Ruszyła kolejka derbowa!

Dwunasta seria spotkań ligi argentyńskiej, jaka rozpoczęła się piątkowej nocy jest tzw. derbową. Rozgrywane są największe klasyki Primera División de Argentina między klubami z przeciwnych grup oraz pary „derbowe” dobrane losowo tzn. jeśli dany zespół nie posiada odwiecznego rywala na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, to wtedy dobiera mu się oponenta uwzględniając położenie regionalne. Minionej nocy stoczono trzy takie pojedynki. Oto relacja z nich:

Atlético de Rafaela vs Patronato 3:1 (0:1)

Gole – 0:1 Sebastián Bertoli (6′ – pen.), 1:1 Federico Anselmo (47′ – pen., 64′), 3:1 Ignacio Pussetto (68′)

Mizerna obecnie Rafaela nieoczekiwanie ograła 3:1 na swoim terenie Nuevo Monumental wymagającego beniaminka Patronato i oddaliła się od strefy spadkowej. Zespół Juana Manuela Llopa zwyciężył 3:1, dokonując virady w drugiej części. Na przerwę w lepszych nastrojach schodzili gracze debiutanta.

Już w 4 minucie Patronato otrzymało kontrowersyjny rzut karny, bowiem weteran obrony miejscowych Víctor López rzekomo sfaulował atakującego Mauricio Carrasco. Trzeci raz w tej kampanii jedenastkę wykorzystał bramkarz Sebastián Bertoli.

Pozostałą część pierwszej odsłony gospodarze szukali wyrównania. Już kilkadziesiąt sekund później Rafaela mogła odrobić deficyt – nieudana próba wybicia futbolówki przez Jonathana Ferrariego z pola bramkowego i na piątym metrze strzelał Federico Anselmo, lecz Lautaro Geminiani brawurowo wybił piłkę z linii bramkowej.

Bertoli natomiast wspaniale interweniował przy strzałach Gabriela Moralesa oraz zastopował wychodzącego sam na sam Anselmo. Tuż przed kwadransem odpoczynku z kolei wysilić się musiał jego vis-a-vis Axel Werner, kiedy sparował bombę pod poprzeczkę autorstwa Carrasco.

Coraz rozpaczliwiej walcząca o utrzymanie „La Crema” wyszła na drugą połowę rozgniewana i pełna furii. Od razu po gwizdku arbitra inicjującym drugie 45 minut rzucili się do odrabiania strat. Momentalnie uzyskali swój rzut karny po faulu dwójki obrońców na Ignacio Pussetto. Do wapna podszedł aktywny dziś Federico Anselmo, z niego trafiając na 1:1.

Wychowanek Estudiantes La Plata miał dzisiaj swój dzień. W 64 minucie zdobył gola numer dwa, dającego miejscowym prowadzenie. Ładny atak pozycyjny Rafaeli, który Anselmo wykończył w polu bramkowym bezpośrednim wręcz muśnięciem piłki, a z boku szesnastki asystował mu Gabriel Morales.

Kropkę nad „i” postawił jego kolega w ataku Ignacio Pussetto. Cztery minuty po drugiej bramce Anselmo ów napastnik przejął złe wybicie defensora, po długiej ladze od Nelsona Beníteza. Następnie wybiegł jeden na jednego z Bertolim i wykorzystał dogodną szansę – futbolówka po palcach wiekowego goalkeepera wturlała się do siatki.

Dla Rafaeli to dopiero druga wygrana podczas tej kampanii i pierwsza od 11 spotkań! W tabeli grupy 2 nadal są przedostatni, bowiem 8 punktów zgromadzonych przez prowincjuszy to mało na etapie końcówki sezonu. Ważne dla nich jest natomiast ucieknięcie spod topora strefy spadkowej.

Patronato aktualnie jest bezpieczne, ale jeszcze nie może być całkiem spokojne o utrzymanie – w grupie 1 są dziesiąci, zdobyli 13 oczek.

***

Vélez Sarsfield vs Argentinos Juniors 1:0 (0:0)

Gol – Lautaro Gianetti (90′)

Vélez w lutym rozbił 3:0 aktualnie ostatnią drużynę tabeli „descenso” na jej terenie. Tym razem upadły gigant wymęczył skromne 1:0 dzięki bramce u samego epilogu spotkania. Tuż przed końcem regulaminowego czasu dośrodkowanie z rzutu rożnego Santiago Stelcaldo i głową do siatki drogę odnalazł utalentowany stoper Lautaro Gianetti. To jego premierowy gol w profesjonalnej karierze.

U prologu starcia gospodarze też mieli ciekawą sytuację podbramkową – już w 13 minucie Fabricio Alvarenga otrzymał świetne dośrodkowanie od Hernána Toledo (tego, który zdobył bajecznego gola w poprzednim meczu tych drużyn), lecz fatalnie chybił głową nad poprzeczką w polu bramkowym.

A jakim cudem Braian Romero nie wyleciał za okropny faul na Damiánie Pérezie przed linią autową boiska?! Niestety, argentyńskie klimaty pod względem „koszenia” rywali są zbliżone do tych, jakie znamy z boisk angielskich… Dobrze, że lewemu obrońcy Vélezu nic się nie stało i mógł kontynuować zawody.

Chwilę przed utratą gola outsider sam mógł zadać cios – doświadczony Federico Insúa bez namysłu huknął zza szesnastki, lecz niecelnie. Gdyby udało mu się, to pokonałby swój były klub. Wiele wskazuje, iż „El Pocho” zwieńczy swą karierę spadkiem do drugiej ligi. Argentinos Juniors nadal tkwią na dnie tabeli spadkowej i są coraz bliżej degradacji do Primera B Nacional…

Natomiast „El Fortín” jakby się uprzeć mogą jeszcze powalczyć o awans do Copa Libertadores 2017. Szóste miejsce w grupie, 18 punktów – tylko trzech brakuje do lokat honorowanych udziałem w elitarnym turnieju. Moim zdaniem są zbyt mało doświadczeni, ale kto wie może zaskoczą…

***

Olimpo vs Aldosivi 2:1 (0:0)

Gole – 1:0 Orlando Gaona Lugo (51′), 2:1 Franco Troyansky (78′), 2:1 Juan Dinenno (81′)

Ważny krok w stronę utrzymania dla Olimpo. Team z Bahía Blanca zwyciężył 2:1, czym nieco zrewanżował się delegatom z Mar del Platy za klęskę 0:3 podczas inauguracyjnej kolejki. Jednocześnie opuścił ostatnią lokatę grupy 1.

Pierwsza część starcia należała do Aldosivi. „Rekiny” stworzyły sobie jednak tylko jedną ciekawszą okazję, kiedy Sebastián Penco chybił zza piątego metra będąc obstawionym przez defensora gospodarzy. Nie zdołał spożytkować dogrania z ubocza od Neriego Bandiery.

Start drugiej połowy opóźnił się o 28 minut ze względu awarii oświetlenia na stadionie Roberto Carminattiego. Piłkarze mieli zatem więcej czasu, aby wyszykować się do ostatnich trzech kwadransów.

Sześć minut po gwizdku arbitra oznajmiającym inaugurację drugiej części Olimpo storpedowało bramkę Matíasa Vegi. Paragwajski atakujący z przeszłością w Boca Juniors – Orlando Gaona Lugo samodzielnie, niczym taran wyminął defensorów rywala i znalazł się sam na sam z goalkeeperem, którego mimo brawurowej interwencji wślizgiem Ismaela Quileza pokonał niskim uderzeniem obok nóg.

Konfrontacja była ogółem zacięta, lecz to „Aurinegros” okazali się lepsi. W 78 minucie efektowna wrzutka kapitana Néstora Moiraghiego przed pole bramkowe, gdzie urugwajski zawodnik Pablo Míguez podał na wolną przestrzeń do Franco Troyanskiego, a 19-latkowi zostało tylko wykończyć akcję z najbliższej odległości.

Aldosivi kilkadziesiąt sekund później zanotował przynajmniej honorowe trafienie. Centra z kornera od Ramiro Ariasa, po jakiej wślizgiem w obrębie pola bramkowego rozmiar wtopy gości zmniejszył Juan Dinenno.

Zespołowi Fernando Quiróza nie udało się jednak uratować remisu. Olimpo przełamało mur indolencji po serii czterech konsekutywnych meczów bez wygranej i oddala się od strefy spadkowej. W tabeli grupy 1 ekipa Cristiana Díaza jest jedenasta, a zdobyła punktów 12 – o jeden mniej aniżeli „Tiburones” w grupie 2.

Comments are closed.