Tucumán w finale Copa Argentina!

Nie będzie czwartego konsekutywnego przegranego finału Pucharu Argentyny przez Rosario Central. W tegorocznej edycji „Canallas” zostali wyeliminowali na ostatniej prostej przed decydującym starciem. Atlético de Tucumán przechytrzył ekipę z Gigante de Arroyito! Regulaminowy czas gry bezbramkowo zremisowali, a następnie upokorzyli rywala w serii rzutów karnych. Dzięki uzyskanemu awansowi do finału czarny koń najpewniej drugi raz z rzędu załapie się do Copa Libertadores!

Estadio Antonio Romero (Formosa)

Atlético de Tucumán vs Rosario Central 0:0, rzuty karne – 3:1

Opierając się na znacznej ilości sytuacji podbramkowych z obu stron widowisko pozbawione bramek jest zaskoczeniem. W pierwszej odsłonie bliżej trafienia byli mierzący w czwarty pod rząd finał tego turnieju Central, aczkolwiek kapitalnie między słupkami spisywał się Cristian Lucchetti. Wśród Tucumánu groźnie ze skraju pola karnego przymierzył Luis Rodríguez, nieznacznie chybiając. Dodajmy, iż Rosario już po 20 minutach zawodów stracił dwóch swoich piłkarzy przez kontuzje.

Drugą połowę aktywniej zainicjowali futboliści Atlético. Podopieczni Ricardo Zielinskiego u jej progu dwukrotnie sprawdzili refleks bramkarza Diego Rodrígueza. „El Ruso” jednak należycie sparował uderzenie z rzutu wolnego Luisa „Pulgi” Rodrígueza oraz chwilę później torpedę zza szesnastki Davida Barbony.

Aczkolwiek w 50 minucie Central natarł. Ofensywa przyniosła im rzut karny, bowiem goalkeeper Cristian Lucchetti brutalnie powalił składającego się do oddania strzału Washingtona Camacho. Sędzia rzecz jasna przyznał jedenastkę za to przewinienie oraz upomniał żółtym kartonikiem wiekowego bramkarza.

„Laucha” jednak naprawił swój błąd i obronił wapno autorstwa Urusa, którego chwilę wcześniej poturbował. Niestety, przy interwencji nabawił się urazu ramienia. Ten uniemożliwił mu dalszy udział w grze. Lucchettiego musiał zmienić Alejandro Sánchez, któremu summa summarum przyszło zostać bohaterem tejże potyczki.

Rozdrażnieni spartoloną gratką „Canallas” przypuścili najprawdziwsze torpedowanie bramki oponenta. Samozwańczym kanonierem mianował się Federico Carrizo. Starania „Pachi’ego” także spaliły na panewce. Najpierw zza pola karnego ostemplował spojenie słupka z poprzeczką, a później podczas chaotycznego ataku otoczony defensorami wycelował prosto do rąk Sáncheza.

Po tych niewypałach nastąpił okres stagnacji w kwestii okazji strzeleckich. Jakieś podrygi obie strony przypuściły tuż przed końcowym gwizdkiem, ale obie bramki najzwyczajniej były zaczarowane. Losy awansu musiała wyjaśnić seria rzutów karnych.

Konkurs strzałów z jedenastego metra zdecydował wygrał Tucumán. Wykorzystali wszystkie trzy wapna (egzekwowali je odpowiednio David Barbona, Francisco Grahl, Favio Álvarez). Natomiast Central strzelił tylko raz (za pierwszym podejściem trafił Federico Carrizo), zaś aż trzy karne zmarnowali – podczas drugiej serii nad poprzeczką huknął Marco Ruben, kolejne dwie jedenastki w wykonaniu Diego Rodrígueza oraz Mauricio Martíneza heroicznie „wyłowił” Alejandro Sánchez.

Atlético de Tucumán przez niecały tydzień aż dwukrotnie upokorzył „Kanalie” – ostatniej soboty ligowo dokopał im 1:0 na ich twierdzy, a teraz wyrzucił za burtę w bitwie o finał Copa Argentina.

Możemy śmiało nazwać Rosario Central wiecznym przegranym Pucharu Argentyny. Łącznie zaprzepaścili tutaj aż cztery „penales”, odpadając w iście kompromitującym stylu. Czwarty rok z kolei skalp przechodzi im tuż koło nosa. Sięgają dna. Czarę goryczy przelewa aktualnie zajmowane przedostatnie miejsce w Superlidze….

Tucumán znalazł się przed historyczną szansą zdobycia trofeum o wyższej randze, aniżeli druga liga. W finale zmierzą się przeciwko lepszemu drugiego półfinału River Plate vs Deportivo Morón.

Jeśli tam górą okaże się przegrany ostatniego El Superclásico, wtedy dodatkowo „El Decano” na sto procent będą mieli zagwarantowany drugi pod rząd udział w elitarnej Copa Libertadores! Apogeum formy klubu ze stadionu Monumental José Fierro nadal trwa!

Zostaw odpowiedź