezpośrednim strzałem przy słupku z centrum pola karnego pokonał Josué Ayalę.

W zeszłej kolejce GELP także zdobyła swego jedynego gola w tejże minucie – wówczas to trafienie Facundo Pereyry zapewniło „Wilkom” nieoczekiwany tryumf nad San Lorenzo. Tym razem Pereyra jedyne co zaliczył, to fatalne pudło nad poprzeczką bezpośrednim strzałem zza pola bramkowego.

Mimo braku potencjału Temperley wykazał się olbrzymim entuzjazmem. Dzielnie stawiali czoła opozycji. Dwie sytuacje podbramkowe wypracował zmiennik Santiago Giordana. Za pierwszym podejściem jego główkę wybił Arias.

Około 70 minuty zaś Giordana wybiegł jeden na jednego. Bramkarz sparował jego uderzenie, aczkolwiek piłka zatoczyła łuk i ostemplowała poprzeczkę wylatując w pole bramkowe. Tam stoper Maximiliano Coronel zapobiegł dobitce Gentile, a niebezpieczeństwo zażegnano.

Pod sam koniec boju outsider summa summarum wydarł punkcik dla siebie. Emiliano Ozuna uchronił „El Gasolero” przed wtopą. W szesnastce przejął na klatę dośrodkowanie Adriána Scifo. Wbiegł w pole bramkowe, bombą w długi róg zmuszając Ariasa do kapitulacji. Jakoż sentymentalnie brzmi fakt, że Gimnasię zwycięstwa pozbawił wychowanek ich odwiecznego wroga – Estudiantes.

Utraciwszy victorię w samej końcówce przyjezdni rzucili się do żywiołowej ofensywy. Ich starania bezskuteczne – w doliczonym czasie Brahian Alemán zmarnował okazję sam na sam. Natomiast chwilę później centra ze skrzydła, po czym wiekowy zmiennik Jerónimo Barrales przed polem bramkowym naciskany przez obrońcę Matíasa Naniego nie umiał pokonać Ayali.

Nie tylko Temperley upodobał sobie remisowanie w bieżącym roku, ponieważ Gimnasia podzieliła się punktami w trzech ze swoich sześciu ligowych bojów podczas 2018.

Obecnie laplateńska ekipa sterowana przez swego byłego futbolistę Facundo Savę stoi na osiemnastej pozycji, uciuławszy 22 punkty. Typowy średniak.

Natomiast zachowująca iluzoryczne szanse na utrzymanie drużyna Temperley jest dwudziesta czwarta, mając 15 oczek. Ich szkoleniowiec Gastón Esmerado chce, żeby zaściankowy klub ze stolicy przynajmniej opuścił Superligę z godnością.

Comments are closed.