W La Placie brak władcy

Tytuł może nieco na wyrost, bowiem wiadome, iż bardziej utytułowaną laplateńską ekipą bezsprzecznie są Estudiantes. Jednak na boisku wczorajsze clásico platense zakończyło się bezbramkowym remisem. Kolejną upokarzającą wpadkę poniósł Vélez, który przecież miał teraz przechodzić renesans formy. Takowy natomiast staje się udziałem Racingu Club zwyciężającego drugie spotkanie z rzędu. Podsumowanie sobotnich bojów piętnastej kolejki Superligi:

Gimnasia La Plata vs Estudiantes La Plata 0:0

Co prawda „Estu” nowy rok zaczęli kapitalnie od dwóch ładnych zwycięstw i wydawało się, że będą wyraźnym faworytem tej konfrontacji. Derby jednak rządzą się swoimi prawami. Nieźle spisująca się obecnie Gimnasia narzuciła odwiecznemu wrogowi twarde warunki gry, wskutek czego urwała punkty wyżej notowanemu przeciwnikowi.

Najgroźniejsze sytuacje podbramkowe tworzyli Estudiantes u progu drugiej odsłony. Wówczas Lucas Rodríguez wybiegał sam na sam z goalkeeperem Alexisem Martínem Ariasem, lecz naciskany przez goniących obrońców zdekoncentrował się i fatalnie chybił obok słupka. Później Arias siatkarskim odbiciem zatrzymał uderzenie z rzutu wolnego Gastóna Giméneza.

Gospodarze końcówkę musieli wytrzymać osłabieni. W 87 minucie drugie „żółtko”, więc czerwoną kartkę przez lekkomyślny faul obejrzał ich paragwajski stoper Omar Alderete. Drużyna pod kierownictwem Facundo Savy mimo utrudnienia dowiozła bezbramkowy rezultat do końcowego gwizdka.

To trzeci konsekutywny klasyk La Platy rozegrany na stadionie El Bosque, jaki zakończył się wynikiem 0:0. Bardziej cieszy się z niego oczywiście słabsza Gimnasia. „Los Lobos” obecnie są w ogonie pierwszej dwudziestki.

Zaś Estudiantes nie wykorzystali szansy, aby zbliżyć się ku miejscowym premiowanym Copa Libertadores. Tym razem przebojowy Kolumbijczyk Juan Ferney Otero, co w bieżącym roku zdobył już trzy bramki okazał się zupełnie niewidoczny.

*****************************************************************************

Vélez Sarsfield vs Patronato 0:2 (0:1)

Gole - Adrián Balboa (11′), Sebastián Ribas (86′)

Urugwajska pacyfikacja Vélezu. Za kadencji Gabriela Heinze planowano katharsis na Estadio José Amalfitani, a tymczasem „Fortíneros” dostają lanie od słabszych drużyn, nawet u siebie. W ostatni poniedziałek upokorzył ich beniaminek Chacarita Juniors, teraz przed własną publiką ulegli Patronato.

Na samym wstępie goście stanęli pod ścianą, gdyż Renzo Vera musiał tuż sprzed linii bramkowej wybijać przypadkowe uderzenie oponenta po nierozważnym wybiegnięciu z bramki weterana Sebastiána Bertoliego.

Jak wspomniano pacyfikacja była urugwajska, gdyż oba gole dla zespołu z Międzyrzecza strzelili Urugwajczycy. Już w 11 minucie niespodziewane prowadzenie gościom dał Adrián Balboa. Zainicjował akcję od prawego skrzydła, a następnie niepilnowany zgarnął w polu karnym wrzutkę od rodaka Sebastiána Ribasa. Dzięki znalazł się jeden na jednego z Césarem Rigamontim i zaskoczył go mocnym, niskim strzałem z boku szesnastki.

Vélez atakował częściej, stworzył wiele okazji. Jednakże ofensywa kompletnie nie wychodziła zawodnikom „El Fortín”. Natarcia Mauro Zárate i spółki heroicznie odpierali defensorzy lub Bertoli. Najdogodniejszej szansy dostąpił przed przerwą Braian Cufré, lecz karygodnie chybił nad poprzeczką w akcji sam na sam.

Tryumf Patronato przypieczętował natomiast Ribas, który trafiając wślizgiem w 86 minucie dzięki wrzutce od Matíasa Garrido zaliczył swego ósmego gola podczas czempionatu Superligi. Tym samym napastnik wypożyczony do klubu z Parany od ukraińskich Karpat Lwów dogonił przewodzących klasyfikacji strzeleckiej Darío Benedetto oraz Nicolása Fernándeza.

W końcowych minutach Mauro Zárate mógł złagodzić rozmiar porażki miejscowych, aczkolwiek jego uderzenie z rzutu wolnego ofiarnie wybił stary wyga Bertoli.

Patronato aktualnie zajmuje szesnaste miejsce i skompletował 20 punktów. Odskoczyli na trzy oczka swym sobotnim ofiarom, którzy piastują dopiero 21. lokatę. Nie o taki Vélez walczył Heinze….

*****************************************************************************

Olimpo vs Racing Club 1:2 (0:0)

Gole - 1:0 Franco Troyansky (56′), 1:1 Leonardo Sigali (58′), 1:2 Ricardo Centurión (84′)

Odrodzenie pod batutą nowego szkoleniowca przeżywa za to Racing Club. Eduardo Coudet rozpoczął swoją pracę w błękitnej części Avellanedy od porażki w Santa Fe z tamtejszym Uniónem, aczkolwiek wygrał następne dwa kolejne starcia. Tydzień temu wiedzeni przez utalentowanego Lautaro Martíneza zdeklasowali 4:0 u siebie Huracán, zaś sam młody napastnik skompletował hattricka (jedynego dotychczas w Superlidze).

Tym razem Lautaro zawiódł, lecz błysnął powracający do domu Ricardo Centurión. Asysta oraz gol niechcianego we włoskiej Genoa CFC „Ricky’ego” zapewniły tryumf w Bahía Blanca nad zmierzającym do degradacji Olimpo. Racing przełamał fatum „Aurinegros”, gdyż poprzednie dwa oficjalnie spotkania z nimi sensacyjnie przegrał.

Podczas pierwszej części działo się niewiele. U samego prologu w obu drużynach boisko opuścił kontuzjowany zawodnik – wśród delegatów uraz uniemożliwił dalszą grę rozgrywającemu Diego Gonzálezowi, u gospodarzy wyleciał bramkarz Jorge Carranza.

Goście szukali drogi do bramki z rzutów wolnych. Okazję mieli odpowiednio stoper specjalizujący się w stałych fragmentach gry – Alejandro Donatti. Niestety, posłał futbolówkę minimalnie nad poprzeczką. Później tym sposobem spróbował też Alexis Soto, lecz strzał lewego defensora odbity od muru o centymetry minął dalszy słupek.

Racing dominował, aczkolwiek przez długi czas grał bardzo ospale. Dopiero niespodziewany cios, zadany przez outsidera pobudził stołecznego giganta. W 56 minucie długa laga zza połowy boiska Sergio Ojedy – po tej do futbolówki bezmyślnie z własnej bramki wybiegł Juan Musso. Jego błąd wykorzystał Franco Troyansky i bezpośrednim strzałem z ubocza szesnastki znalazł drogę do celu.

„La Academia” prędko otrząsnęła się i kilkadziesiąt sekund później wyrównała straty. Wywalczyli rzut rożny, z jakiego dośrodkował Ricardo Centurión. Centrę tę spożytkował Leonardo Sigali celną główką doprowadzając do remisu. Doświadczony stoper wracający do ojczyzny z długiego pobytu w Chorwacji przebojem wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie Racingu, poświadczając swoją przydatność dla nowej ekipy.

Uczestnik tegorocznej Copa Libertadores poszedł za ciosem, ostatecznie jakoś odwracając wynik. Co prawda z rzutu wolnych nie wychodziło, bowiem też strzał z niego Neriego Cardozo poszybował minimalnie obok spojenia słupka z poprzeczką.

Udało się jednak dzięki kornerom. W 84 minucie kolejny rzut rożny przyniósł decydującą bramkę faworytowi. Tym razem Centurión nie wykonał go, ale znalazł się w szesnastce oponenta. W polu bramkowym skutecznie dobił strzał kolegi Lautaro, przechylając szalę zwycięstwa na korzyść Racingu.

Podczas przerwy świątecznej Racing Club znajdował się w centrum stawki. Dwie victorie pod rząd pozwoliły ukochanemu klubowi ś.p. dyktatora Juana Domingo Peróna wspiąć się na lokatę dwunastą ze zdobytymi 22 punktami.

Są zatem tuż poniżej miejsc uprawniających do udziału w Sudamericanie. Od piątego w klasyfikacji Superligi rywala zza miedzy – Independiente dzielą ich trzy punkty. 

*****************************************************************************

Independiente vs San Lorenzo – mecz przełożony

Ze względu zaplanowanego na najbliższy tydzień pojedynku o Recopa Sudamericana klub Independiente poprosił AfA i zarząd Superligi o przełożenie szlagierowego meczu z San Lorenzo de Almagro. Związek przychylił się do prośby „Czerwonych Diabłów„, ustalając przeprowadzenie tego spotkania na 4 kwietnia.

Zostaw odpowiedź