Inde z Grêmio wojują o Recopę

Pierwsze starcie o Superpuchar Ameryki Południowej nie przyniosło wyniku rozstrzygniętego. Independiente rywalizując przez ponad połowę meczu osłabione uciułało remis 1:1 z brazylijskim Grêmio. Spektakl na Estadio Libertadores de América w Avellanedzie okazał się godzien gustu piłkarskiego konesera. Kto obejrzał, bez wątpienia nie żałuje poświęconego czasu.

Obie ekipy zaiste solidnie przygotowały się do premierowego boju o Recopa Sudamericana. „Czerwone Diabły”, które przełożyły swój ostatnio ligowy pojedynek z San Lorenzo de Almagro dzielnie stawiły czoła klubowi z Porto Alegre. Tryumfatorzy ostatniej Copa Sudamericana dali się we znaki aktualnym mistrzom Libertadores.

Podopieczni Ariela Holana znacznie aktywniej rozpoczęli konfrontację. Niestety początkowo zabrakło im odpowiednio wykończenia w trzech ciekawych akcjach. Najpierw Nicolás Domingo minimalnie spudłował dalekosiężną próbą. Było także rozegranie kornera, po którym Maximiliano Meza obił poprzeczkę strzałem głową. Ponadto Martín Benítez otrzymawszy dogranie z boku uległ presji stojącego obok defensora i swym ofiarnym wślizgiem na terenie pola bramkowego chybił.

Niewykorzystane szanse zemściły się w 22 minucie. Wówczas kunszt, niczym w finale ubiegłorocznej Libertadores pokazał Luan. Gwiazdor Grêmio przejął złe podanie Fernando Amorebiety. Następnie rajdem w pole karne uporał się z dwoma obrońcami i zmyślnym, niskim uderzeniem zaskoczył wychodzącego doń Martína Campañę.

Sytuacja Independiente zrobiła się jeszcze trudniejsza, kiedy po wznowieniu gry od środka chcieli przypuścić błyskawiczną ripostę. Aczkolwiek nerwy poniosły Emmanuela Gigliottiego. „Puma” biegnąc do piłki przylał łokciem w twarz kryjącemu go przeciwnikowi. Sędzia pierwotnie dał mu żółtą kartkę, ale obejrzawszy następnie powtórkę video zmienił zdanie i wyrzucił go z boiska.

Osłabieni Argentyńczycy zdołali wyrównać w 33 minucie. Fartowny gol wskrzesił „Los Diablos Rojos” – ekwadorski pomocnik Fernando Gaibor chciał dośrodkować z rzutu wolnego wykonanego w pobliżu linii autowej. Skierowaną przez niego futbolówkę głową musnął Bruno Cortez, co zmyliło Marcelo Grohe. Po palcach bramkarza piłka niespodzianie wturlała się do siatki.

Gospodarze nie ustępowali radząc sobie w dziesięciu. Walczyli przeciwko Grêmio, jak równy z równym. Mimo kilku okazji gości, nie dopuścili do drugiej kapitulacji. Ostatecznie końcowy gwizdek arbiter obwieścił remis 1:1. Na pocieszenie dorzućmy, iż w Recopie wyłączona jest zasada bramek na wyjeździe. Do rewanżu na Arena do Grêmio futboliści Independiente przystąpią zatem posiadając jakby czyste konto.

Independiente [ARG] vs Grêmio [BRA] 1:1 (1:1)

Gole – 0:1 Luan (22′), 1:1 Bruno Cortez (33′ – samobój)

Składy:

Independiente: Martín Campaña [C] – Fabricio Bustos (83′, Jorge Nicolás Figal), Alan Franco, Fernando Amorebieta, Gastón Silva – Nicolás Domingo, Fernando Gaibor (67′, Jonás Gutiérrez) – Martín Benítez (64′, Leandro Fernández), Maximiliano Meza, Jonathan Menéndez – Emmanuel Gigliotti

Trener: Ariel Holan

Grêmio: Marcelo Grohe – Léo Moura, Pedro Geromel, Walter Kannemann, Bruno Cortez – Jailson, Maicon [C] – Cícero (85′, Jael), Luan, Vinicíus Lima (53′, Alisson) – Éverton (85′, Maicosuel)

Trener: Renato Gaúcho

Żółte kartki: Domingo, Fernández, Amorebieta (Independiente) – Léo Moura, Geromel, Alisson (Grêmio)

Czerwona kartka: Gigliotti (Independiente) – 28′

Arbiter: Roddy Zambrano (Ekwador)

Liczba widzów: około 48 000

Rewanż za tydzień w Porto Alegre. Chociaż spośród tej dwójki obecnie wyżej sytuują się notowania Grêmio, to szczerze powiedziawszy faworyta batalii o tegoroczną Recopę nie ma sensu wskazywać. O tryumfie zadecyduje kaprys fortuny lub błysk geniuszu któregoś piłkarza.

Kto zaskarbi sobie dodatkowy skalp przed startem fazy grupowej Libertadores? Jeśli zwyciężyłoby „Inde”, wówczas zyska swoje osiemnaste międzynarodowe trofeum i dogoni Boca Juniors pod tym względem.

Comments are closed.