Remis Boca w klasyku z San Lorenzo

Druga tegoroczna kolejka Superligi stała pod znakiem hitowego pojedynku między Boca Juniors, a San Lorenzo de Almagro. Szlagier nie tylko czternastej serii spotkań, ale może nawet całego sezonu zakończył się wynikiem nierozstrzygniętym. „Xeneizes” wywieźli ze stadionu Nuevo Gasometro wynik 1:1 i notując dopiero pierwszy remis w bieżącej kampanii utrzymali sześciopunktową zaliczkę nad będącym wiceliderem papieskim klubem. Gola numer jeden po powrocie do domu strzelił Carlos Tévez.

Fani argentyńskiego futbolu wiedzą, iż San Lorenzo to jedyny tamtejszy klub mogący pochwalić się lepszym historycznym bilansem bezpośrednich meczy od Boca. Ostatnimi czasy mistrzowie kraju srebra przełamali jednak fatum „Azulgrany”, gdyż na poprzednie trzy starcia przeciwko tej ekipie (dwa towarzyskie, jedno ligowe) dwa zwyciężyli i jedno zremisowali. Tutaj oba gole padły dzięki rzutom rożnym.

Ta potyczka rozpoczęła się gorzko dla drużyny Guillermo Barrosa Schelotto. Już w 4 minucie narożne dośrodkowanie Fernando Belluschiego za polem karnym przejął Rubén Botta i pokusił się o nieoczekiwane mocne uderzenie, które odbite rykoszetem od Leo Jary zaskoczyło Agustína Rossiego, lądując w bramce.

Dziesięć minut później odnowiła się kontuzja łydki w lewej nodze wracającemu po rekonwalescencji Pablo Pérezowi. Kapitan drużyny gości błyskawicznie zakończył udział w pojedynku. Nie opłaciło się ryzykowne wystawienie zawodnika, którego występ do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania. Zmienić go musiał Walter Bou.

Chwilę potem „Bosteros” jednak wyrównali straty. Szybkie rozegranie kornera przez Cristiana Pavóna i akcja wróciła na prawą flankę. Stamtąd bezpośrednią wrzutkę posłał Leo Jara, a w polu bramkowym Carlos Tévez uderzył głową. Futbolówka odbita od poprzeczki wyraźnie przekroczyła linię bramkową i ofiarna interwencja Nicolása Navarro nie pomogła. „Apacz” zdobył premierowe trafienie po zawróceniu żagli z Chin. Sprawił sobie prezent na jutrzejsze 34. urodziny.

Pierwsza połowa wyraźnie należała do rywali. W 21 minucie cios Boca mógł zadać jej wychowanek Nicolás Blandi. Strzał głową kapitana San Lorenzo jednak wybił Rossi, a dobitka wysokiego napastnika oddana sprzed linii końcowej boiska wylądowała na bocznej siatce.

Sytuację bramkową dla przyjezdnych stworzył Cristian Pavón, lecz naciskany na uboczu pola karnego przez wiekowego Fabricio Colocciniego był zmuszony przymierzyć z ostrego kąta, a pewną interwencją wykazał się Navarro.

Od 42 minuty liderzy Superligi mieli atut przewagi liczebnej, albowiem za drugą żółtą kartkę wyleciał Facundo Quignón. Defensywny pomocnik miejscowych brutalne wszedł od tyłu w nogi Téveza, co nie pozostawiło wątpliwości arbitrowi Silvio Trucco. Za takie przewinienie należała się nawet od razu czerwona kartka.

Do przerwy wynik się nie zmienił i w ogóle nie uległ on już korekcie. Chociaż posiadająca na murawie jednego gracza więcej Boca kilkukrotnie zagroziła bramce Navarro. U wstępu drugiej odsłony bliski drugiego gola był „Carlitos”. Niestety w 53 minucie minimalnie chybił obok słupka niskim strzałem zza szesnastki.

Kiedyś Carlos Tévez rywalizował z Fabricio Coloccinim w angielskiej Premier League. Teraz dwaj weterani, byli reprezentanci Argentyny zmierzyli się ze sobą w ojczystych stronach

W 61 minucie na terenie pola karnego lokalnej drużyny znów zrobiło się gorąco. Dośrodkowanie z kornera Edwina Cardony, po jakim dzięki główce Nahitana Nándeza piłka musnęła słupek, ale za chwilę wyszła poza linię końcową.

Później próbę strzału Urugwajczyka zza pola bramkowego ofiarnie zahamował Coloccini. Brodaty obrońca „Cuervos” (który nota bene jest wychowankiem Boca) rozgrywający swe pierwsze spotkanie od ponad roku spisał się wyśmienicie. Obiektywnie rzecz biorąc godzi się obwołać go piłkarzem meczu, choć fani woleli jako MVP wybrać Téveza. Dodajmy, iż poprzedni występ 36-latka miał miejsce przeszło pół roku temu.

San Lorenzo ukończyło mecz w dziewięciu, albowiem w 82 minucie drugą żółtą kartkę za paskudne zatrzymanie biegnącego Wílmara Barriosa ujrzał także Gabriel Rojas. O zgrozo, tydzień temu w przegranym 0:2 starciu z Talleres także zarobili dwie czerwone kartki! Teraz dla odmiany mimo obostrzeń dyscyplinarnych bynajmniej uciułali punkcik.

Warto odnotować, iż podczas drugiej części do boju wprowadzeni zostali dwaj zawodnicy występujący niegdyś na co dzień na obiekcie Nuevo Gasometro, czyli Emmanuel Más oraz Julio Buffarini. Obu miejscowi kibice przywitali solidną porcją gwizdów jako zdrajców. Szczególny moment napięcia nastąpił w 90 minucie, gdy Más sfaulowany padł na granicy szesnastki. Sędzia jednak milczał, a powinien był podyktować rzut wolny tuż sprzed linii bocznej pola karnego….

Tempo gry ospałe pod koniec zawodów, gdyż piłkarze dali z siebie wszystko głównie w pierwszej połowie i najzwyczajniej sił im nie starczyło na całą konfrontację. Do poziomu widowiska jednakże nie można żywić zastrzeżeń. Obie drużyny wykrzesały maksimum ze swych możliwości.

Owszem, pozostanie niedosyt ze względu niewykorzystanej przewagi liczebnej, aczkolwiek renoma przeciwnika jakoś pozwala pogodzić się z pierwszym w Superlidze remisem. Ponadto zaliczka nad wiceliderem wynosząca sześć punktów została utrzymana. Na półmetku sezonu Boca ze zgromadzonymi 34 oczkami prężnie zmierza do obrony mistrzowskiego tytułu.

San Lorenzo de Almagro vs Boca Juniors 1:1 (1:1)

Gole – 1:0 Rubén Botta (4′), 1:1 Carlos Tévez (15′)

Skład Boca Juniors: Agustín Rossi – Leonardo Jara (78′, Julio Buffarini), Paolo Goltz, Lisandro Magallán, Frank Fabra (46′, Emmanuel Más) – Nahitan Nández, Wílmar Barrios, Pablo Pérez [C] (14′, Walter Bou) – Cristian Pavón, Carlos Tévez (od 14′ [C]), Edwin Cardona

Za tydzień „Xeneizes” powinni jeszcze dalej uciec swemu drugiemu największemu wrogowi. Podopieczni bliźniaków Barros Schelotto ugoszczą przed trybunami La Bombonera chylący się ku degradacji Temperley.

Natomiast CASLA stoczy wyjazdową batalię przeciwko Independiente. Jedyna nadzieja ulubieńców papieża Franciszka, że ich następny renomowany oponent będzie oszczędzał siły przed Recopa Sudamericana.

W lutym Boca powinna uciułać solidną zaliczkę nad resztą stawki, żeby później móc spokojnie przypieczętować drugie pod rząd mistrzostwo Argentyny. Od marca wszak przyjdzie dzielić zmagania ligowe z fazą grupową Copa Libertadores, a główny konkurent w walce o mistrzowską paterę nie będzie miał tego problemu, gdyż nie wystąpi w tegorocznej edycji kontynentalnej elity.

Comments are closed.