Lanús wymiata, pobudka Estu, Racing dołuje

Na wczorajszą sobotę zaplanowano cztery mecze piątej kolejki argentyńskiej Superligi. Coraz wyższe loty Lanús, który nie siadł na laurach po swym historycznym awansie do półfinału Copa Libertadores. Pod wodzą nowego trenera odrodzili się Estudiantes La Plata. Punkty stracił San Lorenzo, natomiast srodze rozczarował Racing Club ulegając beniaminkowi u epilogu spotkania. Relacja:

San Lorenzo de Almagro vs Colón 0:0

Potyczka dwóch zespołów, jakie w Superlidze jeszcze nie zaznały smaku porażki. Żadna z nich przerwała tej dobrej passy, bowiem San Lorenzo i Colón podzieliły się ze sobą punktami na stadionie Nuevo Gasometro.

Niby dominował ukochany klub papieża Franciszka, ale świetnie bronił ekwadorski goalkeeper przyjezdnych Alexander Domínguez. Zwłaszcza kapitalnie sparował dwa groźne strzały Fernando Belluschiego podczas drugiej części. Niemniej „Cuervos” równie dobrze mogli tutaj przegrać, bowiem rywale wcale nie zostawali bierni ofensywnie.

Drugie spotkanie San Lorenzo pod batutą tymczasowego szkoleniowca Claudio Biaggio (przypomnę, iż poprzedni trener Diego Aguirre zrezygnował z dalszej współpracy po odpadnięciu drużyny z Pucharu Wyzwolicieli).

Łącznie wyłuskał cztery punkty przeciwko niekiepskim rywalom i zapowiedział chęć poprowadzenia „El Ciclón” na stałe. Czy zarząd przyjmie jego propozycję, a może jednak wybierze własnego kandydata?

*****************************************************************************

Temperley vs Estudiantes La Plata 0:3 (0:3)

Gole – Juan Ferney Otero (2′), Pablo Lugüercio (4′), Gastón Fernández (17′)

Błyskawiczny efekt nowej miotły w Estudiantes! Laplateńczycy kierowani od teraz przez Lucasa Bernardiego pracującego do niedawna dla Godoy Cruz bezlitośnie upokorzyli outsidera na jego terenie. W przeciągu kwadransa zaaplikowali Temperley aż trzy gole.

„Los Pincharratas” torpedującym tempem rozpoczęli kanonadę, bowiem po zaledwie czterech minutach wygrywali 2:0. Już w drugiej minucie rezultat otworzył kolumbijski skrzydłowy Juan Ferney Otero należycie wykańczając kontratak i swój rajd przez niemal połowę boiska.

Zaś kilkadziesiąt sekund później weteran Pablo Lugüercio podwoił zaliczkę gości celnym niskim strzałem z centrum pola karnego, jakiego oddanie umożliwiła mu widowiskowa asysta klatą od Otero. Zanotował swe premierowe trafienie od czasu powrotu do macierzystego klubu.

To samo uczynił inny weteran Gastón Fernández, jaki krótko po upływie pierwszego kwadransa zawodów celnym uderzeniem w długi róg na szesnastym metrze ukoronował pogrom. Zdobywszy trzecią bramkę „Estu” zaniechali dalszego pastwienia się nad zdecydowanie niżej notowanym oponentem. W drugiej odsłonie kopciuszek szukał choćby honorowej bramki, acz bezskutecznie.

Fantastyczna victoria Estudiantes, lecz czeka ich jeszcze mnóstwo pracy. Ze zdobytymi siedmioma punktami nadal figurują poniżej czołowej dziesiątki. Zdeklasowany Temperley nie wydostał się ze strefy spadkowej. 

*****************************************************************************

Gimnasia La Plata vs Lanús 1:3 (0:2)

Gole – 0:1, 0:2 i 0:3 José Sand (2′, 45+3′ – pen., 69′ – pen.), 1:3 Nicolás Mazzola (71′)

Pierwszy hattrick podczas bieżącego sezonu Superligi. Czołowy snajper ligi argentyńskiej sprzed dwóch lat, czyli José Sand ugodził aż trzykrotnie dołującą obecnie Gimnasię, zapewniając rosnącemu w siłę Lanús wyjazdowy tryumf w La Placie.

Może taki nieklasyczny hattrick nieco na wyrost, albowiem tylko pierwszego gola u progu starcia wiekowy „Pepe” zanotował z gry (skuteczna dobitka sparowanego chwilę wcześniej własnego strzału głową po rozegraniu rzutu wolnego), a pozostałe dzięki rzutom karnym.

Niemniej 37-letni weteran ataku oficjalnie włącza się do wyścigu o miano najskuteczniejszego goleadora czempionatu. Może pobić własny rekord sprzed dwóch lat w dziedzinie najstarszego króla strzelców Primera División de Argentina w historii.

Kilkadziesiąt sekund po trzecim golu Sanda honorową bramkę dla miejscowych celną główką zaliczył Nicolás Mazzola. Na walkę o jakąkolwiek zdobycz punktową dla Gimnasii było jednak za późno. Urugwajski pomocnik Brahian Alemán nie wkręcił do bramki bezpośrednio z kornera, jak tydzień temu przeciwko Olimpo – bez jego geniuszu „Wilkom” zwyczajnie brakuje siły przebicia.

Dla Lanús to trzecie konsekutywne ligowe zwycięstwo, jakie pozwoliło zespołowi Jorge Almiróna dogonić w tabeli choćby San Lorenzo wyeliminowanie półtorej tygodnia temu przez „El Granate” w ćwierćfinale Copa Libertadores.

Forma teamu z południowego Buenos Aires rośnie, a oby jej apogeum przypadło na półfinały elitarnego turnieju z River Plate, jakie czekają na przełomie października i listopada.

*****************************************************************************

Argentinos Juniors vs Racing Club 2:0 (0:0)

Gole – Mauro Quiroga (88′), Leonardo Pisculichi (90+2′)

Renomowany beniaminek Argentinos Juniors nareszcie wczuł się w pierwszoligowe klimaty. „El Bicho” rozpoczął kampanię dwiema porażkami, ale ostatnio wywiózł cenny punkt z El Monumental przeciwko zmęczonemu pucharową kanonadą River Plate. Teraz drużyna Alfredo Bertiego posunęła się jeszcze dalej i ośmieszyła innego giganta, Racing Club ładując mu dwa rozstrzygające gole podczas końcowych minut rywalizacji.

Gdy wydawało się, że to spotkanie przyniesie nam czwarty w tej kolejce bezbramkowy remis, nagle oczekujący na pierwsze w Superlidze zwycięstwo gospodarze totalnie zaskoczyli „La Academię”. Gospodarze naciskali przez zdecydowaną większość starcia, ale długo brakowało szczęścia pod bramką Racingu. Indolencję przełamali u samego epilogu. W 88 minucie zmiennik Mauro Quiroga dał prowadzenie AJ trafiając głową z najbliższej odległości dzięki wrzutce od Braiana Romero.

Natomiast podczas doliczonego czasu inny joker – Leonardo Pisculichi wyśrubował tryumf tegorocznego mistrza Primera B Nacional. Weteran heroicznym strzałem z rzutu wolnego na około trzydziestym metrze zaskoczył młodego Gastóna Gómeza.

Tym niespodziewanym zwycięstwem Argentinos Juniors wzbogacili się do czterech punktów. Są osiemnaści i mają jeszcze do rozegrania mecz zaległy przeciwko drugiemu beniaminkowi, czyli Chacarita Juniors. Upokorzony Racing stoi tylko oczko wyżej od swoich wczorajszych pogromców.

Comments are closed.