Puchar Konfederacji – półfinały

W połowie kończącego się tygodnia rozegrano półfinały Pucharu Konfederacji. Do starcia o złoty puchar staną Chile i Niemcy, które tego turnieju jeszcze nigdy nie zwyciężyły. Podsumowanie walk o finał próby generalnej przed Mundialem.

Kazań Arena (Kazań)

Portugalia vs Chile 0:0, rzuty karne – 0:3

Starcie dwóch debiutantów w Confederations Cup, gdzie faworyta nie było. Chilijska obrona zgasiła gwiazdora Cristiano Ronaldo, nie dopuszczając go do żadnej klarownej okazji przed bramką Claudio Bravo. Lider pierwszej linii mistrza Ameryki Południowej, czyli Gary Medel wrócił po kontuzji i zneutralizował aktualnie najlepszego piłkarza globu, niczym Michał Pazdan na Euro rok temu.

Początek batalii przyniósł dwie niewykorzystane okazje sam na sam. Dla Chile gratkę zmarnował Eduardo Vargas, którego zatrzymał Rui Patricio. Później fantastyczną interwencją popisał się Bravo, hamując szarżującego André Silvę.

Aczkolwiek pechowcem meczu (i chyba całego turnieju) jest Vargas, marnujący sporo okazji w tejże imprezie. U progu drugiej części pokusił się o strzał przewrotką, jaki nie bez wysiłku obronił goalkeeper oponenta.

Ale nie wieszajmy psów na „Edu”, albowiem także dwa czołowe personalia chilijskiej ekipy – Alexis Sánchez oraz Arturo Vidal nie radziły sobie z odpowiednim wykończeniem akcji. Wśród Portugalczyków bliźniaczą nieporadnością wykazywali się André Gomes i wspomniany André Silva.

Druga połowa oraz dogrywka wyraźnie należały do Chile. Około 112 minuty Alexis podcięty w polu karnym przez portugalskiego defensora, ale gwizdek arbitra milczy. Z technologii VAR irański sędzia Alireza Faghani też nie raczył skorzystać….

W przedostatniej regulaminowej minucie dogrywki strzał Vidala z okolicy szesnastego metra obił słupek, a następnie z pola bramkowego dobić mógł rezerwowy Martín Rodríguez. Lecz brak doświadczenia i zimnej krwi wzięły górę nad stosunkowo nowym reprezentantem „La Furia Roja”, który nieśmiałym uderzeniem tylko ostemplował poprzeczkę (a spalonego sędzia nie odgwizdał).

Gdyby Chile przegrało po rzutach karnych, wtedy Rodríguez zostałby chyba wywieziony na taczce. Jednakże oliwa sprawiedliwa! Chilijczycy zasługujący na wygraną co najmniej w dogrywce okazali się bezlitośni podczas wielkiej próby nerwów. Wykorzystali każdą jedenastkę (trafiali kolejno Vidal, Aranguiz i Sánchez), natomiast Claudio Bravo obronił wszystkie karne Portugalczyków (autorstwa Quaresmy, João Moutinho i Naniego). Już po trzech seriach, czyli maksymalnie szybko mieliśmy rozstrzygnięty konkurs!

Skład Chile: Claudio Bravo [C] – Mauricio Isla (120′, José Pedro Fuenzalida), Gary Medel, Gonzalo Jara, Jean Beausejour – Arturo Vidal, Marcelo Díaz, Charles Aránguiz – Pablo Hernández (112′, Francisco Silva) – Eduardo Vargas (86′, Martín Rodríguez), Alexis Sánchez

Cristiano Ronaldo tak załamał się porażką, że zapowiedział brak swego udziału w meczu Portugalczyków o trzecie miejsce. Poza tym niewątpliwie jest zmęczony sezonem ligowym.

W wielkim finale drużyna Juana Antonio Pizziego drugi raz sprawdzi umiejętności Niemców. Mistrzowie świata teraz choć radzą sobie młodzieżowym składem, to spisują się naprawdę świetnie. Nie będzie łatwo o remis 1:1, taki jak przeciwko „Mannschaft’owi” w fazie grupowej.

Z drugiej strony nasi zachodni sąsiedzi także nie mogą nastawiać się na łatwy bój, bowiem dzisiaj Chile jest pod wieloma względami mocniejsze od Meksyku czy nawet Brazylii, którym Niemcy hurtowo wklepywali gole w ostatnich ważnych imprezach.

Bardziej oczekujmy finału podobnego do tego z Mundialu 2014, ale oczywiście niech rezultat padnie nieco inny, aniżeli 1:0 dla podopiecznych Joachima Löwa.

*****************************************************************************

Stadion Olimpijski Fiszt (Soczi)

Niemcy vs Meksyk 4:1 (2:0)

Gole - 1:0 i 2:0 Leon Goretzka (6′, 8′), 3:0 Timo Werner (59′), 3:1 Marco Fabián (89′), 4:1 Amin Younes (90+1′)

Co znaczy niemiecka solidność przekonaliśmy się czwartkowego wieczora w Soczi. Miasto ostatniej zimowej Olimpiady uświadczyło zdeklasowania Meksykanów przez młodą, ambitną i nadzwyczaj dojrzale grającą, a jednocześnie pokazującą finezyjny futbol brygadę Joachima Löwa, który opamiętał się z grzebaniem w rozporku.

Błyskawiczne dwa ciosy zadane przez Leona Goretzkę ugasiły zapał Meksykanów. Natomiast Goretzka wraz z autorem trzeciego gola ów starcia, czyli Timo Wernerem stoczą koleżeński bój o tytuł króla strzelców. Obaj zdobyli po trzy gole w trwającym Pucharze Konfederacji i ex-aequo liderują wśród goleadorów.

Zdobywcy Gold Cup CONCACAF nie zamierzali składać broni – w fazie grupowej byli mistrzami odrabiania strat. Tutaj natomiast naprawdę dzielnie opierali się nieuniknionemu przeznaczeniu.

Niestety, ze skutecznością Latynosi okazali się na bakier, a nawet kiedy w przedostatniej regulaminowej minucie zmiennik Marco Fabián uzyskał kontaktowe trafienie, to chwilę później niemiecki joker Amin Younes po genialnej zespołowej akcji przywrócił trzybramkowy rozmiar victorii faworytom.

„Grali, jak nigdy! Przegrali, jak zawsze!” – kiedyś mówiono tak o Hiszpanach, potem o Portugalczykach, dzisiaj nie licząc rozgrywek CONCACAF (tam jednak zbyt niski poziom) możemy to porzekadło przypisać Meksykowi.

Zdruzgotanym futbolistom meksykańskim pozostaje honorowa rywalizacja o brązowe medale przeciwko Portugalii. W fazie grupowej zremisowali z nimi 2:2, wymęczając jeden punkt u samego końca starcia. Czy dzisiaj „El Tri” pójdzie lepiej?

PS. Żeby obejrzeć skrót musicie wejść w YouTube, w link podany na szumiącym ekranie.

Najlepsi strzelcy:

3 gole – Leon Goretzka i Timo Werner (obaj Niemcy)

2 gole – Lars Stindl (Niemcy) oraz Cristiano Ronaldo (Portugalia)

Harmonogram spotkań o medale:

  • Mecz o trzecie miejsce: 2 lipca (niedziela), h 14:00, Otkrytije Arena (Moskwa) – Portugalia vs Meksyk
  • Finał: 2 lipca (niedziela), h 20:00, Stadion Krestowski (Sankt Petersburg) – Chile vs Niemcy

Comments are closed.