Arsenal zdobywa inkaską twierdzę

Zakończyły się starcia pierwszej rundy eliminacyjnej Copa Sudamericana zaplanowane na bieżący tydzień. Połowa spośród 22 dwumeczy jest na półmetku. Jedyny argentyński klub występujący czwartkowej nocy, a więc Arsenal de Sarandí miło zaskoczył, ogrywając 2:0 na wyjeździe peruwiański Juan Aurich. Oto zrelacjonowanie dnia:

Juan Aurich [PER] vs Arsenal de Sarandí [ARG] 0:2 (0:2)

Gole – Joaquín Boghossian (7′), Lucas Wilchez (23′)

Drużyna zamykająca obecnie tabelę Primera División de Argentina, która nota bene przez minione półrocze osiągnęła zaledwie dwa zwycięstwa (po jednym w lidze i krajowym pucharze). Wydawało się, że taki zespół nie da rady godnie reprezentować kraju srebra w międzynarodowym turnieju. Arsenal jednak udowodnił, że występy ligowe wcale nie muszą iść w parze z pucharowymi i łupiąc Juan Aurich w mieście Trujillo właściwie zapewnił sobie awans dalej już po pierwszym starciu.

„El Viaducto” zaskoczyli oponenta, niczym wczoraj wenezuelski Deportivo Anzoátegui ekipę Huracánu. Już w 7 minucie urugwajski napastnik Joaquín Boghossian wślizgiem zza pola bramkowego, unikając ofsajdu skutecznie przeciął wrzutkę od Federico Milo, czym dał zaliczkę gościom. Akcję bramkową dośrodkowaniem z prawej flanki zainicjował wypożyczony z Boca Juniors obrońca Leandro Marín, a drużyna gości jakoś sforsowała chaotyczną defensywę miejscowych.

Kilka minut później Juan Sánchez Sotelo wybiegał niemal sam na sam z goalkeeperem Jesúsem Cisnerosem, ale naciskany przez goniącego obrońcę nie złożył się odpowiednio do uderzenia i bramkarz wychwycił jego niskie uderzenie.

Po 23 minutach Arsenal wygrywał już 2:0, kiedy Lucas Wilchez przejąwszy nieudane wybicie obrońcy celnie przymierzył zza szesnastki, totalnie zaskoczywszy Cisnerosa.

Świetny debiut brodatego ofensywnego pomocnika w barwach ukochanego klubu ś.p. Julio Grondony. Miano najlepszego piłkarza tego spotkania dla playmakera, który niedawno bez echa opuścił Tigre jest zasłużonym wyróżnieniem.

Peruwiańczycy oczywiście ubiegali się o choćby zmniejszenie rozmiaru wpadki, jednak bez skutku. Co więcej, Juan Aurich miał farta, że nie utracił kolejnych bramek. Sánchez Sotelo fatalnie chybił nad bramką z bliskiej odległości. Natomiast w drugiej odsłonie niecelne uderzenie zza pola karnego odnotował rezerwowy Juan Brunetta.

Przed domowym rewanżem zawodnicy dowodzeni od tego roku przez Humberto Grondonę chyba nie muszą martwić się o kwalifikację do drugiej rundy. Czy syn byłego prezesa AfA po udanej premierze w roli szkoleniowca Arsenalu wyprowadzi ten klub z kryzysu?

Skład Arsenalu de Sarandí: Fernando Pellegrino – Sergio Velázquez, Marcos Curado, Jonathan Bottinelli [C] – Leandro Marín, Franco Bellocq, Federico Milo (65′, Gonzalo Bazán), Claudio Corvalán – Lucas Wilchez (61′, Juan Brunetta) – Juan Sánchez Sotelo (76′, Franco Fragapane), Joaquín Boghossian

Rewanż 11 maja

*****************************************************************************

Cerro Porteño [PAR] vs FC Caracas [VEN] 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Nelson Haedo Valdez (23′), 1:1 Edder Farías (67′ – pen.)

Kolejny szokujący rezultat z udziałem Wenezueli. FC Caracas wywiózł remis 1:1 z Paragwaju przeciwko wielkiemu nieobecnemu tegorocznej edycji Copa Libertadores, czyli Cerro Porteño. Co prawda, ekipa z dzielnicy Barrio Obrero objęła prowadzenie po trafieniu znanego z europejskich (głównie niemieckich) boisk Nelsona Haedo Valdeza. Reprezentant Paragwaju niestety u epilogu pierwszej części zszedł kontuzjowany, a FC Caracas niecałe 25 minut po zmianie stron odpowiedział golem z rzutu karnego.

Przed rewanżem o dziwo w lepszym położeniu znajdują się niedoceniani Wenezuelczycy, ale czy mimo to zdołają awansować? Fakt faktem, iż w tym tygodniu kluby z tego baseballowego kraju doprawdy zaszalały na arenie Copa Sudamericana – dwie wygrane i remis przeciwko znacznie wyżej notowanym oponentom.

Rewanż 11 maja

*****************************************************************************

Deportes Tolima [COL] vs Bolívar [BOL] 2:1 (0:1)

Gole – 0:1 Sergio Mosquera (5′ – samobój), 1:1 Cleider Alzate (54′), 2:1 Marco Pérez (56′)

Deportes Tolima dokonała virady, heroicznie odwracając wynik w przeciągu dwóch minut (54-56) u początku drugiej odsłony. Oba gole „Los Pijaos” zdobyli strzałami głową. Odrobili stratę, jaką niefortunnym samobójem sami wywołali u początku zawodów. Kolumbijczycy zdołali ograć 2:1 nieco mocniejszy od siebie Bolívar, aczkolwiek przed rewanżem to Boliwijczycy wciąż będą faworytem do awansu.

Rewanż 1 czerwca

Comments are closed.