Udany rewanż za finał Copa América!

Argentyna dokonując virady zwyciężyła 2:1 na wyjeździe z Chile w meczu piątej kolejki eliminacji Mistrzostw Świata 2018! Podopieczni Gerardo Martino zdobyli Santiago, rehabilitując się tym samym za przegrany finał ubiegłorocznej Copa América. „Albicelestes” nareszcie znaleźli się wśród miejsc premiowanych awansem do elitarnego turnieju!

Derby południa zielonego kontynentu rozpoczęły się dla Argentyńczyków koszmarnie. Już w 10 minucie Chilijczykom prowadzenie dał Felipe Gutiérrez celną główką przecinając dośrodkowanie z kornera od Fabiána Orellany.

Na szczęście goście odrobili straty jeszcze szybciej. Już po 20 minutach był remis 1:1 za sprawą Ángela Di Marii. Świetne zablokowanie próby kontrataku rywali na połowie boiska, następnie Kun Agüero skierował piłkę w pole karne, tam Éver Banega osaczony defensorami lekko musnął futbolówkę w bok, co wykorzystał „Ángelito” zaskakując Claudio Bravo (nieudany setny mecz dla kadry) celnym uderzeniem w długi róg.

Pięć minut później Argentyńczycy objęli prowadzenie. Nieudanie rozegranie rzutu wolnego przez Banegę, ale po chwili futbolówka wraca w szesnastkę, tę głową trącił Otamendi, a Messi wybiegał na czystą pozycję, choć zahaczony był przez Mauricio Islę, który jednak tak niefortunnie wybił Leosiowi piłkę spod nóg, że ta poleciała przed pole bramkowe, skąd Gabriel Mercado nożycami pokonał bramkarza gospodarzy, jeszcze zakładając mu siatkę między nogami.

Kto by pomyślał, że bohaterem Argentyny okaże się prawy obrońca River Plate?! Mercado zanotował swe pierwsze reprezentacyjne trafienie w trzecim spotkaniu. Jednocześnie pierwszy raz od czerwca 2014 dla argentyńskiej drużyny narodowej do listy strzelców wpisał się gracz zrzeszony w rodzimym klubie. Poprzednim takowym był Maxi Rodríguez z Newell’s Old Boys w towarzyskim starciu przeciwko Trynidadowi i Tobago.

Chile miało dziś jednak strasznego pecha. Nie dość, że dali sobie wydrzeć jakąkolwiek zdobycz punktową to jeszcze w pierwszej odsłonie musieli dokonać dwóch zmian, bowiem kontuzji w 5 i 21 minucie doznali kolejno Mati Fernández oraz Marcelo Díaz. A przecież mało tego dodajmy, że wśród „La Furia Roja” nie mogło dziś wystąpić trio V – Vidal, Valdivia, Vargas. Któż miał konstruować ich akcje?

Odwrócenie wyniku zadziałało na Chilijczyków jak ukłucie przez komara w genitalia. Zarówno na piłkarzy jak i na kibiców. Podczas przerwy meczu lokalni fani obrzucili kamieniami zejście do szatni.

Druga połowa to desperackie próby gospodarzy usilnie dążących do odrobienia strat. Mimo kilku dogodnych sytuacji nie zmienili jednak wyniku. U „Albicelestes” dwubramkową przewagę mogli zapewnić Agüero czy Lavezzi, ale brakowało im skuteczności, kiedy celowali w długi róg.

W bramce Argentyny natomiast znakomicie bronił Sergio Romero i to jemu w dużej mierze kraj tanga zawdzięcza fakt, że wywieźli z Santiago komplet punktów. Mało tego oponent również oddał sporo niecelnych uderzeń. Nie udał się debiut Pizziego w roli selekcjonera kadry chilijskiej. Zastępujący odchodzącego rodaka Sampaoliego były trener San Lorenzo tudzież hiszpańskiej Valencii uległ swej ojczyźnie.

Niestety we wtorkowym spotkaniu przeciwko Boliwii u siebie z powodu kartek nie będą mogli zagrać Funes Mori, Lavezzi i Otamendi. To jednak chyba nie jest zmartwienie, tym bardziej jeśli zważymy na fakt, iż w dwóch ubiegłorocznych starciach towarzyskich Argentyna gromiła andyjską ekipę odpowiednio 5:0 i 7:0.

Chile vs Argentyna – 1:2 (1:2)

Gole – 1:0 Felipe Gutiérrez (10′), 1:1 Ángel Di María (20′), 1:2 Gabriel Mercado (25′)

Składy:

Chile: Claudio Bravo (C) – Mauricio Isla, Gary Medel, Gonzalo Jara, Eugenio Mena – Marcelo Díaz [21′, Bryan Rabello (69′, Mauricio Pinilla)], Felipe Gutiérrez – Fabián Orellana, Mati Fernández (7′, Francisco Silva), Jean Beausejour – Alexis Sánchez

Trener: Juan Antonio Pizzi

Argentyna: Sergio Romero – Gabriel Mercado, Ramiro Funes Mori, Nicolás Otamendi, Marcos Rojo – Lucas Biglia, Matías Kranevitter, Éver Banega (73′, Augusto Fernández) – Lionel Messi (C), Sergio Agüero (67′, Gonzalo Higuaín), Ángel Di María (80′, Ezequiel Lavezzi)

Trener: Gerardo Martino

Żółte kartki: Gutiérrez, Bravo (Chile) – Romero, Funes Mori, Lavezzi, Otamendi (Argentyna).

Sędzia: Heber Lópes (Brazylia).

Wygrana wyjazdowa nad Chile zdecydowanie polepszyła sytuację Argentyny w tabeli kwalifikacyjnej. Drużyna Gerardo Martino po raz pierwszy plasuje na miejscu premiowanym barażami o awans do rosyjskiego Mundialu.

Albicelestes” po pięciu kolejkach zajmują 5. miejsce z 8 punktami na koncie. To dla ekipy popularnego „Taty” czwarty kolejny mecz bez porażki i drugie konsekutywne zwycięstwo.

Jednocześnie istnieje wielka szansa, że po kwietniowym notowaniu rankingu FIFA aktualni wicemistrzowie globu i Ameryki Południowej znów będą liderem.

Z wynikami wczorajszych spotkań i tabelą można zapoznać się tutaj.

10 Comments to "Udany rewanż za finał Copa América!"

  1. fixxxer's Gravatar fixxxer
    25 marca 2016 - 12:54 | Permalink

    Od czego by tu zacząć? Może od utopienia Di Marii w fekaliach? Heh, żartuję. Pomimo ważnego gola grał raczej mizernie, ale bywało dużo gorzej, więc nie będę się nad nim pastwił.

  2. fixxxer's Gravatar fixxxer
    25 marca 2016 - 12:56 | Permalink

    Zwycięstwo w mękach ale chyba zasłużone. Moim zdaniem Biglia i Kranevitter dobrze wykonywali swoją robotę. Natomiast Banega nic nie wnosi. Kto to w zasadzie ma być? Defensywny pomocnik czy rozgrywający? W żadnej z tych ról nie jest dobry.

  3. fixxxer's Gravatar fixxxer
    25 marca 2016 - 12:57 | Permalink

    Obrońcy dobrze, ale Rojo powinien zastąpić Ansaldi lub Tagliafico.

  4. fixxxer's Gravatar fixxxer
    25 marca 2016 - 12:59 | Permalink

    Natomiast Aguero to obraz nędzy i rozpaczy. Wyglądał tak ociężale jakby miał ze 40 lat. Za cały mecz tylko jeden lepszy moment. Mogliby grać w 10-tkę i nie byłoby różnicy. Tak więc nigdy jeszcze się tak nie cieszyłem na wejście Higuaina.
    Ogólnie w przodzie brakowało kreatywności i czegoś błyskotliwego. Messi tym razem o dziwo lepszy w odbiorze (!!!) niz w ataku.

  5. fixxxer's Gravatar fixxxer
    25 marca 2016 - 13:03 | Permalink

    Tata Martino to jednak geniusz;)

  6. Palacio's Gravatar Palacio
    25 marca 2016 - 13:44 | Permalink

    Jakoś skróty fatalna

Comments are closed.