Central wreszcie pokonany u siebie!

Stało się! Forteca Gigante de Arroyito została złupiona pierwszy raz od niemal 1,5 roku! Vélez Sarsfield ograł na wyjeździe Rosario Central. I to jeszcze po jakim finiszu. Przegrywając 1:2 do 88 minuty odwrócili wynik w doliczonym czasie spotkania zwyciężając 3:2! Urugwajski joker Diego Zabala przebojem strzelił dwa gole pod koniec. Oto podsumowanie niedzieli:

Grupa 1:

Rosario Central vs Vélez Sarsfield 2:3 (1:1)

Gole – 1:0 Marco Ruben (18′), 1:1 Santiago Stelcaldo (38′), 2:1 Giovani Lo Celso (75′), 2:2 i 2:3 Diego Zabala (88′, 90+2′)

Thriller! Mogący odzyskać fotel lidera grupy 1 zespół Rosario Central wyraźnie zlekceważył przegrywający ostatnimi czasy Vélez. Goście sprawili im bolesnego psikusa pod koniec meczu, gdy przegrywając 1:2 odrobili tę stratę w ostatniej siedmiu minutach i zwyciężyli 3:2!

Można rzec, wykopali ich z fotelu lidera. I na dodatek Vélez przerwał długą passę „Canallas” bez wpadki na własnym stadionie, jaka trwała od listopada 2014. Łącznie stanęła na 23 konsekutywnych meczach!

Oczywiście jak na horror przystało – pierwotnie nic nie zapowiadało tego burzliwego obrotu spraw. Zaczęło się od horrendalnego incydentu, gdy obrońca delegatów – Lautaro Giannetti po zderzeniu z Marco Rubenem przy narożniku boiska trafił w bannery reklamowe. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.

W 18 minucie Marco Ruben celną główką przeciął centrę ze skrzydła od Waltera Montoyi i dał prowadzenie Central, zdobywając swą 6. bramkę w tegorocznej kampanii.

Ale kilka minut później skompromitował się obrońca gospodarzy Javier Pinola, który bezsensownie uderzył po twarzy Fabiána Cubero i obejrzał czerwoną kartkę, czym idiotycznie osłabił swą drużynę.

Dalszy etap pierwszej części stał się znakiem ataków Vélezu, którzy zdołali wyrównać w 38 minucie. Gapa defensywy – Yamil Asad dograł w szesnastce do Santiago Stelcaldo, który uciekł defensorom i efektownie przerzucił futbolówkę nad bramkarzem Manuelem Garcíą.

Wydawało się, że na tym koniec popisów „Fortíneros” dziś, bowiem w 55 minucie czerwień zainkasował także ich weteran środka pola Leandro Somoza. Liczebność składów ponownie była identyczna, a Central odzyskał inicjatywę. Efektem tego w 75 minucie Giovani Lo Celso celnym uderzeniem przy słupku ze skraju pola karnego zaskoczył Alana Aguerre.

Central znów poczuło się zbyt swobodnie. To się na „Canallas” zemściło. Sprawy w swoje ręce wziął Diego Zabala, który wszedł na boisko chwilę przed utratą drugiej bramki przez swoją ekipę. W 88 minucie łysy Urus wykorzystał centrę od Fabricio Alvarengi z ubocza pola karnego i uderzeniem w polu bramkowym zaskoczył Garcíę.

Natomiast podczas doliczonego czasu wspaniała kontra gości po przejęciu złego podania rywala na połowie boiska. Atak pozycyjny Nicolása Delgadillo, który zagrał do Zabali, a Urugwajczyk wykiwał obrońcę miejscowych na przestrzeni pola karnego i zwieńczył akcję celnym niskim uderzeniem w długi róg.

Aczkolwiek u Diego Zabali po meczu zdiagnozowano kontuzję uda, przez którą snajper będzie musiał pauzować trzy tygodnie. Szybko zdrowie zgasiło jego entuzjazm…

To nie był koniec wrażeń, albowiem w piątej – ostatniej doliczonej minucie Lautaro Giannetti, który mimo wspomnianego wypadku u prologu spotkania rozegrał przyzwoite zawody wybił głową z linii bramkowej desperackie uderzenie wślizgiem José Luisa Fernándeza.

Takiego kubła zimnej wody Central nie doznał od porażki w finale zeszłorocznej Copa Argentina. Tylko, że tam Boca obezwładniła ich przy pomocy arbitra. Tu natomiast Vélez odniósł całkiem uczciwe i zasłużone zwycięstwo.

Gigante de Arroyito w Rosario nie jest już niezdobytą twierdzą. Przeciętny obecnie „El Fortín” dokonał miłej sensacji i zbliżył się do naczelnej piątki grupy 1. Central zaprzepaściło szansę, by wrócić na fotel lidera.

A nie będzie im łatwo o to za tydzień, bowiem stoczą wyjazdowy bój z San Lorenzo. Hit między dwoma teamami, które teraz uzupełniają podium, mając 18 oczek zgromadzonych. A obie ekipy przedtem będą wymęczone po Copa Libertadores. Zapowiada się bój dla prawdziwych twardzieli! 

***

Belgrano vs Gimnasia La Plata 3:0 (0:0)

Gole – Fernando Márquez (63′), Jorge Velázquez (83′), Iván Etevenaux (89′)

Belgrano odbija się od dna i gromi 3:0 walczącą o czołowe lokaty Gimnasię La Plata. W pierwszej połowie tempo zawodów było raczej ospałe, ale po przerwie „Piratas” zdeklasowali laplateńczyków.

Pierwszą groźniejszą okazję w 36 minucie stworzył sobie Claudio Bieler, kiedy otoczony defensorami obił poprzeczkę próbą lobu po rozegraniu rzutu wolnego. GELP nie miała wiele do zaoferowania – jeden kąśliwy strzał z narożnika szesnastki oddał Walter Bou, lecz zaliczył tylko boczną siatkę.

Otwarcie wyniku nastąpiło w 63 minucie – Guillermo Farré dośrodkował w szesnastkę, gdzie głową futbolówkę w pole bramkowe skierował Bieler, a wysunięty napastnik Fernando Márquez z bliskiej odległości uprzedził Enrique Bolognę znajduję drogę do celu.

Ekipa z Córdoby sumiennie zwiększała swoją przewagę nad „Wilkami”. Dwadzieścia minut po objęciu prowadzenia, podwyższyli je. Świetny atak pozycyjny – Márquez zagrał na wolną przestrzeń do Jorge Velázqueza, któremu pozostało udanie wykończyć akcję sam na sam z bramkarzem.

Tuż przed upływem regulaminowego czasu „Piratas” sfinalizowali pogrom. 89 minuta – Iván Etevenaux otrzymał podanie od Mario Bolattiego przed 16 metr i kapitalnym uderzeniem w długi róg nie dał niczego do powiedzenia Bologni. Najskuteczniejszy zawodnik Belgrano podczas tej kampanii imponuje również urodą swoich goli.

Dla Belgrano tak brawurowe przełamanie się dało im odskocznię do środka tabeli. Aktualnie drużyna Ricardo Zielinskiego okupuje 11 miejsce, gromadząc 10 punktów. Natomiast Gimnasia zmarnowała szansę na przybliżenie się do miejsc premiowanych Copa Libertadores.

Grupa 2:

Argentinos Juniors vs Newell’s Old Boys 0:0

Brak zwycięstwa dla Argentinos Juniors w starciu przeciwko rozczarowującym Newell’s Old Boys to niestety spory cios dla „El Bicho”, bowiem ciągle okupują dno tabeli spadkowej ex-aequo z Sarmiento. Miejscowi bardzo się starali, ale nie zdołali stawić czoła broniącemu jak w transie Luciano Pocrnjicowi. W 33 minucie zatrzymał on jedenastkę autorstwa Luciano Cabrala.

Zdecydowanie bramkarz kolejki! Kto by pomyślał, że nominalnie trzeci goalkeeper NOB będzie tak wspaniale interweniował przy kontuzjach swoich kolegów Ezequiela Unsaina oraz Sebastiána D’Angelo!

AJ nie sprostali Pocrnjicowi i nadal zamykają klasyfikację grupy 1. Raúl Sanzotti musi wstrząsnąć swymi podopiecznymi, tylko czy wystarczy mu wprawy? Przypomnę strateg ten dopiero zaczyna karierę w swoim fachu. Drużyna z Rosario plasuje się niewiele wyżej – Diego Osella raczej nie jest odpowiednim materiałem na jej trenera. 

***

Aldosivi vs Racing Club 2:1 (0:1)

Gole – 0:1 Roger Martínez (10′), 1:1 Neri Bandiera (63′), 2:1 Sebastián Penco (90+1′)

Niespodziewany tryumf Aldosivi nad Racingiem Club osiągnięty golem w ostatniej minucie! „La Academia” jednak oszczędza siły na klasyk z Boca w Copa Libertadores i wyraźnie odpuściła tę potyczkę.

Nic nie zwiastowało sensacji u początku zawodów, bowiem już w 10 minucie kolumbijski skrzydłowy Roger Martínez dał Racingowi zaliczkę, trafiając do pustej siatki sprzed 5. metra po otrzymaniu asysty od Facundo Pereyry.

Kolumbijczyk mógł zanotował swe trafienie w 30 minucie, lecz nie zdołał wykorzystać szansy jeden na jednego z Matíasem Vegą, który ofiarnie zatrzymał jego szarżę.

Racing nie dość, że ostatecznie potracił tu cenne punkty, to jeszcze ich zawodnicy musieli udać się do gabinetu lekarskiego w trakcie spotkania. Przez uraz murawę szybciej musiał opuścić Francisco Cerro. Aczkolwiek wcześniej „Tiburones” mieli podobny kłopot, bowiem zdrowie nie dopisało ich Gastónowi Díazowi (swoją drogą obie drużyny tutaj miały swojego Gastóna Díaza).

Aldosivi długo szukało wyrównania. Tuż po przerwie ze skraju pola karnego fatalnie nad poprzeczką chybił Martín Rivero, chcąc wykorzystać złą interwencję Sajy.W 59 minucie jeszcze lepszej okazji dostąpił Sebastián Penco, ale chybił po główce z piątego metra.

Aż udało się „Rekinom” ugryźć w 63 minucie. Neri Bandiera wykorzystał złe wybicie obrońcy i mocnym uderzeniem zza szesnastki zmusił do kapitulacji Sebastiána Saję. Jego drugi gol pod rząd, bowiem tydzień wstecz ukąsił również Newell’s Old Boys (wtedy także wyrównał na 1:1).

Wiekowy bramkarz w 80 minucie mógł przywrócić „La Academii” korzystny rezultat, lecz wówczas fatalnie przestrzelił nad poprzeczką z rzutu karnego. Nie dołączył do swych kolegów po fachu Bertoliego (Patronato) i Ardente (San Martín), którzy w tej kolejce wykorzystywali jedenastki.

Kiedy zdawało się, że m Mar del Plata padnie remis 1:1, to nagle Racing sam sobie zafundował druzgocącą chłostę pod koniec. Brak komunikacji między defensorami przy rozgrywaniu futbolówki przy własnym polu karnym – głupia strata piłki przez Luciano Aueda we własnej szesnastce, co skrzętnie wykorzystał Sebastián Penco i celnym strzałem w okienko rozstrzygnął losy meczu na korzyść Aldosivi.

To szok dla Racingu, że pod sam koniec jakąkolwiek zdobycz punktową zabrał im … były napastnik Independiente. Trzeba jednak zaznaczyć, iż bardzo pracował na tego gola.

Aldosivi umocniło się w środku klasyfikacji dzięki zaskakującej wygranej. Zaś Racing tą porażką chyba przekreślił się z grona walczących o mistrzostwo – nadal są siódmi ze zdobytymi 15 oczkami, czyli punkt przed Boca, z którą zaraz grają na arenie Copa Libertadores.

Teoretycznie dwie najsilniejsze ekipy grupy 2 muszą poświęcić się tegorocznemu Pucharowi Wyzwolicieli oraz Copa Argentina, jeśli nie chcą utracić przywileju regularnej gry co 3 dni w pierwszej połowie 2017 roku.

Comments are closed.