Godoy Cruz idzie na mistrza Argentyny?

Sześć niedzielnych meczów 9. kolejki Torneo de Transición przyniosło wielkie emocje. San Lorenzo odrobiło dwubramkową stratę przeciwko Belgrano wygrywając ostatecznie 3:2, natomiast Godoy Cruz – drużyna zachodu Argentyny, która przez dwa ubiegłe sezony była zwykłym średniakiem zdaje się snuć bardzo ambitne mistrzowskie plany. Zostali bowiem liderem grupy 1 demolując 4:1 na wyjeździe Vélez Sarsfield.

Grupa 1:

San Lorenzo de Almagro vs Belgrano 3:2 (2:2)

Gole – 0:1 i 0:2 Sebastián Luna (27′, 30′), 1:2 Sebastián Blanco (39′), 2:2 Ezequiel Cerutti (41′), 3:2 Fernando Belluschi (58′)

Wreszcie przebudziło się San Lorenzo! Po dwóch kolejkach wpadkach z Arsenalem i Quilmes zanosiło się na kolejne upokorzenie. Tym razem przeciwko Belgrano, które w tym sezonie jeszcze nie zwyciężyło żadnego wyjazdu. „Cuervos” przegrywali z nimi już 0:2 po półgodzinie zawodów, ażeby jeszcze przed przerwą odrobić ten deficyt, a po niej przypieczętować victorię!

Z początku dominowali miejscowi. W 16 minucie bliski trafienia głową dla nich był Sebastián Blanco, acz minimalnie chybił celując w długi róg. Belgrano dotkliwie skarciło CASLA za indolencję.

Goście z Córdoby tuż przed upływem pierwszych półgodziny starcia doznali jakieś niespodziewanej furii i dwukrotnie ukąsili San Lorenzo. W 27 minucie wynik otworzył Sebastián Luna, finalizując kontratak uderzeniem pod poprzeczkę z pięciu metrów.

Jeszcze absurdalniej wyglądało jego trafienie drugie. Kilkadziesiąt sekund później chciał dośrodkować z rzutu wolnego, ale futbolówki po drodze nikt nie musnął, a ta jakoś wczołgała się do siatki. Były pomocnik Sarmiento de Junín zaliczył niezłą passę.

Aczkolwiek nie wystarczyło to do ogrania klubu papieża Franciszka. Gospodarze szybko zareagowali na serię ciosów od Belgrano. W 39 minucie Sebastián Blanco otrzymał dośrodkowanie lewą flanką od Lautaro Montoyi i tutaj celną główką w polu bramkowym dał impuls do nadrabiania deficytu.

Gonitwa została zwieńczona dosłownie sekundy później! Centra z rzutu wolnego od Fernando Belluschiego i próba uderzenia szczupakiem Nicolása Blandiego na boku, która okazała się dograniem, bowiem trafiła pod nogi Ezequiela Ceruttiego, który z najbliższej odległości posłał ją do bramki. Tak więc Cerutti pierwszy raz wpisał się na listę strzelców w barwach „Azulgrany”.

Druga połowa także była wyrównana. Lecz trzy punkty zostały na stadionie Nuevo Gasometro. A przy dużej atencji niebios zagwarantował to Fernando Belluschi. Jego strzał z dystansu odbił się rykoszetem od defensora rywali, co zmyliło wiekowego Juana Carlosa Olave, a piłka zmieniając kierunek lotu ponownie zatrzepotała w siatce.

Progres San Lorenzo to awans na piątą lokatę grupy 1. Tylko trzech oczek brakuje im do wicelidera Rosario Central. Natomiast Independiente ustępują jedynie gorszym bilansem bramkowym. Może ekipa Pablo Guede jeszcze powalczy o mistrzostwo, ale to uzależnione jest od ich rezultatu w fazie grupowej Copa Libertadores.

To brzmi sensacyjnie, jednakże Belgrano opadła już niemal na dno grupy 1. Tylko punkcik więcej zgromadzili od będącego ostatnim Sarmiento.

***

Vélez Sarsfield vs Godoy Cruz 1:4 (1:0)

Gole – 1:0 Maxi Romero (29′), 1:1 i 1:4 Jaime Ayoví (56′, 81′), 1:2 Santiago García (72′), 1:3 Javier Correa (78′)

I to nie jest pierwsze tak wysokie zwycięstwo Godoy Cruz na El Fortín de Liniers. Równie wysokie osiągnęli tu w drugiej połowie 2014 roku, także podczas Torneo przejściowego.

„Winiarze” dokonali jeszcze bardziej burzliwej virady, aniżeli San Lorenzo. Wszystko to albowiem na przerwę schodzili przegrywając. W 13 minucie mogli zadać cios, ale Alan Aguerre odbił uderzenie z rzutu wolnego Guillermo „Pola” Fernándeza.

Vélez objął prowadzenie w 29 minucie – daleki wykop Aguerre na własnej połowie, odegranie głową w pole karne, gdzie odnalazł się Maxi Romero. 17-latek pokonał Rodrigo Rey’a mocnym uderzeniem w długi róg.

Godoy Cruz długo nie umiał przełamać się. Udało się dopiero w 56 minucie – Facundo Silva huknął z dystansu o poprzeczkę, ale ze skuteczną dobitą nadbiegł Jaime Ayoví.

W bardzo podobnych okolicznościach „El Bodeguero” zdobył gola dającego wynik korzystny. Silva znów obił poprzeczkę, ale tym razem po główce, a dobitkę wykonał Santiago García. Dla Urusa to już siódmy gol podczas tej kampanii.

Drużyna z Mendozy osiągnęła dwubramkową zaliczkę w 78 minucie, bowiem joker Javier Correa otrzymał fantastyczną asystę piętą od Facundo Silvy i pokonał Aguerre niskim strzałem zza pola karnego.

Kanonadę trzy minuty później sfinalizował Jaime Ayoví. Ekwadorczyk drugi raz wpisał się na listę strzelców, dobijając z bliska na pustą bramkę centrę od kapitana Fernando Zuquíego i ustalił wynik konfrontacji na 4:1 dla gości.

Godoy Cruz wykorzystał piątkowe potknięcie Rosario Central i teraz to ekipa Sebastiána Méndeza okupuje fotel lidera grupy 1, zgromadziwszy 20 punktów. Czy długo utrzymują naczelną lokatę?

***

Sarmiento de Junín vs Independiente 0:0

Tylko bezbramkowym „Inde” na terenie drużyny będącej w strefie spadkowej. Zamiast przybliżenia się do czołowej dwójki ekipa z Avellanedy spadła na czwartą lokatę za Arsenal. O dziwo to Sarmiento był bliżej całej puli – już w 15 minucie urugwajski bramkarz Martín Campaña i obrońcy ledwie wybronili się przed naporem miejscowych.

W 34 minucie za to nie bez kłopotów obronił mocne uderzenie Fabio Álvareza z ubocza szesnastki. U początków drugiej części Independiente zaczęło atakować – Leandro Fernández jednak nie wycelował na pustą bramkę wślizgiem, Emiliano Rigoni natomiast chybił bezpośrednim uderzeniem z ubocza pola karnego, mając przed sobą kilku defensorów.

Bezbramkowy rezultat nikogo nie kręci – „Czerwone Diabły” za sprawą dość głupiego remisu zleciały z podium. Sarmiento ciągle jest ostatnie zarówno w swej grupie, jak i co gorsza w tabeli spadkowej.

Grupa 2:

Newell’s Old Boys vs Aldosivi 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Nehuén Paz (27′), 1:1 Neri Bandiera (77′)

W Rosario podział punktów. 1:1 między rozczarowującymi od dwóch lat Newell’s Old Boys, a zaściankowym Aldosivi. „Trędowaci” zgodnie z oczekiwaniami rozpoczęli szturmowanie. Najpierw, w 24 minucie przed ich ofensywą goście jakoś stawili czoła. Bramkarz Matías Vega sparował uderzenie Daniela Manciniego, a dobitkę Maxiego Rodrígueza tuż z linii bramkowej wybił obrońca.

Aczkolwiek trzy minuty później Aldosivi nie miało już tyle farta – Nehuén Paz przejął dogranie zza 16 metra od Diego Mateo, a następnie w centrum szesnastki zaskoczył Vegę (Campodónico tym razem zasiadł na ławce) mocnym strzałem w okienko.

NOB rzucili się do podwyższenia rezultatu. Vega przed przerwą musiał rzucać się, aby wybić strzał Maxiego w długi róg. Gwiazdor rosarimskiej ekipy nie miał dzisiaj radosnego dnia.

A „Los Tiburones” podczas drugiej części wykorzystali bierność gospodarzy. W 77 minucie Neri Bandiera przejął dośrodkowanie Santiago Rosalesa, którego nie zdołał wybić Paz i wykorzystał okazję sam na sam z Luciano Pocrnjiciem.

Obie ekipy zajmują lokaty w dolnej połówce klasyfikacji. Aldosivi jest dziewiąte, a Newell’s Old Boys dopiero trzynaści. Nota bene ani jedni, ani drudzy jeszcze nie zwyciężyli żadnego wyjazdu w 2016.

***

San Martín de San Juan vs Argentinos Juniors 2:0 (1:0)

Gole – Javier Toledo (25′, 90+2′)

Nie tylko Godoy Cruz szaleje spośród klubów zachodnioargentyńskich. Wysokie notowania zbiera także ich lokalny rywal San Martín de San Juan. Bohaterem „Verdinegros” został Javier Toledo, który zdobył obie bramki przeciwko zamykającym stawkę Argentinos Juniors. Jednocześnie zluzował on Emanuela Deninga na szczycie klasyfikacji goleadorów własnej drużyny, bowiem odnotował trafienia numer pięć i sześć w obecnych rozgrywkach.

Prowadzenie San Martín osiągnął po 25 minutach zmagań. Lewą flanką w szesnastkę wbiegł Daniel González wyłożył podanie Toledo przed linię boczną pola bramkowego, a ten mocnym niskim strzałem w długi róg zmusił Federico Lanzillotę do wyciągania futbolówki z siatki.

Chociaż nie ukrywajmy, iż drużyna Pablo Lavalléna (który został wyrzucony wczoraj przez sędziego za wtargnięcie na murawę) musiała się namęczyć, ażeby ostatecznie zainkasować dziś trzy oczka przeciwko ostatniej drużynie grupy 2. U prologu drugiej części ich goalkeeper Luis Ardente zatrzymał groźny rzut wolny autorstwa Gonzalo Piovy.

Serca lokalnych hinchas raz jeszcze zadrżały w 70 minucie, gdy Esteban Rolón minimalnie chybił swym uderzeniem z dystansu. W doliczonym czasie San Martín podwoił jednak rozmiar tryumfu – chilijski zmiennik Emilio Hernández posłał długą lagę z połowy boiska do niekrytego Toledo, a temu pozostało jedynie pokonać wybiegającego z bramki Lanzilllotę.

W szeregach „Zielono-Czarnych” już teraz pojawiają się głosy, iż to najlepszy sezon w dziejach klubu! Wysokie jak na zeszłorocznego beniaminka piąte miejsce, ze zgromadzonymi 16 punktami i tylko jedna poniesiona porażka! Dla samej Boca to wyróżnienie, że są obecnie jedynymi, którzy ograli sensacyjny San Martín, jeszcze na ich twierdzy!

Klasyk międzygrupowy:

Defensa y Justicia vs Arsenal de Sarandí 0:1 (0:1)

Gol – Mariano Barbieri (9′)

Arsenal ogrywa na wyjeździe rewelację początku sezonu DyJ. Autorem zwycięskiego gola u samego wstępu był, co ciekawe były zawodnik „Sokołów” – Mariano Barbieri. Szybkie rozegranie rzutu wolnego, dośrodkowanie Claudio Corvalána w pole karne na bok, gdzie Marcos Curado, zagrał na piąty metr, a Barbieri wykorzystując złe ustawienie bramkarza Pablo Santillo znalazł drogę do niemal pustej bramki. Oczywiście trafienia nie celebrował.

Kapitalna w początkowej fazie sezonu Defensa y Justicia zgodnie z moimi rokowaniami stoczyła się. Szukali wyrównania, lecz bez efektów. Tutaj ich nieudana próba wyminięcia defensywy „El Viaducto” oraz pod sam koniec obrońca Alexander Barboza huknął o słupek zza 16 metra, a dobitka kolumbijskiego atakującego Humberto Osorio była niecelna. To już ich trzecia konsekutywna porażka. Ekipa Ariela Holana straciła błysk.

Arsenal dla odmiany wskoczył na najniższy stopień podium i tylko dwóch oczek brakuje im do wicelidera Rosario Central i czterech do liderującego Godoy Cruz. Czyżby podopieczni przełomowego Sergio Rondiny faktycznie walczyli o przyszłoroczną Copa Libertadores? 

Comments are closed.