Estudiantes mkną, niczym sztorm!

Oprócz pogromu Boca Juniors nad zaściankowym Temperley sobotniego dnia rozegrano jeszcze pięć spotkań w ósmej kolejce ligi argentyńskiej. Estudiantes zwyciężywszy rzutem na taśmę utrzymali pozycję lidera, kolejną wygraną zanotował beniaminek Talleres i cóż jeszcze wydarzyło się na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej kraju tanga:

Vélez Sarsfield vs Talleres 0:2 (0:1)

Gole – Jonathan Menéndez (39′), Victorio Ramis (90+1′)

Vélez jest obecnie taki słaby, że ponosi sromotną klęskę nawet u siebie przeciwko beniaminkowi. Fakt, że Talleres jak na ligowego nowicjusza dysponują dość silną kadrą, aczkolwiek postawa gospodarzy minionego popołudnia spowodowała załamanie nerwowe niejednego sympatyka popularnych „El Fortín”, którzy jeszcze przed trzema-pięcioma laty byli zarówno narodową, jak i kontynentalną potęgą.

Z początku miejscowi atakowali, lecz fortuna im nie sprzyjała. Bramkarz przyjezdnych Guido Herrera obronił dalekosiężny strzał Jorge Correi, a kilka minut później nie otrzymali ewidentnego rzutu karnego po zagraniu ręką Pablo Guiñazú we własnej szesnastce.

Uciekający strefie spadkowej goście otworzyli rezultat w 39 minucie, kiedy ich najskuteczniejszy napastnik Jonathan Menéndez otrzymał podanie w szesnastkę od Emanuela Reynoso i wykorzystawszy gapę obrońców zaskoczył Fabiána Assmanna w akcji jeden na jednego.

Gospodarze mogli wyrównać u początku drugiej odsłony, aczkolwiek bezpośrednie uderzenie Gonzalo Díaza ze skraju pola karnego wylądowało na poprzeczkę. W 81 minucie zaliczkę gości mógł natomiast podwyższyć Carlos Muñoz. Chilijski napastnik pokusił się znienacka o kozłowany strzał z dalszej odległości i minimalnie chybił nad poprzeczką.

Tuż przed końcowym gwizdkiem Talleres dobili lokalną ekipę. Victorio Ramis również skorzystał na biernej postawie obrony Vélezu i podczas doliczonego czasu przejął dogranie od Juana Ramíreza przed szesnastym metrem i efektownie obrócił się z futbolówką, zwodząc rywala. Atak wykończył celnym niskim strzałem w długi róg.

Klub z Córdoby uciekł strefie spadkowej i mało tego wszedł do czołowej dziesiątki klasyfikacji ligowej. Walka o międzynarodowe puchary to cel nadrzędny „La T”, którzy podnieśli się po falstarcie, odnosząc trzecie konsekutywne zwycięstwo.

*****************************************************************************

Belgrano vs Quilmes 0:0

Bezbramkowy remis oszczędzającego siły na Copa Argentina zespołu Belgrano przeciwko kandydującemu do spadku Quilmes. „Piratas” wyraźnie rozczarowują w lidze podczas bieżącego roku. Tego dnia nie wykorzystali swej przewagi nad słabszym oponentem, a co gorsza odnowiła się kontuzja ich pomocnikowi Gastónowi Álvarezowi Suárezowi, który w trakcie starcia musiał opuścić boisko na noszach.

Wizytę na stadionie Mario Kempesa złożył belgijski fan club Matíasa Suáreza. Nim snajper ten w lipcu bieżącego roku wrócił do ojczystego Belgrano, reprezentował barwy Anderlechtu. Dawni fani przypomnieli o sobie:

„Jak obiecywaliśmy, belgijski TeamSuárez jest na stadionie Mario Kempesa. Naprzód „Ucho” (pseudonim zawodnika), Naprzód „Piraci” (przydomek klubu Belgrano).”

*****************************************************************************

Independiente vs Gimnasia La Plata 0:0

Kryzys Independiente jednak trwa w najlepsze. Można tak stwierdzić, chociaż ich pozycja w tabeli prezentuje się nie najgorzej, bowiem weszli do czołowej piątki tabeli.

Co prawda bezbramkowego remisu z wymagającą Gimnasią wstydzić się nie muszą, ale po grze „Czerwonych Diabłów” można śmiało wnioskować, iż letarg trzyma się ich mocno. Ratować gospodarzy próbował głównie Diego Vera, jednak urugwajskiemu napastnikowi i jego kolegom tym razem nie udało się wpisać do listy strzelców. Nie pomógł też samobój, jak tydzień temu przeciwko Temperley.

*****************************************************************************

Huracán vs Rosario Central 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Ignacio Pussetto (7′), 1:1 Gustavo Colman (52′)

Kiedy konfrontują się te dwa zespoły, ciągle na myśl nasuwa się finał Copa Argentina 2014, w jakim Huracán po bezbramkowym remisie i zwycięskiej serii rzutów karnych spacyfikował teoretycznie silniejszy Rosario Central.

Podczas sezonu 2015 drużyna „El Globo” wywiozła remis 1:1 z ich fortecy Gigante de Arroyito (gdzie Central przez cały ubiegły rok nie przegrali meczu!), a teraz ponownie zremisowali ze sobą takowym rezultatem. Aczkolwiek goście przysłali na Parque Patricios półrezerwowy skład, bowiem szukają się hitowego boju z Boca Juniors w ćwierćfinale krajowego pucharu. Jest to dla nich ostatnio dzwonek do walki o przyszłoroczną Copa Libertadores.

Huracán błyskawicznie objął prowadzenie za sprawą trafienia Ignacio Pussetto. Napastnik sprowadzony z Rafaeli efektownie przedarł się przez kilku obrońców gości i atak zwieńczył wykorzystując szansę jeden na jednego. W 38 minucie autor gola fatalnie chybił nad poprzeczką z okolicy piątego metra.

Natomiast u wstępu drugiej odsłony wyrównanie Central zapewnił Gustavo Colman. Wieloletni zawodnik tureckiego Trabzonsporu ukazał geniusz nie mniejszy, aniżeli Pussetto przy trafieniu inicjującym spotkanie. W 52 minucie wyminął jednego rywala i mając jeszcze trzech przed sobą zaskoczył Marcosa Díaza mocnym uderzeniem pod poprzeczkę w środek bramki.

Ostatecznie drugi garnitur „Canallas” wywiózł remis z obiektu zwanego El Palacio. Obaj uczestnicy tegorocznej Copa Libertadores na chwilę obecną utknęli pośrodku stawki.

*****************************************************************************

Estudiantes La Plata vs Racing Club 2:1 (1:1)

Gole – 0:1 Marcos Acuña (28′), 1:1 Lucas Viatri (33′ – pen.), 2:1 Javier Toledo (90′)

Wysunęli się jako przodownik w wyścigu do mistrzowskiej korony i nie odpuszczają! Trzecią kolejkę z rzędu Estudiantes wymęczyli zwycięstwo nad innym renomowanym zespołem. Dzisiaj jednak dorobili się kompletu punktów po niesłychanie dramatycznej końcówce. Tę hitową batalię osobiście obserwował selekcjoner reprezentacji Argentyny – Edgardo Bauza.

Śledził w szczególności poczynania jednego zawodnika, którego postanowił zabrać ze sobą na najbliższe zgrupowanie. Tym wybrańcem jest Marcos Acuña. Skrzydłowy Racingu w 28 minucie niewątpliwie wywołał podziw u trenera kadry narodowej, gdy sprytnym uderzeniem z rzutu wolnego zza narożnika pola karnego trafił do siatki po palcach Nahuela Losady i goście objęli prowadzenie we włościach lidera.

Aczkolwiek delegacja z Avellanedy krótko cieszyła się zaliczką, bowiem niecałe pięć później Estudiantes otrzymali rzut karny po ręce Emanuela Insúy w obrębie szesnastki. Tego na wyrównanie zamienił Lucas Viatri. Do końca pierwszej połowy Acuña jeszcze straszył defensorów miejscowych, ale nie powiodło mu się ponowne ośmieszenie jej.

Niemal całą drugą odsłonie nacierali Estudiantes i nie dziwota, że summa summarum zwycięskiego gola uzyskali tuż przed upływem regulaminowego czasu. Racing długo odpierał inwazję gospodarzy, ale ostatecznie ich defensywa skapitulowała przed końcem potyczki.

W 90 minucie akcja dwóch zmienników dała „Los Pincharratas” victorię. Chilijski młodzian Jeisson Vargas ofiarnie wywalczył piłkę przy linii autowej i wyprowadził atak. Jego dośrodkowanie w pole bramkowe udanie przeciął kolega z ataku Javier Toledo. Wygrał on pojedynek barkowy z Sergio Vittorem i z najbliższej odległości pokonał Agustína Orióna. Dla wypożyczonego z San Martín de San Juan napastnika to premierowe trafienie w barwach laplateńczyków.

Niemniej tuż przed ostatnim gwizdkiem „Estu” mieli olbrzymiego farta. Uśmiechnął się do nich los oraz… sędzia. W 94 minucie obrońca Jonathan Schunke dotknął futbolówki ręką we własnym polu karnym. Ale rozjemca nie zareagował. Mimo protestu zawodników Racingu chwilę później zarządził koniec meczu.

Drużyna Nelsona Vivasa po bezbramkowym remisie w derbach przeciwko Gimnasii zanotowała trzy wymęczone, jednobramkowe zwycięstwa nad poważanymi ekipami – Rosario Central, San Lorenzo i teraz Racingiem. Za wyjątkiem wspomnianego klasyku La Platy zwyciężyli każde ligowe spotkanie!

Aktualnie liderują ze zdobytymi 22 punktami i jeśli Newell’s Old Boys nie zdołaliby dzisiaj ograć CASLA, wówczas Estudiantes mieliby aż pięć oczek nad drugim zespołem klasyfikacji. Czy niebiosa okażą się aż tak łaskawe dla naczelnej drużyny?

Comments are closed.