San Lorenzo trzyma fason

Rozpoczęła się trzecia kolejka ligi argentyńskiej. Historyczna pod tym względem, że jest pierwszą rozgrywaną w środku tygodnia od kiedy Primera División de Argentina liczy 30 drużyn. Wtorkowej nocy odbyły się trzy mecze. Wszędzie większe powody do radości mieli goście. Oto podsumowanie:

Grupa 1:

Olimpo vs San Lorenzo 0:2 (0:1)

Gole – Nicolás Blandi (17′, 48′)

Trzecia wygrana z rzędu papieskiej ekipy biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Po zdemolowaniu Boca w Superpucharze Argentyny i victorii nad Sarmiento zapewnionej rzutem na taśmę, dzisiaj San Lorenzo zwyciężyło 2:0 w Bahía Blance nad tamtejszym Olimpo. Zrehabilitowali się za ubiegłoroczną porażkę za Estadio Roberto Carminatti.

Lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy nawet zdobyli gola w 10 minucie – Walter Acuña przejął wybicie Sebastiána Torrico, wykiwał go i trafił do pustej bramki. Problem w tym, że przy ów przechwycie zagrał futbolówkę ręką, co zauważył sędzia i trafienie anulował.

Olimpo paradoksalnie miało sporo okazji, lecz brakowało im skuteczności. Tutaj po niefortunnej interwencji Torrico bliski był Jacobo Mansilla, ale miał zbyt ostry kąt od bramki i ostrzelał tylko boczną siatkę. W innej sytuacji jego uderzenie z boku pola bramkowego wybił Emmanuel Más.

W 17 minucie to „Cuervos” zadali cios. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Fernando Belluschiego, które na gola głową zamienił Nicolás Blandi.

Zaraz po rozpoczęciu drugiej odsłony uczestnik Copa Libertadores postawił kropkę nad „i” podwyższając na 2:0. Blandi tradycyjnie, jak to ma w swoim zwyczaju ponownie wpakował futbolówkę do siatki głową dobijając wcześniejsze uderzenie Ezequiela Ceruttiego, które stuknęło o poprzeczkę.

BTW. Cerutti sprowadzony pod koniec stycznia z Estudiantes La Plata naprawdę świetnie wkomponował się do zespołu kierowanego przez Pablo Guede. To samo wracający do Boedo rozgrywający Belluschi.

San Lorenzo dokonywało naprawdę przemyślanych transferów podczas ostatniego mercado, co teraz procentuje w wynikach. Póty co są liderem swojej grupy ze zdobytymi 7 punktami, a przegrane Olimpo zamyka stawkę z zerowym dorobkiem.

***

Banfield vs Quilmes 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 Matías Morales (10′), 1:1 Santiago Silva (72′)

Ten remis jest zdecydowanie korzystniejszy dla Quilmes, którym nie dawano szans na wywiezienie punktów z Estadio Florencio Sola, a jednak otarli się o zwycięstwo nad lokalnym Banfield.

„Cerveceros” objęli niespodziewane prowadzenie już w 10 minucie. Damián Arce wykonał centrę na pole bramkowe z narożnika szesnastki. Tę przeciął Matías Morales i pokonał Hilario Navarro z najbliższej odległości.

Kilka minut później wyrównać mógł Santiago Silva, lecz zmarnował rzut karny trafiając w poprzeczkę. „El Tanque” miał też pecha u samego początku drugiej odsłony nie mogąc znaleźć sposobu na Waltera Beníteza, gdy z najbliższej odległości dobijał uderzenie kolegi.

Patentu na goalkeepera przyjezdnych nie znalazł także Lihué Prichoda, bowiem Benítez sparował jego uderzenie z pola bramkowego, natomiast przy dobitce miał zbyt ostry kąt od bramki i chybił. Goście natychmiast zorganizowali kontrę, lecz Hilario Navarro nie zamierzał być gorszy od swojego vis-a-vis i również bronił jak w transie, a następnie pomogła mu pozycja spalona Fernando Elizariego.

Silva długo nie umiał znaleźć sposobu na umieszczenie futbolówki w siatce. Niemniej to właśnie łysy Urus uratował Banfield przed całkowitą wtopą zapewniając im remis. W 72 minucie zanotował swoją pierwszą bramkę po powrocie do „El Taladro” celną główką wykańczając dośrodkowanie od Waltera Ervitiego.

Z drugiej strony gospodarze mieli nieco szczęścia, bowiem Quilmes również powinien był otrzymać jedenastkę za ten faul goalkeepera Navarro na napastniku delegatów Brianie Mansilli.

Banfield jest pośrodku tabeli z 4 punktami na koncie. Niewątpliwie liczyli na lepszy start sezonu, ale przy tak wąskiej kadrze, jaką dysponują nie dziwi ich mieszana forma. Dla Quilmes to pierwsze oczko pod wodzą Alfredo Grelaka, które pozwoliło im opuścić ostatnie miejsce grupy 1.

Klasyk międzygrupowy:

Argentinos Juniors vs Vélez Sarsfield 0:3 (0:2)

Gole – Mariano Pavone (7′, 10′), Hernán Toledo (48′)

Oczywiście starcia Vélezu przeciwko AJ jakimś wielkim klasykiem nie są (mimo, iż obie ekipy siedzibę mają w Buenos Aires), ale w razie nie posiadania odwiecznego rywala wśród pierwszoligowców przez daną ekipę losowo dobiera jej się „derbowego” oponenta.

Vélez nareszcie zaprezentował pełnię możliwości swej młodzieżowej kadry demolując na wyjeździe dołujących Argentinos Juniors. Przełamał się wiekowy Mariano Pavone zdobywając dwa gole już w pierwszych dziesięciu minutach starcia.

7 minuta – otrzymawszy dośrodkowanie ze skrzydła „El Tanque” wypracował sobie dogodną pozycję do uderzenia i to mając obrońcę na plecach. Zdobył gola niskim uderzeniem ze skraju pola karnego.

Trzy minuty później weteran ataku podwoił swój dorobek bramkowy wykańczając w polu bramkowym asystę główką od Yamila Asada. Pavone wyrasta na kandydata do korony króla strzelców ligi, acz musi być bardziej sumienny ze strzelaniem goli.

Tuż po zmianie stron kanonadę „El Fortín” zwieńczył młodzian Hernán Toledo. 20-latek władował naprawdę urodziwego gola – otrzymał podanie na uboczu szesnastki, wymienił podanie z Brianem Cufre, okiwał dwóch miejscowych obrońców, wybiegł sam na sam z Camilo Vargasem i niskim finezyjnym uderzeniem w długi róg trafił do siatki.

„El Bicho” szukali choćby honorowego trafienia, jednakże bez oczekiwanych efektów. Najbliżej był Federico Insúa, lecz staruszek mając przed sobą kilku defensorów nie zdołał skierować piłki do bramki sprzed piątego metra.

W samej końcówce czerwoną kartkę obejrzał stoper pokonanych Matías Martínez. Arbiter wydalił go do szatni za brzydki faul na Leandro Somozie.

Vélez w ciągu połowy tygodnia był lepszy od Olimpo i Argentinos Juniors, co tymczasowo wypromowało „El Fortín” na najniższy stopień podium. Młody trener Christian Bassedas ma dobrą rękę do młodej kadry upadłego tytana. 

Środowo-czwartkowej nocy odbędzie się aż sześć spotkań trzeciej kolejki Torneo de Transición. Najciekawiej zapowiadają się konfrontacje Newell’s Old Boys vs Racing Club o odbicie się od dna klasyfikacji grupy 2, a także walka o schedę w grupie 1 między Independiente, a Rosario Central.

Natomiast broniąca tytułu Boca Juniors pojechała do zachodniej Argentyny, gdzie w mieście San Juan sprawdzi umiejętności tamtejszego San Martín. Może być to ciężka przeprawa dla „Xeneizes”, bowiem miejscowy zespół nieczęsto przegrywa na własnej twierdzy.

Comments are closed.