Passa Racingu, przełom Huracánu

Od poprzedniej kolejki coraz bardziej interesujące mecze przypadają na piątek. Będzie tak coraz częściej, gdyż wiele czołowych argentyńskich klubów od marca rozpocznie zmagania w fazie grupowej Copa Libertadores, zatem batalie ligowe będą toczyli we wcześniejszych dniach. Minionej nocy trzema pojedynkami zainaugurowano 17. serię spotkań Superligi. Oto ich podsumowanie:

Huracán vs Estudiantes La Plata 1:0 (0:0)

Gol – Ignacio Pussetto (51′)

Po trzech zdecydowanie gorszych starciach nareszcie przebudził się Huracán. „El Globo” wygrali pierwszy raz od stycznia, skromnym 1:0 pokonując mocnych w tym roku Estudiantes La Plata. Drużynie pod wodzą Gustavo Alfaro pomogło jednak oszczędzanie sił rywala na bój grupowy Libertadores.

Laplateńczycy do stołecznej dzielnicy Parque Patricios nie wysłali najsilniejszego składu. Zabrakło u nich choćby wymiatającego ostatnio Kolumbijczyka Juana Ferney’a Otero. Odpoczywali też Lucasowie – Melano i Rodríguez.

Gol Ignacio Pussetto u wstępu drugiej połowy zapewnił Huracánowi cenne trzy punkty. Świetnym niskim strzałem w długi róg bramki z ubocza pola karnego wykończył atak, odwdzięczając się za asystę od Nicolása Silvy. To szóste trafienie w Superlidze skrzydłowego, o którego niedawno pytała choćby portugalska Benfica.

Podczas drugiej odsłony nastąpiła również awaria stadionowego oświetlenia, która przerwała zawody na 19 minut. Podczas doliczonego czasu Estudiantes mimo wszelkich starań nie zdołali wyrównać, toteż wyjeżdżają z Buenos Aires na tarczy. Wiekowy blondyn Israel Damonte pomógł upokorzyć swój były klub.

Niekwestionowanie ważny tryumf Huracánu, który przywrócił drużynie ze stołecznej dzielnicy Parque Patricios lokatę wśród czołowej piątki klasyfikacji! To oznacza, iż znów piastują lokatę honorowaną udziałem w przyszłorocznej edycji Pucharu Wyzwolicieli. „El Globo” uciułali 28 punktów i są piąci.

Natomiast „Estu” wskutek pierwszej doznanej w 2018 roku porażki okupują siódmą lokatę, mając oczko mniej od swoich wczorajszych pogromców. Zawodnicy Lucasa Bernardiego nie przejmują się jednak tą wpadką, gdyż już w najbliższą środę rozpoczynają zmagania grupowe Libertadores wyjazdową konfrontacją przeciwko urugwajskiemu Nacionalowi.

*****************************************************************************

Olimpo vs Arsenal de Sarandí 2:1 (1:0)

Gole – 1:0 Luis Vila (45′), 2:0 Franco Troyansky (46′), 2:1 Sebastián Lomónaco (57′)

Starcie dwóch zespołów ze strefy spadkowej w Bahia Blanca, gdzie dwóm najniżej sklasyfikowanym ekipom Superligi nadarzyła się okazja do zasmakowania jakiegoś zwycięstwa. Widmo gorszych wyników przynajmniej chwilowo odgonił od siebie miejscowy Olimpo, który dzięki dwóm ciosom zadanym rywalowi na przełomie dwóch połówek wziął wyższość nad Arsenalem. Niejako zrehabilitowali się za klęskę 0:5 przeciwko Rosario Central sprzed tygodnia.

Tuż przed kwadransem odpoczynku gola do szatni zdobył Luis Vila. Niepilnowany w polu karnym zwieńczył atak mocnym strzałem w środek bramki przejąwszy dogranie od Ezequiela Vidala.

Zaraz po zmianie stron Vila asystował, a na rzecz „Aurinegros” podwyższył Franco Troyansky fantastycznym bezpośrednim uderzeniem z dwunastego metra.

Trzeci cios gościom mógł zadać Ramón Lentini, aczkolwiek podczas ofensywy zainicjowanej dośrodkowaniem z rzutu wolnego Vidala bramkarz Pablo Santillo ofiarnie sparował jego główkę.

Zdruzgotany klubik ś.p. prezesa AfA – Julio Grondony odpowiedział tylko bramką kontaktową autorstwa Sebastiána Lomónaco. Młody napastnik trafiając po palcach swego imiennika Anchoverri’ego strzelił pierwszego profesjonalnego gola w karierze.

Arsenal dzielnie szukał wyrównania, lecz nie zdołał dogonić gospodarzy. Nie spożytkowali kilku szans. Lucas Wilchez mając przed sobą gąszcz obrońców obił słupek w jednej sytuacji. Później Anchoverri chociażby musiał zahamować próbę z rzutu wolnego Leonardo Rolóna. „El Viaducto” dzięki tej porażce zarówno utwierdził się w strefie spadkowej, jak i na samym dnie tabeli Superligi.

Olimpo mogło jeszcze dorzucić trzecią cegiełkę podczas kontrataku. Niestety ich zawodnik faulował w szesnastce przeciwnika. Sekundy przed końcowym gwizdkiem za czerwoną kartkę wyleciał obrońca gospodarzy Cristian Villanueva, który brzydko wszedł w nogi oponenta. „El Viaducto” mieli jednak stanowczo zbyt mało czasu w przewadze liczebnej, ażeby coś wskórać.

Olimpo nadal zajmuje przedostatnią lokatę w klasyfikacji, ale przynajmniej drużyna Christiana Bassedasa dzięki bezpośredniej victorii oddaliła się na cztery punkty od ostatniego Arsenalu.

*****************************************************************************

Godoy Cruz vs Racing Club 1:2 (0:0)

Gole – 0:1 Ricardo Centurión (58′), 1:1 Guillermo Fernández (68′), 1:2 Pablo Cuadra (90+5′)

Dopiero pierwszy podczas aktualnego sezonu niewygrany domowy mecz Godoy Cruz. „Expreso del Tomba” tracąc decydującego gola w samej końcówce potyczki uległ na Estadio Malvinas Argentinas rosnącemu w siłę Racingowi, co przypłacił wylotem z miejsc premiowanych awansem do Libertadores. Czwarte miejsce od klubu z Mendozy przejął właśnie błękitny dystrykt Avellanedy.

Pierwsza połowa goli nie dostarczyła. Częściej atakowali przyjezdni, lecz groźniejsze sytuacje tworzyli „Winiarze”. Pech tym razem prześladował ich snajpera Santiago Garcíę, który m.in. zaliczył minimalnie niecelny strzał głową.

Goście otworzyli strzelanie w 58 minucie. Ricardo Centurión odbudowujący swoją formę po powrocie do domu zdobył bramkę na wagę prowadzenia. „Ricky” zgarnął wycofanie od Martína Ojedy i kapitalnym strzałem przy słupku z okolicy szesnastego metra zaskoczył Leonardo Buriána. Trzeci raz znalazł drogę do bramki rywala po powrocie do macierzystego klubu z nieudanego epizodu we włoskiej Genoa CFC.

Dziesięć minut później Guillermo Fernández fenomenalnym strzałem pod poprzeczkę zza pola karnego wyrównał dla solidnego w nowym roku Godoy Cruz. Wychowanek Boca Juniors znakomicie poprawił próbę w szesnastce Jalila Elíasa, którego uderzenie przypadkiem zablokował klubowy kolega Santiago García. Piłka wyleciała poza obszar szesnastki delegatów, gdzie formalności genialnym stylem dopełnił popularny „Pol”.

Dla „mendocinos” strzelić mógł jeszcze Luciano Abecasis, lecz jego dalekosiężne uderzenie ofiarnie wybił nad poprzeczką Juan Musso. Jeśli chodzi o Racing, blisko drugiego trafienia znalazł się Centurión – mocny jego strzał zza pola karnego odbił się od obu słupków. Piłka do celu wturlać się niestety nie raczyła….

Wydawało się, iż mecz zakończy się remisowo. Minęły cztery doliczone przez arbitra minuty, a nic się nie zmieniało. Jednak przez jedną przerwę w grze spowodowaną kontuzją lewego obrońcy gospodarzy Facundo Cobosa mecz potrwał odrobinę dłużej, aniżeli wspomniane 4 minuty.

„La Academia” wykorzystała przedłużający się czas, na początku piątej dodatkowej minuty przeprowadzając rozstrzygającą akcję. Neri Cardozo dośrodkował z linii bocznej szesnastki na teren pola bramkowego, natomiast niedopilnowany przez obronę rezerwowy napastnik Pablo Cuadra z najbliższej odległości przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Racingu. Młodzian tak radośnie celebrował gola, że aż zdjął koszulkę! Rzecz jasna obejrzał za to żółtą kartkę….

Dzięki czwartemu konsekutywnemu ligowemu tryumfowi podopieczni Eduardo Coudeta wypromowali się do czołowej czwórki tabeli. Ciekawe, jak długo będzie trwać zwycięska seria Racingu? Dzieląc ligę z pucharami będzie trudniej. Już od wtorku zainicjują udział w fazie grupowej Copa Libertadores domowym spotkaniu przeciwko brazylijskiemu Cruzeiro.

Godoy Cruz natomiast do tej pory w 2018 zaliczył trzy zwycięstwa oraz dwa remisy, co wzniosło „Winiarzy” do czołowej czwórki. Niestety, przez tę bolesną wtopę zlecieli poza strefę awansu do CL 2019. Niemniej mają jeszcze dziesięć kolejek, aby poprawić aktualną pozycję.

Comments are closed.