Przebudzenie Huracánu, Belgrano i Inde

Sobotnie pięć meczów 6 kolejki Torneo de Transición to na dłuższą metę pogoń za piątkowymi bombardowaniami autorstwa Defensa y Justicia czy Lanús. Interesujących rozstrzygnięć nie brakowało. Uwagę przykuwają zwłaszcza przełomy Huracánu, Belgrano oraz Independiente. Za to Colón de Santa Fe zanotował trzeci kolejny blamaż. Podsumowanie:

Grupa 1:

Belgrano vs Sarmiento de Junín 3:0 (1:0)

Gole – Jorge Velázquez (20′), Mario Bolatti (49′), Gastón Álvarez Suárez (90+4′)

Takiego Belgrano oczekiwaliśmy! „Piraci” zatopili delegację z prowincjonalnego miasteczka Junín, spychając ją na ostatnią lokatę tabeli spadkowej. Może nareszcie da im to sygnał do marszu w górę tabeli.

U początków konfrontacji na murawę wbiegł dwunasty zawodnik, czyli piesek. W 20 minucie swego drugiego gola podczas tej kampanii zdobył Jorge Velázquez – pokonał Tripodiego efektownym szczupakiem z piątego metra po centrze zza linii bocznej pola karnego od Ivána Etevenauxa.

Chwilę później bliski wyrównania był Maximiliano Fornari, lecz obrońca Pier Barrios wybił tuż sprzed linii bramkowej silne uderzenie 17-latka.

Fantastyczny atak pozycyjny zaraz u prologu drugiej odsłony dał Belgrano podwojenie zaliczki. Velázquez stanął przed okazją do kolejnej bramki, lecz jego lob nad goalkeeperem stuknął o poprzeczkę. Na szczęście ze skuteczną dobitką głową nadbiegł weteran Mario Bolatti i podwyższył zaliczkę.

Pod sam koniec kanonadę zwieńczyła akcja dwóch rezerwowych. Wiekowy César Pereyra asystował do nieznanego dotąd Gastóna Álvareza Suáreza, a ten na raty ustalił wynik na 3:0.

„Los Piratas” wskoczyli na 10. pozycję w grupie 1. Progres to niewielki, ale siedem punktów zgromadzonych daje nadzieje teamowi Ricardo Zielinskiego, ażeby upolować czołowe dwie lokaty. Zadanie to ciężkie, ale nie awykonalne.

***

Gimnasia La Plata vs San Lorenzo 0:0

Pierwszy od 21. lutego bezbramkowy remis w Primera División de Argentina. Dzielna Gimnasia nie złożyła broni i napsuła krwi wyżej notowanemu papieskiemu klubowi. Zdecydowanie więcej z gry mieli tu gospodarze, lecz zabrakło im kreatywności pod polem karnym San Lorenzo. Do tego świetny dzień przechodził goalkeeper przyjezdnych Sebastián Torrico.

To „Cuervos” mogli pierwsi cieszyć się z trafienia już w 4 minucie, lecz Enrique Bologna kapitalnie wybił próbę lobu ze strony Pablo Barrientosa. Aczkolwiek Gimnasia powinna była otrzymać rzut karny – czyż tutaj Juan Mercier zagrał futbolówkę ręką w obrębie własnej szesnastki?

San Lorenzo na razie pozostaje wiceliderem z 12 oczkami na koncie. Remis na trudnym terenie w La Placie to jednak to nich dobry rezultat. „Los Lobos” plasują się tylko trzy lokaty niżej, a skompletowali dwa oczka mniej.

***

Independiente vs Colón 4:1 (2:1)

Gole – 1:0 Germán Denis (12′), 2:0 Ismael Benegas (22′ – samobój), 2:1 Víctor Figueroa (24′), 3:1 Víctor Cuesta (87′), 4:1 Emiliano Rigoni (90′)

Independiente rozgromiło jeszcze niedawno dobrze rokujący Colón potwierdzając, że w tym roku zamierzają poważnie myśleć o awansie do Copa Libertadores. Już w 12 minucie główna armata „Czerwonych Diabłów”, czyli Germán Denis zaskoczył Jorge Brouna bezlitosnym przymierzeniem w długi róg ze skraju pola karnego. Asystował mu urugwajski kolega Diego Vera.

Dziesięć minut później Brouna zaskoczył jego kolega z zespołu Ismael Benegas. Paragwajczyk trafił do własnej siatki głową po centrze z kornera od utalentowanego Rodrigo Gómeza.

Chwilę później goście z Santa Fe zmniejszyli rozmiar porażki, bowiem Víctor Figueroa pokonał Urusa Martína Campañę wykorzystując zagranie z ubocza szesnastki od Raúla Iberbi.

Delegaci zaciekle szukali wyrównania, lecz nie było im dane po raz drugi zmusić urugwajskiego bramkarza do kapitulacji. Natomiast gospodarze powinni wygrywać dwiema bramkami.

Jeszcze w pierwszej części mogli podwyższyć po tej główce Emiliano Rigoniego – Broun jednak wykazał się z zimną krwią stopując jego uderzenie. Nieco ponad kwadrans od zmiany stron bramkarz ten z kolei doskonale przy atencji słupka zablokował wolej Jorge Ortiza.

Decydujące dwa ciosy „Inde” zadało Colónowi pod sam koniec. W 87 minucie stoper Víctor Cuesta strzelił gola głową otrzymawszy dośrodkowanie z narożnika boiska od Emiliano Rigoniego.

Natomiast podczas ostatnich sekund regulaminowego czasu Rigoni postawił sam dopisać się do listy strzelców. Atak pozycyjny „Diablos Rojos”, który były zawodnik Belgrano wykończył udanie finalizując akcję sam na sam z Brounem po asyście od Martína Beníteza. Goalkeeper był blisko sparowania uderzenia, ale ostatecznie futbolówka jakoś wturlała się do bramki.

Dzięki temu pogromowi „Inde” wskoczyło na ósmą lokatę, bowiem zgromadziło 8 punktów. To dopiero ich druga victoria w tej kampanii, ale może niebawem będą walczyli o mistrzowską koronę?

Colón nota bene wciąż jest wyżej, bo uciułał 9 oczek – rozpoczął trzema zwycięstwami, ale teraz doznali trzech konsekutywnych porażek różnicą trzech goli! „Los Sabaleros” nieźle się stoczyli…

Grupa 2:

Huracán vs Estudiantes La Plata 1:0 (0:0)

Gol – Ramón Ábila (49′)

Od tygodnia wyraźny renesans formy przeżywa Huracán. Miejmy nadzieję, iż nie ma już śladu po mentalnym rozbiciu drużyny w wyniku tego wypadku drogowego, jaki zaliczyli w Wenezueli na początku lutego. Derbowy remis 1:1 z San Lorenzo uszczknięty w samej końcówce mimo osłabienia liczebnego, wyjazdowe zwycięstwo nad Peñarolem w Copa Libertadores, a teraz domowy tryumf nad mierzącym w awans do CL 2017 zespołem Estudiantes La Plata.

Dodajmy, że całkowicie zasłużona wygrana. Estudiantes groźniej natarli tylko u samego początku, kiedy po przyjęciu raboną minimalnie za 16. metra chybił weteran Gastón Fernández.

„El Globo” jedynego gola strzelili tuż po przerwie – Ramón Ábila z najbliższej odległości dobił do pustej siatki zatrzymane wcześniej przez bramkarza uderzenie Alejandro Romero Gamarry. Snajper o przydomku „Wanchope” o tak brylował między graczami rywali.

Między słupki bramki „Estu” wrócił Mariano Andújar po odcierpieniu zawieszenia za udział w bójce podczas styczniowych towarzyskich derbów La Platy. Dzisiaj jednak nie miał wiele do powiedzenia.

Gospodarze mogli jeszcze podwyższyć, lecz Cristian Espinoza po ominięciu niegdyś rezerwowego goalkeepera reprezentacji Argentyny tylko obił słupek bezpośrednim uderzeniem z ubocza pola bramkowego.

Jedynym minusem dla Huracánu jest kontuzja ich bramkarza Marcosa Díaza. Na ostatnie 20 minut (z doliczonym czasem) musiał go zastąpić Matías Giordano.

Co najważniejsze drużyna z Parque Patricios wreszcie opuściła strefę spadkową! Ostatnią lokatę w tabeli spadkowej zajmuje teraz Sarmiento, które przecież dokonało największej ilości wzmocnień podczas styczniowego mercado.

Laplateńczycy zaprzepaścili szansę, by przybliżyć się do czołowej dwójki, czyli lokat honorowanych awansem do przyszłorocznej Copa Libertadores. Aczkolwiek mają jeszcze aż 10 meczów na zmianę niekorzystnego położenia.

***

Atlético de Rafaela vs San Martín de San Juan 1:2 (0:1)

Gole – 0:1 Javier Toledo (36′), 0:2 Emanuel Dening (53′), 1:2 Mathías Abero (75′)

Czub klasyfikacji goni także San Martín. Klub z zachodniej Argentyny pokonał na wyjeździe 2:1 słabowitą Rafaelę i aktualnie okupuje wysokie piąte miejsce, gromadząc 9 punktów.

O dziwo to pokonani aktywniej rozpoczęli spotkanie. Niemniej jedna poprzeczka po główce Urusa Gastóna Colmána oraz kapitalna robinsonada Luisa Ardente po szczupaku innego Urugwajczyka Mathíasa Abero zgasiły entuzjazm prowincjuszy.

„Verdinegros” objęli prowadzenie po 35 minutach rywalizacji przy atencji opatrzności. Gospodarze nieuważnie rozgrywali piłkę na własnej połowie, obrońca ich głupio stracił ją przed szesnastką, co wykorzystał Javier Toledo i efektownie przelobował wychodzącego Germána Montoyę. Nominalne rezerwowy atakujący, lecz to już jego trzeci gol w tym sezonie.

Kilka minut po przerwie goście perfekcyjnie rozegrali rzut wolny – Marcos Gelabert wypatrzył w polu karnym Emanuela Deninga, podał mu omijając mur, a najskuteczniejszy piłkarz San Martín w tym sezonie przebrnął przez kryjącego go defensor niskim strzałem przy słupku pokonując Montoyę. To już czwarte trafienie Deninga podczas tej kampanii.

Rozbitą „La Cremę” było stać na kontaktowego gola. Krótkie rozegranie rzutu rożnego, centra Agustína Díaza w pole bramkowe, skąd celną główką rozmiar porażki zmniejszył Mathías Abero wynagradzając sobie wcześniej zmarnowaną akcję.

Lokalna ekipa walczyła do ostatniego gwizdka – w doliczonym czasie przy rzucie wolnym dla nich nawet sam Montoya pobiegł w szesnastkę gości, lecz nie przyniosło to żadnych efektów.

San Martín, jak wspomnieliśmy mierzy wysoko do góry. Natomiast Rafaela coraz bliżej strefy spadkowej – pogłoski o zwolnieniu ich trenera Jorge Burruchagi są coraz głośniejsze. Czy mistrz świata z 1986 roku będzie kolejnym zdymisjonowanym szkoleniowcem po Bernardim z Newell’s Old Boys, Arruabarrenie z Boca oraz Carlosie Mayorze z Argentinos Juniors?

Comments are closed.