Superclásico de las Américas na remis

Argentyna nadal bez zwycięstwa podczas eliminacji do Mundialu 2018. Listopadowe zgrupowanie „Albicelestes” rozpoczęli domowym remisem 1:1 w wielkim klasyku z Brazylią. Trzeba zaznaczyć, że to aktualni wicemistrzowie świata i Ameryki Południowej byli stroną naciskającą, zatem mogą żałować braku rozstrzygnięcia bardziej aniżeli ich odwieczni rywale.

Spotkanie rozegrano z jednodniowym opóźnieniem, bowiem dzień wcześniej potężna ulewa storpedowała El Monumental w Buenos Aires. Dzisiejszej nocy murawa była już suchutka i nic nie przeszkodziło w stoczeniu tej zacnej batalii.

Gospodarze ruszyli do szturmu już od pierwszych minut. Na początku bliski zaskakującego ciosu był Facundo Roncaglia (moim zdaniem najlepszy Argentyńczyk dziś). Jego ni strzał, ni dośrodkowanie z ubocza pola karnego sparował bramkarz Alisson. Chwilę później z podobnego miejsca wkręcić zamierzał Ángel Di María, lecz wyraźnie chybił.

To na „Ángelito”, który przejął magiczną dziesiątkę od nieobecnych Messiego i Agüero spoczywał obowiązek ciągnięcia akcji w ekipie Gerardo Martino.

W 35 minucie Di María wyłożył kapitalne podanie na dobieg w stronę prawej flanki, tam futbolówkę przejął Gonzalo Higuaín. Niska centra „Pipity” na piąty metr, skąd gola zdobył Ezequiel Lavezzi. Napastnik PSG wreszcie przełamał indolencję w reprezentacyjnych meczach o stawkę.

Gola mógłby zadedykować ofiarom ataków terrorystycznych w Paryżu, jakie miały miejsce kilka godzin wcześniej. Wszak obecnie zarabia na życie w stolicy Francji.

A Higuaín skoro nie zdołał sam czegoś ustrzelić to chociaż zaliczył cenną asystę. Szkoda, że na tym zakończył się jego dzisiejszy teatr.

Do czasu zdobycia bramki Argentyna dominowała pod każdym względem, ale później konfrontacja gruntownie wyrównała się. Wracający po zawieszeniu reprezentacyjnym Neymar i spółka uderzyli na pole karne Argentyńczyków, lecz jeszcze do przerwy Sergio Romero mógł spać spokojnie.

Natomiast zaraz po niej o mały włos by podwyższyć na 2:0 był Éver Banega. Otrzymawszy podanie na uboczu szesnastki pokusił się o samodzielne wykończenie ataku. Jego pierwszy strzał zatrzymał obrońca, a dobitka huknęła o słupek. Tak niewiele brakowało…

Jednakże dochodzący do głosu Brazylijczycy okazali się skuteczniejsi. W 59 minucie główka wprowadzonego z ławki chwilę wcześniej Douglasa Costy obiła poprzeczkę, acz Lucas Lima celnie dobił sprzed pola bramkowego i piłka po palcach Romero wturlała się do siatki.

Po wyrównaniu znów „Albicelestes” rządzili na boisku, lecz tym razem przyjezdni nie dali się zepchnąć na własną połowę, groźnie kontratakując. Najbliższej wprawienia trybun Monumental w szok był Neymar – jego bombę zza 16. metra ledwo nad poprzeczkę sparował goalkeeper Romero.

W 89 minucie Argentyńczycy otrzymali dar od losu kiedy wyróżniający się stoper gości David Luiz nazbyt zapędził się w środek murawy, gdzie idiotycznie sfaulował Lucasa Biglię za co obejrzał żółtą kartkę. A jako, że już miał na koncie takowe upomnienie musiał szybciej udać się pod prysznic.

Brazylia kończąca w dziesięciu jakoś wytrzymała przez doliczone cztery minuty. Gdyby Di María celniej dośrodkowywał w okolice piątego metra najpewniej Argentyna fetowałaby zwycięstwo, a tak dwie największe piłkarskie firmy Ameryki dzielą się punktami.

Argentyna vs Brazylia 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Ezequiel Lavezzi (34′), 1:1 Lucas Lima (59′)

Argentyna: Sergio Romero – Facundo Roncaglia, Nicolás Otamendi, Ramiro Funes Mori, Marcos Rojo – Lucas Biglia, Javier Mascherano (C), Éver Banega (81′, Érik Lamela) – Ángel Di María, Gonzalo Higuaín (81′, Paulo Dybala), Ezequiel Lavezzi (70′, Nicolás Gaitán)

Trener: Gerardo Martino

Brazylia: Alisson – Dani Alves, Miranda, David Luiz, Filipe Luis – Elías, Luiz Gustavo – Willian (89′, Gil), Lucas Lima (64′, Renato Augusto), Neymar (C) – Ricardo Oliveira (57′, Douglas Costa)

Trener: Dunga

Sędzia: Antonio Arias (Paragwaj)

Jak na ironię bilans Superclásicos de las Américas jest niezwykle wyrównany. Na 97 meczów obie strony tryumfowały po 36 razy, a 25-krotnie padał remis. W golach jednak nadal górą są Argentyńczycy – 152:148.

W czwartej serii spotkań Argentynę czeka trudna wyjazdowa bitwa z Kolumbią. Jeśli i tej nie uda się wygrać, sytuacja podopiecznych Gerardo Martino będzie druzgocąca.

Obecnie kraj srebra w klasyfikacji jest przedostatni z zaledwie dwoma punktami. Gdyby nie trafienie Lavezziego byliby jedynymi bez zdobytego gola w strefie CONMEBOL.

16 Comments to "Superclásico de las Américas na remis"

  1. fixxxer's Gravatar fixxxer
    14 listopada 2015 - 14:38 | Permalink

    Cholernie dobry mecz Argentyny. Przynajmniej do straty gola. Zdominowali Brazylię absolutnie. Jaka szkoda tego straconego gola.
    Nawet Di Maria bardzo mi się podobał.

  2. fixxxer's Gravatar fixxxer
    14 listopada 2015 - 14:40 | Permalink

    Ostateczny dowód, że Argentyna nie potrzebuje Messiego i kilku podstawowych graczy, żeby grać znakomity futbol.
    To była naprawdę druzyna. Wszyscy walczyli i każdy był jednakowo ważny, a nie oglądanie się na Leona co on zrobi z piłką.

  3. fixxxer's Gravatar fixxxer
    14 listopada 2015 - 14:40 | Permalink

    Boję się, że jak Messi wróci to tę równowagę szlag trafi.

  4. fixxxer's Gravatar fixxxer
    14 listopada 2015 - 15:21 | Permalink

    No Roncaglia zatrzymał Neymara, choć na Mundo Albiceleste wszyscy byli pewni przed meczem, że to najgorszy zawodnik i w ogóle zrobiono z niego kozła ofiarnego po poprzednich meczach.

  5. fixxxer's Gravatar fixxxer
    14 listopada 2015 - 15:22 | Permalink

    Di Maria zawsze ma dużo strat. Tym razem jednak korzyści z jego gry były raczej większe niż straty.

  6. fixxxer's Gravatar fixxxer
    14 listopada 2015 - 15:24 | Permalink

    Tu się zgodzę. Higuain miał tylko asystę i jeszcze jedno dobre zagranie piętą, a tak, to dziecko we mgle. Wyglądał tak samo nieporadnie jak tuż przed tym jak Martino zrezygnował z jego usług w reprezentacji. To był chyba jedyny słaby punkt.

  7. fixxxer's Gravatar fixxxer
    14 listopada 2015 - 15:25 | Permalink

    To był podobny mecz do tego poprzedniego z Brazylią. Wszysko układa się świetnie do momentu straty gola. Później już Martino niespecjalnie ma pomysł.

  8. fixxxer's Gravatar fixxxer
    14 listopada 2015 - 15:26 | Permalink

    W następnym meczu jednak powinien grać Paweł Dybała.

  9. Marquena's Gravatar Marquena
    14 listopada 2015 - 20:11 | Permalink

    Messi nie jest moim ulubieńcem ale bez niego Argentyna jest na dnie.Była równowaga czy nie było jeden fakt jest bezsporny ze tak słabo w eliminacjach Albicelestes nie stali nigdy czyli jak świat światem.Mam poważne obawy które graniczą niemal z pewnoscią że po srodowej kolejce moja ukochana drużyna bedzie zamykać stawkę.Co się dzieje ?juniorzy rozdeptani a seniorzy na samym końcu grupy eliminacyjnej.

  10. fixxxer's Gravatar fixxxer
    14 listopada 2015 - 22:50 | Permalink

    Nic się nie dzieje. Bez histerii. Po prostu brak dobrego trenera. Choć koniec końców przeciwko Brazylii zagrali naprawdę znakomicie.

Comments are closed.