Estudiantes wracają do formy

Sobotnie mecze 5. kolejki Torneo przejściowego ligi argentyńskiej poza klasykiem Huracán vs San Lorenzo dostarczyły sporo bramek i wywołały nieco przeobrażeń w klasyfikacjach obu grup. Marsz do góry solidnie rozpoczęli Estudiantes, a beniaminek debiutujący wśród pierwszoligowców nareszcie zwyciężył pierwszą konfrontację w elicie. Co wydarzyło sobotniej nocy na boiskach kraju tanga?

Grupa 1:

Sarmiento de Junín vs Quilmes 2:2 (2:1)

Gole – 0:1 Fernando Elizari (4′), 1:1 Carlos Bueno (17′ – pen.), 2:1 Maximiliano Fornari (26′), 2:2 Ezequiel Rescaldani (65′ – pen.)

Wysoki remis i festiwal zwyczajnej „fartowności” autorstwa obu zespołów. Sarmiento bynajmniej nareszcie przełamało serię porażek – ta stanęła na trzech.

To Quilmes pierwsze objęło prowadzenie. Już w 4 minucie zapewnił im to Fernando Elizari. Strata piłki wśród gospodarzy przed własnym pole karnym, a następnie rozgrywający wypożyczony od San Lorenzo pokonał Emanuela Trípodiego w klarownej okazji sam na sam.

Sarmiento miało duże szczęście około dziesięciu minut później, kiedy wywalczyli karnego po faulu bramkarza gości Waltera Beníteza na atakującym Busse. Chwilę wcześniej Benítez wykazał się bardzo nieporadną interwencją wypuszczając piłkę przed siebie, a następnie sprokurował jedenastkę.

Za pierwszym podejściem wapno zmarnował Carlos Bueno obijając poprzeczkę, lecz sędzia nakazał powtórkę rzutu karnego, bowiem zawodnicy stojący za Urusem zbyt wcześniej pojawili się przed linią szesnastego metra. Bueno wynagrodził sobie pierwotną pomyłkę i doprowadził do remisu.

Sarmiento uzyskało korzystny rezultat w 26 minucie za sprawą 17-letniego pomocnika Maximiliano Fornariego. Junior rozgrywał swój już 10. pojedynek dla seniorskiej drużyny „La Verde”, acz dopiero teraz zdobył swe premierowe trafienie w dorosłej karierze.

Fornari otrzymał podanie od Waltera Busse, natarł lewą flanką, wykiwał obronę i znalazł metodę na wychodzącego doń Beniteza niskim wkręconym uderzeniem z okolic linii bocznej pola bramkowego. Niezwykły pokaz geniuszu, jak na takiego młodzieniaszka.

Na 3:1 bliski podwyższenia tuż przed kwadransem odpoczynku był Ignacio Cacheiro, lecz obrońca przyjezdnych Gastón Bottino kapitalnie udami zatrzymał jego strzał z ubocza szesnastki.

U początków drugiej odsłony Sarmiento dość głupio osłabił ich obrońca Francisco Dutari, bowiem zarobił czerwoną kartkę za uderzenie łokciem przeciwnika i to w zasięgu wzroku sędziego.

Quilmes częściowo wykorzystał przewagę liczebną. W 65 minucie wywalczyli rzut karny po faulu Cacheiro na Adriánie Calello, a wapno na wyrównujące trafienie zamienił Ezequiel Rescaldani. Napastnik wypożyczony z hiszpańskiej Málagi trzeci raz wpisał się na listę strzelców dla „Cerveceros”, z czego drugi po karnym.

Dla ułatwienia życia miejscowym czerwoną kartkę w 78 minucie zainkasował też autor gola zapewniającego remis, czyli Rescaldani. Niestety faulując zapomniał, iż ma już na swoim koncie żółtą kartkę.

Quilmes odnotowali swój trzeci konsekutywny remis, z czego drugi wynikiem 2:2. Nadal zajmują miejsce w dole tabeli, bo na ich koncie są tylko trzy punkciki za te właśnie podziały zdobyczy.

Sarmiento znajduje się oczko wyżej, aczkolwiek nie mogą być zadowoleni, bo nad strefą spadkową wcale nie wypracowali sobie wielkiej zaliczki.

***

Patronato vs Belgrano 2:1 (0:1)

Gole – 0:1 Iván Etevenaux (15′), 1:1 i 2:1 Matías Quiroga (51′, 64′)

Historyczne zwycięstwo Patronato na szczeblu pierwszej ligi! Większe uznanie za fakt, iż nie był to przypadkowy tryumf, a naprawdę zasłużony w wykonaniu beniaminka. Heroiczną postawą zdołali odwrócić wynik podczas drugiej części.

Nota bene na przerwę debiutant schodził przegrywając. Dominowali nad Belgrano, ale nie znaleźli sposobu na wiekowego Juana Carlosa Olave. Co gorsza sami narażali się na kontry. Już podczas trzeciej minuty byli zagrożeni, lecz ku ich uldze Mauro Óbolo fatalnie zmarnował sytuację próbując wślizgiem skierować futbolówkę do bramki.

W 15 minucie jednakże utracili gola, za sprawą wybornego uderzenie z rzutu wolnego Ivána Etevenauxa. Dla nowej dziesiątki „Piratas” to już trzecia bramka w tym sezonie.

Aczkolwiek po zmianie stron Patronato dopięło swego. Zgotowali gościom piekielną viradę! Bohaterem jej stał się wysunięty napastnik Matías Quiroga, który zanotował oba trafienia. U prologu drugiej części wyrównał celną główką.

Natomiast w 64 minucie strzelił gola dającego nowicjuszowi z Międzyrzecza legendarną victorię, kiedy wykończył w polu bramkowym atak zainicjowany centrą od Fernando Telechei.

U epilogu starcia zadanie gospodarzom uprościł Cristian Lema, bowiem w 78 minucie stoper Belgrano zarobił czerwoną kartkę za dwie żółte, albowiem zbyt lekkomyślnie faulował oponentów.

Sensacyjna wygrana nad czarnym koniem zeszłorocznej kampanii Primera División de Argentina wypromowała „El Patrón” na ósmą lokatę. Trzy remisy, porażka i nareszcie cała pula. Co ważniejsze gracze z Parany nareszcie opuścili dno tabeli spadkowej, spychając tam na ostatnie miejsce Huracán. 

Belgrano wyraźnie nie odnajduje świetnej formy z ubiegłego roku. Ta wpadka spowodowała ich osunięcie się na miejsce trzecie od końca w grupie 1. Niżej są już tylko Quilmes i Olimpo.

Grupa 2:

Estudiantes La Plata vs Argentinos Juniors 4:1 (3:0)

Gole – 1:0 i 3:0 Facundo Quintana (7′, 39′), 2:0 Juan Ignacio Cavallaro (38′), 4:0 Facundo Sánchez (64′), 4:1 Lautaro Rinaldi (86′)

„Estu” w gazie! W swoim pierwszym tegorocznym meczu na Estadio Ciudad de la Plata dali koncert przeciwko figurującym w dole Argentinos Juniors. Fakt pokonania drużyny raptem z dolnych rejonów tabeli nie umniejsza jednak klasie laplateńczyków.

Bohaterem Estudiantes znów został 18-letni wychowanek tej ekipy Facundo Quintana. Autorzy goli ogółem byli ci sami, co we wtorek przy zwycięstwie przeciwko Aldosivi. Już w 7 minucie młodzian otrzymał centrę ze skrzydła przed piąty metr od Augusto Solariego i zaskoczył Camilo Vargasa efektownym nożycami. Gol kolejki?

Kilkanaście minut później Quintana mógł wpisać się na listę strzelców drugi raz, ale fatalnie chybił obok słupka w akcji sam na sam z Kolumbijczykiem próbując zmusić go do kapitulacji lobem zza pola karnego.

Po 38 minutach było 2:0 dla gospodarzy, kiedy Juan Ignacio Cavallaro także zdobył swego drugiego gola podczas tej kampanii trafiając do celu mierzonym uderzeniem w długi róg zza pola karnego.

Kilkadziesiąt sekund później Quintana podwoił swój dorobek bramkowy dobijając do pustej siatki sparował wcześniej przez Vargasa uderzenie Gastóna Fernándeza. Trzy mecze, trzy gole – wymarzony początek zawodowej kariery!

Estudiantes po efektownej kanonadzie w pierwszej części jeszcze dobili AJ w 64 minucie. Karygodne ustawienie defensywy gości, które wykorzystał kapitan Gastón zagrywając z połowy boiska do przodu, gdzie (może będąc na minimalnym spalonym) futbolówkę przejął Facundo Sánchez. Prawy obrońca wypożyczony na 1,5-roku od Tigre wybiegł jeden na jednego z Camilo Vargasem, wyminął go i bez kłopotów skierował futbolówkę do pustej brameczki.

Goście też starali się o chociażby w miarę godną porażkę (tutaj pudło nad poprzeczką Briana Romero po złym wybiciu goalkeepera Rossiego). Stać było ich na honorową bramkę. Uzyskał ją w 86 minucie Lautaro Rinaldi pokonując Agustína Rossiego strzałem między jego nogami otrzymawszy asystę od Emilio Zelayi.

„El Bicho” nad przepaścią! Tylko jeden punkt w czterech pierwszych starciach. Co prawda został im jeszcze zaległy mecz z Huracánem, ale sytuacja teamu Carlosa Mayora wygląda mało zabawnie…

Tak wysoki pogrom, niczym Boca jak Newell’s Old Boys poprzedniego weekendu zagwarantował Estudiantes przynajmniej chwilowy wskok na najniższy stopień podium. „Los Pincharratas” zgromadzili już 10 oczek. Ekipa Nelsona Vivasa wkrótce zanotuje progres i będzie walczyć o awans do Copa Libertadores 2017?

***

Defensa y Justicia vs Aldosivi 4:0 (1:0)

Gole – Lisandro Magallán (8′), Nicolás Stefanelli (49′), Fabián Bordagaray (82′), Hernán Fredes (86′)

Fantastyczna dyspozycja nie opuszcza DyJ. Chyba nawet najwierniejsi fani tego zespołu nie oczekiwali po nim tak wysokich lotów. Pogrom 4:0 nad solidnym do niedawna Aldosivi potwierdza, że co najmniej na ten sezon z podopiecznymi Ariela Holana trzeba będzie się liczyć.

Gospodarze rozpoczęli torpedowanie delegacji z Mar del Plata już w 8 minucie. Nieudana interwencja Pablo Campodónico, który wypuścił piłkę przed siebie, tę na uboczu szesnastki przejął Damián Martínez, zagrał w centrum, skąd do wręcz pustej bramki trafił obrońca Lisandro Magallán.

W 17 minucie podwyższył mógł Fabian Bordagaray. Niestety minimalnie chybił nad poprzeczką celując z rzutu wolnego sprzed linii 16. metra.

Zaraz u wstępu drugiej części podwyższył Nicolás Stefanelli, celną główką zdobywając swego czwartego gola w lidze. Akcję zainicjowała głupia strata gracza Aldosivi, po której asystujące dośrodkowanie z okolicy narożnika boiska wykonał Hernán Fredes.

Około 60 minuty na stadionie nastąpiła awaria oświetlenia, co spowodowało przerwanie gry na jakiś kwadrans. Chwilowy rozstrój jednak nie zahamował rozpędzonych „Sokołów”.

W 82 minucie trzeciego gola władował Bordagaray (analogicznie jak Stefanelli uzyskał gola numer cztery w TdeT 2016). Eks-zawodnik m.in. San Lorenzo, River czy ligi wenezuelskiej otrzymał daleką centrę ze skrzydła od Eugenio Isnaldo, a następnie huknął w okolicy 13. metra i futbolówka wturlała się do bramki po palcach staruszka Campodónico.

Wynik na 4:0 dla Defensa y Justicia cztery minuty przed upływem regulaminowego czasu ustalił asystent przy drugiej bramce, czyli Hernán Fredes fantastycznym rzutem wolnym wbijając gwóźdź do trumny „Rekinów”. Bramkarz tylko bezradnie stał odprowadziwszy futbolówkę do siatki wzrokiem.

Sędzia doliczył aż 20 minut ze względów awarii oświetlenia na Estadio Norberto Tomaghello. Podczas nich rezultat jednak nie uległ już zmianie, a Aldosivi w przeciwieństwie do AJ nie zdołali uzyskać nawet honorowego trafienia.

„Los Tiburones” doznali zadyszki. Rozpoczęli sezon dwoma zwycięstwami, ale teraz odnieśli dwie porażki z aktualnie okupującymi podium Estudiantes i DyJ, co gwałtownie zweryfikowało ich aspiracje…

Nominalnie kandydująca do degradacji DyJ stała się nowa rewelacją sezonu po Colónie czy Godoy Cruz występujących w grupie 1 czy też sensacyjnym beniaminku Tucumánie. „El Halcón” właśnie wyprzedzili tych ostatnich w klasyfikacji grupy 2 i aktualnie są jej wiceliderem.

Ciekawe jak spiszą się za tydzień na wyjeździe przeciwko Argentinos Juniors – tam zapowiada się pojedynek Dawida z Goliatem sugerując się lokatami obu klubów.

Comments are closed.