Wtorkowe mecze Copa Libertadores

Grupa 4 już na półmetku rywalizacji. Zgodnie z pierwotnymi rokowaniami kolumbijski Atlético Nacional jest niemal pewien pierwszego miejsca w niej, a reszta stawki walczy między sobą o drugą lokatę honorowaną awansem do 1/8 finału. Oto podsumowanie wczorajszego dnia w CL 2016:

Grupa 4:

Sporting Cristal [PER] vs Huracán [ARG] 3:2 (2:0)

Gole – 1:0 Basilio Costa (25′), 2:0 i 3:0 Santiago Silva (35′, 55′ – pen.), 3:1 i 3:2 Ramón Ábila (56′, 76′)

Inkasi zwyciężając u siebie 3:2 notujący ostatnimi czasy dobre wyniki Huracán utwierdzili niedowiarków, że mimo statusu outsidera także mają potencjał godzien rywalizacji o fazę pucharową. Aczkolwiek ta wygrana nad „El Globo” przyszła im z dużym trudem choć przez moment prowadzili aż 3:0.

Argentyńska ekipa będąc, wydawałoby się na łopatkach i to jeszcze walcząc w osłabieniu po czerwonej kartce dla ich obrońcy Lucasa Sosy nagle uniosła się z klęczek zmniejszając deficyt do tylko jednej bramki. Oba trafienia zanotował lis pola karnego Ramón Ábila (zwłaszcza drugie uzyskane efektowną podcinką robi wrażenie).

Fakt niższej porażki może mieć kolosalne znaczenie przy wyścigu o drugie miejsce. Zespół Eduardo Domíngueza był blisko aby wyrównać i doprowadzić ze stanu 0:3 do 3:3, ale u epilogu spotkania zabrakło im zimnej krwi pod bramką Diego Penny’ego.

Huracán zajmuje trzecie miejsce gromadząc trzy oczka (jedno mniej od Sportingu Cristal), ale w rewanżu na własnym terytorium będzie faworytem i jeśli tam wygrają to przy jednoczesnej domowej wpadce urugwajskiego Peñarolu przeciwko Atlético Nacional team z Parque Patricios stanie przed życiową szansą kwalifikacji do fazy play-off.

***

Atlético Nacional [COL] vs Peñarol [URU] 2:0 (0:0)

Gole – Daniel Bocanegra (55′), Marlos Moreno (61′)

Kolumbijczycy odnieśli swoje trzecie kolejne zwycięstwo i raczej mają zagwarantowany tryumf w grupie 4. Szukający przełomu upadły tytan poległ na twierdzy Atanasio Girardot.

Fantastycznego gola otwierającego strzelanie uzyskał Daniel Bocanegra w 55 minucie zaskakując młodego bramkarza Gastóna Guruceagę niskim uderzeniem z dystansu. Sześć minut później 19-letni Marlos Moreno ustalił wynik na 2:0 pomyślnie wieńcząc kontrę. Dla kolumbijskiego napastnika to trzeci gol w tej edycji. Czyżby kandydat do korony króla strzelców?

Peñarol w efekcie porażek z Huracánem oraz z Atlético Nacional został postawiony pod ścianą. Następna wpadka może oznaczać ich odpadnięcie z turnieju. U siebie przeciwko „Verdinegros” będą grać o życie…

Grupa 7:

Emelec [ECU] vs Olimpia [PAR] 2:2 (1:2)

Gole – 1:0 i 2:2 Fernando Giménez (3′, 89′), 1:1 Miguel Paniagua (11′), 1:2 Blas Riveros (20′)

Niełatwo pokonać Emelec na ich twierdzy, o czym właśnie przekonała się paragwajska Olimpia (i to nie pierwszy raz, bo w przeszłości okazali się gorsi od nich w fazie grupowej CL 2012).

„El Decano” chociaż błyskawicznie utracili gola za sprawą Fernando Giméneza to już po 20 minutach byli na prowadzeniu, które wypuścili z rąk rzutem na taśmę po drugim trafieniu Paragwajczyka (zadał dwa ciosy klubowi z ojczyzny) – w ostatnich sekundach konfrontacji strzałem rozpaczy z dystansu uratował gospodarzy!

Ekwadorczycy dzięki heroicznemu remisowi utrzymali się na drugiej lokacie ze zdobytymi 4 punktami. Anonimowa wenezuelska Táchira raczej nie pokona meksykańskich Pumas, więc „Electricos” na półmetku fazy grupowej nie powinni zlecieć na trzecie miejsce, oznaczające wypad za burtę.

Jednakże nie mogą też czuć się zbyt swobodnie, bowiem jeśli za tydzień Olimpia będzie górą na własnym terenie to położenie Emeleku bardzo się skomplikuje.

Comments are closed.