CL: remisy River i Estudiantes

Środowej nocy dwa argentyńskie kluby zapoczątkowały swą grupową rywalizację w Copa Libertadores. Zarówno River Plate, jak i Estudiantes La Plata choć swoich meczów nie zwyciężyły, mogą być usatysfakcjonowane. Obaj wywieźli wyjazdowe remisy z renomowanymi przeciwnikami. Zrelacjonowanie potyczek minionej nocy:

Grupa F:

Nacional [URU] vs Estudiantes La Plata [ARG] 0:0

Znakomicie spisujący się od stycznia Estudiantes osiągnęli bezbramkowy remis w Urugwaju przeciwko Nacionalowi, który jeszcze przed tygodniem męczył się z innymi Argentyńczykami, czyli Banfield’em podczas rundy eliminacyjnej. Dla „Los Pincharratas” to zadowalający wynik.

Zawodnicy Lucasa Bernardiego ogółem bronili się w Montevideo, ale pod koniec zawodów wykreowali sobie znakomitą okazję, która mogła im zagwarantować całą pulę. Kolumbijczyk Juan Ferney Otero niestety katastrofalnie spartolił gratkę – huknął Panu Bogu w okno podczas ataku sam na sam z Estebanem Conde. Mimo defensywnej taktyki goście spisali się przyzwoicie.

Skład Estudiantes La Plata: Mariano Andújar – Facundo Sánchez, Jonatan Schunke, Leandro Desábato [C], Gastón Campi, Lucas Diarte – Lucas Rodríguez (89′, Iván Gómez), Rodrigo Braña, Gastón Giménez (80′, Pablo Lugüercio) – Lucas Melano (73′, Fernando Zuqui), Juan Ferney Otero

Grupa D:

Flamengo [BRA] vs River Plate [ARG] 2:2 (0:0)

Gole – 1:0 Henrique Dourado (54′ – pen.), 1:1 Rodrigo Mora (55′), 2:1 Éverton (66′), 2:2 Camilo Mayada (87′)

CONMEBOL za wybryki brazylijskich kibiców podczas ubiegłorocznego finału Sudamericany nakazał grać Flamengo najbliższe dwa pucharowe spotkania jako gospodarz przy pustych trybunach. Na pozbawionej widzów Maracanie emocji nie brakowało.

River Plate stoczył w Rio de Janeiro z lokalną drużyną naprawdę fascynujące (zwłaszcza w drugiej połowie) widowisko. Ekipa Marcelo Gallardo rzutem na taśmę wydarła remis 2:2, który stawia ją w znakomitym położeniu przed dalszymi bataliami w grupie śmierci.

Pierwsza połowa trafień nie dostarczyła. Ze strony gospodarzy ataków więcej, m.in. niezłe uderzenie wiekowego Diego z rzutu wolnego obronione przez Franco Armaniego. Cała zabawa rozpoczęła się po zmianie stron, a dokładniej w 54 minucie. Wówczas Henrique Dourado wykorzystawszy jedenastkę dał prowadzenie „Fla”.

Brazylijczycy cieszyli się nim jednak króciutko, gdyż minęło kilkadziesiąt sekund i wykurowany po długiej kontuzji Rodrigo Mora wyrównał celną główką przecinając dośrodkowanie z rzutów wolnego Nicolása De La Cruza.

Éverton Ribeiro swym golem w 66 minucie wtórnie dał prowadzenie Flamengo. Przejął na klatkę piersiową centrę od Lucasa Paquety, po czym strzałem w długi róg zza pola bramkowego zaskoczył Armaniego.

Summa summarum konfrontacja zakończyła się remisem, albowiem tuż przed upływem regulaminowego czasu urugwajski joker Camilo Mayada genialnym, niskim dalekosiężną strzałem uratował punkt „Milionerom”. Można śmiało stwierdzić, iż był to pojedynek tytanów w pełnym tego stwierdzenia znaczeniu.

Skład River Plate: Franco Armani – Gonzalo Montiel, Jonatan Maidana, Lucas Martínez Quarta, Marcelo Saracchi – Enzo Pérez (78′, Ignacio Scocco), Leonardo Ponzio [C], Bruno Zuculini (68′, Camilo Mayada), Nicolás De La Cruz (72′, Juan Fernando Quintero) – Rodrigo Mora, Lucas Pratto

Grupa B

Delfín [ECU] vs Bolívar [BOL] 1:1 (1:1)

Gole – 0:1 Marcos Riquelme (19′), 1:1 Roberto Ordóñez (45+2′)

Ekwadorski debiutant o sympatycznej nazwie Delfín zremisował 1:1 z Bolívarem w swym historycznym międzynarodowym starciu. Nie mogą jednak chełpić się tym rezultatem, gdyż i tak kreuje on zespół nowicjuszy jako outsidera grupy u samego progu rywalizacji.

Grupa G:

Millonarios [COL] vs Corinthians [BRA] 0:0

Bezbramkowy remis mistrza Kolumbii z mistrzem Brazylii. Nie dziwi to rozstrzygnięcie – co prawda Corinthians są znacznie silniejszą drużyną, aczkolwiek Millonarios dzięki przewadze własnego terenu wydziergali punkcik przeciwko faworyzowanemu „Timão”.

Comments are closed.