Zwycięstwa Racingu oraz Estudiantes

Szesnasta kolejka Superligi rozpoczęła się niezwykle interesującym harmonogramem. Jak zazwyczaj piątkowe spotkania są udziałem ligowych średniaków, tak teraz zainaugurowali ją krajowi potentaci. Racing Club pewnie ograł mizerny obecnie Lanús, natomiast Estudiantes La Plata odżyli po bezbramkowych derbach La Platy i ogołocili słabnący Unión. Podsumowanie dnia:

Racing Club vs Lanús 3:1 (1:0)

Gole – 1:0 Alejandro Donatti (29′), 2:0 Ricardo Centurión (63′), 3:0 Augusto Solari (67′), 3:1 Román Martínez (76′)

Trzecie konsekutywne zwycięstwo Racingu Club, który odżywa pod wodzą Eduardo Coudeta. Tym razem „La Academia” nie dała większych szans stającemu się niestety przeciętniakiem Lanús. Wygrana rezultatem 3:1, a powinna być wyższa.

O dziwo aktywniej rozpoczęli zawodnicy przyjezdni. Już w drugiej minucie dośrodkowanie z rzutu wolnego Nicolása Pasquiniego nieomal zakończyłoby się trafieniem skazywanych na porażkę delegatów. Jednakże strzał głową młodego stopera Nicolása Thallera odbił się od poprzeczki i następnie od pleców Juana Musso, ale za chwilę futbolówka opuściła plac gry. Chwilę później delegatom należał się rzut karny za faul Alejandro Donattiego w obrębie szesnastki na Lautaro Acosta, ale gwizdek sędziego niesłusznie milczał.

W 29 minucie dośrodkowanie Neri’ego Cardozo z rzutu rożnego spożytkował defensor Donatti, głową pokonując Estebana Andradę. Chwilę potem olbrzymie nieporozumienie między bramkarzem, a obrońcą przyjezdnych nieomal źle się skończyło dla przyjezdnych – w ostatniej chwili udało im się wybić futbolówkę na korner.

Ricardo Centurión mógł podwyższyć w 35 minucie, lecz jego strzał z rzutu wolnego za linią boczną szesnastki zatrzymał na raty goalkeeper rywali. W 38 minucie natomiast Lisandro López wybiegał z groźną akcją w pole karne, jednakże jego mocne uderzenie wybił Andrada.

Lanús zagroził bramce Juana Musso tuż przed przerwą. Dwie próby Alejandro Silvy z ubocza pola karnego jednak spaliły na panewce. Pierwszą wybił obrońca, drugą zatrzymał sam bramkarz. Racing nie pozostał dłużny, gdyż podczas doliczonego czasu weteran „Licha” López nieznacznie chybił mocnym uderzeniem zza szesnastki.

W 62 minucie klarowną szansę miał Lautaro Martínez. Aczkolwiek diament szkółki „La Academii” znalazłszy się jeden na jednego z Andradą po świetnym dograniu Martína Ojedy nie wykorzystał klarownej szansy. Jego uderzenie nogami wybił bramkarz.

Błękitni z Avellanedy poszli za ciosem podczas drugiej części. W 63 minucie zaliczkę podwoił Ricardo Centurión. Akcję rozkręcił od prawego skrzydła Matías Zaracho, po jego podaniu kolejny raz trafić mógł Lautaro. Jego strzał wybił przed siebie goalkeeper, aczkolwiek dobitka „Ricky’ego” znalazła drogę do siatki.

Natomiast kilkaset sekund później Augusto Solari pogrążył finalistę ubiegłorocznej Libertadores. Asystował mu Lautaro Martínez, który tej nocy nie umiał sam spowodować kapitulacji bramkarza. Znalazłszy się oko w oko z Andradą podał zatem do wychowanka River Plate, zaś ten uderzeniem z ubocza pola karnego dopełnił formalności.

„El Granate” zdobyli się wyłącznie na honorowego gola, którego kwadrans przed upływem regulaminowego czasu uzyskał Román Martínez, celną główką przecinając dośrodkowanie z rzutu wolnego Alejandro Silvy.

U epilogu konfrontacji Racing mógł zadać kolejne ciosy. Niestety, zmiennik Enrique Triverio w polu bramkowym otrzymawszy dośrodkowanie z boku szesnastki. Natomiast w 84 minucie bezlitosną torpedę Centurióna ofiarnie sparował Andrada.

Tuż przed samym finiszem Triverio chybił jeszcze raz, próbując trafić bezlitosną torpedą z ubocza pola karnego. Gdyby drużyna Coudeta wykazała się tutaj większą skutecznością, doszłoby do istnej rzezi.

Dzięki efektownej victorii Racing dogonił swojego rywala zza miedzy, zrównując się z nim punktami. Obecnie zajmują siódme miejsce ze zdobytymi 24 oczkami. Jednakże Independiente rozegrało aż o dwa spotkania mniej.

Natomiast Lanús uciuławszy tylko 18 punktów jest 22. Na domiar złego są zespołem z największą ilością goli straconych w Superlidze – oponenci aplikowali piłkę do ich bramki już 28 razy!

*****************************************************************************

Estudiantes La Plata vs Unión 2:0 (0:0)

Gole – Lucas Melano (56′), Juan Ferney Otero (69′)

Klasa „Estu” u prologu 2018 roku! Gdyby nie zremisowane 0:0 clásico platense moglibyśmy mówić o najprawdziwszym tornadzie ze strony podopiecznych Lucasa Bernardiego. Piątkowej nocy jednakże odblokowali się, łupiąc coraz słabszy Unión de Santa Fe.

W pierwszej odsłonie gospodarze męczyli się przeciwko „Tatengues” nieomal sami sobie sprawiliby psikusa, jednak na całe szczęście Mariano Andújar wybił nad poprzeczką przypadkowy strzał obrońcy Facundo Sáncheza.

Oba gole laplateńczycy strzelili podczas drugiej odsłony. W 56 minucie otworzyli wynik – Gastón Giménez wybiegł ze świetnym atakiem od ubocza pola karnego. W polu bramkowym jego dogranie wykorzystał Lucas Melano, który uprzedził będących w pobliżu trzech obrońców i wycelował do pustej bramki.

Natomiast dzieła zniszczenia dopełnił tuż przed upływem 70 minuty kolumbijski napastnik Juan Ferney Otero. Otrzymał centrę zza połowy boiska od Jonatana Schunke, wyścignął obrońców gości i wybiegłszy w polu karnym sam na sam z Nereo Fernándezem należycie zafiniszował tę ofensywę. Strzelił swojego już czwartego gola w tym roku. Pod koniec Otero mógł trafić drugi raz, ale fatalnie zaprzepaścił okazję sam na sam.

Efekty progresu Estudiantes widać w tabeli. Wzbogacili się do 27 punktów, dzięki czemu wskoczyli na piąte miejsce – honorowane awansem do rundy eliminacyjnej Copa Libertadores. Wyprzedzili jednocześnie Unión, który pierwszy raz od listopada znajduje się poza czołową piątką tabeli.

*****************************************************************************

Belgrano vs Vélez Sarsfield 2:2 (1:1)

Gole – 1:0 i 2:1 Matías Suárez (3′ – pen., 76′), 1:1 Mauro Zárate (7′), 2:2 Agustín Bouzat (90+3′)

Emocje aż do końcowego gwizdka na Estadio Gigante de Alberdi w Córdobie, gdzie tamtejsze Belgrano rzutem na taśmę wypuściło zwycięstwo nad Vélezem Sarsfield. Przebłysk formy ich gwiazdora Matíasa Suáreza nie pomógł ograć ligowego przeciętniaka.

Już w 3 minucie starcia eks-snajper belgijskiego Anderlechtu zapoczątkował strzelanie wykorzystawszy rzut karny. Jedenastkę sędzia podyktował za powalenie Cristiana Lemy przez kapitana gości Marco Torsiglieriego podczas kornera.

Jednakże Mauro Zárate odpowiedział prędką ripostą. W 7 minucie przejął na klatę dośrodkowanie Lucasa Robertone i odpowiednio zwieńczył szarżę jeden na jednego w polu karnym, notując swego pierwszego gola od czasu powrotu do domu.

Vélez wyszedłby na prowadzenie, jednak próba Guido Mainero zza pola bramkowego została fantastycznie zatrzymana Lucas Acosta. U progu drugiej odsłony okazję do drugiego trafienie zmarnował Zárate, gdy niepilnowany przymierzył z ubocza szesnastki. Acosta jednak ponownie na posterunku.

Około kwadransa przed upływem regulaminowego czasu Suárez ukąsił po raz drugi (choć nie zębami, jak urugwajski Luis Suárez). Obnażył gapowatość defensywy. Przejął dogranie zza połowy boiska od Maximiliano Lugo, po czym wybiegł sam na sam z występującym przeciw macierzystemu klubowi Césarem Rigamonti’m. Celnym strzałem po ziemi w długi róg przybliżył ku victorii „Los Piratas”. W całym sezonie to jego czwarte wpisanie się do listy strzelców.

Summa summarum gospodarze nie wytrzymali przez doliczony czas. W trzeciej doliczonej minucie Heroiczny atak Vélezu po szybkim rozegraniu rzutu wolnego. Ten w okolicy piątego metra ofiarnym strzałem w długi róg zwieńczył Agustín Bouzat, ratując punkt ekipie przyjezdnej i zdobywając swego premierowego gola dla „El Fortín”. Goście cudem uniknęli trzeciej konsekutywnej wtopy w Superlidze. Trener Gabriel Heinze nie może jednak szczycić się efektami swojej ciężkiej pracy.

Prawdę mówiąc jednak żadna ze stron nie jest zachwycona tym rozejmowym wynikiem. Miejsca nagradzane udziałem w Copa Libertadores 2019 oddalają się od Belgrano. Aktualnie zespół Pablo Lavalléna jest dziewiąty, zgromadziwszy 25 punktów. Natomiast Vélez z 18 oczkami piastuje raptem odległą 21. pozycję.

Comments are closed.