River w olbrzymich trudach eliminuje brazylijskiego przeciętniaka

Drugim i prawdopodobnie ostatnim reprezentantem Argentyny w półfinale Copa Sudamericana 2015 jest broniące tytułu River Plate. „Millonarios” przegrali 1:2 rewanżowe spotkanie z Chapecoense na terenie rywala, lecz dzięki wygranej 3:1 sprzed tygodnia zachowali twarz.

Anonim ze stanu Santa Catarina wysoko zawiesił poprzeczkę ekipie Marcelo Gallardo próbując odrobić stratę z pierwszej przeprawy. W 21 minucie Bruno Rangel głową po rykoszecie od Édera Balanty dał nowicjuszowi sensacyjne prowadzenie.

Później niestety zbytnio oddali pole gościom, co zemściło się tuż przed przerwą. W doliczonym czasie pierwszej części dośrodkowanie Leonardo Pisculichiego głową skutecznie przeciął Carlos Sánchez wyrównując stan rywalizacji. Urus zdobył swojego trzeciego gola w tym dwumeczu.

Chapecoense nadal mogło awansować, doprowadzając do serii rzutów karnych. Podczas drugiej części musiało strzelić aż dwie bramki, acz w ostateczności zdołali uzyskać tylko jedną. Bruno Rangel w 53 minucie podwoił swój dorobek bramkowy, gdy trafił z bliska otrzymawszy centrę z rzutu wolnego.

Niestety „Verdão” nie było stać na trzecie trafienie (przy jednej okazji zanotowali uderzenie głową o poprzeczkę) i skończyło się tylko zwycięstwem na otarcie łez. Odpadli, ale mogą być z siebie dumni. Całkiem przyzwoity dwumecz przeciwko nieporównywalnie lepszemu teamowi.

Pechowcem meczu był niewątpliwie Balanta. Ciemnoskóry Kolumbijczyk nieco zawalił pierwszego gola dla Chapecoense, a kiedy został ściągnięty przez trenera okazał swoją frustrację uderzając głową o dach ławki rezerwowych.

Jak widać fani małego klubiku z południa Brazylii byli odpowiednio przygotowani na wizytę argentyńskiego giganta!

Chapecoense vs River Plate 2:1 (1:1), gole – 1:0 i 2:1 Bruno Rangel (21′, 53′), 1:1 Carlos Sánchez (45+2′)

Półfinałowy oponent River jest zależny od rozstrzygnięcia dzisiejszego hitu między dwoma Independiente. Jeżeli awansuje to argentyńskie zdobywcy Copa Libertadores przypadnie teoretycznie łatwiejszy rywal – paragwajska sensacja Sportivo Luqueño. Ale jeśli górą będą Kolumbijczycy to „Millonarios” będą mogli zrewanżować się Huracánowi za przegrany w kwietniu Superpuchar Argentyny.

Drugi środowy mecz:

Sportivo Luqueño [PAR] vs Atletico Paranaense [BRA] 2:0 (2:0), gole – Jorge Ortega (4′), José Leguizamón (36′)

pierwszy mecz – 0:1, awans Sportivo Luqueño

Uważacie, że maksymalnym szokiem wywołanym przez Paragwajczyków na międzynarodowej arenie był awans Nacionalu Asunción do finału ubiegłorocznej Copa Libertadores tudzież tegoroczny półfinał CL w wykonaniu Guaraní?

No to teraz do półfinału Sudamericany wcisnęła się ekipa jeszcze mniej znana, nie pochodząca nawet z Asunción tylko z pobliskiego miasta Luque, gdzie nota bene siedzibę na CONMEBOL. Przypadek?

Pierwszy gol dlaKure Luque” zdobyty już w 4′ to kunszt! Wspaniały lob Jorge Ortegi nad bramkarzem, lecz drugi padł dzięki celnej dobitce rzutu karnego. A tę jedenastkę podyktowano nie do końca słusznie, więc konotacje Luqueño z kontynentalną federacją wcale nie muszą być bezpodstawne…

W półfinale nie zobaczymy żadnego klubu z Brazylii. Nie dziwię się, skoro mieli tak mierną delegację podczas tej Sudamericany. Nawet totalny średniak z Paragwaju okazał się lepszy. 

Comments are closed.