Przyzwoity start debiutanta

Sobotnie pięć meczów pierwszej kolejki Torneo de Transición 2016 dostarczyło sporo emocji. Wydarzeniem dnia jest remis klubu występującego pierwszy raz na najwyższym szczeblu rozgrywkowym z pretendentem do mistrzowskiego tytułu. Oto jak wyglądała miniona noc w Primera Division de Arrgentina:

Grupa 1:

Patronato de Paraná vs San Lorenzo 2:2 (1:1)

Gole – 1:0 Fernando Telechea (12′), 1:1 Leandro Romagnoli (45+1′), 2:1 Fernando De La Fuente (48′), 2:2 Néstor Ortigoza (66′ – pen.)

Niebywale udany debiut Patronato w najwyższej klasie rozgrywkowej! Niebywale napsuli krwi wielkiemu San Lorenzo. Remis 2:2 z wicemistrzem kraju na swojej twierdzy Presbítero Bartolomé Grella. Dodajmy, że to nowicjusz był bliższy pełnej puli aniżeli „Cuervos”.

Już w 12 minucie gospodarze sensacyjnie objęli prowadzenie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Matíasa Garrido, po którym strzałem z woleja doświadczonego Sebastiána Torrico pokonał Fernando Telechea.

Prowadzenie utracone na chwilę przed końcem pierwszej części „El Patrón” odzyskał błyskawicznie po zmianie stron. Fantastyczny jak beniaminka atak pozycyjny zakończony trafieniem do pustej bramki z najbliższej odległości Fernando De La Fuente.

San Lorenzo uratowały stałe fragmenty gry. Tuż przed przerwą cudownego gola do szatni z rzutu wolnego strzelił Leandro Romagnoli. Kapitan i legenda gości znakomicie uderzył od słupka do drugiej części bramki.

Natomiast w 66 minucie remis gościom zapewnił Néstor Ortigoza wykonując to, od czego jest ekspertem – trafiając z jedenastego metra. Godzien uznania debiut wśród ekipy San Lorenzo zanotował Ezequiel Cerutti, który wywalczył ten rzut karny i ogółem był najbardziej aktywnym graczem w zespole Pablo Guede.

Pod koniec „Cuervos” nacierali chcąc przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść – bez wyczekiwanych efektów. Najbardziej nerwy puściły ich wysuniętemu napastnikowi Martínowi Cauteruccio, który znalazłszy się oko w oko z Sebastiánem Bertolim uderzył tak lekko jakby podawał do goalkeepera rywali.

Za trzy dni San Lorenzo de Almagro stoczy batalię przeciwko Boca Juniors o Superpuchar Argentyny. Może dlatego mecz z Patronato potraktowali ulgowo. Oczywiście beniaminkowi bez względu na to należą się gratulacje. 

Grupa 2:

Argentinos Juniors vs Tigre 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 José Correa (17′), 1:1 Luciano Cabral (72′)

Remis 1:1 w konfrontacji ligowego przeciętniaka z nieobliczalną ekipą „Matadorów”, zdolną do różnych wyczynów. To Tigre uderzyło jako pierwsze – najpierw kolumbijski bramkarz Camilo Vargas sparował groźne uderzenie z narożnika pola karnego w wykonaniu Erika Godoy’a.

Jednakże w 17 minucie był bezradny, gdy jego ciemnoskóry rodak José Correa pokonał go w akcji jeden na jednego otrzymawszy dogranie od Lucasa Jansona.

Gdyby nie Vargas to ekipa gości mogłaby wygrać ten mecz różnicą kilku goli. Tutaj zobaczmy wspaniałą robinsonadę Kolumbijczyka po główce przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

AJ uratowali remis za sprawą jokera Luciano Cabrala. Posiadający również chilijskie obywatelstwo playmaker otrzymał futbolówkę na wolne pole od starego wygi Federico Insúy i wykorzystując dziurę w środku wybiegł sam na sam z Javierem Garcíą zaskakując go efektowną podcinką.

Obie ekipy, które sobotniego popołudnia podzieliły się zdobyczą na stadionie im. Diego Maradony zamierzają podczas tych rozgrywek ubiegać się o miano czarnego konia sezonu – obie cały ten rok poświęcą tylko rozgrywkowym krajowym. Większe szanse daję jednak walecznemu Tigre.

***

San Martín de San Juan vs Newell’s Old Boys 2:1 (1:0)

Gole – 1:0 Emanuel Dening (38′), 2:0 Juan Mattia (50′), 2:1 Lucas Boyé (90+1′)

Mimo olbrzymiego przeobrażenia kadry podczas minionego okienka transferowego zespół San Martín zachował swój keczuański charakter. Klub z zachodniej Argentyny będący panem własnego stadionu ograł na nim 2:1 ciągle borykających się z kryzysem Newell’s Old Boys.

38 minuta – gospodarze otworzyli strzelaninę za sprawą efektownej główki Emanuela Deninga. Futbolówka lecąc pod poprzeczką wylądowała w siatce. Niezwykle urodziwą asystę zaliczył inny nowy nabytek lokalnego klubu – Joaquín Molina.

Tuż po kwadransie antraktu „Verdinegros” podwoili swą zaliczkę – doskonała wrzutka z kornera od Marcosa Gelaberta, po jakiej w polu bramkowym niczym sprężyna wyskoczył i także głową z najbliższej odległości trafił obrońca Juan Mattia.

Wydawało się, że NOB resztkę nadziei na jakiekolwiek punkty utracili po czerwonej kartce dla Daniela Manciniego, który wyleciał za brutalny faul.

Jednakże goście z Rosario jeszcze zdobyli kontaktową bramkę w doliczonym czasie gry za sprawą ładnego uderzenia zza szesnastki Lucasa Boyé. Przyszły zawodnik włoskiego Torino dał cień nadziei „Trędowatym”, niemniej tym brakło czasu ażeby grając w dziesiątkę odrobić dwubramkowy deficyt.

Zachód Argentyny wziął rewanż na Rosario za wczorajszą porażkę Godoy Cruz przeciwko Central. Czy San Martín ma szanse zostać czarnym koniem tego sezonu? Oczywiście należy się spodziewać, że podopieczni Pablo Lavalléna więcej niż 70% punktów uciułają przed własnymi trybunami. 

***

Temperley vs Boca Juniors 0:0

WIĘCEJ TUTAJ

Klasyk międzygrupowy:

Aldosivi vs Olimpo 3:0 (0:0)

Gole – Gastón Díaz (71′ – pen.), Santiago Rosales (79′), Alexis Castro (90+2′)

Rosnący w siłę „Rekiny” z Mar del Plata rozgromili 3:0 prowincjuszy Olimpo Bahía Blanca. Aczkolwiek miejscowi wszystkie gole zdobyli, kiedy oponenci musieli radzić sobie w osłabieniu. W momencie, gdy mieliśmy jeszcze 11. na 11. starcie było wyrównane, a gospodarze zmarnowali jedną dogodną okazję.

W 69 minucie premierową czerwoną kartkę w tym sezonie za brutalny faul na Sebastiánie Penco we własnym polu karnym zarobił pomocnik gości Elías Borrego. Oczywiście arbiter podyktował jedenastkę, a tę na gola zamienił Gastón Díaz.

„Tiburones” będąc w przewadze liczebnej podążyli za ciosem. Kilka minut później Santiago Rosales obnażył gapowatą defensywę Olimpo, wyszedł jeden na jednego z Nereo Champagnem i podwyższył na 2:0.

Rosales zaliczył też asystę przy sfinalizowaniu kanonady Aldosivi. Wykonał skutecznie dośrodkowanie z ubocza pola karnego w centrum, gdzie znalazł się zmiennik Alexis Castro, który postawił kropkę nad „i”.

Aldosivi dowodzone przez Fernando Quiróza notuje wymarzony start ligi. Czy będą postrachem grupy 2? Wszak kiedyś udowodnili, że nawet Boca Juniors im nie straszna, więc kto wie…

Comments are closed.