Start Liguilli od pogromów!

Niewiele czasu minęło jak zakończyły się listopadowe eliminacje do Mundialu w Ameryce Południowej, a już czwartkowego wieczoru ruszyły Liguille – zarówno ta o Copa Libertadores jak i do Sudamericany. W obu meczach mieliśmy deklasacje rezultatem 4:1! Independiente przełamało kompleks Belgrano, a Colón niczym Huracán w tegorocznej Copa Sudamericana zmiótł Tigre na jego arenie.

Liguilla Pre-Libertadores

Independiente vs Belgrano 4:1 (1:1)

Gole0:1 Fernando Márquez (6′), 1:1 i 3:1 Diego Vera (35′, 69′), 2:1 Martín Benítez (66′), 4:1 Cristian Rodríguez (84′)

Od pierwszych minut tego starcia wydawało się, że nawet w tak priorytetowej batalii Belgrano ponownie zdoła upokorzyć mocniejsze Independiente. Już w 6 minucie napastnik Fernando Márquez zdobył gola dającego „Piratas” prowadzenie. Świetna kontra zainicjowana przez Emiliano Rigoniego, którą „Cuqui” wykończył celnym uderzeniem w okienko ze skraju pola karnego.

Jednakże gospodarze obiektu Libertadores de América w porę otrząsnęli się z pirackiej klątwy. W 35 minucie dośrodkowanie w szesnastkę od Federico Mancuello, po jakim strzał głową oddał Diego Vera. Ten zatrzymał wiekowy Juan Carlos Olave, lecz dobitka Urugwajczyka znalazła drogę do celu.

W drugiej części Independiente zdemolowali gości z Córdoby. Niezwykle ekwilibrystyczny był gol na 2:1 w 66 minucie, gdy nowy gwiazdor „Czerwonych Diabłów” – Martín Benítez na uboczu pola karnego chciał przymierzyć nisko, ale futbolówka odbijając się rykoszetem od przeciwnika zatoczyła łuk nad bramkarzem i poszybowała do siatki!

Kilkadziesiąt sekund później Benítez przerodził się w asystenta i zagrał na wolną przestrzeń do Diego Very. Ciemnoskóry Urus mając naprzeciwko tylko Olave wyminął go, kierując piłkę do pustej bramki. Jego drugie wpisanie się na listę strzelców rozwiało wszelkie dywagacje.

Piąta ekipa sezonu zasadniczego dobiła Belgrano w 84 minucie. Reprezentant Urugwaju, który niedawno wyleczył kontuzję – Cristian Rodríguez otrzymawszy dogranie z boku od Beníteza znalazł się przed pustą bramką. Po rykoszecie od obrońcy początkowo obił słupek, ale dobitka z najbliższej odległości wturlała się do „pajęczyny”. Kilkadziesiąt sekund potem „Cebolla” opuścił murawę, bowiem odnowił mu się uraz…

W doliczonym czasie głupią czerwoną kartkę zarobił rozgrywający ekipy z Avellanedy – Jesús Méndez czym wykluczył się z pierwszego spotkania ostatecznej fazy baraży.

Niemal równo rok temu, w grudniu Independiente na koniec Torneo de Transición wracało na tarczy rozgromione przez Belgrano w Córdobie aż 0:4. Podczas tej kampanii, w marcu ulegli im na własnym terenie 1:2. Teraz ekipa dowodzona już przez Mauricio Pellegrino wzięła solidny rewanż na „Piratas”.

Z kim „Inde” zmierzy się w finale? Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że dojdzie do clásico de Avellaneda o ostatnie argentyńskie miejsce w Copa Libertadores. Czy Racing Club równie koncertowo ogra dziś Estudiantes La Plata?

Liguilla Pre-Sudamericana

Tigre vs Colón 1:4 (0:1)

Gole – 0:1 Facundo Callejo (11′), 1:1 Jorge Rodríguez (58′), 1:2 Pablo Ledesma (64′), 1:3 Alan Ruiz (82′), 1:4 Brian Romero (88′)

Co by nie mówić niespodzianka. Chyba mało kto typował, że beniaminek, który wszedł do baraży kuchennymi drzwiami urządzi sobie kanonadę na terenie zespołu, który przez długi czas liczył się w walce nawet o Copa Libertadores. Inna sprawa, iż Colón zanotował fantastyczną końcówkę sezonu. Natomiast Tigre prezentowało się mizernie przez całą drugą połowę roku.

Spory wpływ na wynik miała także ulewa jaka przetoczyła się przez Buenos Aires, wskutek której murawa była nieźle przesiąknięta i wiele zagrań na niej było mocno przypadkowych.

Przybysze z Santa Fe od razu ruszyli do ataków. U samego prologu bardzo blisko był Cristian Guanca, lecz jego główka w polu bramkowym chybiła nad poprzeczką.

Aczkolwiek „Los Saballeros” otworzyli wynik już w 11 minucie, gdy dośrodkowanie prawą flanką Mauricio Sperduttiego celną główką wykończył Facundo Callejo.

Tigre szukali wyrównania. Po akcjach w pole karne gości im nie wychodziło, toteż spróbowali stałymi fragmentami gry. Po jednym z dośrodkowań futbolówka obiła słupek. Tuż przed przerwą z wolnego uderzył Jorge Rodríguez, ale ten jego strzał wybił Jorge Broun.

Natomiast około kwadransa po rozpoczęciu drugiej odsłony Urus wycelował jeszcze raz z rzutu wolnego i tym razem idealnie zmieścił futbolówkę między słupkami.

Jednak sześć minut później Colón odzyskał prowadzenie. Sperdutti przejął futbolówkę od nieuważnego obrońcy Mariano Echeverrii na uboczu pola karnego i wykonał centrę, a Pablo Ledesma zaskoczył swego byłego klubowego kolegę z Boca Juniors – Javiera Garcíę.

Gościom rywalizowało się łatwiej od 80 minuty, kiedy prawy obrońca lokalnej drużyny Martín Galmarini zarobił czerwoną kartkę. Chwilę później Alan Ruiz efektownym rzutem wolnym w stylu Riquelme wyśrubował beniaminkowi dwubramkową zaliczkę.

A jeszcze na moment przed ostatnim gwizdkiem wbijający gwóźdź do trumny kontratak gości, jaki Brian Romero zafiniszował wyśmienitym uderzeniem w długi róg z narożnika szesnastki.

Nota bene Tigre w biężacym roku tylko trzykrotnie przegrał u siebie! Na arenie ligowej 0:1 z Quilmes w sierpniu, a potem doznali dwóch blamaży – 2:5 z Huracánem w Sudamericanie i teraz.

Na etapie sezonu zasadniczego bezpośrednia potyczka obu drużyn zakończyła się wyjazdową wygraną 1:0 Tigre po golu Marcelo Larrondo grającego dziś dla Rosario Central. W decydującym momencie kampanii jednakże górą jest Colón i nie ma już żadnego znaczenia kto spisywał się lepiej w trakcie ligowych zmagań.

Bardzo możliwe jest, iż Belgrano oraz Colón skonfrontują się między sobą w ramach decydującej walki o awans do Sudamericany.

Warunki tego są dwa – Racing musi wyeliminować Estudiantes w Liguilli o Copa Libertadores oraz brak zwycięstwa Argentinos Juniors nad Banfield w innej bitwie pierwszej rundy o Sudamericanę.

Comments are closed.