Huczny debiut, ale tylko remis Tucumánu

W bieżącym tygodniu rozpoczęła się pierwsza właściwa runda eliminacyjna Copa Libertadores. Osiem par, a w jednej uczestniczy argentyński debiutant na międzynarodowej arenie, czyli Atlético de Tucumán. Zeszłoroczny beniaminek Primera División fenomenalnie rozpoczął pierwszy mecz u siebie z ekwadorskim El Nacional, ale ostatecznie jedynie zremisował 2:2 i przed wyjazdowym rewanżem sytuacja nie wygląda optymistycznie dla ekipy Pablo Lavalléna.

Piłkarzy „El Decano” przywitała doskonała oprawa kibicowska. Niesieni żywiołowym dopingiem od razu wprawili trybuny w ekstazę. Już po drugiej minucie konfrontacji ubóstwiany kapitan zespołu Luis Rodríguez huknął nisko z rzutu wolnego, a futbolówka muśnięta po drodze przez snajpera Fernando Zampedriego wylądowała w bramce gości. Gola zapisano ostatecznie Zampedriemu.

Krótko po otwarciu wyniku kapitano „Pulga” mógł podwoić zaliczkę Tucumánu, lecz jego mocne uderzenie w otoczeniu kilku defensorów ofiarnie sparował goalkeeper El Nacional. Później arbiter wyraźnie uratował Ekwadorczyków przed kolejnymi ciosami, bowiem nie przyznał gospodarzom dwóch ewidentnych rzutów karnych – po ręce ich gracza w szesnastce oraz kiedy Guillermo Acosta wyraźnie został sfaulowany w obrębie ich pola karnego.

Z biegiem czasu entuzjazm graczy Tucumánu gasł, a wracający po pięciu latach do rundy kwalifikacyjnej elitarnych rozgrywek El Nacional odpowiedział. W 39 minucie efektowny daleki wrzut z autu prawoskrzydłowego Marco Montaño, po jakim doświadczony wysunięty napastnik Felix Borja uprzedził składającego się do interwencji Cristiana Lucchettiego i głową skierował piłkę do bramki.

Minutę później Ekwadorczycy mogli nawet dokonać virady (czyli odwrócić wynik spotkania z wyniku niekorzystnego na zwycięski), lecz Lucchetti tym razem zatrzymał atak sam na sam Borjy, jaki zapoczątkowało sprytne dośrodkowanie. Natomiast dobitka Pedro Ordoñeza została wybita z linii bramkowej przez Nery’ego Leyesa.

Do przerwy remis 1:1 i towarzyszące mu ekscytujące widowisko. W drugiej odsłonie argentyński nowicjusz długo nacierał chcąc wypracować sobie zaliczkę przed trudnym wyjazdowym rewanżem. W 78 minucie nareszcie udało się – Cristian Menéndez dośrodkował z lewej flanki, jego atakujący kolega Zampedri dograł głową w pole bramkowe, gdzie zmiennik David Barbona mocnym strzałem pod poprzeczkę zmusił do kapitulacji Johana Padillę.

Celebrując gola Barbona był tak uradowany, że wskoczył na ogrodzenie separujące trybuny od boiska, co w Argentynie zdarza się rzadko wśród piłkarzy!

Niestety, po wtórnym objęciu prowadzenia zespół Pablo Lavalléna znów poczuł się nazbyt swobodnie. W 84 minucie rezerwowy gości Bryan De Jesús też głową podobnie, jak drużynowy kolega Borja wyrównał straty.

Końcówka spotkania włącznie z sześcioma doliczonymi minutami to desperacka ofensywa biało-błękitnych, którzy wszelkimi możliwymi sposobami dążyli do wypracowania sobie zaliczki przed własną publicznością. Niestety, totalnie zabrakło im szczęścia. Drugi strzał Barbony zza narożnika pola bramkowego zablokował Padilla, strzał z bliskiej odległości Ignacio Canuto lekko musnął kryjący go defensor i futbolówka minimalnie chybiła obok słupka. Inny joker José Méndez uderzywszy po rozegraniu kornera wycelował w stojącego obok rywala. A szukający drugiego trafienia Zampedri przestrzelił nad bramką otrzymawszy wrzutkę z rzutu rożnego.

Ostatecznie podczas sześciu doliczonych miejscowi nie zdołali zadać trzeciego ciosu i muszą zadowolić się remisem, który wobec rewanżu na andyjskich wysokościach Quito nie jest radosnym dla nich rozstrzygnięciem.

Atlético de Tucumán [ARG] vs El Nacional [ECU] 2:2 (1:1)

Gole – 1:0 Fernando Zampedri (2′), 1:1 Felix Borja (39′), 2:1 David Barbona (78′), 2:2 Bryan De Jesús (84′)

Skład Atlético de Tucumán: Cristian Lucchetti [od 57′ (C)] – Leonel Di Plácido, Bruno Bianchi, Ignacio Canuto, Fernando Evangelista – Nery Leyes – Guillermo Acosta (72′, David Barbona), Luis Rodríguez (C) (57′, Rodrigo Aliendro), Leandro González (62′, José Méndez) – Fernando Zampedri, Cristian Menéndez

Argentyna ostatnimi czasy wyraźnie ma pecha do Ekwadoru. Począwszy od drugiej połowy 2015 i pierwszego w historii wyjazdowego zwycięstwa reprezentacji kraju spod Cotopaxi nad „Albicelestes” w eliminacjach do Mundialu.

W roku ubiegłym River Plate, a później Boca Juniors odpadały z Copa Libertadores przeciwko ekwadorskiemu anonimowi Independiente del Valle. Teraz Atlético de Tucumán mimo olbrzymiej przewagi tylko zremisował u siebie z tamtejszym El Nacional. Czy przełamią ekwadorskie widmo w rewanżu?

Rewanż za tydzień w Quito!

Pozostałe wtorkowe mecze pierwszej rundy eliminacyjnej Copa Libertadores:

Cerro [URU] vs Unión Española [CHI] 2:3 (1:2)

Gole – 0:1 Diego Churín (36′), 1:1 Richard Pellejero (42′), 1:2 Carlos Salom (45+1′), 2:2 Ángelo Pizzorno (77′), 2:3 Sebastián Jaime (89′)

Dowodzony przez legendarnego Martína Palermo zespół chilijskiego Uniónu Española majstersztykiem, a mianowicie golem podcinką z dystansu Sebastiána Jaime w samej końcówce zapewnił sobie cenną zaliczkę przed domowym rewanżem przeciwko zaściankowym Urugwajczykom.

Wszystkie gole dla popularnych „Hispanos” w tym starciu zdobyli Argentyńczycy! „Tytan” Palermo nie jest zatem jedynym akcentem kraju srebra wśród Uniónu Española, który dziś ambicje ma spore – zamierza nie tylko wejść do fazy grupowej, ale także zahaczyć o fazę play-off. A zaznaczmy, iż ten klub swoje poprzednie dwa udziały w Copa Libertadores (lata 2012 i 2014) kończył na 1/8 finału. Wyjście z grupy nie jest zatem dla nich poza horyzontem.

*****************************************************************************

Carabobo FC [VEN] vs Junior [COL] 0:1 (0:1)

Gol – Róbinson Aponzá (32′)

Zwycięzca tej pary będzie walczyć o fazę grupową przeciwko lepszemu dwumeczu El Nacional vs Atlético de Tucumán. Kolumbijski Junior de Barranquilla nie zawiódł w roli faworyta i za sprawą celnego uderzenia z dystansu Róbinsona Aponzy zwyciężył 1:0 na wyjeździe przeciwko wenezuelskiemu debiutantowi o bardzo sympatycznej nazwie.

Comments are closed.