Superliga: Ribas mierzy w tytuł króla strzelców

Piątkowej nocy zapoczątkowano osiemnastą kolejkę Superligi. Na stałe przyjęła się tendencja, iż w piątki oraz poniedziałki rozgrywane są aż trzy mecze celem odciążenia sobót tudzież niedziel. Wczoraj swoje pierwsze domowe zwycięstwo w tej kampanii odniósł zamykający tabelę Arsenal de Sarandí. Istotniejszym faktem jest wyłonienie nowego samodzielnego lidera klasyfikacji strzelców. Urugwajski napastnik Patronato nazywający się Sebastián Ribas strzelił dwie bramki w Córdobie stając się pierwszym zawodnikiem, który w Superlidze przekroczył granicę dziesięciu goli. Podsumowanie:

Arsenal de Sarandí vs Lanús 2:1 (2:0)

Gole – 1:0 Diego Cháves (13′), 2:0 Marcos Curado (37′), 2:1 Alejandro Silva (55′ – pen.)

Dopiero w osiemnastej serii spotkań pierwszy raz podczas bieżącego sezonu komplet punktów u siebie zainkasował lokalny Arsenal. Outsider na swoim stadionie im. Julio Grondony pokonał 2:1 Lanús. Uwzględniając tegoroczne wyniki „El Granate” tryumf gospodarzy nie jest jakąś szczególną niespodzianką. Co by jednak nie mówić lepiej spisała się drużyna niżej notowana.

U samego wstępu konfrontacji to goście wykreowali sobie znamienitą gratkę – Marcelino Moreno przeprowadził rajd przez pół boiska, wyminął dwójkę obrońców. Aczkolwiek jego mocny strzał w polu karnym sparował nogą Pablo Santillo.

W 13 minucie natomiast urugwajski napastnik Diego Cháves otworzył wynik na korzyść Arsenalu, notując swe pierwsze trafienie dla nowego zespołu. Idealnym uderzeniem w długi róg z ubocza pola karnego zaskoczył Estebana Andradę występującemu przeciwko swemu byłemu klubowi.

Kandydat do spadku podążył za ciosem. W 37 minucie rzut wolny mniej więcej z połowy boiska dla Arsenalu – długa laga kapitana Claudio Corvalána w pole bramkowe, gdzie dograł Gabriel Alanís i całość wykończył obrońca Marcos Curado także strzałem głową od poprzeczki podwyższając na 2:0.

Od pierwszego gwizdka drugiej odsłony przegrywający goście ruszyli do gonienia wyniku. Santillo musiał między innymi zatrzymać groźne uderzenie głową krytego przez obrońcę Gonzalo Di Renzo. Szczytem możliwości Lanús była kontaktowa bramka i to uzyskana z rzutu karnego. W 55 minucie urugwajski skrzydłowy Alejandro Silva wykorzystał jedenastkę, zmniejszając rozmiar wtopy „El Granate”.

Finaliści ubiegłorocznej Libertadores niemniej wyraźnie odpuścili to spotkanie, gdyż we wtorek czeka ich trudna batalia na ziemi peruwiańskiej w Copa Sudamericana.

Arsenal nadal zajmuje ostatnią lokatę w tabeli Superligi, ale przynajmniej nareszcie osiągnął dwucyfrową liczbę punktów. „El Viaducto” zamykają stawkę, zdobywszy oczek 11.

Natomiast Lanus magazynujący siły przed rewanżowym bojem rundy eliminacyjnej Sudamericany z peruwiańskim Sportingiem Cristal spoczywa teraz na 22. miejscu z 19 punktami koncie.

*****************************************************************************

Belgrano vs Patronato 2:2 (2:1)

Gole – 1:0 Mauro Guevgeozián (5′ – pen.), 2:0 Leonardo Siqueira (11′), 2:1 i 2:2 Sebastián Ribas (17′, 68′)

Naczelnym kandydatem do przejęcia korony króla strzelców po Darío Benedetto został Urugwajczyk. Przed spotkaniem Sebastián Ribas przewodził wspólnie z kontuzjowanym snajperem Boca. W wyjazdowym pojedynku jego Patronato przeciwko Belgrano zdobył jednak dwie bramki głową, które uniosły go na szpicę rankingu strzeleckiego.

„El Patrón” na Gigante de Alberdi wrócili z dalekiej podróży, odrabiając dwubramkową stratę. Snujący ciche nadzieje awansu do Copa Libertadores piłkarze Belgrano już po 11 minutach konfrontacji objęli prowadzenie 2:0. Autorzy obu goli zanotowali premierowy raz skierował futbolówkę do siatki w barwach „Piratas”.

Minęło pięć minut od gwizdka inicjującego mecz, kiedy Urus posiadający ormiańskie korzenie Mauro Guevgeozián z rzutu karnego otworzył wynik. Jedenastkę sędzia Néstor Pitana zarządził za faul Waltera Andrade na kapitanie gospodarzy Matíasie Suárezie.

Sześć minut później słynący dotychczas z przerażającej nieskuteczności Leonardo Sequeira podwyższył, uzyskując swego pierwszego gola na boiskach Primera División. Przejął mocną wrzutkę w pole karne od Maximiliano Lugo, wykiwał obrońcę Renzo Verę i efektowną podcinką nad Sebastiánem Bertoli’m dopełnił formalności. Upragniony przełom 22-letniego napastnika.

Kordobańczycy zbyt szybko poczuli się zwycięzcy. Co sześć minut padała jakaś bramka. Krótko po drugim ciosie miejscowych obudził się wspominany Ribas. Jego strzał z rzutu wolnego obił poprzeczkę bramki Lucasa Acosta.

Aczkolwiek w 17 minucie Urugwajczyk dał sygnał do walki Patronato. Celną główką przecinając dośrodkowanie Martína Rivero dziesiąty raz w sezonie wpisał się do listy strzelców, wysuwając się na samodzielne liderowanie w klasyfikacji goleadorów.

Podrażnione Belgrano wróciło do ofensywy. W dalszej części starcia niestety nie dopisała skuteczność. W 19 minucie Bertoli obronił niskie uderzenie z boku pola karnego Guevgeoziána, który stopowany przez defensora długo nie potrafił zdecydować się na oddanie strzału.

Wiekowy goalkeeper przyjezdnych zatrzymał też dwa strzały Matíasa Suáreza. Za drugim razem poskromił jego zapędy w akcji sam na sam oraz zapobiegł późniejszej dobitce byłego reprezentanta Armenii – Mauro Guevgeoziána.

Drużyna pod kierownictwem Juana Pablo Pumpido uratowała punkt w 68 minucie, kiedy Ribas podwoił swój dzisiejszy dorobek bramkowy. Stoperowi miejscowych nie powiodło się wybicie centry Rivero. Patronato wznowił atak – asystę głową Adriána Balboy spożytkował jego rodak też głową z okolicy piątego metra powodując kapitulację Acosty.

Świetna pogoń delegatów z Międzyrzecza! Niewypał transferowy włoskiej Genoa CFC z 2011 roku może okazać się pierwszym zagranicznym królem strzelców Primera División de Argentina od 2011 roku (wówczas to miano zaskarbił sobie dobrze znany Kolumbijczyk Teó Gutiérrez).

U kresu zawodów Belgrano przypuściło jedną, lecz niepomyślną próbę odzyskania trzech punktów. Mocny strzał otoczonego defensorami Federico Lértory ze skraju pola karnego wyłapał Bertoli z zimną krwią.

Ogromny niedosyt zapewne czuje Belgrano – gdyby zainkasowali całą pulę, byliby teraz na czwartym miejscu w tabeli. Mogli wczołgać się do strefy miejsc honorowanych biletami do Pucharu Wyzwolicieli 2019, a tak zgromadziwszy 29 punktów plasują się zaraz za czołową piątką.

Natomiast Patronato zalicza się do ekip paradoksalnych. Teoretycznie są kandydatem do spadku, aczkolwiek obecnie posiadają kadrę mogącą spokojnie ubiegać się choćby o awans do Copa Sudamericana. Ponadto są obdarzeni bramkostrzelnym Urugwajczykiem, faworyzowanym do nagrody „złotego buta”.

Włodarze klubu z miasta Paraná dokonują wszelkich starań, ażeby wykupić Ribasa wypożyczonego aktualnie od ukraińskich Karpat Lwów. 

*****************************************************************************

Colón vs Huracán 0:0

Bezbramkowy remis w Santa Fe pomiędzy dwoma średniakami aspirującymi do miejsc honorowanych Copa Libertadores. Na stadionie o dźwięcznej nazwie Cementario de Los Elefantes tamtejszy Colón oraz Huracán podzieliły się ze sobą punktami, jednocześnie marnując możliwość zagoszczenia w strefie awansu do elitarnego turnieju.

W Colónie zapewne nie opadły jeszcze emocje po niedzielnych zremisowanych derbach miasta z Uniónem. Mało tego, dla sternika „Sabaleros” Eduardo Domíngueza był to sentymentalny pojedynek przeciw drużynie, w jakiej działał zarówno jako piłkarz oraz jako szkoleniowiec.

Częściej atakowali miejscowi – ich strzały rzadko szybowały w światło bramki. Kiedy już ta sztuka się udała, pewną robinsonadą zachwycił Marcos Díaz.

Bardziej niebezpieczne sytuacje kreowali przyjezdni. Ekwadorski bramkarz miejscowych Alexander Domínguez musiał obronić dwie groźne próby eks-zawodników Boca Juniors. Sparował chytry strzał z ubocza szesnastki Ricardo Noira oraz petardę ze skraju pola karnego Andrésa Cháveza otoczonego grosem przeciwników (Noir heroicznie wywalczył mu piłkę w tej akcji).

Kontrowersyjna sytuacja wydarzyła się dosłownie przy zakończeniu spotkania. Pomocnik gości Mauro Bogado oddał strzał zza połowy boiska akurat w momencie, gdy sędzia wykonywał ostatni gwizdek. Chwilę potem futbolówka wpadła do bramki Colónu. Arbiter Facundo Tello gola jednak nie uznał i słusznie, gdyż futbolówka linię bramkową przekroczyła już po sygnale wieńczącym mecz.

Huracán dzięki bezbramkowemu remisowi wywiezionemu z dalekiego terenu wprosili się do miejsc dających udział w przyszłorocznej Libertadores. Są piąci, zdobyli 29 punktów. Lepszym bilansem bramkowym wyprzedzają Belgrano. Natomiast Colón jest dziewiąty, uciuławszy tylko oczko mniej od „El Globo”.

Comments are closed.