Ostatnia tegoroczna kolejka

Zazwyczaj rozgrywki ligi argentyńskiej stopują do połowy grudnia. Tym razem w drugiej części tego miesiąca odbędzie się jeszcze jedna seria spotkań w efekcie bezsensownej przerwy, jaką zarządziły sierpniowe Igrzyska Olimpijskie i chaos organizacyjny rozgrywek. Czternasta, ostatnia w bieżącym roku kolejka ruszyła! Oto podsumowanie dwóch piątkowych spotkań, w jakich obaj tryumfatorzy przerwali dłuższe serie bez zwycięstwa:

Huracán vs Talleres 1:0 (0:0)

Gol – Lucas Chacana (82′)

Pierwszy raz od początku października zwyciężył Huracán! Łącznie ekipa dowodzona obecnie przez tymczasowego szkoleniowca Néstora Apuzzo doznała serii aż ośmiu kolejnych starć bez wygranej. Nie spisali się szczególnie dobrze, ale wykorzystali szansę i odnieśli skromną victorię 1:0. Autorem jedynego gola był w 82 minucie Lucas Chacana, który wszedł na boisko cztery minuty wcześniej. Trafił do siatki zza pola bramkowego wykańczając rozegranie rzutu wolnego po złym wybiciu futbolówki przez Carlosa Quintanę.

Tuż przed przerwą fatalnie w polu bramkowym głową spudłował eks-snajper drugoligowego All Boys, Germán Lessman (Chacana zastąpił go w 78 minucie). Aczkolwiek chwilę później do ofensywy przeszedł beniaminek. Kuriozalnie pudło zaliczył chilijski atakujący Carlos Muñoz, kiedy chybił nad poprzeczką z pola bramkowego otrzymawszy wrzutkę od Emanuela Reynoso.

W doliczonym czasie zastępujący dziś kontuzjowanego bramkarza Marcosa Díaza zmiennik Matías Giordano sparował bombę z ubocza pola karnego Sebastiána Palaciosa. Wychowanek Boca Juniors nie miał udanego dnia – w 78 minucie pomylił się również celując na boku szesnastki.

„El Globo” zainkasowali trzy oczka i przed końcem roku odbili się nieco od dna. Obecnie zajmują lokatę czwartą od dołu z 11 punktami. Natomiast marsz Talleres w górę klasyfikacji zahamowany, bowiem zostali na dziewiątej lokacie ze zdobytymi 20 oczkami.

*****************************************************************************

Godoy Cruz vs Gimnasia La Plata 0:3 (0:1)

Gole – Nicolás Ibáñez (44′, 55′), Nicolás Contín (85′)

Ależ rychłe odrodzenie Gimnasii! „Los Lobos” po czarnej passie sześciu konsekutywnych meczów bez smaku wygranej, tej nocy zdeklasowali w trudnej do zdobycia Mendozie aż 3:0 tamtejszą ekipę Godoy Cruz. O dziwo aktywniej rozpoczęli zmieceni dziś z powierzchni murawy gospodarze.

Już w 9 minucie pomysłowy atak zakończony uderzeniem w poprzeczkę Facundo Silvy na skraju pola karnego. Minęło półgodziny zawodów, kiedy defensor gości Manuel Guanini wybił z linii bramkowej strzał głową paragwajskiego defensora Diego Viery po wykonaniu kornera przez Nicolása Sáncheza. Później jeszcze niecelna główka Jaime Ayovíego, a także ofiarna interwencja Alexisa Ariasa po strzale wślizgiem Facundo Silvy, jaki otrzymał centrę ze skrzydła od Luciano Abecasisa.

„Winiarze” zdecydowanie przeważali, a tu nagle krótko przed przerwą utracili gola przez własne frajerstwo. Bezmyślne wykonanie autu bramkowego przez Rodrigo Rey’a – krótkie podanie do obrońcy. Od tego futbolówkę przejął Nicolás Contín i dograł do swojego imiennika Ibáñeza, który uderzeniem z pierwszej piłki zaskoczył goalkeepera miejscowych.

W 55 minucie następny lekkomyślnie stracony gol przez Godoy Cruz. Urugwajski stoper gości Sebastián Gorga wykonał daleką wrzutkę w szesnastkę rywali po rzucie wolnym z własnej połowy. Obrona zaspała, a szybszy Ibáñez bez kłopotu drugi raz zaadresował futbolówkę do bramki.

Około dziesięć minut przed finiszem lokalna drużyna zmarnowała szansę do kontaktowego trafienia, bowiem Jaime Ayoví został zatrzymany w akcji sam na sam z Alexisem Ariasem. Scenariusz tego meczu okazał się niesłychanie paradoksalny – gospodarze przeważali, ale nie strzelili nic, natomiast stracili trzy gole na własne życzenie. W 85 minucie złe podanie do tyłu Abecasisa z prawej flanki do niekrytego atakującego Contína, a temu pozostało jedynie wykończyć akcję jeden na jednego z goalkeeperem Rey’em.

Za sprawą dwóch Nicolás’ów drużyna GELP obnażyła błędy defensywy Godoy Cruz. Uczestnik najbliższej edycji Copa Libertadores poniósł drugą pod rząd wtopę u siebie, choć wcześniej na obiekcie Malvinas Argentinas nie uległ od niemal pół roku.

W tabeli ligowej popularny „Expreso de Tomba” zleciał na siedemnastą lokatę, uciuławszy siedemnaście punktów. W nowym roku najpewniej odpuszczą ligę na rzecz kontynentalnego turnieju. Natomiast laplateńczycy kierowani przez Gustavo Alfaro otrząsnęli się z letargu i tą jakże szczęśliwą kanonadą umiejscowili równo pośrodku stawki z oczkiem więcej od swych piątkowych ofiar.

To spotkanie było ostatnim Sebastiána Méndeza w roli szkoleniowca Godoy Cruz. Jednakże ten blamaż nie miał żadnego wpływu na taką, a nie inną decyzję, bowiem podjęta ona została nieco wcześniej. Zwyczajnie po roku pracy w dalekiej Mendozie postanowił zakończyć pracę na zachodzie Argentyny, ponieważ tęskni za rodziną w swym macierzystym Buenos Aires.

Jego epilog na stadionie Malvinas Argentinas był raczej smutny, bowiem zwieńczył ów epizod trzema konsekutywnymi porażkami. Niemniej sensacyjnie wprowadził Godoy Cruz do Copa Libertadores, co bez wątpienia nie zostanie mu zapomniane. 

Comments are closed.