Koniec „Złotego Pokolenia”?

Drugi z rzędu przegrany finał Copa America i trzeci w ogóle chyba definitywnie zakończył marzenia Argentyńczyków o zdobyciu ważnego trofeum przez „Złote Pokolenie” argentyńskiego futbolu.

Miał w końcu nastąpić upragniony sukces reprezentacji, lecz znowu się nie udało. I znowu w finale. Po raz drugi z rzędu na przeszkodzie stanęło świetnie zorganizowane Chile. Argentyny miało już nic nie zatrzymać. Albicelestes przebrnęli przez turniej jak burza, miażdżąc po drodze kolejnych rywali, a największa gwiazda – Leo Messi – był w optymalnej formie. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że może to być ostatnia szansa na jakiekolwiek trofeum najlepszego argentyńskiego pokolenia od lat. Piłkarzy o umiejętnościach Messiego, Mascherano, Zabalety, Banegi, Di Marii, Aguero i Higuina Argentyna może nie mieć jeszcze długo.

Pokolenie to aż trzy raz z rzędu znalazło się w finale wielkiej imprezy: 2014 – mundial, 2015 – Copa America, 2016 – Copa America. Wszystkie te finał przegrało, jednak nie sromotnie, bo piłkarsko nie odstawali, ale pod względem fizycznym. W ostatnim finałowym meczu z Chile było po argentyńskich zawodnikach widać, jak bardzo poprzedni finał z tym samym rywalem siedzi im w głowach. Im bliżej rzutów karnych, tym bardziej Albicelestes odczuwali coś na wyraz deja vu. A skończyło się tam samo jak poprzednio – porażką.

Pierwszy nie wytrzymał ten największy, ten, który miał poprowadzić tę reprezentację do końcowego triumfu, a w końcowym pojedynku zawiódł – kapitan Leo Messi. Po końcowym gwizdu wyznał, że poddaje się i kończy karierę reprezentacyjną. Jego psychika nie wytrzymałą kolejnego finału, w którym on i koledzy rozczarowali kibiców i xiebie. Najlepszy piłkarz ostatnich lat zagrał w tym finale słabo, wręcz wpasował się w tło beznadziejnie grającej Argentyny. W serii rzutów karnych podszedł jako pierwszy. Od kapitana oczekiwano pewnego rozpoczęcia strzelania, lecz La Pulga się pomylił. Dobiło to Argentyńczyków kompletnie, potem jeszcze pomylił się Lucas Biglia.

Reprezentacja może się posypać. Po decyzji Messiego, następni będą prawdopodobnie Javier Mascherano i Gonzalo Higuain. O ile napastnik Napoli może na sobie czuć winę po przegranych finałach, to Mascherano był jednym z niewielu, którym zarzucić można mało. Niewykluczone, że z reprezentacją pożegnają się również inni gracze, jak i Gerardo Martino, który przegrał dwa finały Copa America z Argentyną. Możliwe jest również zatrudnienie młodego szkoleniowca z ligi argentyńskiej i całkowite odmłodzenie kadry po Igrzyskach Olimpijskich – zmianę pokoleniową. Chyba nadszedł czas, by o tej reprezentacji zaczęli decydować gracze młodzi, nienaznaczeni ciągłymi porażkami.

5 Comments to "Koniec „Złotego Pokolenia”?"

  1. 27 czerwca 2016 - 17:18 | Permalink

    W tej reprezentacji trzeba coś zmienić. Wprowadzić zmianę pokoleniową, a także zmienić selekcjonera. Wbrew pozorom, obrona, która była zawsze największą bolączką Argentyny, tym razem zagrała najlepiej. I to jak się zmieniła! Pamiętacie poprzednie turnieje? To było zestawienie Zabaleta, Garaty, Otamendi. Mori i Mercado naprawdę dawali radę w defensywie, troszkę mało wsparcia w ofensywie. Do Rojo to ja się niestety chyba nigdy nie przekonam, ale reprezentację budowałbym na Mercado, Otamendim i Morim.

    Co do reszty, to myślę, że warto w reprezentacji zostawić kilku doświadczonych piłkarzy (ale naprawdę, tylko nielicznych), zmienić selekcjonera i wprowadzić na stałe młodych. Taki Lamela naprawdę powinien grać zdecydowanie więcej, bo było widać, że jak wczoraj wszedł, to kilka udanych dryblingów miał. Wszystkich doświadczonych graczy bym nie skreślał. Zostawiłbym jakiegoś i dołożył do tego młodych, utalentowanych. Wtedy ta reprezentacja może zaskoczyć.

    • fixxxer's Gravatar fixxxer
      28 czerwca 2016 - 15:24 | Permalink

      Obrona jest dobra już od mundialu. Zawodnicy się zmieniają, ale jest solidna bardzo.

      • Ed's Gravatar Ed
        28 czerwca 2016 - 15:51 | Permalink

        Obrona na Mundialu 2014 też była najmocniejszym punktem kadry, no i środkowy pomocnik Mascherano. Ponadto faktycznie ostatnimi czasy to jest jedyna stabilna formacja Argentyńczyków. Napad zbytnio opierał się na Messim. A kiedy Di Maria nabierał formy w ważnych meczach i odwodził często Leosia, to nagle kontuzja wszystko burzyła. Moim zdaniem Lamela, Lavezzi i Banega powinni zostać. Aczkolwiek Aguero i Pipitę won, bo z tych napastników w kadrze już nic nie będzie. W klubach strzelają jak natchnieni, ale w reprezentacji dołują strasznie. Może Pipita zdobył 4 gole na CAC, co zdaje się być dobrym wynikiem, ale z tego skoro w decydujących momentach liczyć na niego nie można….

        • fixxxer's Gravatar fixxxer
          28 czerwca 2016 - 21:36 | Permalink

          Ja bym SIę Banegi również pozbył. On już miał dość szans. Na poprzedniej COpie to on spudłował karnego, obok Higuaina.

  2. fixxxer's Gravatar fixxxer
    27 czerwca 2016 - 20:35 | Permalink

    Martino grał trzy finały Copy pod rząd. Jest tak samo przegrany jak reszta.
    Ja tam w finale żadnych pozytywów nie widziałem. Po prostu CHile było druzyną, a Argentyna jak zwykle zbieraniną gwiazdorów. To był najgorszy z tych 3 finałów. Zresztą tylko pierwszy był dobry. Bo był. Zabrakło szczęścia.

Comments are closed.